|
|
|
znaleźć cel swojego życia |
|
J 1,19 – „Kto ty jesteś?” Każdy z nas prędzej, czy później zderzając się z trudnymi sytuacjami, prowokuje się do postawienia takiego pytania. Mamy wiele wątpliwości, kiedy nasza wiara nie jest stabilna. Sensownym wytłumaczeniem naszej codzienności i wiary jest poszukiwanie najwłaściwszej odpowiedzi na to pytanie. Wiara musi stale wzrastać, odnosić się do codzienności i ją ubogacać. Kiedy sobie postawisz to pytanie na Eucharystii, nie tyle poszukuj odpowiedzi w odniesieniu do Boga, ale również w kontekście swojego życia, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Kim ja jestem? Poszukuj dziś odpowiedzi na to pytanie. Jest wiele okazji, które skłaniają nas do zastanowienia się nad tym, co mamy czynić w swoim życiu. Często dokonujemy oceny swojego życia i z rozwagą podejmujemy kolejne kroki ku realizacji w pełni naszego celu. Prościej ma ten człowiek, który ma sprecyzowane cele w swoim życiu. Natomiast ten, który stale się zastanawia nad tym, co ma robić musi podjąć konkretne działanie ku temu, aby rozeznać, co ma w życiu robić. „Być chrześcijaninem - to odkryć ze zdumieniem, że Bóg powołuje mnie do konkretnego stylu życia. Powołuje, bo kocha” Amadeo Cencini Zachwiana równowaga pomiędzy sercem, a rozumem. Kształtujemy swoją osobowość i umiejętności w duchu czasów, w których żyjemy. Jednak coraz trudniej jest nam ocenić, co jest ważne i najważniejsze. Niestety nie jest tak łatwo rozsądzić, co mamy robić i w jaki sposób ów pomysł realizować. Każdy cel jest do zdobycia, nawet to, co wydaje się na początku górą na którą wydaje nam się, że nie wejdziemy, po odpowiednim przygotowaniu się, jesteśmy wstanie ją zdobyć. Często naszym niepowodzeniem jest niesystematyczność, brak odpowiedniego nastawienia i przygotowania. Problemy pojawiające się przy okazji realizacji naszych planów spowodowane są również zachwianiem równowagi pomiędzy sercem, a rozumem. Ktoś kiedyś stwierdził, że najdłuższą drogą do przebycia w życiu człowieka jest ta prowadząca od rozumu do serca. Jest w tym wiele prawdy, gdyż wciąż czujemy się bezradni, gdy serce podpowiada nam coś innego niż nasz rozum. Musimy powstrzymać się od tak skrajnych pragnień, które nie jesteśmy wstanie scalić sercem i rozumem. To są nasze ludzkie dramaty, który nie przejdziemy jeśli nie podejmiemy konkretnych kroków ku temu, a nasze serce wypełniało rozum, a rozum kształtował serce. Okazuje się, że popadamy w częste skrajności, albo jesteśmy zbyt racjonalni, albo zbyt emocjonalni co w gruncie rzeczy ma taki sam skutek końcowy. Częste rozgoryczenie, brak satysfakcji i chęci do czynienia czegokolwiek. Musimy w równej mierze czuć i rozumieć sytuacje, wtedy będziemy mogli podejmować je i realizować w pełni. Serce czuje Każdy z nas stając wobec jakiś sytuacji, konkretnego zadania w swoim życiu, zastanawia się nad możliwościami własnego rozwoju i korzyściami płynącymi z odniesienia „sukcesu” w realizacji planu. Serce wiele razy przeczuwa, które to są sytuacje, dla nas korzystne, a których mamy się bać i z ostrożnością podejmować. Serce pozwala nam odnaleźć siebie samego w jakimś konkretnym zadaniu, celu... To poczucie bezpieczeństwa, że mogę spełnić się w konkretnym zadaniu daje nam siły do podejmowania niekiedy trudnych decyzji. Człowiek pełen serca, to ten, który nie uczni ani sobie, ani innym osobom krzywdy, ale wręcz przeciwnie to ten, który będzie się z całą delikatnością i zawartą w sobie miłością, czynić wszystko dla dobra własnego i innych. Musimy zdawać sobie sprawę, że realizacja jakiegoś celu, zadania, nie będzie dla na krzywdą. Będzie krzywdą często, to co niesłusznie ocenimy i w jaki sposób będziemy pewne rzeczy czynili. Serce jest w nas narzędziem, które rodzi ostrożność, rozwagę i odpowiedzialność. Posługując się sercem człowiek staje w prawdzie i odnosi swoje życie bardziej skutecznie wobec Boga. Serce uwrażliwia nas na życie, czynie je bardziej otwartym i zrozumiałym. Serce pozwala nam kochać życie! Akceptacja życia wzmaga w nas chęci walki o każdą chwilę życia... Rozum czyni Bł. Jakub Alberione dał prostą i skuteczną wskazówkę, określaną jako "4 x P": 1. Pomyśl 2. Pomódl się 3. Poradź się kogoś 4. Podejmij decyzję
