|
Jezus udzielając apostołom władzy nad złym duchem i mocy uzdrawiania, pragnie umocnić ich wiarę przez codzienne doświadczenia w różnorodnych miejscach i sytuacjach. Pragnie nauczyć ich ugruntowania swojej wiary w codzienności, a jednocześnie ćwiczenia się w miłości wobec tych, którzy ich nie przyjmą. Droga staje się ich „życiem”. Zmierzają z konkretnym zadaniem ku celowi. Pokonują własne ograniczenia, zdając się na ufność, którą złożyli w Jezusie. W Nim odnajdują siłę, która umożliwia im przemierzyć drogę, którą wyznaczył Chrystus. Droga wzrostu, droga doświadczeń, droga zaufania – celem tej podróży wiary jest dla każdego z nas serce, które jest punktem zjednoczenia Boga i człowieka. Jadąc ostatnio w ramach drobnego zwiedzania okolicy, z Dąbrówki do Murowanej Gośliny, przejeżdżałem kamienistą drogą, przy której, ogrodzony płotkiem stał krzyż. Nic niezwykłego byłoby w tym obrazie, gdyby nie to, że tuż koło tego krzyża stał znak drogowy. Śmiałem się wówczas, że fajne byłoby zdjęcie tego miejsca, gdyby nie właśnie ten znak. Siadając teraz do tego zamyślenia przypomniał mi się ów obraz i stwierdzam, że nawet będąc tak blisko krzyża, niektórzy z nas potrzebują jeszcze drogowskazów na drodze, by nie umknął nam tak drogocenny dla naszej wiary znak i pamięć o wydarzeniu. Chrystus posyłając apostołów w drogę ofiarował im dar: „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób”. Apostołowie otrzymują ten dar zmuszeni są podnieść głowę i spojrzeć przed siebie w poszukiwaniu niejako osób, które z utęsknieniem oczekiwały takich darów! Drogowskaz na drodze zmusza nas do spojrzenia przed siebie. Dziś każdy z nas doświadczyć może tych samych stanów co apostołowie, gdy stara się całym sercem wierzyć w Jezusa. To łaska unosi nasz wzrok, utkwiony dotychczas na drodze i uczy nas spoglądać przed siebie, na „człowieka postawionego mi przez Boga”. w Biblii odnajdujemy wiele różnorodnych dróg, które przemierzali ludzie z różnymi emocjami: ucieczka z raju, Abraham wspinający się na górę, by ofiarować swojego syna, wyjście narodu wybranego z Egiptu, Maryja i Józef zmierzający do Betlejem, Jezus wspinający się na górę Błogosławieństw, droga krzyżowa, droga uczniów z Emaus itd. To tak nie wiele przykładów, które opisuje Biblia wskazując nam różnorodność drogi i jej znaczenia dla każdego z nas. Droga prowadzi każdego człowieka w głąb „ja”, prowadzi do serca, które otwiera się wtedy, gdy staramy się wykorzystać wszelkie doświadczenia pojawiające się na drodze. Drogą chrześcijanina jest „mądrość Ewangelii”, dzięki której odkrywamy znaczenie różnych doświadczeń, ale również dzięki niej motywujemy się do coraz głębszych i pełnych miłości kroków ku Miłości. Przemierzanie drogi wiążę się z jakimś wysiłkiem. Chciałbym was przekonać do tego, że jedynym trudem wobec którego musimy stawić czoła – to otwarte serce. Droga każdego z nas będzie o wiele piękniejsza, gdy każdy krok uczynimy w duchu miłości, miłości ofiarnej, służebnej, wzajemnej. Droga naszego życia ma na celu otworzyć i odpowiednio nastroić nasze serce na Boże znaki, potwierdzające Jego działanie w naszym życiu. Kierując się otwartym jesteśmy wstanie inaczej spojrzeć na świat, nasze życie. Otwarte serce, ma być sercem pełnym pokoju, miłości! Takie znaczenie widzę w tym, że Bóg wyznaczył mi jakąś drogę! Wezwanie Jezusa: „nie bierzcie nic na drogę” ma przekonać nas, że cokolwiek nas w życiu czeka i cokolwiek mamy odkryć, jesteśmy wstanie uczynić to naszym sercem. Jezus ofiarowując nam odpowiednie dary chce nas uczynić ludźmi w pełni wolnymi. „Wolność od …” to wolność, w której człowiek potrafi ocenić, co dla niego