|
|
|
na tyle, na ile potrafię być Aniołem |
|
To dość nietypowe pragnienie otrzymałem po obejrzeniu filmu pt. „Dotyk Anioła”. Pisząc o tym, pragnę zastanowić się nad realnością uczynienia z siebie anioła w dzisiejszym czasie, rzeczywistości bycia kapłanem. Czy może jest to zbyt naiwne, ale rzekomo co Bóg stworzy człowiek tego nie może zniszczyć. Pragnienie bycia aniołem, to rzeczywistość człowieka, który jest i wciąż na nowo dokonuje wyboru zakorzenienia swojego życia nie w tym, co światowe, ale tym co Boże. Modlitwa, prawdziwa rozmowa zakorzeniona w Bogu, jest moim realnym byciem w Niebie… To nie bajka, to stan, który mogę wprowadzać w wielu wymiarach, ale to trud przypominający powrót do dzieciństwa i odkrycia w sobie tego co rzeczywiście ważne i istotne w życiu człowieka. Ten stan podobny jest do stanu dziecka, które wraz z wzrastaniem i fizycznym i intelektualnym zaczyna dokoła siebie dostrzegać coraz to nowe postaci, nowe zachowania, i nowe uczucia, którymi zaczyna żyć. Pytanie, które w tym momencie może się narodzić: jaka jest świadomość tego dziecka w takim momencie? Może właśnie z wiekiem, kiedy się starzejemy ta świadomość staje się coraz bardziej widoczna, a w końcu coraz bardziej nas ogranicza powodując, że już nie jesteśmy sobą tylko wciąż na zupełnie inny sposób bardziej zakompleksieni, skryci w uczuciach i mniej szczerze wyraziści. Tak więc krok pierwszy, to umiejętność doświadczania czegoś nowego na sposób bardzo prosty i szczery, a przede wszystkim polegać na wewnętrznym poczuciu dobra, które w każdym z nas jest. To poczucie pozwala człowiekowi, bez żadnych dwuznaczności dotknąć realizmu uczuć, doświadczeń, oraz bez pruderii uczynić każdą rzecz doskonałym poznaniem wartości ciała oraz duszy. To patrzenie, nie naiwne, ale niczym nie zniszczone pozwala człowiekowi dotrzeć przede wszystkim do wszystkich, gdyż nie ma ograniczeń psychicznych i jakiś słabości, oraz wstydu. Wszystko co wtedy człowiek poczuje jest pierwsze niczym nie zniszczone, oraz piękne, bo święte. Człowiek staje się jak puste naczynie, które w każdej chwili i każdej sytuacji poznaje na nowo i niczym nie przejmując się wprowadza w życiu to co najważniejsze, pochodzące od Boga dobro. Nieskrępowanie pozwala człowiekowi unieść się ponad to co świat normalnie tworzy, człowiek staje się wtedy człowiekiem, bo unosi się w swym życiu ponad świat, stając oko w oko z rzeczywistością nieba. Ta rzeczywistość kieruje się jedną dewizą: czysta miłość, która staje się podstawą do wyjścia z siebie, oraz czynnikiem pierwszym do jakiegokolwiek działania. Dlatego odkrycie miłości Nieba staje się podstawą życia człowieka i tak działające u podstaw uczenie się życia powoduje, że człowiek dość, że staje się bardziej ludzki, to też staje się faktycznym narzędziem i tabernakulum, w którym obecny jest żywy Bóg i Jego Słowo. Zatem aby być aniołem trzeba poczuć niebo w swoim życiu, wejść w nie i działając wciąż w nim być obecnym. To uczy człowieka otwartości Nieba. Wtedy każde działanie staje się uchyleniem nieba drugiej osobie, a nie egoistyczne poszukiwanie przyjemności tylko i wyłącznie dla siebie. Szkoła nieba staje się progiem nie tylko faktycznego życia, ale staje się realnością, która pozwala mi dotrzeć do każdego w realności i szczerości, która nigdy nie zrani. Szkoła nieba może nauczyć człowieka faktycznego zaangażowania w życie drugiego człowieka, którego potraktuję jako swojego kolejnego nauczyciela. Można doświadczyć zranienia, ale nie trzeba uczynić go