Rozum pragnie przełożyć nasze pragnienie na konkretnie możliwości. Często zachwianie pomiędzy sercem, a rozumem polega na tym, że człowiek zdaje sobie sprawę, że nie koniecznie to, co chciałby robić, jest możliwe jako sposób na życie i utrzymanie się. Często mamy dylemat z tego tytułu: robić to, co lubię, czy raczej to co da mi możliwość przeżycia. Chciałbym po części posłużyć się tutaj gotowym artykułem z jednej ze stron internetowych, aby poszerzyć myśl bł. Jakuba Alberione, którą zacytuję z jednego ze znalezionych przeze mnie artykułów: POMYŚL Skrajnie rzecz ujmując człowiek może dokonać wyboru, w trzech ogólnych kierunkach: powołanie do życia w małżeństwie, powołanie do życia w stanie konsekrowanym i powołanie do życia w samotności. Ta sama miłość Boga łączy kobietę i mężczyznę, ta sama wzywa do rezygnacji z tego dla Królestwa Bożego. Ważne jest mieć świadomość, że wspólnym powołaniem wszystkich jest małżeństwo i rodzina - to jakby "punkt wyjścia". Z tego punktu dopiero człowiek może być wybrany łaską Bożą do poświęcenia się wyłącznie sprawom Królestwa, a co za tym idzie - do rezygnacji ze swojego podstawowego powołania do życia w rodzinie naturalnej. Jednak wszędzie tam, gdzie będzie posłany, ma za zadanie tworzyć rodzinę duchową... Zapytaj się: Czy wyobrażam sobie siebie w małżeństwie, w kapłaństwie lub życiu konsekrowanym, w samotności? Jeśli nie - dlaczego? Warunkiem rozeznania powołania jest wolność. Wolność od... lęku przed jakimś stylem życia, lęku przed przyszłością, szukania zabezpieczeń opinii ludzkiej, pokładania nadziei tylko w tym życiu, przywiązania do osób, zaspokojenia swoich ambicji... Wolność do... miłości, złożenia daru z siebie, służby, słuchania głosu Boga, relacji z Bogiem i ludźmi, rezygnacji ze wszystkiego, co przeszkadza w realizacji powołania... Zapytaj się: Czy jestem wolny? Co mnie zniewala? Stan życia to twoja wolna decyzja. Otwórz się na Ducha Świętego, który działa w sanktuarium twojego sumienia. Duch otwiera człowieka na wolność. Jezus nie mówi: musisz, ale: jeśli chcesz. Warunkiem rozeznania powołania jest znajomość siebie. Ojciec Święty pisze w encyklice Fides et ratio: "Człowiek to ten, który zna siebie". Wiedząc, jaki jestem (wady i zalety), mogę rozwinąć własne powołanie. Moje - konkretnej osoby. Zapytaj się: Kim jestem? Do kogo należę? Od odpowiedzi na to pytanie zależy całe moje życie, człowieczeństwo, relacje z ludźmi, decyzje, kierunek drogi, a przede wszystkim zbawienie. Tylko ten jest zdolny do ofiary z życia, kto zna siebie. Czy mam silne zdanie? A może pozwalam sobie komuś je narzucać? W czyjej władzy jestem? Dorosłe życie to czas odkrywania, czego ja chcę, a nie co mi inni narzucają. Jaki jest mój cel? Gdy wychodzę z domu, mam jakiś cel, kierunek, nie wychodzę "gdzieś", nawet, gdy idę na spacer przed siebie. Moim celem jest niebo. Zapytaj się: Czy pogodziłem się ze sobą i jestem swoim przyjacielem? Czy staję w prawdzie przed sobą i przed ludźmi? Kształtowanie osobowości opiera się na prawdzie. Jezus jest Prawdą. Zapytaj się: Co znaczy dla mnie "żyć z pasją"? To być przekonanym do czegoś w pełni i robić wszystko ze świadomością początku i końca, podstawy i celu; kim jestem i dokąd idę. Zapytaj się: Gdzie mam szukać Woli Bożej? Komu chcę służyć? Czym chcę służyć? POMÓDL SIĘ To Bóg wzbudza powołanie, nie wybiera go sobie człowiek. Dlatego najpierw Jego trzeba słuchać, potem ludzi. Stąd punkt "pomódl się" jest przed punktem "poradź się kogoś". Jeśli Ty nie usłyszysz w sobie głosu Boga, nikt ci nie pomoże. Módl się o rozeznanie powołania