list w butelce...
![]() |
||
|
Być w tym świecie, a jednak poza nim… Kolejny dzień zmagań z światem, którego nikt nie zrozumie. Świat jest trudny do zrozumienia, ponieważ ludzie, którzy go tworzą są niezrozumiali. Przyglądając się ludzkim zachowaniom można popaść w skrajne stwierdzenie pesymizmu ludzkiego. Nadal przypatruje się ludziom, im zachowaniom zadając sobie pytanie: kim jestem? Siedzę spokojnie na mszy, wysłuchuje zmęczonego księdza, który wygłasza wymuszony list, obserwuje ludzi biorących udział w tej mszy, przypatrując się ludzkim zachowaniom, wysnuwam stwierdzenie, które mi się ciśnie, to bardzo ostre słowo: ludzie w kościele, to produkty bezpłciowego ustosunkowania się do Boga. Dlaczego, wciąż poszukując Boga, nie odnajdujemy Go tam, gdzie On faktycznie przebywa. Widzę, staję przed Nim, uczestniczę w cudzie jakim jest Eucharystii, lecz nadal wciąż pojawiają się postacie, o zatartych rysach twarzy, nic nie wyrażający. Są tam, ale jakby ich tam nie było. Stanięcie przed Bogiem, powinno przemienić ludzkie serca. Jednak każdy żyjący na ziemi i trwający z całą swą myślą w nim nic nie wygra, a już na pewno nie wygra on swojego życia. Nędznikiem jest te, który stając przed Bogiem nie pragnie z niczego zrezygnować, nie pragnie ustąpić w swoim sercu miejsca samemu Bogu. Być w tym świecie, umieć dostrzegać nawarstwione problemy tego świata, umiejętnie oceniać i dokonywać wyborów, ale umieć znaleźć siebie w tym świecie. Nie mogę pozwolić sobie postępować tak jak inni. Bóg powołując mnie do życia, powołał mnie tylko mnie do tego, a nie innego życia. Nikt za mnie nie może zrealizować tego właściwego wyznaczonego dla mnie powołania. Wciąż poszukiwać siebie w tym świecie, to odwrócić znaczenie tego świata. Świat służy dla mnie jako narzędzie to realizowania mojego życiowego zadania. Skoro Bóg ma względem każdego człowieka plan, a można powiedzieć, że zasadniczym planem jest MIŁOŚĆ, to nie mogę poddawać się ogólnie panującej beznadziei, bo widząc co się wokół mnie dzieje właśnie w tym świecie mogę bardzo łatwo właśnie do takiego przekonania dojść. Szukać siebie, to wciąż rozpoznawać swoje miejsce i zadanie wobec tego świata. Zauważ piękno prawidłowość, że Jezus również był dla tego świata, ale nie z „tego świata”. To prowokuje Go do sięgnięcia głębiej swojej osobowości i zauważenie, że należy poszukiwać głębszego wymiaru własnej, ludzkiej inspiracji. Człowiek żyjący w tym świecie, jeśli ograniczy się tylko do czerpania inspiracji z tego świata wnet okaże się pustym i nic nie znaczącym, kolejnym elementem niszczonego przez siebie złudnego pojęcia i wyobrażenia tego świata. Beznadzieja, najbardziej przerażająca perspektywa człowieka żyjącego w dzisiejszym świecie. Zachowanie takiego człowieka, żyjącego w beznadziei charakteryzuje się ciągłym narzekaniem i pragnieniem czegoś, co w gruncie rzeczy jest wyidealizowaną rzeczywistości istniejącą tylko w jego głowie. Skoro popatrzę na swoje życie i może w nim zobaczę wiele beznadziejnych sytuacji, to nie mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że życie innych osób jest dokładnie takie same. Tym bardziej jako człowiek nie mam takiego prawa, aby swój stan psychiczny przerzucać na wszystkich innych otaczających mnie ludzi. Świat beznadziei do którego przywykłem być może nie jest pragnieniem innych osób. Inni również poszukują świata, w którym istnieje nadzieja, choć mocno ukryta przed naszymi oczyma, to jednak bardzo widoczna dla ludzi patrzących na świat oczyma serca. Beznadziejność wypływa z naszego ustosunkowania się wobec świata. Trudności pojawiające się w jakiś poszczególnych etapach mojego życia, nie mogą przysłonić całego mojego życia, a już na pewno nie mogą uczynić z mojego życia świata zajadłych ambicji i chorych wyobrażeń, które rujnują moje życie, oraz tych, którzy mają ze mną do czynienia.
Co znaczy, że człowiek ma być poza tym światem… Zobacz jak często wystarczy, że pojawi się ktoś bliski wspólnie popatrzymy na jakieś wydarzenia w naszym życiu i okazuje się, że ten człowiek ma mnóstwo pomysłów, jak coś rozwiązać, co zrobić i jak żyć, ale ten człowiek przecież żyje podobnie jak ja, ma podobny charakter jak ja, więc co powoduje, że ten człowiek np. jeszcze coś może wymyślić, a ja już może nie. Inspiracja, to stan, który towarzyszy człowiekowi, który potrafi wzbić się ponad pewne sprawy w życiu i popatrzeć na nie zupełnie inaczej. Okazuje się, że potrzebna nam jest siła do obserwacji swojego życia jakby spoza siebie. Obiektywność to nie wystarczy, to umiejętność oceny sytuacji, ale co dalej. Sięgnąć poza swoje życie, to próba wyobrażenia swojego życia w innych możliwościach, które mogę podjąć i spełnić. Poza tym światem oznacza, że człowiek ma popatrzeć na świat – czyli również siebie i swoje życia – z jakiejś dalszej perspektywy, która uczyni go bardziej wytrwałym, bardziej optymistycznym i bardziej chętnym. Szukać tej perspektywy to zrozumieć przede wszystkim, że jak ugrzęznę w tym świecie, to nic nie pomoże mi zdobyć tą dalszą perspektywę. Świat jak najbardziej jest dla mnie, jako człowieka, ale muszę pamiętać, że ja nie jestem dla tego świata. Człowiek musi nauczyć się umiejętnie korzystać z sił mu danych, do wykorzystywania tego świata, a nie wkładania wszystkich swoich sił w świat, który okazuje się, że go wyzyskuje z tych sił i uśmierca. Zatem kim jest człowiek, kim jestem będąc w tym świecie, a jednak poza tym światem… |
|
|