|
|
|
już chce być z Nim jednością |
|
Jesteś blisko mnie, tęsknię za duchem Twym. Kocham kroki Twe. Wiem, jak pukasz do drzwi, przychodzisz jak ciepły wiatr. Otwieram się i czuje znów, że… Twoja miłość jak ciepły deszcz, Twoja miłość jak może gwiazd za dnia, Twoja miłość sprawia, że nieskończenie dobry święty Duch. Ogarnia mnie… Może jednym z zasadniczych elementów dojścia do jedności jest skupienie… Skupienie się na Bogu i skupienie się na jednym. Skupienie się na modlitwie rodzi modlitewny styl życia, który prowadzi do ogólnej harmonii życia, którego jedyną wartością staje się Wszechobecny Bóg. To skupienie się jest jedyną drogą prowadzącą do jedności: z Bogiem, bliźnim, i w sobie. Dokonywanie tego, odbywa się na drodze poznawania Jedynego Boga, którego stanowi przede wszystkim Jedność. Dar uczynienia jednością swojego życia, to odkrywanie wielopłaszczyznowości realizowania tej jedności. Skoro Bóg jest jednością w wielości naszych wydarzeń życiowych, to zaproszenie Go do rzeczywistości mojego życia, będzie czynić z tego wielowątkowego życia jedność, jedną spójną całość. Jedność z Bogiem… To zdecydowanie najważniejsza płaszczyzna jedności. Będąc przesiąknięty tą jednością z Bogiem, reszta mojego życia będzie czerpać wszelkie siły do pełnienia jej we wszystkich wymiarach mojego życia. Jedność z Bogiem urzeczywistnia się w uczeniu się i realizacji Miłości. To nakierowanie swojego życia na coś zdecydowanie ważniejszego i ambitniejszego niż pozostałe aspekty mojego życia pozwala uczynić moje życie sensownym kroczeniem do przodu, a nie iluzorycznym dreptaniem w miejscu. Iść na przód to stałe zadanie wzrastania w jedności. To pójście musi odbywać się w jednym kierunku, którym ma stać się Bóg. Idąc w kierunku Boga, odkrywam zasadnicze etapy swojego życia, bardzo zresztą ważnego dla Boga. Na drodze muszę przede wszystkim pokochać kroki, którymi ma kierować Bóg, to On wyznaczając trajektorię mojego życia, stawia mnie i innych na mojej i ich drodze, nie jako przypadek, ale jako konkretny moment, miejsce, doświadczenie, które to stają się szkołą pielgrzymowania w jedności z i w Bogu. Tak mając na horyzoncie swoich pragnień życiowych Boga, człowiek stający przede mną, przy mnie, stający się w końcu mną, jest darem Boga, który staje się dla mnie narzędziowo nauczycielem Bożym. Łatwiej w tej perspektywie Boga w swoim celu zauważyć istotny krok jakim jest wartość życia drugiego człowieka, które staje się ode mnie zależne w chwili kiedy człowiek ten staje na linii tego horyzontu. Jednak, by nie ominąć nikogo – modlitwa ma służyć do tego, aby w tej kwestii poszerzać własne horyzonty ludzkiej potrzeby służby innym. Zadaniem człowieka (każdego), jest, by w danej chwili nie zasłaniać ogólnie wszystkim znanego celu jakim ma być wciąż na nowo odkrywany Bóg. Tak człowiek stając się przeźroczyście Bożym daje prowokację do tego, aby przez niego zauważać wciąż Chrystusa. To zdecydowanie ułatwia doceniać wartość człowieka, w którym widać Chrystusa, i którego w nim mamy pokochać. Tak okazuje się, że kroczenie w życiu jest stawianiem w każdej sytuacji i relacji Boga na pierwszym miejscu, przez co człowiek stając się Bożym sługą pragnie pokochać siebie, drugiego jak Boga i siebie. Wkraczamy w ten sposób w to co daje podstawy rozumienia jedności: Przykazanie miłości; Kochać Boga, a bliźniego swego jak siebie samego. To wtłaczanie w realium życia jedności, która bazuje na Miłości (Bóg) i miłości (uczucie) tworzy prawdziwą wspólnotę w komunii celu