list w butelce...                            

 

Sztuka wzajemności…

 

Ile razy w życiu obudziliście się z wielkim optymizmem, chęcią że zrobię wszystko. Budzę się rano, pierwsza myśl jaka mi się nasuwa, przygotuję dziś śniadania, a zaraz gdzieś wewnątrz mnie rodzi się pytanie: a dlaczego ja, znowu ja, przecież inni mogą to zrobić… posprzątam dom, ale dlaczego ciągle ja, dlaczego ja mam czynić to dobro, a inni nawet tego nie zauważą, albo jeszcze wyzwą mnie, że czegoś nie zrobiłem tak jak należy. Ile takich sytuacji dobrych i natychmiastowych dziwnych odpowiedzi słyszeliście w życiu, podejrzewam, że wiele. Zastanawialiście się dlaczego tak się dzieje w naszym życiu, że w jednej chwili chcemy czynić dobro, a za chwilę nie mamy żadnych chęci do uczynienia czegokolwiek, nawet podstawowego obowiązku. Jest więcej w nas niechęci niż pragnień uczynienia czegokolwiek dobrego. Podstawą tych tragicznych wydarzeń w naszym życiu jest chęć bycia zauważonym, albo chęć osiągnięcia jakiegoś faktycznego sukcesu przynoszącego jak nie fizyczne, to chociaż duchowe korzyści. Brak widocznych efektów naszej pracy, brak pochwał zniechęca nas w późniejszych sytuacjach do czynienia czegokolwiek. Mt 23,3 – Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Porażka leży w naszych żądaniach, stawianych innym osobom. Wiele mamy do powiedzenie, co ewentualnie mógłby uczynić ktoś inny, ale sami nie zważamy na to, że nie jesteśmy lepsi. Idziemy na przechadzkę, ktoś zabiera plecak pytam mu się zabrałeś mi picie, nie… przecież nie chciałeś nieść plecaka, ja sobie wziąłem picie DLA SIEBIE. To jest może kolejna, banalna sytuacja, ale ukazuje pięknie charakter problemu. Dla siebie, po co innym coś czynić, po co pomagać, ja zadbam o siebie, a ty dbaj o siebie, a jak nie umiesz zadbać o siebie, to masz problem. A gdzie w tym wszystkim tak piękna sprawa, jak miłość wzajemna. Wzajemność jest trudna, dlatego określam ją mianem sztuki. Określenie to wziąłem z rzeczywistości mojego życia. Starając się uszlachetnić jakieś święto, uroczystość staramy się tę chwilę uczynić czymś niebywałym, wręcz ta sytuacja, otaczająca ją atmosfera jest sztuką, czymś tak zachwycającym, że dość, że człowiek przez wiele dni będzie to wydarzenie wspominał, to również będzie starał się przy innej okazji odwzorować ten pomysł i dostosować do własnych potrzeb. Potrafimy kopiować piękno widziane w życiu drugiego człowieka. Gorzej, gdy nam to nie wyjdzie, już nie będzie tak pięknie jak to u kogoś widzieliśmy, wtedy naglę cza pryśnie i wrócimy do starej rzeczywistości: po co to robić, to nie ma sensu. Wzajemność dlatego jest sztuką, gdyż wymaga od nas umiejętności postępowania w sposób odpowiedni, a jednocześnie nie czyniąc tego w złej mierze. Wzajemność to raczej czynienie czegoś komuś, bo tak będzie dobrze. Jeśli ktoś będzie wzajemność widział w postępowaniu, zrobię tak, ponieważ ten człowiek może mi się do czegoś przydać, to już na samym starcie jesteśmy spaleni. Wzajemność jest darem z siebie drugiemu człowiekowi nie licząc na otrzymanie jeszcze więcej. Wzajemność musi być bezinteresowna, ponieważ im mniej się spodziewam czegoś, tym bardziej cokolwiek się stanie przyniesie mi to większą radość. Czynię coś komuś, ponieważ wiem, że jak ja bym stanął w takiej sytuacji, to chciałbym, aby ten człowiek mi pomógł. Na przykład  - widzę jakiegoś błądzącego człowieka, który jest zagubiony i nie wie którędy iść, podchodzę do niego i pytam: czy mogę w czymś pomóc, to takie trudne? Nie, okazuje się, że powinienem tak postąpić, bo wyjeżdżając gdziekolwiek, mogę stanąć w miejscu z tym samym problemem, i będę wręcz prosił o to innych w myśli zastanawiając się dlaczego nikogo nie ciekawi to co a tu robię, dlaczego nie idę, dlaczego mam tak pytający wyraz twarzy. Jesteś kierowcą, ile razy zdarzyło ci się przejechać obojętnie przy samochodzie, który stoi na poboczu z włączonymi światłami awaryjnymi, zadałeś sobie pytanie, że może coś się stało i ten człowiek może liczy na twoją pomoc. Podejrzewam i to mocno, że jak ty będziesz stał na poboczu i liczył na czyjąś pomoc, to cały świat będzie przez ciebie przeklęty, bo nikt nie stanął i mi nie pomógł. Może warto zamiast wiele mówić, myśleń, porostu czynić, to czego pragnęłoby się otrzymać od drugiego człowieka. Wzajemność jest sztuką zauważania czegoś, czego może inni nie widzą. Wzajemność wymaga wkładu serca w życie, a ono pozwoli ci kochać człowieka tak mocno jak siebie samego. Chrystus sam uczył wzajemności wskazując na największe przykazanie: Kochaj Boga… a bliźniego swego, jak siebie samego. Czy to nie zwykła wzajemna miłość? Zatem aby posługiwać się sztuką wzajemności trzeba przede wszystkim kochać. Zatem za nim zniechęcisz się uczynić cokolwiek zastanów się, czy tobie nie byłoby przyjemnie aby ktoś tobie to uczynił choćby kolejnego dnia…