|
|
|
Bóg osią przemian... |
|
Jl 2,23-27 I wy się weselcie, synowie Syjonu, radujcie się w Panu Bogu waszym, bo dał wam według sprawiedliwości deszcz jesienny i deszcz wiosenny, które wylał na was obficie jak przedtem. I będą klepiska napełnione zbożem, a tłocznie będą opływały moszczem i oliwą. W ten sposób wynagrodzę wam lata, które strawiła szarańcza, jelek, chasil i gazam, wielkie moje wojsko, które wysłałem przeciwko wam. Wówczas naprawdę będziecie mogli najeść się do sytości i chwalić będziecie imię Pana Boga waszego, który uczynił wam dziwne rzeczy, a lud mój nigdy nie będzie pohańbiony. I poznacie, że wśród Izraela Ja jestem, że jestem Pan, Bóg wasz, a nie ma innego. Lud mój nie zazna więcej zawstydzenia. …………………………………………………………………………………………… Spoglądając na swoje życie, powracając do różnych spraw mamy dobre i złe wspomnienia. Czasami te złe są tak bolesne, że nie możemy się od nich uwolnić. Sytuacje to choć dawno minęły strasznie wciąż, jakby na nowo przeżywamy i odczuwamy. Przez to wszystko jesteśmy zamknięci na wszelkie nowości – sytuacji, spotkań z ludźmi, gdyż obawiamy się, że nie będziemy potrafili odpowiednio ich wykorzystać, albo że znów w jakiś sposób zostaniemy poranieni. Życie, a w szczególności te złe wspomnienia paraliżują nas do tego stopnia, że nie możemy nic uczynić, bez jakiejkolwiek obawy. Jesteśmy przerażeni swoim życie i często poszukujemy oryginalnych rozwiązań, dzięki którym może uda nam się rozwiązać dany problem. Często czyniąc to „domowym sposobem” – czynimy sobie więcej krzywdy niż pożytku. Boimy się zwrócić ze swoimi problemami do innych osób, aby one choćby na nie spojrzały i oceniły z innej perspektywy. Wiele sytuacji rodzi się samoistnie i w taki też sposób się rozwiązują. Odczytujemy wiele spraw jako opatrzność Boża i Jego plan względem nas. Z tej strony ujmując sprawę, o wiele łatwiej jest nam zrozumieć zaistniałe pewne sytuacje, gdyż odczytujemy je jako znak pewnej Bożej lekcji. Jest jednak wiele spraw, których nie czyni Bóg – choćby, zło pojawiające się w naszym życiu. Spójrzmy właśnie na te sytuacje, gdyż one są dla nas najtrudniejsze do zrozumienia i przyjęcia. Doświadczenie smutku i radości – jesieni i wiosny. Najtrudniej jest nam zrozumieć istnienie sytuacji skrajnie trudnych w naszym życiu. Obwiniamy Boga za to, że takie sytuacje „nam zsyła”. Totalny ignorant życia jest zachłanny wobec spraw, które sprawią mu radość, nie chcąc dopuścić myśli, że również trudne sytuacje są w jakiejś mierze wpisane w sens ludzkiego zdobywania mądrości życiowej i odporności w wierze. Doświadczenia, które gromadzimy każdego dnia są skarbem przepełniającym nasze serca w takim stopniu, w jakim pragniemy zrozumieć owe sytuacje. Każdy z nas ma w sobie ludzki odruch bojaźni przed tym, co złe. Nieuniknione są odruchy bojaźni i wstręty wobec tego co złe. Człowiek zdaje sobie sprawę, że ma w sobie wyrobioną wiedzę na temat tego, co jest dobre, a co złe. To jakby wewnętrzny zespół zmysłów, które podpowiadają człowiekowi i pozwalają umiejętnie ocenić. Choć żaden człowiek nie kocha jesieni tak bardzo jak wiosny, to każdy dobrze zdaje sobie sprawę, że te pory roku są dla siebie wzajemnie potrzebne, aby mogły obie wydawać owoce. Trudne do zrozumienia jest jesień, bez doświadczenia wiosny. Ale jakże również trudno przyjąć owoce wiosny, kiedy nie zdaje sobie sprawy z tego, co musiała uczynić jesień. Człowiek wobec ludzkich doświadczeń powinien przenieść dokładnie ten sam efekt toku rozumienia pór roku wobec życia i spraw budujących naszą codzienność. Sytuacje trudne są potrzebne, aby ujrzeć piękno naszego życia. Ale nie