»strona główna

 

 

 


przyoblec człowieka nowego

 

 

Ef 4,21-27

Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim - zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że - co się tyczy poprzedniego sposobu życia - trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu!

                Patrzymy, osądzamy, oceniamy – życie. Niekiedy patrzymy na życie przez to, co przed chwilą się wydarzyło. Jednak, czy to jest najodpowiedniejszy sposób na to, by odkryć faktycznie cała prawdę o własnym życiu? Czy to faktycznie pozwala nam być radosnym? Kiedy sytuacje są dobre – to wydaje nam się, że życie jest piękniejsze od tego, gdy czasami po jednej złej sytuacji jesteśmy wstanie niejako „wymazać” w tym momencie radość, które do tej pory doświadczyliśmy? Tak wiele mówimy o życiu, zastanawiamy się, tak wiele wydarzeń składa się na naszą codzienność, ale czy jesteśmy zadowoleni z życia? Niezadowolenie wypływa często z faktu niezrozumienia siebie, mechanizmów oddziaływujących na nas. Patrząc na siebie stwierdzam, że często stosuję dość śmieszne metody służące odkrywaniu i realizowaniu życia. Walczę ze złem dość powierzchownie i wydawać by się mogło, że wygrałem, ale zwycięstwo jest pozorne. Myślimy, że walka „z życiem” to najlepszy sposób odkrywania prawdy zatartej przez różne naleciałości. Życie podobne jest do labiryntu, w którym jest wiele różnych ścieżek, niekiedy ślepych. Człowiek w takim labiryncie często potrafi przeciwstawić się złu, ale angażując swoją siłę w walkę nie dostrzega, że zmienia się w kogoś zupełnie innego, każdy człowiek, nawet najbardziej opanowany może upaść na skutek zwodniczych sytuacji, pojawiających się pod pozornym dobrem.

                W życiu nie możemy być pewni do końca, jednak możemy zmierzać ku postawie głębokiego  zaufania Chrystusowi, który „przeprowadzi nas przez ciemną dolinę”. Wzrastanie w ufności względem Boga umocni nasze kroki w codziennym życiu, w którym czeka nas wiele pułapek. Postawa ufności umocni naszą wiarę i wyostrzy nasze zmysły, dzięki  którym będziemy na nowo i w sposób doskonalszy doświadczać żywej obecności Boga.

                Gubimy prawdziwy sens naszego życia przez sytuację, które zacierają w nas prawdziwy obraz Boga, który jest Miłością. to właśnie On decyduje w naszej codzienności i kiedy jesteśmy dalecy od Boga, rezygnujemy z Jego miłości, wskazówek, popadamy w bezładny i chaotyczny świat naszych pragnień i wyobrażeń.  Są one tak mocne i jednocześnie ograniczają tak mocno spostrzegawczość człowieka iż nie wyobraża sobie innego sposobu życia i przeżywania kolejnych chwil, dni, swojego życia.

                Warto odkryć prawdę o „starym człowieku”, a więc o tym, kim obecnie jestem. Trudno jest przemienić coś w swoim życiu, o czym nie zdajemy sobie sprawy. Poznać siebie, to w świetle Bożej miłości rozpoznać, co mam czynić ze swoim życiem. Odnowić się – to uczynić konkretny krok ku przemianie. Często borykamy się z problemami, którym nie wiem jak zaradzić. Zwyczajnie nie znamy sposobu, by móc pewne sytuacje przemienić w swoim życiu. A od czego masz Boga? kierując się wiarą możesz faktycznie żyć. Przemiana, bądź odnowa siebie polega na wskrzeszeniu dobra, które jest w nas przysłonięte przede wszystkim naszym złym nastawieniem wobec ludzi, sytuacji itd. Często wystarczyłoby w życiu realizować to, co powinienem, aby w ten sposób być szczęśliwym, posiadać w sercu dobro, pokój. Wiesz jak to mimo wszystko osiągnąć? Wykorzystuj odpowiednio każdą chwilę, zdobądź wyobraźnię, która pozwoli ci dostrzec możliwości czynienia danej chwili życia i tego wszystkiego, co na tą chwilę się składa.  Życie wymaga ciągłej aktywności! Kierując się sercem i rozumem odkryjemy swoje życie, jednak będzie ono zupełnie inaczej wyglądało. Inne spojrzenie na życie gwarantuje nam już zupełnie inny rodzaj chwili. Będzie ona pełna ufności, nadziei i niepohamowanej siły do czynienia nowych rzeczy.

