|
Adwent 2009 |
||||||
|
||||||
|
4 GRUDNIA |
|
|
||||
|
objawieniem się Bożej Miłości jest Słowo Boże Stary Testament z pewnością przygotowuje do tego ostatecznego objawienia się Boga jako Miłości. Przygotowuje poprzez wiele natchnionych wypowiedzi. Czytamy więc np.: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy. […] Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? […] Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!” (Mdr 11,23-26). Czyż nie można powiedzieć, że w tych słowach Księgi Mądrości poprzez stwórcze "być" Boga przebija już wyraźnie Bóg - Miłość. Zajrzyjmy jeszcze do innych tekstów, na przykład do Księgi Jonasza: „wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą” (4,2). Czy też do Psalmu 145 [144]: „Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła” (8-9). Im bardziej wczytujemy się w pisma wielkich Proroków, tym bardziej odsłania się w nich oblicze Boga – Miłości. Oto Pan mówi do Izraela ustami Jeremiasza: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3). A oto słowa Izajasza: „Mówił Syjon: «Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał». Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,14-15). Jakże znamienne jest w słowach Boga to odwołanie się do miłości matczynej: miłość Boża daje się poznać nie tylko przez ojcostwo, ale również przez niedoścignioną czułość macierzyństwa! I jeszcze raz słowa Izajasza: „góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54,10). To wspaniałe przygotowanie dokonane przez Boga w dziejach Starego Przymierza, zwłaszcza za pośrednictwem Proroków - czekało na ostateczne wypełnienie. Definitywne słowo Boga – Miłości przyszło wraz z Chrystusem. Zostało ono wypowiedziane, zostało przeżyte w paschalnej tajemnicy Krzyża i zmartwychwstania. Mówi o tym Apostoł: „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni” (Ef 2,4-5). Spójrzmy na ważną rzecz, którą przedstawia ewangelista Jan: Jana 10,25-30 - 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Jana 14,6-11 - 14,6 Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7 Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. 8 Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. 9 Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. 1 J 4,16 Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Co ważne, Jan nie mówi: Jedną z cech Boga oprócz dobroci jest to, że jest łaskawy, miłosierny, sprawiedliwy oraz KOCHAJĄCY. Nie. Nazywa Boga miłością. Innymi słowy miłość należy do Jego istoty, natury. J 3,16 i Pawła do Rz 5,8 - „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” Bóg wkroczył i nadal wkracza w moją historię życia: 1. Bóg Miłość dotarł do mnie przez wiele osób – św. Franciszek, Marta Robin, Chiara Lubich… Doświadczenie, które mi w tym odkrywaniu towarzyszyło, dało mi większe poczucie, że jestem kochany. Moje życie dzielę na dwa okresy: 1) kiedy Bóg był, dużo wiedziałem, ale nie odczuwałem tak mocno Jego miłości i nie potrafiłem nią żyć 2) Kiedy wiem, dzięki radykalizmowi przemieniałem w czyny, wówczas Jego Miłość stała się najważniejsza. 2. Obraz Boga, jaki nosisz w swoim sercu, nadaje kształt Twojemu życiu. Jaki jest Twój Bóg, takie jest Twoje życie. Takie są Twoje cele, postępowania, wartości i Twoja codzienność 3. Często człowiek pyta o sens swojego życia. Jest to pytanie fundamentalne. Uwierzyć w miłość to przyjąć, że nasze życie ma sens. To odnaleźć sens w Bogu, który naszemu życiu nadaje kierunek, powołanie, które dla nas jest najlepsze 4. Człowiek wie, że jest kochany i całym swoim jestestwem wierzy w tę miłość. Jej się z ufnością powierza i za nią chce podążać. 5. Kiedy człowiek wie, że jest kochany, życie staje się dla niego inne: wszystko wokół wydaje się mu piękniejsze i każdy szczegół nabiera wartości. Sam staje się lepszy i wyrozumialszy dla innych. Bóg jest stworzycielem wszystkiego i w swojej naturze jest miłością. Bóg mówi, że miłość jest bezwarunkowa i gotowa do poświęceń, nie bazuje na uczuciach, dlatego też, miłość nie jest “silnym uczuciem… opartym na rodzinnych i osobistych więziach.” Aby w pełni rozumieć prawdziwą miłość i aby być w stanie prawdziwe kochać innych, musimy znać Boga i jesteśmy w stanie to robić poprzez bliską, osobistą więź z Nim. Możemy mieć bliską, osobistą więź z Bogiem przez złożenie naszego zaufania w Jezusie Chrystusie, który był Bożą ofiarą miłości dla nas.
