|
|
|
nowe doświadczenie Betlejem |
|
Boże Narodzenie - nowe doświadczenie Betlehem - Domu Chleba, który istnieje dziś w nas rodząc najpierw Jezusa w nas, a potem we wzajemnej miłości również pośród nas... Przełomowe chwile, godziny, dni, dzieje – tak moglibyśmy odnieść się do świąt Bożego Narodzenia i do samego wydarzenia realizującego się w Betlejem. Owe przełomy w naszym życiu, wpływają na jakość naszego ducha, wiary, codzienności. Przełom ciemność – światło. Adwentowe oczekiwanie w ciemności... Podążaliśmy na roratach za drobnym płomieniem świecy roratnej, by uprzytomnić sobie, na Kogo czekamy, Kogo pragniemy, za czym tęskni nasze serce. Przeżyliśmy nie jedno Boże narodzenie i zdajemy sobie sprawę, że nie są to pierwsze, ani też ostatnie święta, wobec których będziemy postawieni. W ciemności adwentowego oczekiwania zajaśniało Światło, Chrystus, którego żadna ciemność nie ogarnie. Pragnienie, tęsknota ma szansę się zaspokoić, doczekać się spełnienia. Chrystus stoi pośrodku naszego życia i oczekuje przyjęcia... Wchodzimy do kościoła wraz z małym Dzieciątkiem rodząc Światło, które odpowiednio ukaże nam drogę, która jest dla nas jeszcze do przemierzenia. Chrystus Światło wskaże nam odpowiednie sposoby realizowania powołania, do którego również my zostaliśmy narodzeni. Kiedy następują radosne chwile świat Bożego narodzenia stoi przed nami nowy poranek, nowy duch, odświeżona wiara, ukształtowane pragnienia i dążenia. Jezus rodzący się w naszym życiu staje się gwarantem wszelkiej nowości. To, co stare musi przeminąć i ustąpić wszystkiemu co nowe, co wraz z Jezusem przyszło w kolejnym świętowaniu Bożego narodzenia. Przełom rodzi nowość. Często do nowych spraw, podchodzimy ze starymi doświadczeniami, przeżyciami i przemyśleniami. Musimy dziś umrzeć dla siebie – uczynić pustkę, by nie zabrakło „miejsca w gospodzie”. By Jezus mógł odnaleźć miejsce w naszych sercach, musimy uczynić wszelkie starania, by ustąpić nowym sprawom, by podjąć orędzie płynące z Żłobka Bożonarodzeniowego. Życie ma swoją przestrzeń. Dziś Betlejem i Boże narodzenie stają się nową przestrzenią, nową jakością naszego dotychczasowego życia. Uzupełniamy doświadczenia, ubogacamy naszą wiarę i miłość, odnawiając przymierze miłości wobec Boga. To Bóg zawsze dokonywał odnowienia przymierza z człowiekiem, oczekując odpowiedzi. Spotykając się z ciągłą odmową jest wstanie przejść ponad tym i wciąż oczekiwać serc, które Go w pełni przyjmą. Dla jednych Boże narodzenie dokonało się już bardzo dawno temu, ale niektórzy wciąż oczekują nadejścia Mesjasza. Boże narodzenie może dokonać się przełomem dla tych, którzy przyjmą Światło, które pragnie żarzyć się w naszym sercu. Otwartość na Jezusa rodzącego się dla nas, może uczynić kolejny cud – narodzin Jezusa w nas i pośród nas (Mt 18,20). Umrzeć, aby móc narodzić. Zdaje sobie sprawę, że każde nowe doświadczenie, może źle się w nas rozwinąć przez to, że nie będziemy odpowiednio przygotowani na przyjście owych narodzin (jakiejś sytuacji, doświadczeń, osób...). Chcąc rodzić Jezusa w sobie, musimy umrzeć dla siebie i w pełni pozwolić innym budować w nas Boże narodzenie. W tym roku podejmując krótkie rozmowy z niektórymi osobami, zadałem im pytanie: Co chcia(łbyś-łabyś) usłyszeć będąc na Pasterce? To pytanie skierowałem do osoby wierzącej, ale również, korzystając z okazji z rozmowy, z osobie niewierzącej zbytnio. Pierwsza osoba odpowiedziała mi: Chciałabym usłyszeć to, że On dla mnie się urodził. Natomiast druga osoba odpowiedziała: samo miejsce sprawia że się wtedy na różne sprawy inaczej się patrzy. Chciałbym, aby to właśnie te dwa głosy, różnych skądinąd osób, odpowiedziały