faktycznie jest ważne i potrzebne. Wolność gwarantuje zdrowy dystans wobec spraw nas otaczających, dzięki czemu nie działamy ze względu na jakieś ograniczające nas warunki zewnętrzne. Kierując się wiarą dostrzegamy to wszystko, co nas otacza, ale nie pozwalamy na to, by cokolwiek odebrało nam wiarę. Dystansowanie się nie ma prowadzić do negacji wszystkiego i odrzucenia, lecz do roztropnego kroczenia w świat dobrych wartości. Umiejętne rozeznawanie i oddzielanie dobra od zła zagwarantuje nam pokój serca – wolność. Pokój serca odrywa nas od świata – zła, egoizmu stawiając nas na fundamencie, którym staje się nadzieja chrześcijańska. Człowiek pozbawiony nadziei chrześcijańskiej, pozbawia się słusznej wolności, która gwarantuje zrozumienie i przyjęcie prawdziwego sensu i celu naszej drogi („życia”). Brak nadziei sprawia, że człowiek traci drogę, a zaczyna krążyć wokół jednostkowych sytuacji, które duszą człowieka i pozbawiają chęci czynienia czegoś więcej, czegoś lepszego. Człowiek postępujący z sercem, w którym stale na nowo rodzi się pokój potrafi inaczej spojrzeć na te jednostkowe sytuacje, jako na jedne z wielu różnorodnych doświadczeń, składających się na całe życie. Nadzieja i pokój serca pozwalają nam wspiąć się w chwili obecnej na szczyt doświadczenia (jakby chwila obecna to jeden słup, na który człowiek wspina się na samą górę i obserwuje swoje życie z innej perspektywy) Serce ma być narzędziem, które pozwoli nam odpowiednio rozsądzić, ocenić i przyjąć każdą chwilę, jako zbiór doświadczeń ubogacających nas i przekonujących do postępowania naprzód, czyniąc swoje życie w duchu „mądrości Ewangelii”. Oznaką wolności i jakże głębokiego zaufania wobec Jezusa ma być odpowiedź na Słowo Jezusa: „Nie bierzcie nic...”. Każdy z nas czuje, że dotąd postępował zupełnie inaczej. Otóż przed każdą podróżą towarzyszy nam szereg przygotowań: pakowanie rzeczy, załatwianie różnych spraw itd. Dopiero tak przygotowanym mamy odwagę wyruszyć w podróż. Jezus mówi: „nie bierzcie nic...” Ubóstwo materialne, puste serce ma być z naszej strony znakiem zawierzenia Jezusowi, że poprowadzi nasi zaradzi we wszystkich sytuacjach. Serce pełne ufności będzie tak naprawdę sercem otwartym na wolę Boga. gotowość do przyjęcia tego wszystkiego, co zaplanował wobec mnie Bóg wymaga ogromnego zaufania i otwartości. Człowiek pragnie postępować drogą, która jest przez niego z góry zaplanowana. Większość ludzi nie toleruje spontanicznie i zaskakująco pojawiających się wydarzeń itp. Wolimy być panami swojego życia i swojego czasu i miejsc. Tą postawą, dość krytycznie może przyjąć nieoczekiwane sytuacje, czy reakcje ludzi. Zdajmy sobie sprawę, że trudno przewidzieć od początku do końca dzień, a co dopiero całe życie. Rozeznanie woli Bożej w każdej chwili nauczy nas przewidywać to, co za chwilę może nastąpić. Będziemy o wiele spokojniejsi wobec spraw, które mają się wydarzyć, gdyż w pełni ufamy Bogu i jesteśmy otwarci na wolę Jezusa. Życie duchem „mądrości Ewangelii” wskaże nam jak możemy łączyć wolę Boga z naszym codziennym trybem życia. Bóg nie może być dodatkiem do naszego życia, lecz ma przenikać każdy element składający się na naszą codzienność. Nasza droga może być trudna, wyboista, kręta, lecz kiedy będziemy w niej poszukiwać Prawdy, wszelki trud zostanie pokonany wiernością i starannością. Nie istotnie jest to ile zdobędziemy doświadczenia na naszej drodze, ale w jaki sposób wpłynie ona na naszą przemianę wewnętrzną. Nie długość drogi stanowi o jej wartości, ale to w jaki sposób ją podejmiemy i przyjmiemy. Droga naszej wolności i otwartości dochodzi do miejsca, w którym musi się