współczesny Emaus - tytułem wstępu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 „…sam Jezus zbliżył się do nich i szedł z nimi.” (Łk 24,15b)

Przesłanie biblijne obrazu „Uczniów z Emaus”.

Kontemplować oblicze Chrystusa

Eucharystia centrum obrazu…

Obraz we współczesnym przekładzie.

Proces dojrzewania i radości z wiary. 

 Do zgłębienia tego tematu i zastanowienia się nad różnymi perspektywami wypływającymi z tego obrazu sprowokowała mnie chęć ukształtowania pewnego fundamentu. Fragment opisujący scenę „Uczniów z Emaus” jest bardzo inspirujący i obfity w wielo-tematyczność. Ojciec św. Jan Paweł II uczynił ten fragment przesłaniem na rok Eucharystii. W innych tekstach Jana Pawła II możemy znaleźć inne interpretacje tematyczne tego fragmentu – te różne perspektywy wykorzystamy.

Jeśli ten fragment postawimy w centrum różnych spraw, którymi żyjemy stanie się szablonem według którego będziemy mogli łatwiej odnaleźć odpowiedzi, ale również propozycje dróg formacji, które możemy przeprowadzić, aby odpowiedzieć sobie na nurtujące nas pytania. Różne perspektywy tego obrazu mogą być przydatne do wielowątkowości naszego życia. Życie jest procesem, w którym człowiek dojrzewa, przekształca swoją osobę, ale też ubogaca o inne doświadczenia. Sposób wejścia w ten fragment umożliwia też wykorzystanie go jako pryzmatu, poprzez który dotrzemy z światłem, w wszelkie zaciemnione sfery naszego życia.

Postarajmy się wykorzystać te rozważania do osobistej refleksji i poszukiwań kontekstu, do którego będziemy mogli odnieść życie i własne doświadczenia. Uczyńmy te kilka krótkich przemyśleń początkiem naszego osobistego procesu kształtowania wiary, nadziei i miłości.

 PRZESŁANIE BIBLIJNEGO OBRAZU „UCZNIÓW Z EMAUS”

 Według ewangelisty Łukasza „Uczniowie z Emaus” to trzeci obraz z trzech sytuacji opisujących spotkanie ze Zmartwychwstałym. Łukasz jest jedynym ewangelistą, który rozwija tą treść w dłuższe opowiadanie (ew. Mk 16,12-13). Fragment ten jest dość cennym świadectwem nastrojów, jakie panowały wśród apostołów i uczniów Jezusa po Jego ukrzyżowaniu. Łukasz dość szczegółowo skupia się na przekonaniu o fizycznej obecności Jezusa Zmartwychwstałego, ponieważ tekst ten zwrócony jest przede wszystkim do Greków, którzy mają wiele wątpliwości co do wiary w Zmartwychwstałego (co zresztą zawarte jest również w samej postawie uczniów). Uczniowie podążający do Emaus prowadzą ze sobą rozmowę, sądzić można, że o zniknięciu ciała Chrystusa z grobu. Wydają się być smutni, co spowodowane jest zapewne jest zawiedzioną nadzieją w związku z działalnością i śmiercią Jezusa.

·                   Rozmowa uczniów stanowi dość znamienny przykład wczesnochrześcijańskiej katechezy chrystologicznej. Obraz tej rozmowy jest dość niekompletny, jednak treść przybliża nam pewne elementy – Jezus pochodził z Nazaretu, był prorokiem potężnym w uczynku i w mowie; wydali Go arcykapłani i przełożeni, został skazany na śmierć i ukrzyżowanie. Tyle wiedziano o Jezusie do chwili Jego zmartwychwstania. Pusty grób był powodem przerażenia i przygnębienia

·                   Jezus – tajemniczy podróżny – koryguje wiarę, przychodzi z pomocą uczniom. Treść wyjaśnień wszystkich pism miał za zadanie: umocnić wiarę, otwarcie ich oczu, jest to pouczenie, że na pełną wiarę nikt nie zdobędzie się sam o własnych siłach – potrzebna jest specjalna interwencja Chrystusa, potrzebne jest otwarcie oczu przez Mądrość z góry.

·                   Wersety 28-29 nie ukazują wprost intencji jaką kierował się Jezus – możemy się domyślać, że chciał odkryć już do końca tajemnicę Zmartwychwstałego.

Dalsza część fragmentu ew. Łukasza jest opisem codziennego zwyczaju Żydów, przy każdym posiłku (pobłogosławienie chleba i połamanie go pomiędzy siedzących). Po tym geście w końcu rozpoznali Chrystusa, który z nimi pozostał. Św. Łukasz nie przypadkowo aż trzy razy używa słów mówiących o pozostawaniu Jezusa z uczniami. Uczta Eucharystyczna, do której ten posiłek w intencjach autora natchnionego z pewnością ma nawiązywać, jest oznaką pozostawania Chrystusa z ludźmi. Uczniowie wracają do Jerozolimy, żeby opowiedzieć co ich spotkało i oddać w ten sposób Chwałę Bogu. Dobra Nowina o Zmartwychwstaniu musi być zaniesiona do Jerozolimy, aby właśnie stamtąd rozeszła się na cały świat (Łk 24,47; Dz 1,8).