                W życiu, aby coś zmienić nie musimy od razu wszystkiego niszczyć, wyrzucać. Kierując się pragnieniem dobra mamy przemieniać obecne życie, a to oznacza, że to co mam, czym żyję jest częścią mojego życia, które ma ulec zmianie. Jeśli ci się wydaje, że w twoim życiu zdarzy się taka chwila, że wszystko „odejdzie” i będzie mógł zacząć wszystko od nowa – to wydaje mi się, że marzysz o rzeczach bardzo trudnych do osiągnięcia. Życie i doświadczenia nie wymazują się od tak, bo ja tego pragnę. Bóg wlewa łaskę, która pozwala mi to wszystko, co jest moim życiem przemienić i podjąć się tego jeszcze raz, choć podchodząc do tego wszystkiego w zupełnie inny, nowy sposób. Podejmując pragnienie przemiany musimy prosić Boga o łaskę wierności i radykalizmu. Owe narzędzia pomogą nam w pełni wykorzystać każdą chwilę naszego życia. Odkryjemy nie tylko to, co jeszcze mamy zdobyć w naszym życiu, ale przede wszystkim odkryjemy radość w tym wszystkim, co już posiadamy.  Musimy nadać znaczenie temu wszystkiemu, co dzieje się w naszym życiu kierując swoją uwagę ku temu, co jeszcze bardziej możemy wykorzystać i przeobrazić w bardziej owocne dary, kierując się Bożą intuicją odkryjemy niezwykłość naszego życia, które nie musi być piękne tylko w oczach Bożych, ale również w naszych. „Stary człowiek” jest przykładem człowieka, który jeszcze się nie odkrył, w którym skrywa się jeszcze wiele niewykorzystanych darów! Zatem przemienić swoje życie to nade wszystko odkryć w sobie to wszystko, co wlał w nas Bóg, a czego jeszcze nie zdołaliśmy odkryć i wykorzystać.

                Trudność przemiany leży przede wszystkim w fakcie, że otaczające nas różne warunki, wprowadzają nas w złudne wyobrażenia, że pewnych spraw nie da się zmienić. Uległość różnym sytuacjom, czy ludziom może właśnie zagłuszyć w nas to, co dobre i piękne, albo zniechęcić do podejmowania jakichkolwiek prób w dokonywaniu czegokolwiek.

                „Stary człowiek” potrzebuje konkretnego orędzia o Jezusie, który jedynie wtedy przekona człowieka, gdy z miłością faktycznie Go przyjmie. Owo orędzie Miłości, bo to kieruje do naszych serc Jezus, dokonuje rewolucji w mentalności i podejściu do życia, ludzi i sytuacji. Przyjmując Jezusa musimy stale się Mu przyglądać i brać Go za punkt odniesienia. Chrystus swoim życiem i nauką niesie zachętę do nawrócenia i osiągnięcia wiecznego Królestwa. Codzienny tryb życia zmierzający przez nawrócenie ku Niebu obliguje nas do zanurzenia się w głębokim zjednoczeniu z Jezusem. Prawdziwa więź z bogiem ugruntowuje nasze serce na wszelkie dary, które otrzymujemy od Niego po to, aby z coraz większym poświęceniem podążać drogą doskonałości chrześcijańskiej.

                Pielgrzymować to znaczy mieć określony kierunek, wędrować do celu. Przemiana ze „starego człowieka” w nowego jest drogą odkrywania tęsknoty i wypełniania jej gorliwością i poszukiwaniem serca. Ów cel pozwala nam przeciwstawić się przyzwyczajeniom, by poszukiwać czegoś większego, nowego, doskonalszego. Droga przemiany jest wymownym symbolem wzrostu i dojrzałości. Człowiek dostrzega, że jego życie jest drogą niepowtarzalnych chwil, radości i smutków, uniesień i upadków, owoców i grzechów… Stając na drodze każdy z nas ma świadomość, że musi obrać jakiś kierunek, a możliwości jest wiele. Droga mobilizuje nas do ciągłego bycia w ruchu, do odkrywania siebie, poszukiwania możliwości realizowania swojego życia lepiej.

