(rozważanie (1)

 

 

 
 

„Mam tylko jednego Oblubieńca tu na ziemi: Jezusa Opuszczonego; nie mam innego Boga poza Nim. W Nim jest całe Niebo z Trójcą Świętą i cała ziemia z ludzkością. Dlatego to, co Jego, jest moje, nic poza tym. Jego jest całe cierpienie świata, a więc i moje. Przejdę przez świat, szukając Go w każdej chwili mojego życia. To, co sprawia mi ból, jest moje. Moje jest cierpienie, które dotyka mnie teraz. Moje są cierpienia ludzi, którzy są obok mnie. Moje jest wszystko to, co nie jest pokojem, radością, nie jest piękne, miłe, pogodne. I tak przez lata, które mi pozostały: spragniona cierpienia, udręki, rozpaczy, rozdarcia, wygnania, rozłąki, opuszczenia... wszystkiego, czym On jest, a On jest Cierpieniem. Tak osuszę łzy udręczenia wielu serc obok mnie, a dzięki jedności z moim wszechmocnym Oblubieńcem, tych, które są daleko. Przejdę jak ogień, który spala to, co ma być zniszczone, a pozostawia jedynie Prawdę".

Chiara Lubich

1.       ZROZUMIEĆ JEZUSA – MIŁOŚĆ.

 

 

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…” (1 J 3,16)

 

 

                By zrozumieć Jezusa – Miłość, musimy ogarnąć myślą, całe Jego publiczne działanie. Miłość jest zawarta w każdej chwili Jego istnienia i nie tylko tutaj na ziemi. Fakt, że stał się człowiekiem, jest najbardziej wyraźnym znakiem miłości Boga do człowieka. Poznając Jezusa, przez Jego nauczanie, człowiek zbliża się do Miłości, zbliża się do miejsca i czasu, w którym może sam na sobie doświadczyć tego, jak bardzo jest kochany.

 

                Deus Caritas Est pkt., 17 – „Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4,10) i ta miłość Boga objawiła się pośród nas, stała się widzialna, ponieważ On zesłał Syna Swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu (1 J 4,9). Bóg stał się widzialny, Miłość stała się widzialna i w Jezusie możemy oglądać Ojca – Miłość (por. J 14,9). W historii miłości, którą opowiada nam Biblia, Bóg wychodzi nam naprzeciw, próbuje nas zdobyć aż do Ostatniej wieczerzy, aż do Serca przebitego na krzyżu, aż do objawień Zmartwychwstałego i wielkich dzieł za pośrednictwem, których, poprzez działanie Apostołów, przewodził rodzącemu się Kościołowi.

                …zawsze na nowo wychodzi nam naprzeciw – poprzez ludzi, w których objawia swą obecność; poprzez Słowo, w Sakramentach, w sposób szczególny w Eucharystii. W liturgii Kościoła, w jego modlitwie, w żywej wspólnocie wierzących doświadczamy miłości Boga, odczuwamy Jego obecność i tym samym uczymy się również rozpoznawać Go w naszej codzienności.” (DCE 17)

 

                Bóg jest Miłością i staje się widoczną Miłością w Jezusie Chrystusie, po to, by zbawić człowieka. Zbawienie ma uwolnić człowieka nie tylko od grzechu, ale nade wszystko ma uwolnić go od jego ograniczeń, które odebrały mu poczucie bliskości Boga i tego, że jest On Bogiem żywym.

                Rozpoznanie Boga żyjącego jest drogą wiodącą do miłości, a „tak” naszej woli na Jego wolę łączy rozum, wolę i uczucie w ogarniający wszystko akt miłości.

                Nauczanie Jezusa jest zawarte w każdym geście miłości i tylko dzięki niej, wszystko staje się tak aktualne i tak konkretne. Jezus jest wyrzutem sumienia, odrzuconym tylko przez tych, którzy trwają w przekonaniu, że sami sobie wystarczą, że życie pozbawione jest głębi (wnętrza) jest bardziej praktyczne i efektywniejsze. Brak miłości zabija to, co najważniejsze, zabija prawdę o naszym życiu.

