|
|
ADWENT 2008 30 listopad - 23 grudnia |
|||||||||||||||||||
|
|
Adwent - jest szczególnym czasem, w którym rozważamy dwie ważne kwestie: przyjście Jezusa jako człowieka, na świat oraz Jego powtórne przyjście, związane z sądem ostatecznym. Kwestie ważne, gdyż zarówno jedna, jak i druga, są ze sobą ściśle zespolone, a człowiek wierzący, powinien odgadnąć zamysł obydwu faktów. Tworzymy nasze życie, w realiach bardzo konkretnej codzienności. Codzienne zadania, doświadczenia, powodują w nas wiele radości, tej fizycznej i duchowej. Pokonujemy trudności przez nadzieję, lepszego jutra. Nasze życie jakoś się „kręci”. Pozostaje w nas jednak pewne nie zagospodarowane pole. Otóż wiara, którą wyznajemy i którą staramy się na różne sposoby realizować wobec naszej codzienności, wydaje się być nienasycona. Skąd w nas to pragnienie? Otóż, gdy spojrzymy na naszą codzienność, widzimy jakże wiele w niej pozostaje jeszcze możliwości, jakby duchowych predyspozycji, które niestety nie są przez nas wykorzystane. Żyjemy, ale czujemy, że stać nas na więcej – dokonujemy wielkich życiowych dzieł, ale zdajemy sobie sprawę, że mogłyby być uświęcone. Stale przed nami istnieje wiele możliwości zrealizowania się zarówno w wierze, jak i życiu codziennym. Ową możliwością, jakby punktem centralnym, od którego zależy właśnie odpowiedni kształt naszego życia, jest Jezus. To On właśnie jest kluczem do zrozumienia tego, jak powinniśmy żyć, by wykorzystywać okazję powierzonych nam zadań, czynienia dobra. Jednak często wiążemy naszą wiarę, tylko z jakąś formą aktywności tej zewnętrznej, a ona przecież nie jest najważniejsza, ani nie centralna dla naszej wiary. Co zatem jest ważne, a od czego powinniśmy właściwie zacząć, prawdziwe życie według wiary? Dotykamy pewnej, na pewno trudnej kwestii, a mianowicie- trwanie w komunii z Bogiem. Komunia, wyraża wspólnotę, którą tworzymy, żyjąc wraz z Jezusem, kierując się i wypełniając Jego wolę. Jednak wspólnota z Bogiem, to nie tylko wykonywanie zadań, nam przez Niego powierzonych, ale to nade wszystko, odkrywanie Jego Osoby, w tym, co nas otacza. Bardzo, dla mnie osobiście, ważną rzeczą jest dostrzegać Jego samego w naszym życiu. Oddając się Mu do całkowitej dyspozycji, odkryjemy Go w różnych obrazach, wypełniających naszą codzienność. By żyć i wykorzystać je najlepiej jak nas stać, powinniśmy żyć w komunii, to znaczy starać się w pełni Mu ufać i zawierzać się w każdej sprawie i bezwzględnie. Czy stać mnie na to? Czy potrafię oddać się Jezusowi i z Nim tworzyć wspólnotę? Postarajmy się czas adwentu wykorzystać właśnie do tego, aby poruszyć swoje serce i zawierzyć Mu całe swoje życie: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość! ks. Dominik Poczekaj możecie również spojrzeć i ewentualnie skorzystać z zeszłorocznego materiału adwentowego |
|||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||
|
Jak już w obszernym wstępie opisałem. Chciałbym, aby ten czas - Adwent, był moim i być może i waszym, czasem przygotowań do oddania się całkowicie Bogu. Chciałbym w tych krótkich rozważaniach pojawiających się spontanicznie, zaprosić was do codziennego osobistego podejmowania się tych myśli i być może, na tyle na ile potraficie i rozumiecie wprowadzania ich aktywnie w przestrzeń swojej codzienności. W kazaniach na sobotnich roratach postaram sie te właśnie myśli zebrać i spokojnie, prosto przekazać. |
||||||||||||||||||||
|
Trwa pierwszy tydzień Adwentu. Warto abyśmy codziennie, starali się zaobserwować działanie Jezusa w naszym życiu. Zauważ dobre i miłe doświadczenia, ale również to, co cię trudnego spotyka. Przyjrzyj się temu - co to oznacza, dlaczego to miało miejsce, czego ma to cię nauczyć, może ma cię przed czymś przestrzec... Wiedz o tym, że te wszystkie doświadczenia, mają jakiś swój określony cel i sens. Nie ma rzeczy niepotrzebnych - są jedynie te od których uciekamy i których nie chcemy zrozumieć. Jezus staje pośrodku twojego życia. On przechadza się wraz z tobą, po ścieżkach twojej codzienności. Trudno Go niekiedy nie zauważyć, ale czasami stanowi to ogromny problem i wyzwanie. Trudno przewidzieć, co się takiego zdarzy w ciągu dnia, ale można modlić się "tu i teraz" o właściwe rozeznanie tego, jak już to nastąpi. By móc oddać swoje życie Jezusowi, muszę uznać, że sam nie jestem wstanie niczego uczynić i to, że Jezus pragnie przyjść do mnie. Muszę Go oczekiwać w swojej codzienności. Muszę niejako wypatrywać Jego nadejścia - właśnie w tym, co stanowi moją codzienność. Zacznij poranną modlitwę od zaproszenia Jezusa do swojego życia, ale też proś, byś umiał Go przyjąć, gdy faktycznie przyjdzie w miłym, czy w trudnym doświadczeniu. Jezu, cokolwiek będzie się działo w ciągu dnia, jakiegokolwiek rodzaju to będą doświadczenia chcę Cię przyjąć i już teraz w tej chwili Ciebie oczekuję.