|
||||||
|
11 GRUDNIA |
wzrastanie przy boku Miłości - uczenie się Jej, wzrastanie w codziennym dążeniu do kochania wszystkich, jak siebie samego. |
|||||
|
„Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.” ( 1 J 4,16) Druga rzeczywistość w której powinniśmy przez jakiś czas trwać, uczyć się jej to wzrastanie przy boku Miłości. Uczenie się jej, wzrastanie w codziennym dążeniu do kochania wszystkich, jak siebie samego nie jest zadaniem łatwym i możliwym bez wiary. Każdy z nas doświadczając tej miłości, czuje się pociągnięty, by ją kontynuować. Realizacja miłości, musi być najpierw otwarciem się na to, co proponuje Jezus. Muszę rozbudzić w sobie pragnienie przebywania z Bogiem. Mogę wówczas podjąc się naprzykład takich pratyk jak: modlitwa, adoracja, Eucharystia, lektura Pisma świętego… Otóż te chwile bycia z Bogiem, albo przy Bogu, mogą dać nam szansę przesiąknięcia Jego logiką postępowania. Trudno czynić miłości, jeśli jej się uprzednio nie zrozumiało. Tym bardziej Jezus, przychodzi z innym doświadczeniem miłości niż ten, który góruje nad wszystkim w naszym codziennym życiu. Odkrywanie Jezusa wymaga otwartego serca. Dzięki temu, Jego nauka przemawia nie na poziomie intelektualnym, ale na poziomie Miłości – wiary. Może moja propozycja spojrzenia na Jezusa wyda się dość nietypowa, może nawet dziwna, ale myślę, że uda nam się wszystkim nauczyć Jego logiki – nietypowego sposobu myślenia i działania. W niektórych sytuacjach, zobrazowanych przez autorów Pisma Świętego, postawa Jezusa wydaje się nam – po ludzku – „niedoskonała – nielogiczna”. Spójrzmy jakiego rodzaju niedoskonałości możemy odnaleźć w NT. Tekst pochodzi z rozważań „Świadkowie Nadziei” – Rekolekcje watykańskie wygłoszone dla Jana Pawła II, przez kard. F. X. Nguyen van Thuan 1. Jezus nie ma dobrej pamięci.
„Dziś ze mną będziesz w raju” (Łk 23,43). On zapomina o wszystkich grzechach człowieka. Albo grzesznica, która namaściała olejkiem Jego stopy – Jezus nie pyta jej o nic, co dotyczyłoby skandalicznej przeszłości , ale mówi „odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała” (Łk 7,47). Albo przypowieść o synu marnotrwanym… kiedy ojciec widzi go, gdy jest on jeszcze daleko, wybiega mu naprzeciw, obejmuje go, nie daje mu czasu na wygłoszenie przygotowanej mowy i zwraca się do zaskoczonych sług „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyporwadźcie utuczone cielę i zabijcie; będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył” (Łk 15,22-24) Jezus nie ma takiej pamięci jak ja, nie tylko przebacza i to przebacza każdemu, ale zapomina nawet to, że przebaczył Wniosek – miłość uczy przebaczać, ale też zapominać, gdyż wnosić mosty można jedynie przez jedność.
2. Jezus nie zna matematyki.
Przypowieść o zaginionej owcy – ukazuje, że jak Jezus miałby zdawać matematykę to by oblał… dla Jezusa jeden równa się 99, a może nawet i więcej! Któż mógłby to zaakceptować? Ale Jego miłosierdzie rozciąga się z pokolenia na pokolenie. Jezus jeśli chodzi o uratowanie zaginionej owcy nie lęka się żadnego ryzyka, żadnego wysiłku. Alb jego pełna współczucia rozmowa przy studni z Samarytanką, albo scena z Zachariaszem. Ileż prostoty, która nie zna kalkulacji, ileż miłości dla grzeszników. Wniosek – jeden ma tą samą wartość, co inni. Nie czynienie różnic, nie traktowanie wybiórczo sytuacji… Miłość pozwala nam traktować wszystko z tą samą odpowiedzialnością.
3. Jezus nie zna zasad logiki
Pewna kobieta, która ma dziesięć drachm, gubi jedną z nich. Zapala więc lampę, aby jej szukać. Kiedy ją znajduje, zwołuje swoje sąsiadki i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam" (por. Łk 15, 8-10). Jest naprawdę czymś nielogicznym zawracać głowę swym przyjaciółkom z powodu jednej drachmy, a potem urządzać przyjęcie, aby świętować to, że się ją znalazło! Na zakończenie tej przypowieści Jezus ujawnia dziwną logikę swego serca: „Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca" (Łk 15, 10). Wniosek – miłość szuka, odnajduje, ale nade wszystko nie czyni różnić, ale powołuje do kochania wszystkich tą samą miłością.