nam na nurtujące nas dziś pytanie. A co ty chcesz usłyszeć od Chrystusa w dzień Bożego Narodzenia? To doświadczenie, pozwoliło mi odciąć się od swoich myśli, które mam w tym temacie i spróbować również wykorzystać to doświadczenie, dla własnego rozwoju. On urodził się dla mnie. To niezwykłe, że człowiek jest kochany przez Boga. Dzieje świata, historia wielu ludzi wskazuje na to piękne doświadczenie, realizujące się w sercu konkretnej osoby. Jezus urodził się dla Maryi, Józefa, Piłata, dobrego i złego łotra, dla Marii Magdaleny, dla Św. Pawła, dla Jana Pawła II, dla moich rodziców, dla moich przyjaciół, dla mnie!! Wiemy, że coś szczególnego sprowadza Go na ziemię. Możemy zapytać się co? Bóg nie czekał aż świat się zmieni i będzie lepszy – tak po prostu narodził się dla mnie. Chce wejść w moją ciemność, by tam uczynić nowym, przez swoją obecność. Jego obecność wewnątrz człowieka uczy mnie pełnego miłości spojrzenia, które przemienia naszą codzienność. To nowe spojrzenie na Betlejem sprawia, że podczas tych świąt możemy odkryć powołanie do życia duchowością Betlejem. Rodzić nowe spojrzenie. Adoracja żłóbka, Betlejem uczyni nas stróżami tego miejsca i uczniami w szkole Betlejem. To miejsce, duch tam panujący powoduje, że człowiek wrasta w niezwykłej atmosferze. Wszystko, tak jak w scenie Bożego narodzenia kieruje swą uwagę na tym miejscu, i na wydarzeniu, tak również my powinniśmy skoncentrować swój wysiłek i spojrzenie na Betlejem i na Dziecięciu. Jeśli nasze działanie będzie skupiało się na Betlejem, czyli na Jezusie będziemy potrafili znaleźć w sobie odpowiednie siły do tego, aby podejmować ciągłe próby jednoczenia się z Jezusem i poznawania Jego miłości, dla której się narodził. Betlejem rodzi w nas nowe spojrzenie, pełne nadziei i wciąż rodzących się nowych szans. Dziś powinniśmy walczyć o to, aby wszelkie nasze starania dążyły do Betlejem, by tam adorując Chrystusa zyskiwać wartość naszego działania. Napełniając się tym miejscem i łaską Boga musimy z odwagą również wyjść stamtąd i podążać do codziennych zajęć. Owo, nowe spojrzenie – to duchowość Betlejem, która powinna być wszechobecna. Betlejem to odczuwalna obecność Jezusa pośród nas. „A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas.” (J 1,14) To mocne doświadczenie jest owocem Betlejem – Jezus w nas i pomiędzy nami. Rodzić nowe spojrzenie, to rodzić Jezusa dziś, coraz mocniej, coraz konkretniej. Betlejem – odzwierciedleniem naszych celów i zadań. Dziś to miejsce jest dla nas ukierunkowaniem w rozwoju życia duchowego. Wszystko tak jak wtedy ma skupić się na wydarzeniu Betlejem. Od niego wszystko ma mieć swój początek. Doświadczenie wiary, prawdziwej miłości i rodzącej się również nadziei ma wynikać z naszego życia Betlejem. To miejsce, ten czas powinien stawać się naszym częstym drogowskazem i elementem rozwoju. Sam mam Być Betlejem – to znaczy domem chleba – przez Eucharystię, przez oczyszczenie, przez modlitwę... Mam stawać się „mieszkaniem Boga”. Rodzić Jezusa w sobie i wobec Niego skupiać wszystko, co jest moim życiem. Centralizacja życia wokół Jezusa – będzie ona polegać na zakorzenianiu swojego życia w Jezusie i czerpanie z Niego wszelkich istotnych treści. Rodzenie Jezusa w sobie będzie również przekształcało się w rodzenie Jezusa pośród nas. Betlejem – to moje serca, ale również bardziej ogólnie obejmuje całe moje życie. Nie poddawajmy się, wręcz przeciwnie nawet pomimo niepowodzeń, stale próbujmy rodzić Jezusa najpierw w sobie dla własnego ubogacenia, a potem pośród nas dla wspólnot ludzi, z którymi żyjemy i coś szczególnego nas z nimi łączy.
|
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)