wiele byłoby piękna w naszym życiu, gdyby nie błąkające się po naszej codzienności trudne doświadczenia. Zatem potrzebujemy jasności umysłu, aby zrozumieć i odpowiednio wykorzystać owe sytuacje w naszym życiu zyskując coraz bardziej świadomie mądrość z doświadczeń życiowych – zarówno tych trudnych, jak i radosnych. Bóg wynagradza trud. Po wielu przeciwnościach człowiek może popaść w skrajny pesymizm, albo podnieść się i wykorzystać każde doświadczenie do ubogacenia swojego życia. Trudne sytuacje bardzo angażują człowieka, jego siły do zwalczenia ich. Trud, który człowiek wkłada w walkę sprawia, że angażujemy się w swoje życie, coraz staranniej je odczytując i pogłębiając w nim, to co najbardziej wartościowe. Człowiek w walce odkrywa jak ważne dla niego jest życie i te wartości, które składają się na całą budowlę – życie. Mateusz 5,10 – „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.” Każdy ludzki trud zostaje wynagrodzony błogosławieństwem, które ofiarowuje człowiekowi to, o co walczy. Każdy, który przejdzie wszelkie próby dochodzi do momentu ogromnej nagrody, która uszczęśliwia go i czyni bardziej otwartym na wszelką nowość w życiu. Bóg daje człowiekowi, to co rzeczywiście jest mu potrzebne – wręcz konieczne. Bóg znając nasze potrzeby, realizuje je w pełni, ale w najbardziej odpowiedni sposób i w najodpowiedniejszym czasie. Bóg nie jest „spełniaczem naszych próśb”, lecz dawcą wtedy i tego, co faktycznie potrzebujemy, a nie czego pragniemy. Bóg jest przy nas, jest naszym stróżem i tłumaczem wszelkich naszych życiowych doświadczeń. Wszelkie starania, które czynimy są przez Boga wynagradzane. Bóg ofiarowuje nam każdą chwilę naszego życia i wszelkie doświadczenia, które składają się na te chwile. Bogactwo każdej chwili, zależy od naszej otwartości na wolę Boga. Jeśli człowiek podąża za Bogiem i spełnia Jego wolę, ukazuję się przed każdym droga, powołanie, które staje się błogosławieństwem Boga i nagrodą za wszelki trud. Odczytane powołanie sprawia, że człowiek odkrywa obecnego Boga pośród nas. Bóg obecny pośród nas rodzi siłę. Bóg jest ostatecznym źródłem wszelkich przemian w naszym sercu. Człowiek nie odnajduje w sobie sił, aby samemu stawić czoła trudnościom zawartym w życiu. Skierowanie swoich myśli i pragnień ku Bogu łączy nas z Nim i czyni silną wspólnotę na wzór Trójcy św. Bóg jest osią przemian, dzięki Niemu człowiek obraca tok wydarzeń w swoim życiu. To dzięki Niemu wszystko zyskuje na wartości i staje się sensowne. Człowiek budując swoje życie na Bogu, zyskuje trwałość i owocność swojego działania. Kiedy Bóg stoi w centrum naszego życia, staje się faktyczną osią przemian. Dzięki Niemu wszystko może zmierzać ku Bogu, albo od niego wychodzić. Nasze życie zdobywa niesamowitą wartość, gdy wszystkie swoje zamiary i plany centralizujemy w Bogu. Idea, którą rodzi się dzięki uświadomieniu sobie obecności Jezusa pośród nas, człowiek staje się silny, gdyż ma w Bogu sprzymierzeńca w czynieniu dobra. Stajemy się pośrednikami Bożej łaski, która przez nas może się urzeczywistnić w postaci dobra. Miłość wzajemna, siła zjednoczenia się z innymi sprawia, że człowiek nabiera ochoty do urzeczywistniania własnego powołania. Bóg rodzi w nas siłę, przez fakt zjednoczenia się osób, które żyjąc we wspólnocie tworzą życie pełne woli Bożej. Starajmy się to rozważanie przenieść na naszą codzienność, starajmy się korzystać z Bożej obecności do napełnienia się siłą. Próbujmy w pełni realizować wolę Bożą, nasze osobiste powołanie do tego, aby się napełnić Bożą miłością.
|
|
menu główne
|
||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)