jakim był i jest horyzont Bożej woli. Jedność z (drugim człowiekiem) bliźnim… Wciąż, w jedności, na nowo i w sposób bardziej stanowczy trzeba stawiać główny cel swej drogi, a więc Boga jako jedyne źródło mojego wszelkiego działania. Tak stający przede mną człowiek, ma być traktowany jakby to stanął przede mną Bóg, i ja sam. Nadal jedność tkwi mocno w przykazaniu miłości, którego spoiwem jest Miłość (Bóg) i miłość (uczucie), a które prowokować ma do uczynienia doświadczenia miłości realnym wyzwaniem mojego życia. Pierwszym krokiem na drodze jedności z bliźnim jest jak w relacji do Boga, samo zauważenie w nim istniejącego i działającego Boga. Dlatego moje relacje stają się nie anonimowo zwrócone do kogoś, kto jest przede mną, ale stają się konkretnym gestem mojej miłości względem Boga, zamieszkującego tego człowieka. Chęć bycia przy człowieku, tworzenia z nim znajomości, przyjaźni, miłości, itp. Relacji, nie jest tylko ludzkim pragnieniem, lecz pragnieniem uczynienia miłości względem Miłości, która zawarta jest w tym człowieku. Mój przejaw miłości ma stać się 100% gestem, który czynię względem Boga. To patrzenie w linii (w oddali Bóg, a blisko mnie człowiek), uczy mnie czynienia miejsca w swoim życiu dla Boga, który jest i we mnie i w człowieku, z którym wchodzę w jakąkolwiek relację. Jedność w tej rzeczywistości, można budować na wewnętrznym pragnieniu poznania jak działa Bóg w tym człowieku… Dlatego staram się poznać konkretnego człowieka, by poznać wolę Bożą w tym człowieku, która również skierowana jest do mnie. Na tym polega Boża jedność względem nas, wszystko ma konkretne zadanie wskazywania Jego woli. Moje zadanie polega na uczynieniu z siebie takiego słuchacza i obserwatora, by móc tę wolę usłyszeć i zobaczyć, by móc konkretnie Bogu odpowiedzieć na Jego szczególne zaproszenie skierowane do mnie przez drugiego człowieka. Ta relacja jedności z bliźnim jest szkołą komunii serc. Ta wspólnota otacza: pragnienia, uczucia, służbę, pokorę względem drugiego, szczęście, miłość, Boga, modlitwę i osobiste doświadczenia życia. Dzieląc się tym w całkowitym zaufaniu, ubogacając siebie nawzajem tworzymy szczególną wspólnotę, w której każdemu na każdym zależy przede wszystkim ze względu na Boga. Osobiste uzupełnianie się i uczenie o wzajemnym przeżywaniu poszczególnych chwil, doświadczeń ma uczyć nas wzrastania w miłości względem Boga i siebie. To czyni we wspólnocie jedność serc, które identycznie są zaangażowane w życie serca każdego poszczególnego członka tej wspólnoty. Jedność w sobie… Rozum, sumienie, uczucia – tego szczególnie dotyka jedność w nas samych. To budowanie w Sercu Jezusa, swojego serca, w którym fundamentem są te trzy właśnie filary, które oczywiście spojone są Miłością i miłością. Jedność z rozumem… doświadczenie intelektualne nie zawsze musi być pokryciem tego, co doświadczamy w wierze. Jedność rozumu polega na wykorzystaniu go, ale nie uczynieniu najważniejszym w wierze. Rozum ma budzić moją refleksyjną modlitwę, moje przeżywanie Eucharystii, rozum ma stanowić jedną z podstaw w sakramencie pojednania, ma stać się uzasadnieniem do mojego wybory – jakim jest bycie chrześcijaninem. Doświadczenie intelektu jest ważnym czynnikiem, do rozeznania woli Bożej i odczytania znaków, którymi Bóg wskazuje mi co i jak ma czynić. Jedność z Bogiem będzie się tu objawiała w tym, że pozostawiam w swoim rozumie miejsce na wiarę, która jest ciągłym zwracaniem się ku horyzontowi mojego życia jakim jest Bóg. Jedność z sumieniem… Sumienie