jako motywu swojego postępowania. Następstwem moje zachowania i życia powinna zawsze być perspektywa nieba, która nie zna czegoś co rani, gdyż przepełniona jest stałym dawaniem siebie drugiemu, bez jakiegokolwiek oczekiwania na odwzajemnienie. Czynić z motywów egoistycznych to stawiać drugiego człowieka jako tego, który ma być wykorzystany. Perspektywa nieba uczy mnie, że mam być dla drugiego tym, któremu wszystko pragnę oddać, by uczyć go miłości nieba. Jak pomóc sobie w realizacji nieba w swoim życiu? Musisz stać się aniołem, który przełamie swoje dotychczasowe myślenie, przełamie to co do tej pory robił i jak myślał. Czynienie zgodnie z tym, czego pragnie niebo, to uczynić wszystko, aby to co robię, myślę, czuję stało się doskonałe. Anioł i jego misja to towarzyszenie drugiemu człowiekowi. Anioł to ten, który tworzy klimat prawdziwej komunii. Towarzyszyć drugiemu człowiekowi – to być zaangażowanym w życie każdego człowieka, to mieć czas na poznawanie go, to uczynić swoje życie jednym wielkim gestem ku…, to pozwalać innym doświadczyć tego, czego sami nie mogą odkryć, a co jest koniecznie potrzebne w ich życiu. Poświęcać się dla drugiego człowieka – to często tłumaczyć iż jest kochanym, potrzebnym, a również bycie takim względem każdego człowieka. Poświęcać, to umieć uczynić życie drugiej osoby bardziej świętym, to umieć żyć i uczyć, że to ja nie jestem najważniejszy ale zawsze ten drugi… Doświadczać – dawać to co człowiekowi jest faktycznie potrzebne i wraz z nim tego się uczyć i tworzyć, uczynić swoje doświadczenie doświadczeniem drugiej osoby, to jedność, która będzie wzajemnym zaangażowaniem w siebie, niejako pragnieniem wchłonięcia siebie. Uwalniać – od złudzeń przede wszystkim, pokazywać realność, która nie jest prawdą, ale z jednoczesnym pragnieniem nie krzywdzenia, ale ukazania osiągalnego piękna duszy i ciała. Budzić serce – pogłębiać i skłaniać do bardziej refleksyjnego rozszerzania swojego serca na wszystkich, jednocześnie budując serce przykładem dobra prostego i skutecznie przemieniającego. Kruszyć – zatwardziałość myślenia i trwania w beznadziei. Pokazywać, że jedyny standard życia to – miłość, której pragnę, którą żyję, i którą daję. Ukazywać człowiekowi, że można zdecydowanie mocniej i trwale tworzyć życie oparte na wartości, którymi kieruje się niebo. Uczyć niewinności – każde uczucie może być piękne i pięknie realizowane jeśli nie ma w nim czegoś, co jest ponad prawdziwą miłość. Jeśli wychylamy się ponad prawdziwą miłość to zaczynamy tworzyć swoją własną, krzywą i często przerażającą karykaturę miłości. Perspektywa nieba to stałe trwanie u boku drugiego człowieka, być aniołem to znaczy ciągle towarzyszyć drugiemu człowiekowi. Wyzwolić w sobie wolność i pragnienie opuszczenia siebie po to, by służyć innym. To dać innym poczucie bycia stale z nimi, nawet wtedy, kiedy nas przy nich nie ma. To tworzenie prawdziwej przestrzeni, którą możemy nazwać niebem. To może się dokonać na ziemi tylko wtedy, kiedy my zaczniemy żyć i okazywać innym to czego nauczyliśmy się w niebie. Ja sam mam doświadczyć nieba, nie po to by zabrać ten dar dla siebie, ale by uczynić go zadaniem dla siebie służącym innym. Perspektywa nieba – wszystko widzę z góry zupełnie inaczej, doświadczam zupełnie innych pragnień, czuje zupełnie inne pragnienia, przepojony jestem zupełnie inną myślą, doświadczam maleńkości samego siebie, oraz ogrom zmian, które muszę uczynić w swoim życiu.
|
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)