                Jestem wierzącą osobą od bardzo wielu lat. Moja świadomość wiary – Jezusa przechodziła bardzo różne, ale ważne etapy. Doświadczałem Boga najpierw w bardzo emocjonalny sposób. Później przyszedł czas na intelektualne doświadczenie żywego Boga. Człowiek jednak zawsze doświadcza jakiejś tajemnicy i z całej siły pragnie odgadnąć wszystko. Życie rzeczywiście jest jak dom, w którym jest wiele mieszkań. Za każdymi drzwiami istnieją, zupełnie inne doświadczenia, rozpościera się niejako nowa kraina – nasza wewnętrzna przygoda, która zaprasza do odkrycia własnego bogatego wnętrza. Każde kolejne otwarte drzwi to zaproszenie, by wnikać coraz bardziej w głąb swojej duszy, by tam rozpoznać znaki Bożego działania. W pewnym momencie swojego życia, dotarłem, wydawało mi się, do pewnej granicy. Wydawało mi się, że posiadanie jak największej wiedzy teologicznej, biblijnej jest kluczem do zrozumienia Jezusa i Jego nauczania. Okazało się, że to, co wydawało się końcem, stało się tak naprawdę początkiem zupełnie innego doświadczenia – spotkania z Miłością, która stała się kluczem do wszystkiego. I tak wiara przemieniając się, dotarła do niesamowitego miejsca, gdzie intelekt stał się narzędziem, a Miłość Źródłem działania. Zafascynowany Miłością, wciąż odkrywam Jej szerokie perspektywy i zdaje sobie sprawę, że dzięki tym poszukiwaniom Miłości, moja wiara jest żywsza. Fascynacja Słowem krąży wciąż wokół odkrywania żywego Słowa i wcielania Go, poprzez różne zadania, w życie codzienne.

                Nauczania Jezusa, nie zrozumie nikt, jeśli jego wiara nie będzie kochaniem. Wszystko dokonuje się w obrębie Miłości i tylko miłość może rozpalić w nas pragnienie poznawania i poszukiwania żywego Jezusa w naszej codzienności. Wielu ludzi zarówno wiarę, jak i osobę Jezusa przyjmują tradycjonalnie, instytucjonalnie, jako system praw, nakazów i zakazów. Przez takie myślenie i działanie, w naszych oczach Jezus nie jest Bogiem – Człowiekiem, ale trudną do zrozumienia teorią.

                Ważnym krokiem w naszej osobistej wierze – jest doświadczenie tego, że Bóg jest Żywy, że Jego działanie wciąż się dokonuje, a Jego polecenia – nauka, jest objawem zatroskania i miłości. Droga poznania Jezusa wiedzie nie tyle przez poznanie intelektualne Pisma Św., ale nade wszystko przez żywe doświadczenie, Żywego Słowa, którym żyję, karmię się. Dzięki spotkaniu z Jezusem, człowiek rozpala w sobie zaangażowanie, dzięki któremu wiara i codzienność, stają się jednym.

                Poznanie Jezusa wzywa do realizacji dalszych konkretnych zadań. Choćby podstawowy, streszczający, tekst – Przykazanie Miłości – ukazuje ów zadania i owoce poznania Jezusa – Kochaj… Wezwanie do miłości, najpierw Boga – ukonkretnia się wówczas, gdy człowiek całym sobą wnika w dialog Miłości – Boga z miłością – człowieka. Owocem tej miłości jest kolejne przykazanie – miłowanie bliźniego. Słowa, które są streszczeniem prawa i proroków są kompendium nauczania Jezusa. W nich możemy odkryć prawdziwego Jezusa i sens Jego każdorazowego działania.