dba o nasze morale w życiu, zadaniem człowieka jest, by w jedności z Bogiem starać się o rozwój własnego sumienia, które w ten sposób uwrażliwi się na zło i zapragnie jeszcze więcej dobra poprzez doświadczenie Bożego miłosierdzia, czyli łaski przebaczenia, która zostaje w nas wlana. Sumienie uczy miłości prawdziwej, otwartej, ufnej, szczerej, sprawiedliwej, przebaczającej i wymagającej. Dobre sumienie uwrażliwia poprzez konfrontację tego co w duchu z tym, co w ciele, na uczynienie prawdziwym życie wraz z Bogiem. Jest urzeczywistniającą się relacją, mostem łączącym życie wewnętrzne z życiem zewnętrznym. Most musi stać się szczególną podporą, aby nie było rozbieżności w tym co człowiek myśli, a co potem czyni. Ta jedność musi stać się szczególnym pragnieniem każdego człowieka, który swoją drogę życia pragnie uczynić świętą. Ta jedność powoduje, że człowiek staje się prawdą i tą prawdą zaczyna żyć. Zaczyna urzeczywistniać swoim życiem Prawdę, którą jest Chrystus. Prawda wyzwala, czyni człowieka wolnym, przez co sam może zadecydować o charakterze jedności. Sumienie, który żyje w prawdzie i Prawdą staje się zdrowym sędzią naszego życia. Jedność z uczuciami… Budujemy w tym miejscu kolejny pomost, który musi połączyć rozum i sumienie wraz z uczuciami. Te pomosty muszą istnieć w jednym czasie i muszą mieć jednakową siłę, by żaden z nich nie przeważył na siebie naszego skupienia i realizacji w codzienności. Ta równowaga musi być bardzo szczególnie zachowana. I tak uczucia muszę mieć w sobie coś z rozumu i sumienia. Moje uczucie nie może być przeciwne temu co myśli sumienie, nie może być tłumaczone irracjonalnie, gdyż w taki sposób mogę siebie nawet poprzez własne uczucia, bardzo szybko zniszczyć. Małżeństwo, nie może być tylko budowane na uczuciach, musi być wsparte rozumem i rozważone w sumieniu. Wtedy następująca jedność w człowieku stawia go przed dokonaniem właściwego wyboru, który musi być zakorzeniony w jedności, którą jest i ma wciąż się stawać Bóg. Jakiekolwiek uczucie musi być wszczepione w rozum, by móc obiektywnie ocenić stan mojego „JA”, musi być zgodne z sumieniem, by nie przekreślało mojego „JA”. Przydaje się tutaj tzw. rozsądek, który czyni mnie bardziej ludzkim, a nie naiwnym. Sumienie, wsparte rozumem uczy moje uczucia czynić prostymi, szczerymi, czystymi i pragnącymi odnaleźć swoje miejsce również w drugim człowieku. Prawdziwe uczucia nie są egoistyczne one pragną rozwijać się we mnie, a jednocześnie wyjść by odnaleźć jakieś miejsce, w którym będą mogły swobodnie się zagnieździć, nie czyniąc tego miejsca zniewolonym. Proszę was bardzo, aby wasze uczucia, były racjonalne i jednocześnie zgodne z waszym sumieniem. Mój rozum, moje sumienie, a co za tym idzie, skoro pragniemy żyć w jedności z sobą także moje uczucia muszą być jednością zakorzenione bardzo mocno w sercu Jezusa, które staje się tak naprawdę jedynym miejscem, gdzie jedność mnie samego może się dokonać. Czego jedność ma nauczyć… - samoakceptacji - życia w zgodzie ze sobą - urzeczywistniać więź z Bogiem - jak dobrowolnie pragnąć żyć zgodnie z wolą Bożą - wzajemnego zainteresowania się życiem drugiego człowieka, które ma dokonać się z Miłości i miłości, a nie ciekawości - życia wspólnotą i w wspólnocie - życia w prawdzie - modlić się - uczynić małżeństwo, przyjaźń, znajomość świadomym wyborem życia - świętości w codzienności - resztę stworzy faktyczne realizowanie jedności w Twoim życiu…
|
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)