dla każdego młodego człowieka. To, że wspierasz modlitwą wszystkich twoich rówieśników uświadomi ci, że nie jesteś sam w tym poszukiwaniu. Pragnienie człowieka przyspiesza działanie Boga. Rozeznanie powołania możliwe jest tylko z pomocą Ducha Świętego. On przychodzi ze swymi darami: dar mądrości: nie jest wiedzą, jaką daje świat, ale umiejętnością rozwiązywania problemów życiowych; to uznanie własnej niewystarczalności, cierpliwe wsłuchiwanie się i przyjęcie rad, których Bóg udziela na wielorakie sposoby. dar rozumu: dzięki niemu człowiek sądzi o wszystkim w świetle wiary, potrafi właściwie oceniać wypadki w świecie, dostrzega Wolę Boża w codziennych doświadczeniach. dar rady: przez niego człowiek w szczególny sposób otwiera się na słuchanie głosu Pana, uzdalnia do podejmowania decyzji, odczytywania i realizowania planów Bożych. dar umiejętności: to szczególne usposobienie umysłu, które pozwala człowiekowi uchwycić i przeniknąć głęboki sens zawarty w słowach Jezusa i kierować się zasadami wiary w postępowaniu. dar męstwa: pozwala znosić najtrudniejsze doświadczenia i uzdalnia do odważnego wyznawania wiary; wyraża on przekonanie, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. dar pobożności: daje nadprzyrodzone usposobienie, które nakłania człowieka do czynienia dobra; to ufne i radosne zawierzenie Bogu, które budzi w nas pragnienie pełnienia Jego Woli; to przekonanie, że gdy Mistrz jest na pierwszym miejscu, życie może być piękne i pełne. dar bojaźni Bożej: pozwala człowiekowi odnaleźć właściwą relację do Boga, która nie jest lękiem, lecz pełnym miłości i szacunku oddaniem się dziecka wobec Ojca. Rozważaj Słowo Boże, szczególnie sceny Ewangeliczne przedstawiające powołanie przez Boga konkretnych osób: Maryi, św. Piotra, św. Mateusz, bogatego młodzieńca... Ojciec Święty powiedział młodym, że człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. To Jezus jest w centrum, nie własne potrzeby ani nawet potrzeby Kościoła. Popatrz na siebie oczami Boga. Słowo Boże jest żywe i ty też w nim żyjesz. Odnajdź w nim siebie i swoją tożsamość. Miej przyjaciół wśród świętych, oni chętnie towarzyszą nam w drodze nie tylko przykładem życia, ale i wstawiennictwem przed Panem. Rozwijaj to, co jest wspólne każdemu powołaniu: uczestnictwo w Eucharystii, dojrzałe relacje z ludźmi, ducha służby... PORADŹ SIĘ KOGOŚ Miej przyjaciół w każdym ze stanów: znajome małżeństwo, kapłana czy osobę konsekrowaną, osobę żyjącą w samotności... To pomoże ci przyjrzeć się każdemu powołaniu, związanym z nimi radościom i problemom, i mieć pełny obraz różnorodności powołań w Kościele. Wtedy łatwiej jest poczuć, do czego skłania Bóg twoje serce. Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie. Patrz uważnie: Bóg postawi ci na drodze osobę, która będzie ci towarzyszyła w drodze. Może to być kapłan, ale również osoba konsekrowana czy świecka, zawsze jednak żyjąca sprawami Bożymi; będzie dla ciebie wsparciem, ale uszanuje twoją wolność wyboru. Pamiętaj jednak, że ona ci tylko pomaga, do ciebie należy podjęcie ostatecznej decyzji. PODEJMIJ DECYZJĘ Nie śpiesz się, ale i nie ociągaj. Nie bój się pomylić: podjęcie decyzji zawsze wiąże się z ryzykiem pomyłki, ale na tym polega życie. Umiejętność zadecydowania o sobie jest dowodem dojrzałości człowieka. Niezależnie od kierunku drogi Bóg zawsze prowadzi człowieka ku Sobie. Św. Paweł mówi: "Łaska Boża i Boże wezwanie są nieodwołalne". Decyzja człowieka wymaga konsekwencji - wierności. Bóg jest wierny. Słuchając Go nie możliwe jest, abyś zbłądził, bo "On prostuje krzywe ścieżki" i wzywa do ciągłego nawracania się. Bł. Jakub Alberione pisał: "Wystarczy czuwać, pozwolić się prowadzić, starając się w różnych obowiązkach angażować umysł, wolę, serce, siły fizyczne... Człowiek ma zawsze tak wiele braków, wad, błędów, niedociągnięć i wątpliwości co do swego działania, że musi wszystko