Spotkanie uczniów z Emaus z jedenastu Apostołami w Jerozolimie miało na celu uzgodnić relacje o zmartwychwstaniu Jezusa. Pojawienie się Jezusa uczniom z Emaus i inne spotkania ze Zmartwychwstałym pomogły w zgodnym i jednym stwierdzeniu, że Pan rzeczywiście zmartwychwstał (Łk 24,34).

RÓŻNORODNOŚĆ KONTEMPLACJI

Łk 24,29 – „Zostań z nami Panie…” i Łk 24,31 – „oczy im się otworzyły i poznali Go”.

 Poznanie, które chciałbym w dalszej części tego rozważania przedstawić, opieram na dwóch rzeczywistościach – odkrywania Jego obecności „w świecie” i otwarcie się na Niego przez głębsze zjednoczenie się z Nim. Kontemplacja w moim wyobrażeniu ma przede wszystkim prowadzić do świadomego przyjęcia wiary i jej wyznania. Kontemplacja oprócz wiary wprowadza miłosny stan zjednoczenia człowieka z Bogiem. Głównym głosem towarzyszącym nam na naszej drodze poznawania Boga są słowa: chcemy ujrzeć Jezusa (J 12,21). Być chrześcijaninem we współczesności nie polega tylko na mówieniu o Jezusie, lecz przede wszystkim na pozwoleniu innym zobaczenia Go. Muszę odzwierciedlać światłość Chrystusa we wszystkich sferach mojego życia, aby Jego blask jaśniał tak, by inni mogli Go zobaczyć. NMI pkt 17 – Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację z tego, co mówi Pismo Święte, które od pierwszej do ostatniej strony przeniknięte jest Jego tajemnicą (…) św. Hieronim pisze – nieznajomość Pisma to nieznajomość samego Chrystusa. Kontemplacja oblicza Chrystusa odbywa się w dwóch perspektywach: życie Jezusa i po Zmartwychwstaniu. Zarówno jak w pierwszej tak i w drugiej perspektywie nie możemy dojść o własnych siłach do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego. Tylko odpowiednie prowadzenie łaski – doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie położenie, w którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy. Kontemplujmy oblicze Chrystusa wraz z uczniami podążającymi do Emaus.

 KONTEMPLOWAĆ OBLICZE CHRYSTUSA

 Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali (Łk 24,16). Jan Paweł II w dokumencie Novo millenio ineunte – tekście programowym, wskazuje na potrzebę Kościoła, który ma kontemplować oblicze Chrystusa, pogłębiając przez to świadomość autentycznej wiary.

Do Jezusa nie można dotrzeć inaczej jak tylko przez wiarę, pokonując drogę, której etapy zdaje się wskazywać sama Ewangelia. Kontemplując tą głębie tajemnicy musimy odnieść swoją wiarę do dogmatów, które pomogą nam zobaczyć oblicze Chrystusa. Sobór Chalcedoński (451r.) mówi: jedna osoba w dwóch naturach. Jedną osobą jest Osoba odwiecznego Słowa, Syna Ojca. Dwie natury w żaden sposób nie zmieszane, ale też absolutnie nierozdzielne, to natura boska i ludzka. Ta formuła jest starannie wyważoną treścią doktrynalną i pozwala nam przybliżyć się niejako do krawędzi niezgłębionej tajemnicy. Tak Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Według wiary Kościoła kluczowe i nieodzowne jest twierdzenie, że Słowo naprawdę stało się Ciałem i przyjęło wszystkie wymiary człowieczeństwa z wyjątkiem grzechu (por. Hbr 4,15).

Obraz biblijny „Uczniów z Emaus” to przykład do kontemplacji Chrystusa zmartwychwstałego, którego oblicze pragnę w kontekście tego obrazu nam wszystkich przybliżyć.

- wiara bez zmartwychwstania byłaby próżna (por. 1 Kor 15,14)

- wpatrując się w Zmartwychwstałego wyznajemy życiowe motto: dla bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk (Flp 1,21)

- w obliczu Zmartwychwstałego kontemplujemy swój skarb i swoją radość

- wiara w Zmartwychwstałego nobilituje nas do wyruszenia w dalszą drogę, aby głosić Chrystusa całemu światu, bo On jest wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr 13,8)

 Kontemplacja obrazu „Uczniów z Emaus” ukazuje nam Przebóstwione oblicze Zmartwychwstałego sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi (…) lecz Go nie poznali (Łk 24,15.16). odkrywamy w tym opisie Jezusa, który pozostaje pośród nas pod zasłoną „łamanego chleba”. Jezus – Słowo, łagodzi twardość serc uczniów i „otwiera im oczy” (Łk 24,31) . owy wędrowiec nadal nam towarzyszy, ażeby nas prowadzić. Wyjaśnia na Pisma – maluje swoje oblicze w kontekście planu zbawczego, aby doprowadzić nas do zrozumienia tajemnic Bożych. Bóg w tajemnicy „łamanego chleba” spełnia swą obietnicę „bycia z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (zob. Mt 28,20). Kontemplacja oblicza Jezusa prowadzi nas do zrozumienia i przyjęcia Słowa, do otwarcia naszych oczu na Jego obecność pośród nas i do życia Nim przez przyjęcie głębokiej tajemnicy „łamanego chleba”.

