|
|
|
obecność Boga w moim życiu? |
|
1 Kor 1,4-9 Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym. Człowiekowi potrzebne są więzi, dzięki którym będzie zyskiwał coraz głębsze poczucie bezpieczeństwa, oraz miłość, która pozwoli mu scalić, to co w życiu jest najistotniejsze – czyli wspólnotę. Zdajemy sobie sprawę, że drogi życiowe nie są usłane tylko radościami i zwycięstwem, ale pojawiają się również przeciwności, którym musimy stawić opór. Skąd czerpać siły wobec tych spraw, które wybijają nas z szczęśliwej wizji naszej przyszłości? Chciałbym przez to rozważanie odnaleźć siły w Chrystusie, w którego wierzę. Wiarę jednak trzeba czynić odważnym gestem miłości. Miłości, która wzrasta i pasjonuje się „podmiotem miłości” – Bogiem. Przyjrzyjmy się naszej wierze, czy jest ona prawdziwą miłością i pasją wobec Jezusa, którego odkryliśmy i przyjęliśmy przez sakrament Chrztu. Rozwińmy tą łaskę w naszym codziennym zmaganiu się z odpowiedzialnością podejmując własne decyzje i wybory. Dziękować za doświadczenia, to odpowiednio je realizować. Współczesnemu człowiekowi nie wystarczy wielki „bummm” – wielkich wydarzeń, które ukażą coś niezwykłego, albo jak człowiek jest kruchy (np. śmierć Jana Pawła II, albo World Trade Center). Jak wielu z nas przeżywało te i wiele innych wydarzeń w swoim życiu? Na chwile świat zamilkł, nie powiem, że wielu te tragedie też nie dotknęły, ale czas poszedł dalej, kolejne wydarzenia, nasza codzienność w wielu osobach sprawiły, że tamte dni to już historia, którą się nie przejmują, choć pamiętają. Człowiek przez chwile zastanawia się nad wydarzeniami dziejącymi się w jego życiu. Wiele razy wysila się na wielkie postanowienia, decyzje. Ile jednak z tego wszystkiego zostaje zrealizowane? Ile wydarzeń musi się jeszcze spełnić, aby człowiek docenił wartość miłości i pokoju? To one, te i podobne im niestety pojawiające się sytuacje powinny szybko wpłynąć na nasz sposób myślenia i działania. Może moje rozważanie tchnie taką niezbyt optymistyczną myślą, ale powiem szczerze, że wciąż zastanawiam się nad chwilami, które dzieją się w moim życiu i niekiedy przemijają i niczego się z nich nie uczę, bo ich nie rozumiem. Spójrzmy jednak na życie, jako na zbiór wydarzeń, które stale niosą w sobie pewną wartość, która uzdalnia nas do postępu duchowego i fizycznego. Chwila obecna naszego życia jest „Bożą lekcją”, w której Bóg daje nam to, co jest najistotniejsze dla nas wobec kolejnych chwil. Musimy nauczyć się przede wszystkim rozpoznawać wolę Bożą w tych właśnie małych, codziennych wydarzeniach, aby uniknąć trudnych i bardzo złych owoców wielkich wydarzeń nazwanych przeze mnie „bummm”. Odpowiednim narzędziem do rozpoznawania woli Bożej i jej podejmowania jest modlitwa, ze szczególnym uwzględnieniem tej porannej. Człowiek rozpoczynający dzień, to człowiek budzący swoje myśli do działania. Kiedy człowiek wstaje tzw. „lewą nogą” – to używamy tego określenia, aby odzwierciedlić nie powodzenia, które dzieją się w człowieku. O. Pio mawiał: „zacznij tak dzień, aby starczyło ci przemodlić wszystkie sprawy, które będziesz czynił w ciągu dnia”. Zatem modlitwa poranna jest spojrzeniem przez Boga w przyszłość, w to, co będę czynił w ciągu dnia. Współpraca z Bogiem dokona radykalnych zmian w myśleniu i działaniu. Umocnimy swoją słuszną i dobrą postawę wobec życia, ludzi i ważnych dla nas wartości. Modlący się człowiek, zyskuje niesamowite pokłady sił, które uzdalniają go do patrzenia z nadzieją i ufnością na te sprawy, które wydają się być zbyt trudne, albo bezsensowne. Kiedy spojrzymy na to, co mogę uczynić mimo przeciwności w chwili obecnej, odkrywam, że oprócz tego co widzę, jest coś więcej – a mianowicie, Bóg, który przychodzi z zaproszeniem, abym czynił swoje życie bardziej konkretnie, odpowiedzialnie i świadomie. Przez modlitwę człowiek uwrażliwia się bardziej wobec tego, co zaistnieje w życiu, ale również wobec