złożyć w ręce Bożego Miłosierdzia i pozwolić się prowadzić. Nigdy nie zmuszać Opatrzności, oczekiwać na znaki Boże (...). Nie zawsze czas był odpowiedni, lecz Pan pomagał rozpoznawać rzeczy, pozostawiając swemu słudze pracę, także i błędy... a potem interweniował, by naprawić błędy i upadki i działać zamiast niego." (koniec cytatu) Życie wskazuje na to, co mamy czynić Wiele razy wszelkie wątpliwości, co do realizacji poszczególnych zadań w życiu rozwiane są przez samo ich realizowanie. Człowiek sprawdza się przez życie. Dzięki pewnym wydarzeniom może (obiektywnie oceniając) dowiedzieć się na ile go stać, w czym jest dobry i co jest może możliwe do spełnienia przez niego. Małe ryzyko – przechylenie szali naszych myśli, co do tego, co wybrać. Człowiek z chwili na chwilę zyskuje przeświadczenie co do słuszności własnych wyborów. Jednak wiele razy jeśli nie rozpatrzy wszystkich argumentów – za i przeciw – może sprawić, że błądząc nigdy nie rozpozna własnego celu życia. Zapotrzebowanie dzisiejszego czasu, możliwość rozwoju pewnych dziedzin może pomóc nam rozeznać, co jest naszym powołaniem w sensie już realizacji tych trzech, o których wspominaliśmy na początku: życie w małżeństwie, życie konsekrowane i życie w samotności. Umiejętne rozeznawanie własnego życia i czynników działających na to życie – może sprawić, że człowiek coraz konkretniej będzie odpowiadał na Boże wezwanie do pójścia za Nim. Powołanie musi odzwierciedlać nasz wewnętrzny stan zaangażowania się w życie w Bogu. Człowiek realizujący swoją codzienność, by nie popaść w powierzchowność musi stale dokonywać słusznej oceny obecnego stanu swojego życia. Dziś dostrzegając pewne możliwości, staram się je podjąć i uwypuklić w swoim postępowaniu. Czyniąc nasze życie, dostrzegamy w którym momencie rozpoczynamy coś czynić źle, ale odczuwamy też wewnętrzną satysfakcję, która umacnia nasze przeczucie co do słuszności wyborów. Zatem tak czyńmy życie, abyśmy stale świadomie czynili je, starając się coraz bardziej przykładać się do tego, co stanowi naszą codzienność. Wierne wypełnianie jej sprawi, że człowiek będzie odpowiadał na Boże wezwanie – powołanie. Do ostatecznego celu – cyt. Chiara Lubich Niech ten tekst kończący moje poszukiwanie możliwości rozpoznania swojego powołania przyczyni się do tego, aby jeszcze mocniej trwać w chwili obecnej starając się odpowiednio się nią posłużyć do tworzenia życia – odpowiedzi na Boży plan,. Kiedy ma się do wykonania jakieś zadanie, można być zupełnie spokojnym tylko wtedy, gdy jest się dobrze do niego przygotowanym. To pozwala zrozumieć, że także przerażająca konieczność ostatecznego odejścia z tego świata straciłaby swój ciężar, gdybyśmy byli do tego przygotowani. Jak? Jeśli jesteśmy blisko kogoś umierającego, miłość pobudza nas zawsze, by dać taką radę: żyj chwilą obecną. Czyniąc tak, wszystko wydaje się możliwe i do wytrzymania – jak mówiła święta Teresa od Dzieciątka Jezus – i można w najlepszy sposób przygotować się do nowej woli Bożej. A więc dlaczego nie robimy tego już od zaraz? Czyż nie będzie to najlepsze przygotowanie, które pozwoli nam pozbyć się wszelkiego strachu? Zacznijmy zatem od teraz i nie przestawajmy nigdy żyć chwilą obecną, aż dojdziemy do tej chwili, od której zależy wieczność. W niej, w teraźniejszości, przeżywamy kolejno wszystkie aspekty naszego chrześcijańskiego życia. Przyzwyczajeni żyć chwilą obecną, będziemy mogli z Bożą łaską dorównać naszym zmarłym braciom i być w jakiś sposób użytecznymi dla planów Bożych wobec ludzkości. „Kto ty jesteś?” (por. J 1,19) – poszukiwaliśmy odpowiedzi na to pytanie. Czy już łatwiej ci ocenić, co jest twoim zadaniem dzisiaj? Starajmy się stale, każdego dnia rozeznawać wolę Bożą, a to pomoże nam coraz wierniej stawać przy Bogu i wiernie Mu służyć przez swoje życie. opracował ks. dominik poczekaj
|
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)