→ zrozumienie i przyjęcie Słowa. NMI pkt 17 Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację z tego, co mówi Pismo Święte, które od pierwszej do ostatniej strony przeniknięte jest jego tajemnicą, ukazywaną w niejasnym zarysie w Starym Testamencie, a w pełni objawiającą się w Nowym Testamencie. Analogię do tego etapu odnajdziemy w fragmencie Łk 24,27 – i zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Św. Hieronim mówi nie znać Pisma Świętego, to nie znać Chrystusa. Przybliżenie i przyswojenie sobie treści Biblijnych staje się punktem wyjścia, ale też centrum w odkrywaniu oblicza Chrystusa. Dzisiejsza teologia posługuje się krzyżową perspektywą wiary. Polega ona na interpretacji całego życia z perspektywy Krzyża i tego co dokonało się na nim. Interpretacja poszczególnych fragmentów Pisma Świętego, a w szczególności Nowego Testamentu wydaje się bardziej prosta i zrozumiała. Analiza fragmentów z tej perspektywy rozjaśnia pobudki działania Jezusa, co ukazuje nam bardziej wyraziste kontury oblicza Chrystusa, którego w miłosnej atmosferze komunii serc możemy kontemplować.

→ pogłębienie zrozumienia i osobiste przyjęcie Słowa prowadzi nas do rzeczywistości codzienności, w której dostrzegamy obecność Chrystusa. Uczniowie z Emaus podążali w nieodpowiednim kierunku. Uciekli z Jerozolimy, z miejsca, gdzie był pusty grób – gdzie było ich życie. Odnaleźli powrotną drogę dzięki Temu, który wyłożył im Pisma i przygotował na doświadczenie, które otworzyło im oczy, gdy łamali z Nim chleb. Powracając do Jerozolimy mają żywe Słowo w sobie, co ożywia również ich samych, ale przede wszystkim ich wiarę. To wydarzenie wstrząsnęło ich życiem, dotarli do prawdy o Jezusie i Jego misji. Idą z sercami przepełnionymi radością z osiągniętego celu – spotkali Jezusa, który uświadomił im, że Jego przeznaczeniem była i jest MIŁOŚĆ.

→ Jego obecność pośród nas. Księga Rodzaju w rozdziałach 1 i 2 przytacza dwa opisy stworzenia, w których widoczne są symboliczne obrazy stworzenia człowieka i świata. Kontemplacja otaczającego mnie świata ma uzdolnić mnie całego do coraz wyraźniejszego odkrywania, że Bóg jest Stwórcą wszystkiego. Odrywanie Boga obecnego w naszej codzienności musi być też pragnieniem – perspektywą naszej wiary i życia. Uczniowie z Emaus uczestnicząc w tej rzeczywistości potrzebowali duchowego zrozumienia obecności Jezusa. Jezus pielgrzymuje z nimi, w trakcie tej drogi jest dla niech światłem – rozjaśnia ich umysły – powoduje, że wiedza którą posiadają zeszła do ich serc. Zaczynają Go poznawać, gdy ich serca „pałają miłością”. Bóg jest dla nas ostateczną drogą do poznania siebie. W uczniach rodzą się wciąż nowe pytania i wątpliwości – zdążający z nimi Jezus zaczyna im wszystko objaśniać. Choć miłowali swego Pana, zagubili się we własnych wyobrażeniach i oczekiwaniach. Uczniowie byli rozczarowani i zajęci własnym bólem z powodu wydarzeń Wielkiego Postu. W tym delikatnym momencie, gdy ich oczy były niejako na uwięzi(por. Łk 24,16), potrzebowali obecności Kogoś, kto by wyłożył im Pisma. Potrzebowali pomocy, by odnaleźć światło w słowie. Uczniowie w przypomnianej przez Jezusa nauce zaczynają widzieć wiarę, a nie swoje ludzkie wyobrażenia – a myśmy się spodziewali. Odkrywanie i poznawanie siebie i wiary powinno dokonywać się przez kontemplację Boga w Jego Słowie.

- kontemplując Jego oblicze, poznajemy swoją prawdziwą twarz

- kontemplując Jego miłość, poznajemy siebie jako osoby umiłowane od początku i do końca

- kontemplując Jego świętość, odkrywamy to, co w nas święte i co brudne, i nieprawdziwe

Odkrywamy, kim mamy być naprawdę. W odniesieniu do Emaus nasze życie jest drogą nieustannego poszukiwania własnego ja. Poszukujemy swojego prawdziwego oblicza, poszukujemy prawdę o swojej wartości.

Bóg nie pozostawia nas samych, wyposaża nas w odpowiednie przyrządy, którymi przemienia naszą mentalność wiary. Zrozumienie i przyjęcie Słowa – jest osobistym pójściem za Jezusem, opowiedzeniem się swoim życiem za Nim; codzienność – jest drogą, procesem, w którym odkrywamy prawdę o nas samych; i w końcu czujemy Jego obecność pośród nas, który wzmacnia nas wewnętrznie, stale towarzysząc nam w drodze.