                Ostatnimi czasy odczuwam mocno „starego człowieka” w mojej duszy. Mobilizuje wszystkie siły na tym, aby „porzucić dawnego człowieka”. Życie, sytuacje, ludzie – mobilizują mnie do tego, aby być stale aktualnym w miłości wobec Boga i każdego człowieka. Odczuwam potrzebę przemiany swojej wiary i mojego „ja”. Choć posiadam w sobie pragnienie odbycia drogi to zastanawiam się podejmując próby odnowienia się w myśleniu i działaniu. Jednak sama determinacja nie starczy. Potrzebuję umiejętności i mądrości, aby „przyoblec się w nowego człowieka”

                Dziś bardziej niż kiedykolwiek, każdy z nas powinien spojrzeć wstecz, by przypomnieć sobie własne życie, ważne chwile, sytuacje twórcze i te trudne i zmierzyć się ze swoją postawą „starego człowieka”. Nasze powroty do przeszłości nie mają być oznaką sentymentalizmu, lecz nade wszystko szukaniem przekonania, że to, co zanurzamy w miłości Boga zostanie uzdrowione, przemienione i zdobędzie nową wartość. Zanurzenie w Bożej miłości swojego życia i swojej osoby pozwoli nam odkryć szczególne dary, które przy okazji zanurzenia się otrzymamy od Boga. Odnajdziemy Boga i pozwolimy Jemu się odnaleźć. Trwanie przy Bogu, przemiana swojego życia musi mieć odpowiednie ukierunkowanie i sens. Poznanie faktycznego stanu rzeczy uwypukli znaczenie samej obecności Boga przy nas, którego oblicze powinniśmy stale kontemplować, by móc wciąż dążyć do prawdziwej przyjaźni z Nim i odkrywania oblicza „nowego człowieka”. zadajmy sobie jeszcze bardziej konkretne pytania: jak się przemienić?

                Zjednoczenie z Jezusem prze modlitwę, sakramenty doprowadzi nas do poznania prawdy, która nas wyzwoli. Chrystus prowadzi nas drogą codzienności, w której ukazuje nam odpowiednie symbole swojej obecności – swojej woli. Odczytywanie codzienności przez pryzmat Bożej miłości poruszy naszą osobę do głębszego wniknięcia w sam zamysł Boga, który jest drogą przemiany ku dojrzałości religijnej i tej codziennej. By przemienić się, człowiek musi najpierw rozpoznać czego od niego pragnie sam Bóg. podjęcie trudu rozpoznania i realizowania woli Bożej obudzi w nas sumienie, które nie będzie tylko narzędziem towarzyszącym, lecz nade wszystko punktem odniesienia i akcentem – jakby kropką nad „i” w życiu. Kierując się sercem będziemy wykorzystywali to, co zostanie nam ofiarowane.

                Przemiana „starego człowieka” nie jest łatwą sprawą w naszym życiu, gdyż czasami jest to burzenie mozolnie zbudowanych konstrukcji, które do tej pory się sprawdzały i były przydatne. Przemianie musi ulec mój sposób myślenia o życiu. Człowiek – pragmatyk, chce gromadzić wszystkie doświadczenia (budować i mieć coś w posiadaniu) i mieć pewność, że jest przygotowany na wszelkie ewentualnie pojawiające się sytuacje. Jesteśmy pewniakami na stałym lądzie, lecz życie to coś zupełnie innego – według Jezusa to „wypłynąć na głębię”. Odkryć wartość swojego życia, to nie zakopać swój talent głęboko, ryzykując jego utratę, lecz „Boże ryzyko” – głębokie zaufanie, że Bóg każdego dnia ofiarujemy tyle, aby móc w każdym momencie rodzić wspaniałe wartości, ale nigdy nie gromadzić ich dla siebie. Powinniśmy zrozumieć, że każdy dzień to nowa okazja by żyć, a nie martwić się o ochraniać swój „spichlerz” pięknych chwil, doświadczeń, uczuć itd. Otaczając swoje życie modlitwą postaraj się uczynić każdą chwilę osią, wokół której obraca się twoje życie. „Nowy człowiek” musi zrozumieć, że każda chwila jest darem, który musi krążyć pomiędzy nami. Chciałbym móc osiągnąć taki stan w życiu, w którym w każdym momencie mógłbym powiedzieć: „niczego nie mam, bo podałem to dalej, czyniąc w sobie miejsce dla kolejnych darów.” Odpowiednie traktowanie darów nam powierzonych polega na ich pomnażaniu, a nie przywłaszczaniu. Dlatego, by „stary człowiek” mógł się przemienić musi sobie uświadomić, że ma być DOBRYM DAREM DLA INNYCH.