                Miłość pozwala nam stać się podobnym jeden do drugiego, co prowadzi do wspólnoty pragnień i myśli. Dzięki jedności i tworzeniu prawdziwej wspólnoty z Bogiem, nasza wola i wola Boga stają się coraz bardziej zbieżne. Wola Boża przestaje być dla mnie obcą wolą, którą narzuca mi się z zewnątrz poprzez przykazania, ale stają się moją własną wolą, dzięki temu, że doświadczam bliskości Boga.

                W publicznej działalności Jezusa dostrzegamy szereg przypowieści, które mają dwukierunkowe zadanie. Pierwsze – objawić Jezusa, ukazać nam, Kim i jaki On jest. Drugi kierunek – wychodzą nam naprzeciw, to znaczy pozwalają nam odkryć sens naszego życia, sytuacji, które w nim zaistniały.

                Spójrzmy w tym naszym poznawaniu Miłości, na jedną choćby przypowieść: J 10,1-21. Przypowieść o Dobrym Pasterzu ukazuje nam najpierw Jezusa – kim i jaki jest.

 

10,1       Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem.

10,2       Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec.

10,3       Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je.

10,4       A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają.

10,5       Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych.

10,6       Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

10,7       Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec.

10,8       Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce.

10,9       Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę.

10,10     Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.

10,11     Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.

10,12     Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza;

10,13     /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

10,14     Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają,

10,15     podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce.

10,16     Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

10,17     Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać.

 

w. 3 – świadectwo troski i stałej obecności pomiędzy nami

w. 4 – staje się przewodnikiem, gdyż to On najlepiej zna życie

w. 9 – przez Niego wchodzimy w doświadczenie wspólnoty, poznania Jego nauki

w. 10 – jest jedynym Zbawicielem i to dzięki Niemu mamy życie

w. 11 – tylko Ten, kto potrafi kochać prawdziwą Miłością jest wstanie ofiarować swoje życie

w. 16 – przychodzi do każdego, niezależnie kim jest i jakim jest człowiek. Świadectwo bezinteresownej miłości, ukazuje niebywała troskę i odpowiedzialność Jezusa za każdego człowieka

w. 17 – zwycięzca życia, wskazuje mi ponadczasowość. Niebo jest dla mnie darem, który mogę osiągnąć, gdy będę postępował podobnie jak On. Śmierć i Zmartwychwstanie nadają wierze sens i cel.

 

                Gdybyśmy w podobny do tego sposób spojrzeli na inne przypowieści, objawiające nam nie tylko nauczanie, co bardziej sens Jego nauczania i Jego osobę, wówczas poznanie Jezusa byłoby o wiele silniejszym doświadczeniem. Musimy starać się, by nasza wiara rzeczywiście była żywa, gdyż wówczas nasze spotkanie z Jezusem będzie również żywe. Dzięki temu postać Jezusa, dla nas, dla naszego życia, będzie o tyle szczególna, o ile pozwolimy Mu w nas rzeczywiście żyć.

                Nasze poznanie Jezusa, zagrożone jest wieloma trudnościami, które stają na naszej życiowej drodze. Wiele z nich to efekt działania mentalności świata i wielu innych ludzi. Jednak wiele z nich jest wytworem nas samych, konsekwencją naszego postępowania, traktowania religii i wiary.

                Choć z jednej strony bycie znawcą religii wcale nie oznacza bycie osobą wierzącą, to jednak wiele razy właśnie osobom wierzącym brakuje odpowiedniej wiedzy o religii, co jest powodem wielu utrudnień. Nasze uczestniczenie i korzystanie z sakramentów często jest zwyczajowe, tradycjonalne, gdyż brakuje prawdziwego spotkania z Jezusem i poznania Jego osoby i nauczania. Ograniczenia w modlitwie w codziennym trybie życia wynikają z nieświadomości, albo ze złego wyobrażenia wiary, Jezusa i religii. Mechaniczność i notoryczność sprawiają, że nasza postawa religijna wydaje się być raczej transem, aniżeli żywym tworzeniem relacji przyjaźni z Jezusem. W tym wszystkim nie mamy być Goliatami – dzierżącymi w dłoni niebywałą siłę, lecz raczej Dawidami – którzy w pokorze i zaufaniu wykorzystują i podejmują się tego, co sami otrzymujemy od Boga, jako dar.