 EUCHARYSTIA CENTRUM OBRAZU

 Mane nobiscum Domine pkt 1- „Mistrz miał jednak pozostać pod zasłoną łamanego chleba na widok którego otworzyły się im oczy (…) pkt. 2 … w chlebie życia Chrystus w najwznioślejszy sposób spełnia swą obietnicę bycia z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (zob. Mt 28,20)”. Eucharystia stanowi żywe centrum obrazu Uczniów z Emaus, ale również stanowi je dla współczesnego człowieka. Zadaniem Eucharystii jest karmić naszą wiarę i nasz entuzjazm.

Uczniowie z Emaus po wyjaśnieniu im Pism stają w rzeczywistości, która zamyka akcent nauczania i otwiera im oczy na tajemnicę w innym wymiarze, a mianowicie na Chrystusa Zmartwychwstałego obecnego pośród nich. Ta tajemnica zaczyna stanowić korzeń i sekret ich życia duchowego mobilizując ich do powrotu do Jerozolimy, gdzie odnajdą wspólnotę, która już żyje Zmartwychwstaniem. Uczniowie będący w początkowej fazie swej drogi na etapie oddalania się od Chrystusa, zostają przez Niego przyciągnięci, zaczynają wierzyć świadomie, rozumiejąc co stanowi podstawy ich wiary. Chrystus jest celem ludzkich dziejów, punktem do którego zwracają się ich pragnienia. Uczniowie rozpoznawszy Nauczyciela przez gest „łamanego chleba” otwierają się na pełniejsze rozumienie tajemnicy wiary i samych rzeczywistości ziemskich w świetle Chrystusa.

Mamy stać się świadkami tej drogi, w której centrum stanowi Eucharystia. Musimy iść nadal w tym kierunku (rozpoznawania Go w Eucharystii) przywiązując szczególne znaczenie do Eucharystii, przeżywając ją podobnie jak uczniowie z Emaus jako specjalne wydarzenie wiary. Eucharystia w życiu uczniów, jak i również w naszym przypadku stanowiła i powinna stanowić szczyt całej przemierzonej drogi. Sakrament Eucharystii jest misterium fidei, dzięki Słowu, które poznajemy Eucharystia jest – tajemnicą światła. Zanim dokonało się „łamanie chleba” Chrystus wyjaśnia Pisma (por. Łk 24,27). Dlatego w Eucharystii mamy do czynienia z jednością „dwóch stołów” – Słowa i Chleba. W opowiadaniu o uczniach z Emaus sam Chrystus „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków”, wskazuje, że „wszystkie Pisma” prowadziły do tajemnicy Jego osoby (zob. Łk 24,27). Jego słowa sprawiają, że u końca tej drogi budzi się w nich pragnienie pozostania z Nim: „zostań z nami, Panie” (zob. Łk 24,29).

Uczniowie przeżywszy „liturgię słowa”, zostali przygotowani do rozpoznania Go przy stole w zwykłym geście „łamania chleba” (Łk 24,35). Owe „łamanie chleba” jest znakiem, który, gdy rozgrzeją się nasze serca zacznie „mówić”. Cała Eucharystia jest sprawowana w kontekście znaków, które kryją w sobie głębokie, świetlane orędzie. Człowiek uczestniczący w Eucharystii-znaku powinien się otwierać na wszystkie wymiary tej tajemnicy. Uczniowie z Emaus rozpoznali Chrystusa po łamaniu chleba, czyli znak stał się możliwością poznania.

Musimy odnieść scenę biblijną i toczącą się w niej ucztę do Eucharystii, której oczywistym wymiarem jest uczta. Aspekt Eucharystii-uczty dobrze wyraża relację wspólnoty, którą Bóg chce z nami ustanowić i którą my sami powinniśmy między sobą umacniać. Eucharystyczna uczta ma sens głęboko i zasadniczo ofiarniczy. Chrystus ukazuje nam w niej ofiarę dokonaną raz na zawsze na Golgocie. Mimo iż jest tu obecny jako zmartwychwstały, to jednak nosi znaki swej męki, której każda Msza Święta jest „pamiątką” (głosimy śmierć Twoją, Panie…). Aktualizacja przeszłości, Eucharystia równocześnie ukazuje nam przyszłość powtórnego przyjścia Chrystusa, u kresu historii.

Eucharystia stanowi sprawdzian naszej wiary i jest to tajemnica „realnej” obecności. Wraz z całą tradycją Kościoła wierzymy, że pod postaciami eucharystycznymi jest realnie obecny Jezus. Eucharystia jest tajemnicą obecności, przez którą w najważniejszy sposób realizuje się obietnica Jezusa pozostania z nami aż do końca świata.

Obraz biblijny „uczniów z Emaus” zmierza w swej strukturze do zrozumienia sensu Męki, wiary w Zmartwychwstanie i uświadomienie sobie stałej obecności Jezusa pośród nas. Eucharystia – uczta w Emaus z jednej strony daje możliwość zrozumienia i wiary, a rozpoznający Jezusa uczniowie uświadamiają również nam obecność Jezusa. Tak jak w tym fragmencie Eucharystia-uczta staje się centrum życia uczniów, tak również w naszym przypadku Msza św. musi stanowić centrum życia chrześcijańskiego, w każdej wspólnocie należy uczynić wszystko, co może służyć jej pięknemu celebrowaniu.