ludzi. To tak, jakbyśmy przez lupę z instrukcją życia spojrzeli na to co obecnie się dzieje, albo czynimy. Wiele szczegółów, możliwości staje wtedy przed człowiekiem, który dzięki Duchowi świętemu czyni o wiele więcej, niż wydawałoby mu się to możliwe. Bóg ubogaca moją codzienność, wiarę i życie... Dzięki modlitwie i docenieniu wartości chwili obecnej człowiek uzmysławia sobie, że sam z siebie nie jest wstanie zbyt wiele uczynić. To, co jednak czyni, zawdzięcza obecności samego Chrystusa w jego życiu. Może to dziwne, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że codzienność tłumaczy nam wiele innych spraw w naszym życiu. Codzienność tłumaczy codzienność, możliwą do osiągnięcia doskonałość, tłumaczy wątpliwości... Okazuje się, że codzienność to dla każdego coś miłego... Liczy się każda chwila, bo po niej biegnie następna, a ta która mija już nie wróci. Dlatego chwytaj każdą chwilę, zabierz ją ze sobą i postaraj się pewne rzeczy przemyśleć. Chwila to dar od Boga, który pragnie, abyśmy podjęli starania o każdą chwile, by były one odpowiednio wykorzystane, by były owocne dla nas i dla ludzi, z którymi żyjemy. Obecność Boga w moim życiu sprawia, że to co w moich oczach ma niewielką wartość, dzięki Niemu staje się cudowne i znaczące. Dlaczego tak jest? Ponieważ człowiek dzięki wierze potrafi docenić i cieszyć się najdrobniejszymi sprawami. Bóg ubogaca moją codzienność, wiarę i życie przez samą już swoją obecność, a co dopiero gdy odczuwamy Jego aktywność w naszym życiu. Może to mało znaczące świadectwo, ale szczere. Gdy podejmuje różne chwile swoim życiu (np. praca w parafii, w szkole, moje znajomości itd.), to jestem bardzo przerażony, wręcz niekiedy sparaliżowany. Jednak rodząca się od rana myśl – Bóg obecny pośród nas – zdaje sobie sprawę, że pragnie mnie On przez te nawet trudne wydarzenia uczyć i uwrażliwiać. Przez to, nawet, gdy nie mam ochoty, staje bardziej do Jego dyspozycji, wnikając w Jego zamysł i starając się na tyle, na ile pozwalają mi siły odpowiedzieć całym sobą na Jego wolę… Wartość mojego życia to On... J 15,5 – „Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.” i w innym miejscu Ef 3,20.21– „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.” Wszyscy wierzący w Nim powinni doszukiwać się wartości swojego życia i w Nim przede wszystkim odnajdywać inspirację do czynienia swojego życia cenniejszym. Utrwalić w sobie Chrystusa Wiemy skąd czerpać wartość naszego życia, zdajemy sobie sprawę, że chwila, którą realizujemy jest łaską ofiarowaną nam przez Jezusa. Utrwalić w sobie Chrystusa znaczy, tak mocno się w Nim zakorzenić, aby stanowić jedność. Odkrywamy codziennie wartość Chrystusa w nas, ale niekiedy nie mamy dość odwagi i sił do tego, aby On decydował o naszym życiu. Musimy walczyć niekiedy z przeciwnościami codzienności, która chce pozbawić nas wartości jakie skojarzone są z Chrystusem. Choć wiemy, co mamy czynić, to i tak tego wiele razy nie czynimy, bądź też nie mamy dość sił, aby to uczynić. Dla swojego życia, dla ludzi mamy być żywym wizerunkiem Chrystusa. Ludzie mają widzieć i czuć w nas to Boże działanie, które rodzi w nas ufność i siły wobec trudnej codzienności. Szukamy optymistów, ludzi pełnych radości i sił do pomocy innym w życiu. Poszukujemy żywych autorytetów wiary i życia. Utrwalić w sobie Jezusa, to zżyć się z Nim: Jan 17,22.23 – „ I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Koniecznym krokiem w rozwoju duchowym i fizycznym naszego życia będzie faktyczne uznanie Jezusa jako Pana i Mistrza. Uznanie to sprawi, że On będzie miał decydujący głos w naszym życiu, wokół którego wszystko inne będzie się tworzyć i rozwijać. Starajmy się wykorzystać każdą chwile do odkrywania Jego obecności pośród nas, abyśmy dążyli do scalenia się z Jezusem na wzór tego, co istniało pomiędzy Bogiem, a Jego Synem. ks. dominik poczekaj |
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)