                Poznanie Jezusa wiąże się z uaktualnieniem naszej wiary, przez dołożenie wszelkich starań, by nasza postawa wiary była żywa, przez żywe poznawanie nauki Jezusa.

                Nauka Jezusa nie jest zbiorem martwych morałów, ekstremalnych zachowań, czy niewyobrażalnie cudownych aktów – czynów. Jezus stał się człowiekiem, aby przybliżyć nam to, czego nie potrafimy odkryć – człowieczeństwa w naszym życiu. Choć informacyjnie i technologicznie jesteśmy tak bardzo rozwinięci, wciąż brakuje nam duchowości i humanizmu. Ograniczeń jest sporo, a zbiór wartości, którymi się kierujemy jest coraz bardziej ograniczony. Nauka Jezusa nie jest tylko szkołą religijności, ale to krzewienie konkretnej postawy, którą mamy krzewić w naszym codziennym życiu.

                Poznanie Jezusa powinno wiązać się z uświadomieniem sobie faktu, że Jego nauczanie jest nam konieczne, abyśmy mogli w pełni wykorzystać swoje życie.

                Ostatnia rzecz, na którą chciałbym zwrócić szczególną uwagę, to fakt naszej ignorancji Boga i wiary, z racji niby niemożności realizacji nauczania Jezusa.

                Człowiek, który poznaje wiarę, staje przed różnymi nakazami unormowanymi przez Dekalog, czy Przykazanie Miłości. Dla wielu ludzi jest to granica niemożliwa do przekroczenia. Dlaczego? Odpowiedzi jest bardzo wiele. Wydaje się, że współczesnemu człowiekowi chodzi nade wszystko o zysk. Niestety w takiej sytuacji, Bóg nie przemawia do człowieka, gdyż nie zaspakaja materialnych potrzeb człowieka. Jednak to zupełnie nie przeczy jedno drugiemu. Nasze ludzkie potrzeby w wielu sytuacjach uzasadnione i to nie musi mieć związku z odrzuceniem Boga. Raczej jest to infantylne wytłumaczenie. Coś w stylu – „nie, bo nie”.

                Spójrzmy inaczej. Na jakość naszego życia nie wpływają tylko względy materialne. Są też inne wartości, którymi żyjemy, które pragniemy i jeśli ich nie uwzględnimy, jeśli nie będziemy ich poznawali i rozwijali, to, czym będzie nasze życie? Lubimy wszystko, co ma jakąś markę, ale jak spojrzymy na naszą religijność, wnętrze. To dziwne, ale tak jest, zaspokajamy się marną imitacją. Nasze wybory i groźne wzorce wpoiły nam przykrą myśl – „Bóg jest mi nie potrzebny, albo - Na to przyjdzie jeszcze czas”. Niestety to, w jaki sposób traktujemy siebie, swoje życie, wpływa również na to, jak traktujemy Boga. Nasza wybiórczość i hedonizm czasami jest okrutny.

                Poznanie Jezusa wiążę się z scaleniem swojego życia, nazwijmy je prywatno – zawodowe, z rzeczywistością ducha. Zapominamy, że człowiek to dusza i ciało. Nie ma ewentualnej możliwości istnienia, albo ciała, albo duszy. One są odrębne, ale w człowieku zjednoczone. Nauka Jezusa wychodzi naprzeciw możliwością scalenia duszy i ciała.

                Dla wszystkich mam propozycję. Weźmy Pismo Święte, otwórzmy którąś Ewangelię (np. Mk) i z otwartym sercem czytajmy. Jeśli serce mam rzeczywiście otwarte i pragnące zaprosić Jezusa, myślę, że będą jakieś owoce tej lektury.