„W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy (Łk 24,39)” – cisza, która w jakiś sposób nasuwa mi się podczas rozważania tego słowa jest również nam potrzebna, by włączyć się w „czas adoracyjnego” oczekiwania. Obecność Jezusa powinna nas przyciągnąć powodując pozostanie z Nim, wsłuchiwanie się w Jego głos. Powyższy cytat (por. Łk 24,33) wydaje się być odpowiedzią na eucharystyczne rozesłanie-zadanie. Owo zadanie przynagla nas do angażowania się w głoszenie Ewangelii i budzenia ducha chrześcijańskiego w społeczeństwie. Do realizacji tego posłannictwa Eucharystia daje nie tylko wewnętrzną siłę, lecz także – w pewnym sensie – program. W istocie rzeczy jest ona sposobem bycia, który z Jezusa przechodzi na chrześcijanina, a poprzez jego świadectwo może promieniować w życiu.

Dochodzimy do podsumowania naszego rozważania „Eucharystia centrum obrazu”. Powinniśmy każdego dnia wyczulać się na Jego realną obecność pośród nas, która łączy przeszłość z teraźniejszością i te dwie perspektywy życia łączy z przyszłością. Eucharystia stanowi jedność tych trzech perspektyw. Jeśli ja będę faktycznym uczestnikiem Eucharystii, Bóg przez swoją obecność najpierw w Eucharystii, a później we mnie doprowadzi do zjednoczenia mnie w jedną spójność. Człowiek dzięki Eucharystii jest ŚWIADOM, ROZUMIE, WIERZY. Żyjąc według Eucharystii – odnajdę w niej moje życie; w życiu natomiast bardziej wyraźnie ukaże mi się Eucharystia. Jako człowiek będę żył bardziej świadom owoców Eucharystii i mojego życia. Eucharystia stojąc w centrum życia (ludzkiej egzystencji) uświadamia nam, że należy wierzyć w to, co jest najrozsądniejsze. Okazuje się, że to nie ludzkie wybory, ani nawet najszczytniejsze czyny są rozsądne, ale zawsze Miłość Boga, którą zapisano w obrazie jakim jest Eucharystia.

 OBRAZ WE WSPÓŁCZESNYM PRZEKŁADZIE

 Fragment biblijny „Uczniowie z Emaus” oprócz tego, że niesie w sobie pewne bezpośrednie przesłanie, które już wcześniej mogliśmy odkryć, to jest też tak głęboki, że wręcz narzuca nam się sam wobec sytuacji życiowych, z naszej codzienności. Chciałbym, abyśmy w tej części tego rozważania odnaleźli siebie, nasze życie w kontekście tego obrazu. Obraz ten wciąż jest aktualny, gdyż nadal „współtworzy się” przez niedoskonałą ludzką naturę, która wciąż wątpi, szuka, pyta.  

→OSOBISTA DROGA CZŁOWIEKA – współtworzy współcześnie obraz Uczniów z Emaus.

Droga dzisiejszego człowieka jest podobna z wielu racji, choćby: dzisiejszy człowiek poszukuje, podążą w konkretnym celu, odnajduje zrozumienie, zaprzecza bądź też przyjmuje codzienną rzeczywistość.

Każdy z nas bardziej lub mniej świadomie przeżywa drogę swojego życia. Przyjmuje, rozumie, realizuje i udoskonala swoje doczesne życie. Cztery aspekty życia ludzkiego upodabniają nas w przeżywaniu drogi uczniów z Emaus. Owi uczniowie symbolizują nas współcześnie, przeżywających różne osobiste dylematy, rozczarowania.

Droga symbolizuje proces dojrzewania i duchowego rozeznawania. Zatem stajemy przed rzeczywistością – wykorzystania szansy świadomego przyjęcia i rozpoznania sensu i celu życia. Człowiek świadomy „własnej misji” w życiu będzie skupiał swoje wysiłki na tej perspektywie życia. Człowiek z konkretnym przesłaniem w życiu posiada niebywale donioślejszą wartość. Człowiek z perspektywą  niebywale wyraźniej, bardziej świadomie przeżywa siebie. Rozumiejąc swoje zadanie umie rozpoznać własne miejsce w życiu, umie również zaglądać w głąb siebie odkrywając prawdę o sobie.

Wymiar drogi (życia) jest dla nas ludzi czymś bardzo charakterystycznym. Jesteśmy w nieustannym rozwoju naszego ciała i duszy. Proces udoskonalania siebie – dojrzewania – starzenia, czy jakkolwiek będziemy to nazywać, jest w sposób niezależny od nas wpisany w naszą egzystencję.

Droga zatem oczywiście rozumiana w sensie symbolu jest tak mocno zintegrowana z człowiekiem, że można powiedzieć, że życie człowieka to droga. Widzimy to nasze podobieństwo w odniesieniu do sceny biblijnej. Uczniowie rozpoznając, uświadamiając sobie czym jest droga, kształtują życie, które jest już po spotkaniu z Jezusem w pełni świadome. 