4. Jezus jest awanturnikiem
Ten, kto zajmuje się kampanią reklamową lub kandyduje w wyborach, przygotowuje dokładny program, zawierając wiele obietnic. Nie ma niczego podobnego w przypadku Jezusa. Jego nauka, patrząc po ludzku, jest opowiadaniem się za porażką. Obiecuje On swym naśladowcom procesy i prześladowania. Swoim Apostołom, którzy pozostawili dla Niego wszystko, co posiadali, nie zapewnia ani mieszkania, ani wyżywienia, ale jedynie możliwość dzielenia Jego stylu życia. Ewangeliczny fragment dotyczący błogosławieństw, prawdziwy „autoportret" Jezusa - „gwałtownika" z miłości do Ojca i braci, jest od początku do końca paradoksem, choć przyzwyczajeni już jesteśmy do jego brzemienia: „Błogosławieni ubodzy w duchu..., błogosławieni, którzy się smucą..., błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości..., błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie" (Mt 5, 3-13). Ale uczniowie wierzyli temu „gwałtownikowi". Od dwóch tysięcy lat i aż do końca świata nie wyczerpią się nigdy zastępy tych, którzy poszli za Jezusem. Wystarczy spojrzeć na świętych wszystkich czasów. Wielu z nich wchodzi w skład tego błogosławionego związku gwałtowników.
Wniosek – miłość choć wymagająca, daje nam okazję do określenia pewnego stylu postępowania. Kształtuje nasze relacje nie tylko do osób, ale również do swojego życia, myśli, pracy itp.
5. Jezus nie zna się ani na finansach, ani na ekonomii
Przypomnijmy sobie przypowieść o robotnikach w winnicy: Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć na dzień robotników do swej winnicy. Wyszedłszy później około dziewiątej i około południa, i około trzeciej, i jeszcze około piątej... posłał ich do swej winnicy. Wieczorem, począwszy od ostatnich aż do pierwszych, zapłacił im wszystkim po jednym denarze (zob. Mt 20, 1-16). . Jeśli Jezus zostałby mianowany kierownikiem spółki czy dyrektorem przedsiębiorstwa, instytucje te zbankrutowałyby i musiałyby ogłosić upadłość: jak można zapłacić tyle samo temu, kto rozpoczął pracę o piątej i temu, kto pracował od samego rana? Czy chodzi tu o pomyłkę? Czy Jezus pomylił się, robiąc rachunki? Nie! Uczynił to umyślnie, ponieważ -jak wyjaśnia - „Czyżby nie wolno mi było uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?"
Wniosek – nie intensywność działania liczy się w miłości, ale nade wszystko jej źródło i jakość tego, w jaki sposób postępuje kochając.
Wydaje się dziwne, że w Jezusowych „niedoskonałościach” mam, jako człowiek, odnaleźć odpowiednią lekcję. Jezus, choć w dzisiejszym świecie, wydaje się być nielogicznym, czy nawet nieużytecznym dla wielu, to jednak wierzący rozumieją dlaczego tak, a nie inaczej postępuje i tak właśnie uczy swoich uczniów. Miłość musi być wartością, musi być ponad tym wszystkim, co w nas się dokonuje, a już na pewno musi zwyciężać z mentalności świata. Dlaczego Jezus ma te niedoskonałości? Ponieważ On jest Miłością (zob. 1 J 4, 16). Prawdziwa miłość nie rozumuje, nie mierzy, nie wznosi barier, nie kalkuluje, nie pamięta o obrazie i nie stawia warunków. Podstawą działania Jezusa jest zawsze miłość. Miłość Jezusowa dochodzi aż - jak mówią Ojcowie Kościoła - aż do szaleństwa i powoduje kryzys wśród naszych ludzkich miar. Kto tej miłości doświadczy, zrozumie ją i będzie chciał nauczyć się właśnie takiej, a nie tej, którą proponuje współczesne przedsiębiorstwo – świat. Kiedy staram się nią żyć, a nauka nie przychodzi mi łatwo, chcę Bogu dziękować, że nam małym to objawił i pozwolił to najpierw zrozumieć, a później wlał w nas łaskę, byśmy mogli też tak żyć, na Jego wzór.