                Ukazałem wam „starego człowieka” oraz jego potrzebę przemiany, lecz aby „przyoblec nowego człowieka” musimy ujrzeć jego cele do zdobycia. Kim jest i jak on wygląda ów „nowy człowiek”. Pomimo tego, że pewne sprawy są dla nas trudne do wyobrażenia to św. Paweł w jakiejś mierze kreśli przed nami cnoty, które „nowy człowiek” powinien posiadać: „odrzucać kłamstwo, mówić prawdę, być wzajemnie dla siebie członkami, dążyć do zgody – jedności, nie dawać miejsca diabłu”.

                „Przyoblec nowego człowieka” – to rzeczywiście ujrzeć Adama – Chrystusa, człowieka odrodzonego na chrzcie. Autentyczna sprawiedliwość i świętość staje się możliwa dzięki tajemnej, rozpoczynającej się od chrztu łączności wiernych z Chrystusem. Nowy człowiek – to człowiek żyjący zasadami życia moralnego chrześcijanina. Wykaz spraw, które ma realizować „nowy człowiek” mają głębsze znaczenie. Głównym zadaniem „nowego człowieka” w przeciwieństwie do Adama jest jedność.

- kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami.

                Człowiek musi dążyć do prawdy i moralnego postępowania. Św. Paweł motywuje nas, abyśmy dążyli do odkrywania eklezjalnego Ciała Chrystusa. Odkrywanie wspólnoty wymaga traktowania bliźnich jak członków Chrystusa. Kłamstwo jest przejawem jakiejś nieżyczliwości, rozbija chrześcijan, a wzmacnia ją prawdomówność, która służy miłości.

- niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce

                Gniew jest drugą wadą rozbijającą jedność. Zdanie „gniewajcie się, a nie grzeszcie” – oznacza starajcie się nie ujawniać gniewu na zewnątrz. Zachęta Pawła o likwidacji niesnasek przez zachodem słońca ma tu sens dopingu i staraj się nieporozumienia załatwić jak najprędzej.

                Chciałoby się powiedzieć, że św. Paweł nie ma zbyt wielu wymagań. „Nowy człowiek” nie żyje kłamstwem, ani gniewem. Dwie wady, które trzeba zniwelować w swoim życiu są najtrudniejsze, gdyż w relacjach między ludźmi, to właśnie one zbyt często dominują i odbierają nam to, co w gruncie rzeczy jest najcenniejsze. Wejrzenie w głąb swojego serca wzbudzi w nas pragnienie odzyskania pierwotnej jedności przy udziale ofiarowanej nam łasce. Chrzest jest sakramentem tożsamości. Każdy z nas wnikając w dary tego sakramentu odkrywa przynależność do wspólnoty Chrystusa, która łączy się wzajemną miłością. chrzest jest prawdziwą pomocą dla człowieka naśladującego Jezusa, wzrastającego w podzielaniu uczuć i w upodabnianiu się do stylu Jezusa. „Nowy człowiek” w pełni wychodzi od Chrystusa stając się wewnętrznie wolny dla Boga i dla bliźniego. Odkryjemy „nowego człowieka” tylko wtedy, gdy poddając się woli Bożej, w Nim osiągniemy naszą prawdziwą tożsamość.

 kiom

 

 

 

 

 

 

 


(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)