→OD NIEŚWIADOMOŚCI DO ZROZUMIENIA

Przypatrując się dziś człowiekowi można zauważyć, że on wiele razy przyjmuje wszystko, nie z powodu ogromnej ufności, lecz bardziej z naiwności. Nie wielu ma w sobie umiejętność wyobrażania sobie reperkusji z racji dokonanych przez siebie wyborów. Żyjemy niejako wchłonięci przez rzeczywistość naszego życia. Nie mając dystansu wobec pewnych spraw człowiekowi trudno będzie się zastanowić nad własnym życiem, a już zupełnie trudno mu będzie ocenić odpowiednio swoją rzeczywistość i myśleć w perspektywie przyszłości. Nieświadomość jest najgorszym z możliwych sposobów ustosunkowania się wobec własnego życia. Istnieje możliwość, że człowiek zagubi się we własnym życiu. Skupiając się na mało znaczących i często nieodpowiednich elementach w życiu. Dwie skrajne rzeczywistości: nieświadomość – powolne zatracenie życia, sensu, celu i zrozumienie – w pełni wykorzystanie życia, kształtowanie umiejętności życiowych. Uczniowie przemierzają drogę od nieświadomości tego, czego byli świadkami, po zrozumienie wydarzeń w których uczestniczyli. Ich życie i wiara dzięki tak przeprowadzonej drodze uległo przemianie. Uczniowie wracają wyrwani z letargu już w pełni świadomi życia i wiary. Stają się dzięki spotkaniu z Jezusem w pełni wykorzystującymi swą wiarę i życie. Człowiek jest wstanie być odpowiedzialny za swoje życie tylko wtedy, gdy potrafi siebie zrozumieć i wyjaśnić pewne zachowania. Proces uświadamiania sobie własnego życie jest umiejętnością samokontroli. Zrozumienie życia prowadzi do w pełni przyjęcia zadań, które tworzą życie. Życie – zadania, to nasze osobiste „powołanie-przeznaczenie”. Zdanie sobie sprawy z „osobistego życiowego charyzmatu” wyzwala w nas siły, które umożliwiają rozwinięcie odpowiedzi i koniecznych umiejętności, dzięki którym będziemy realizowali nasze indywidualne zadanie w tym świecie. 

→WYKORZYSTANIE WIARY W ŻYCIU

W przypadku uczniów z Emaus wiara w wydarzenia z życia i śmierci Jezusa i zrozumienie faktu zmartwychwstania przyczyniła się do radykalnego przemienienia charakteru ich życia. Wiara w tym wydarzeniu przemienia w zasadzie wszystko: zrozumienie wydarzeń, ich osobistą mentalność w stosunku do tych wydarzeń, zrozumienie faktycznego wydarzeń (takiego jakiego pragnął sam Jezus), bojaźń w siły budzące w uczniach pragnienie podzielenia się własnymi doświadczeniami. Zatem charakter życia uczniów całkowicie się zmienił – jakby zaktualizował i umocnił – zyskał świeżość, niczego nie niszcząc, a jedynie rozświetlając wszelkie ciemności niewiedzy i nieświadomości.

W odniesieniu do nas i naszego życia wiara może stać się perspektywą dzięki której w inny sposób spojrzymy na naszą rzeczywistość. Realizm naszego życia jest wiele razy zbyt płytko odbierany. Przez taki stosunek wobec życia nie wykorzystujemy naszego osobistego potencjału. Nasz stosunek wobec życia bardzo konkretnie wpływa na części składowe naszego życia i ich jakość. Wiara jeśli będzie „stała w centrum” naszego życia wtedy odczujemy jej ogromny wpływ na codzienność. Wiara może ubogacić naszą codzienność jeśli będziemy oddani w realizowanie prawdziwej wiary w odniesieniu do Boga.

Wiara jest potencjałem odpowiedniej aktywności, która ją potwierdza. Aktywność życiowa (nasza codzienność) zyskuje i uwypukla w niej pewne wartości, które decydują o wartości wiary i życia.

Zatem jednym z istotnych aspektów obecności wiary w naszym życiu, jest podniesienie jej wartości i ciągłe przemienianie życia.

 →POTRZEBA BYCIA BLISKO INNYCH OSÓB

Obserwując zachowanie uczniów i Jezusa – widzimy jakie są korzyści wypływające z tego spotkania. Najważniejszą korzyścią jest fakt, że Jezus wyjaśniając Pisma i ukazując się uczniom dał im możliwość zrozumienia głębszej wiary. Tworząc z uczniami wspólnotę nadaje życiu nieograniczone możliwości. Gdy uczniowie idą sami i rozmawiają ze sobą nie potrafią wyrwać się z problemów, które przeżywają. Nie potrafią sobie pomóc, idą drogą, jednak ich myślenie wciąż jest w jednym i tym samym miejscu – „niezrozumieniu”. Sami dla siebie są ograniczeni, nie potrafią przejść ponad problemami związanymi z nieumiejętnością wytłumaczenia sobie zdarzeń związanych z osobą Jezusa. Muszą wyjść z tymi dylematami poza siebie, gdyż sami nie są w stanie sobie pomóc. Konieczna im jest zewnętrzna pomoc, lecz musi być ona adekwatna do wielkości problemu. Jedynym, który był wstanie im w tej sytuacji pomóc jest Jezus. Jego „umiejętności i wiedza” pomogły zaradzić nieświadomości i niedowiarstwu uczniów.