|
||||||
|
18 GRUDNIA |
Trzeci etap to realizowanie Miłości w konkretny sposób. o tym wspomina św. Paweł w swoich listach. Przykładem tej miłości powinien być ten, kto ma w sobie Boga. |
|||||
|
Boża miłość – to nowy porządek oparty na wezwaniu i powołaniu do świętości Boża miłość jest to dar, który wymaga decyzji opartej na całkowitej wolności. Dar – to miłość, która daje życie l ofiarowuje się za mnie aż po samą śmierć. Św. Paweł – Rz 5,5 – „…miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.” 1 Kor 12,31 - Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. (i następuje Hymn o Miłości)
Dar, który przemienia moją codzienność, nadaje kształt i wartość mojemu działaniu:
13,1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 13,2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 13,3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Trzeba zacząć kochać, ale kochać poważnie. Aby kochać poważnie, trzeba kochać ewangelicznie, jak uczy Ewangelia. Nie można sobie fantazjować na temat tej miłości, trzeba kochać pierwszemu... Ta miłość ma swoje cechy:
Św. Paweł: 13,4 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 13,5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 13,6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 13,7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 13,8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Ale co to jeszcze konkretniej oznacza? Dla mnie doświadczeniem, przeniesieniem hymnu do konkretnej miłości jest KOSTKA MIŁOŚCI
I Nie wolno rozróżniać, wybierać miedzy osobami, trzeba kochać wszystkich. Dlatego - spotykasz mamę - kochaj ją, spotykasz profesora - kochaj go, spotykasz proboszcza - kochaj go, spotykasz biskupa - kochaj go, spotykasz ostatniego łobuza z twojej parafii - kochaj go, włóczęgę - kochaj go. Kochać wszystkich, kochać wszystkich, kochać wszystkich. Patrzcie, gdybyście zrobili tylko to, tylko to, spowodowalibyście rewolucję chrześcijańską, bo Chrystus jest Bogiem i przyniósł na ziemię wielką sprawę, - przyniósł piękno, przyniósł pełnię życia, przyniósł aspekt charyzmatyczny, to znaczy dynamizm, nawrócenia, zdobywanie - to przyniósł Jezus Chrystus.
II kochajcie jako pierwsi, nie jako drudzy, nie czekajcie aż oni zaczną, zacznijcie wy, wy kochajcie... Trzeba kochać jako pierwsi. Dlaczego? Ponieważ Bóg Ojciec kiedy wysłał swego Syna dla nas na ziemię, nie czekał, że będziemy dobrzy i będziemy Go kochali. Wszyscy byliśmy grzesznikami, On pierwszy nas ukochał. Spróbujcie tak robić tylko jeden dzień, zobaczycie, co się stanie w waszej duszy, zobaczycie, że poczujecie się bardziej zjednoczeni z Bogiem na modlitwie, na przykład wieczorem.
III trzeba widzieć Jezusa we wszystkich, widzieć Jezusa we wszystkich, wszystkich, wszystkich, nawet w draniach, widzieć Jezusa we wszystkich. Idźcie do więzienia - zobaczycie Jezusa we wszystkich.
IV ta miłość jest konkretna, to nie jest miłość platoniczna, to nie miłość sentymentalna, nie miłość, która fantazjuje. To jest miłość konkretna, trzeba zjednoczyć się z bliźnim, w tym sensie, że jeśli ktoś cierpi - zrozumieć go, ogołocić się z siebie, być całkowicie pustym, mówi się: wejść w skóre drugiego, starać się go zrozumieć. Cierpi - cierp razem z nim, cieszy się - bo ja wiem, zrobił dyplom i chce to uczcić, świętuj razem z nim. Cierpi, jest obojętny - bądź obojętny z nim, rozumuje w określony sposób - ty też tak rozumuj, a zobaczysz, że powoli przeciągniesz go na drugą stronę. Zatem jednoczyć się - co zresztą mówi św. Paweł - stać się wszystkim dla wszystkich, aby ich zdobyć. Jednoczyć się - to czwarta sprawa.
Kochać - to znaczy dawać, nie zamykać się w sobie, by opowiadać sobie piękne doświadczenia. Świetnie, tego potrzeba, ale potem iść na zewnątrz. Jezus Pośrodku wam powie: kochajcie, kochajcie..., kochajcie najpierw czynem, najpierw czynem, potem także słowami I sprawa się rozwinie.
1 Kor 13,13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość. Najlepszy sposób kochania, to samemu stać się miłością.
Miłość wartościowa – najwyższa, czyli wybierająca Boga ponad wszystko…
Miłość prawdziwa – autentyczna, czynna. Nie tyle deklaracja, stany uczuciowego zachwytu, ale konieczne jest zaangażowanie myśli i woli, uwierzytelnione czynami…
|
||||||
|
|
||||||