|
||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||
|
ZAWIERZENIE BOGU WE WSZYSTKIM - co, na ten temat, mówi teologia duchowości. - nie możemy się zatrzymać jedynie na świadomości, że Bóg jest obecny, ale musimy praktykować akty zawierzenia mu siebie, w każdej sytuacji, zwłaszcza trudniejszej. Jest to także sposób wychowania siebie do pełnienia Bożej woli, a nie własnej. - najważniejsze jest poznanie woli Bożej i dostosowanie się do niej. - Bóg kieruje pracą naszego uświęcenia, dlatego nie można postąpić w życiu duchowym bez Jego łaski. Podstawą tej praktyki jest miłość. Podstawowym prawem miłości, jest zgodność z wolą osoby miłowanej.PODSTAWA PRAKTYKI Trudno jest zaufać komukolwiek bez jego znajomości i wynikającego z niej prawdopodobieństwa, że nie zostanie się zawiedzionym. Podstawą praktyki zawierzenie Bogu we wszystkim muszą być następujące przesłanki (założenia): - nie może spotkać nas nic, co nie byłoby przewidziane od wieków: chciane lub dopuszczone na nas przez Boga - Bóg nigdy nie chce zła – On wie jak wykorzystać sytuacje dla naszego dobra i dlatego je dopuszcza - to, co Bóg zsyła bezpośrednio, jest dla człowieka najlepsze, nawet jeżeli w danym momencie nie jest mu łatwo to przyjąć.PRAKTYKA - przyjmować wszystko od Boga ze spokojem - niestety, nie zawsze to, czego człowiek chce, przybliża go do Boga - potrzeba wychowywania siebie do przyjmowania absolutnie wszystkiego w całkowitym zaufaniu Bogu. - On daje łaskę na każdą sytuację…OWOCE TEJ PRAKTYKI - pogłębiona zażyłość z Bogiem - prostota - wewnętrzna wolność - radość |
||||||||||||||||||||
|
Historia, którą przytaczam poniżej, staje się obrazem tego wszystkiego, co człowiek może zrealizować przez codzienny wybór Jezusa i oddanie Mu swojego życia. Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany jak się czuje odpowiedziałby: "Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!". Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Widząc to, bardzo mnie to zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go: - Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz? Michał odpowiedział: Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie - "Michał, masz dzisiaj dwie możliwości - możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor". I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem, gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony." - Zaraz, to nie jest takie proste! - zaprotestowałem. - Ależ tak, to właśnie takie jest. - odpowiedział Michał. Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie. Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji. Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział: Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny? Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku. - Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić. - odpowiedział Michał. - Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać - żyć albo umrzeć. Wybrałem życie. - Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś Przytomności? - spytałem. Michał kontynuował: Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek - wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach wyczytałem "ten facet już nie żyje". Wiedziałem, że muszę coś zrobić. - I co zrobiłeś? - spytałem. - Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie, opowiadał dalej Michał. Spytała, czy jestem na coś uczulony. "Tak" - odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech I krzyknąłem: "na grawitację". Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem "Wybieram życie.” Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego." Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się do niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim. Warto korzystać z życia na maxa czerpać je pełnymi dłońmi i nie przejmować się głupotami! Masz teraz dwie możliwości: 1. Wyrzucić tę historię I zapomnieć. 2. Opowiedzieć ją Ludziom, na których ci zależy. Ja wybieram drugą Coraz bardziej świadomie, od samego początku dnia, oczekuję Jezusa. Pragnę Go spotkać w swoich codziennych zdarzeniach i rozpoznać. Wydaje się nam wielokrotnie, że kształtujące się chwile w naszym życiu, powstają spontanicznie i bez jakiegoś konkretnego uzasadnienia. Czy mogę wierzyć w przypadek? Otóż, działanie Boga jest zaplanowane - jest autorem mojego życia, dlatego tak kształtuje chwile, bym mógł je przyjąć i skorzystać z owoców rodzących się w każdej chwili. Powyższa historia o Michale, ukazała mi bardzo ważną sprawę: człowiek może interpretować swoje życie w sensie bezcelowości i przydatności, ale czy to ukaże całą prawdę? Bóg oprócz chwili, implikuje w nią, całą swoją miłość, pozwalając człowiekowi doświadczyć to, że nie jest sam. Przyjąć dar chwili - to przeżyć, albo trudność, albo radość, ale czy pozostanie coś cennego z tak przeżytej chwili? Zmierzając się z codziennością, chce w niej widzieć Jezusa, gdyż dopiero wtedy, będę potrafił przyjąć każde doświadczenie, jako dar i zadanie. Zobaczyć chwilę, to nie to samo, co ją przeżyć. Z Chrystusem mam odwagę zaangażować się w każdą chwilę mojego życia bez żadnego lęku. Można naiwnie sądzić, że wciąż, w każdej sytuacji mam możliwość wybrania to lepsze rozwiązanie. Mogę się tego nauczyć tylko dzięki Jezusowi, którego zauważę w danym doświadczeniu. Warto, abyśmy idąc w codzienność, mieli świadomość tego, że Jezus już tam dawno jest i czeka, abym Go rozpoznał. Towarzyszące mi w ciągu dnia, różne sytuacje, stają się przy Jego i moim udziale Sakramentem.
|
||||||||||||||||||||
ks. Dominik Poczekaj (+DC)