Dzięki pomocy tworzą „wspólnotę uświadomionych”, prawdziwie zgłębiających ostatnie wydarzenia. Dzięki ponownej nauce Chrystusa mogą uznawać się za wierzących prawdziwie, w pełni swej świadomości. Dzięki tej wspólnocie zasiadającej przy stole mogą rozpoznać Jezusa i uczestniczyć z Nim w wydarzeniu – symbolu męki, śmierci i Zmartwychwstania – Eucharystii. Zauważmy, że uczniowie stale, owocnie korzystają ze spotkania z Chrystusem.

Spotkanie z Chrystusem w dzisiejszej rzeczywistości będzie owocne, gdy człowiek będzie gotów do współpracy – nawet w stopniu minimalnym. Zaangażowanie ze strony człowieka musi jednak istnieć. Musimy dążyć do życie we wspólnocie z Chrystusem. Zjednoczenie się z Chrystusem (np. podczas Eucharystii) pomoże nam w tym spotkaniu doświadczyć konkretnej pomocy ze strony Jezusa. Bezskuteczność spotkania z Jezusem jest możliwa tylko w przypadku, gdy człowiek odmówi współpracy; zamknie się „na siebie” odrzucając jakiekolwiek zewnętrzne czynniki wskazujące na rzeczywistą obecność Chrystusa i na Jego pragnienie ukochania człowieka.

Odnosząc to wszystko do naszego życia mamy świadomość, że jak często te nasze ludzkie spotkania, przyjaźnie, miłosne i ogólne relacje ubogacają nas i wzbogacają nasze życie o nowe doświadczenia.

→JEZUS JEST KLUCZEM

Jak to już mieliśmy możliwość zobaczyć, aby zrozumieć mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa potrzeba nam zewnętrznej pomocy. Chrystus jest kluczem do rozwiązanie wszelkich naszych wątpliwości. Obraz „Uczniów z Emaus” ukazuje, że Chrystus jest niewątpliwie jedyną możliwością dzięki której możemy bardziej realnie przyjmować i świadomie realizować siebie w Nim. Chrystus staje się kluczem do wielu rzeczywistości, choćby tych, które rozważaliśmy we współczesnym kontekście: osobistej drogi, od nieświadomości do zrozumienia, wykorzystanie wiary w życiu, bliskość osób… Jezus – klucz otwiera przed nami nowe perspektywy, do których możemy dotrzeć za pośrednictwem łaski. Odkrywamy potrzebę Jezusa w naszym życiu – zdecydowanie to On jest „szansą” dotarcia do nurtujących spraw i pomyślnego ich rozwiązania.

Posługując się jakimś kluczem w naszym życiu rozwijamy w sobie umiejętność odpowiedniego życia. Klucz posłuży nam do otwarcia szerokich perspektyw naszego życia, przez co odkryjemy i nadamy swemu życiu odpowiedni sens i cel. Klucz – jest sposobem analizowania doświadczeń.

Chrystus w porównaniu do innych kluczy, które możemy posiadać, wprowadza szczególną perspektywę życia, myślenia i działania. Powszechne działanie Jezusa w naszym życiu sprawia iż współpracując z Nim odkrywamy samych siebie, a przez odpowiedzialne i świadome traktowanie siebie, odkrywamy życie. Jezus – klucz staje się „sposobem” myślenia, działania. Rozumiejąc jakie miejsce zajmuje Jezus w moim życiu, jakie ma prawo do mnie wykorzystam ubogacające doświadczenia zdobyte wraz z Bogiem w mojej codzienności. Jezus-klucz jest odpowiedzią na wszelkie pytania stawiane prze moją codzienność.

PROCES DOJRZEWANIA I RADOŚCI Z WIARY

Człowiek jeśli ma być szczęśliwy musi zintegrować siebie w jedną całość. Wiara musi być podjęta przez całego człowieka, gdyż wtedy będzie mogła wzrastać w człowieku i go przemieniać. Odkrycie swojego faktycznego posłannictwa (np. scena biblijna bogatego młodzieńca); zrozumienie i przyjęcie Jezusa (Łk 24,13-35) może sprawić, że każdy z nas będzie wiarę traktował jako coś żywego, a nie jako zespół zasad, norm czy co najgorsze zakazów. Skrajna „perspektywiczność” wiary w dystansie do życia sprawi, że opanujemy sztukę unikania Boga, albo powierzchownego wykorzystywania życia.

Chciałbym w tym kończącym etapie rozważań fragmentu uczniów z Emaus ukazać pewną tezę: żyć pełnią życia – to odnaleźć życie w wierze.

Dwie części tezy są dla mnie wzajemnie kluczem do zrozumienia życia z punktu widzenia wiary. Niestety to, co jest obawą każdego życia ludzkiego, to pytania, które stają przed nami jak ściana. Jeśli będziemy koniecznie upierali się w poszukiwaniu prostej drogi, mniej wymagającej, to zawsze staniemy wobec faktu, że nasze życie staje się umniejszone, o coś – i w sensie fizycznym, intelektualnym, jak i duchowym. Niewątpliwie kłopotliwe jest stawianie sobie wciąż pytań i odpowiadanie na nie. Krok po kroku podążamy w jakimś kierunku, a nieprzyjemne jest podróżowanie bez celu. Stawianie kroków wiąże się z coraz bardziej świadomym analizowaniem rzeczywistości nas otaczającej, czy wręcz przenikającej.