sama tworzyć. Pragniemy niejako emocjonalnie odczuć drogę w swoich myślach i uczuciach. Czujemy się, że sama wolności i otwartość nie daje nam możliwości pełnego wykorzystania owoców przebytej już do tej pory drogi. Zmierzaliśmy drogą, pokonywaliśmy różne sytuacje (odległości) i czujemy, że chcemy żyć duchem tej drogi. Kiedy wracamy do naszego miejsca zamieszkania, wspominamy co się wydarzyło podczas przemierzenia kolejnych kilometrów itd. Wspomnienia (te dobre) są tak silne, że chcemy przedłużyć ich istnienie nie tylko w myślach, lecz nade wszystko pragniemy żyć tymi doświadczeniami. Nasze serce pragnie czynić miłość. Bycie na drodze, albo jak lepiej w drodze wiążę się z wieloma sytuacjami. Każdorazowa sytuacja, spotkanie z ludźmi obliguje nas do jakiegoś konkretnego postępowania – radykalizmu miłości! Słowa Jezusa: „nie bierzcie nic na drogę...” prowokuje do postawienia sobie pytania: to w jaki sposób mam żyć? Serce pełne miłości będzie narzędziem dzięki któremu zyskamy ludzi i pomoc. Radykalizm miłości pozwoli nam nabrać odwagi do podejmowania służby wobec innych, która zostanie nagrodzona. Jezus posyłając ich w drogę nabywania pewności i wiary, przekonuje ich, że ich postępowanie odnajdzie zrozumienie w tych ludziach, którzy podobnie jak oni będą żyć radykalną miłością. W postępowaniu w duchu miłości zostanie nagrodzone konkretną pomocą. Życie miłością wobec wszystkich sprowokuje innych do konkretnej pomocy, która pozwoli nam przeżyć. Otwarte serce, pełne miłości, same będzie starało się przyjąć drugą osobę w jak najdoskonalszy sposób (i to nie tylko w sensie fizycznym: jedzenia, przenocowania itp.). żyć miłością to odpowiedni styl dla każdego człowieka, nie tylko chrześcijanina. Owocem naszej drogi będzie coraz doskonalsze życie miłością, która obejmie wszystko. Sztuka dojrzałej miłości chrześcijańskiej, formułuje się w trakcie odkrywania drogi człowieka wraz z Jezusem. Powierzając się Jezusowi, ufając Jego woli, człowiek ma szansę wyćwiczyć się i żyć prawdziwie sercem pełnym miłości. Serce wolne, otwarte, pełne miłości będzie to owoc drogi, którą możemy przejść wraz z Jezusem starając się żyć konkretnie Jego Słowem: „nie bierzcie nic na drogę…” każda droga jest powołaniem, czyli wyznaczonymi zadaniami, które ofiarował nam i złożył w naszym sercu sam Jezus. Serce jest najdoskonalszym punktem człowieka poprzez który Bóg może komunikować się z człowiekiem, ale również i na odwrót poprzez który człowiek wierzy w boga. duch wolności, otwartości i miłości doda naszemu sercu jeszcze jedno znaczenie – będziemy mogli objąć każdą istotę ludzką miłością, która zjednoczy nas i skieruje całe nasze życie ku wartościom nadrzędnym w naszym życiu. Warto, abyśmy odrzucili wszelkie obawy, oddając swoje serce Bogu, by mógł uczynić z niego faktycznie naczynie, w którym stale gromadzić się będą: wolność, otwartość i miłość. Drogowskaz stojący koło krzyża w sensie fizycznym może faktycznie wyglądał śmiesznie. Jednak w sensie duchowym potrzebujemy znaków, klucza do tajemnicy Miłości Ukrzyżowanej. Nasze serce stanie się dla innych znakiem prowadzącym do celu (Jezusa) tylko wtedy, gdy będzie ono pełne prawdziwej wolności, otwartości i miłości. Nasze serce musi być tak wymownym znakiem miłości jak krzyż, na którym umarł Jezus Chrystus. Jak widzicie droga – nasze życie może być fascynującą przygodą. Warto by było czynić wszystko, by z niej skorzystać i pójść nią, by coraz bardziej wiara była żywym aktem miłości, wydaje ci się pewnie, że to wiele, ale mogę cię zapewnić, że to dopiero początek tej drogi. kiom
|
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)