Drogę uczniów możemy bardzo konkretnie odnieść do nas, gdyż podobnie my podążamy od niezrozumienia do świadomości, od wątpliwości do wiary. Początek i koniec jest wpisany w nasze życie: początek podróż i kres podróży; młodość i starość naiwność i dojrzałość; chrzest i wiara. Człowiek zawsze staje w opozycji wobec początku i końca.

Może stary przykład, ale to on właśnie wciąż na nowo pozwala nam odkryć jakby filozoficzny aspekt pełni życia: jeśli nasze życie porównanym do słoika, to odkrywanie pełni życia skupi nasze myśli i wysiłek na tum, w jaki sposób napełnić wnętrze tego słoika, a nie na samym jego wyglądzie. Skupić się na treści swojego życia. Jeśli słoik wypełnimy kilkoma większymi kamieniami, to czy z całym przekonanie możemy powiedzieć, że słoik jest pełen… Możemy dosypać jeszcze drobniejsze kamyki – ale, czy i wtedy możemy z przekonaniem stwierdzić, że już jest pełen? Możemy jeszcze wsypać piasek – wypełnić nim wszelkie szczeliny – ale i tak w tej sytuacji możemy coś jeszcze umieścić w słoiku. Możemy zalać to wszystko wodą. Przykład ten w zasadzie nigdy się nie kończy, bo zawsze znajdzie się coś tak drobnego, wręcz niewidzialnego, co i tak zmieści się w słoiku, pomimo tego, że będzie zdawało się nam, że to już koniec. 

Pełnia życia to nie pozorny wygląd tego życia z zewnątrz, ale treść – to z czego się składa życie. Nasza dojrzałość objawi się wtedy, gdy z całym przekonaniem uznamy wartość wewnętrzną naszego życia. To treść życia decyduje o całokształcie życia. Droga od niezrozumienia do świadomości może przedłużać się tylko i wyłącznie ze względu na naszą postawę. Na czym skupiamy się w życiu, albo samo życie. Dojrzałość to odpowiedni wybór sensu i celu życia. Scalając sens i cel w jedno, życie, będziemy odczytywali prawidłowo nasze „niezrozumienie”. Życie samo w sobie, bez różnorakich dodatków (sytuacji, wiedzy, emocji) jest szansą, aby dojrzewać. Wiele spraw w naszym życiu przychodzą same, nie musimy ich inicjować, ale najważniejszym naszym zadaniem jest dobrze odczytywać to, co jest w nim zawarte. Nie potrzeba wymuszać pewnych płaszczyzn życia – chwila w której żyjemy jest najodpowiedniejszą wiedzą, potrzebną do naszego dojrzewania. Dobrze wykorzystane chwila obecna naszego życia to skarb, którego w żaden inny sposób nie osiągniemy. Każda chwila potrzebuje uszczelnienia (słoik!) drobnymi szczegółami, które coraz bardziej – konkretniej będą go zapełniały. Dojrzałość to nie poziom wiedzy, który posiadamy, lecz stopień świadomości, zrozumienia i interpretowania dokonującego się wciąż życia.

Dojrzewanie naszego życia nie możemy złożyć w „ręce domowej psychologii”, lecz bardziej odpowiednik i obiektywnym źródłom. Musimy mieć wewnętrzną odwagę do zaufania komuś obok nas – „towarzyszowi, przewodnikowi”. Ta stabilna i obiektywna ocena kogoś, kto nas zna pomoże nam uściślić naszą analizę życia. Bóg jest w tym najdoskonalszy, lecz często potrzebujemy bardziej namacalnego przewodnika – kim będzie ktoś spośród nas.

Umiejętne dzielenie się swoimi obserwacjami życia sprawi nam radość, że możemy dzielić się z kimś naszymi małymi osiągnięciami. Jeszcze większą radość sprawi nam to, że ktoś nam bliski pomoże nam to jeszcze bardziej udoskonalić. Radość wiary pojawia się najczęściej tam – „gdzie dwaj, albo trzej zgromadzą się w Imię Pana”

Nie przerażajmy się może dużym wymaganiom, lecz cieszmy się z drobnych osiągnięć w ciągu dnia. Najpiękniejszym objawem dojrzałości i radości będzie to, że wyjdziemy z obłędu „paciorka”, a dojdziemy do świadomej i prostej modlitwy.

Kiedy popatrzymy na Uczniów z Emaus możemy dostrzec jak nie wiele (fizycznie) osiągnęli uczniowie – zostali wyrwani z obłędu wiedzy i nieświadomości i doprowadzeni do rozumienia, co pozwoliło im zobaczyć Jezusa. Życzę sobie, a w szczególności wam, abyście potrafili odłożyć na bok wiedzę – intelekt, a całym sercem oddali się prostemu stanięciu wobec Jezusa, którego rozpoznajemy.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)