|
Rozważając fragment biblijny (Łk 14,1-14) nasunęła mi się duchowa myśl – o jedności przy stole, którą możemy bardzo konkretnie przenieść na rzeczywistość codzienności. Stół w rzeczywistości domu i kościoła jest ważnym przedmiotem i miejscem. Wokół niego gromadzi się rodzina, ukazując panującą pomiędzy sobą jedność. Stół jest przedmiotem symbolizującym w aspekcie naszego rozważania miejsce zjednoczenia. On niejako przyciąga ku sobie tych, którzy pragną rzeczywiście odkryć konieczność obecności przy nas innych osób. Jakikolwiek ten przedmiot będzie, to właśnie przy nim w różnych miejscach i sytuacjach podejmowane są poważne decyzje. Sam przedmiot – stół – byłby oczywiście niczym, lecz dzięki osobom przebywającym wokół niego staje się polem wielu możliwości. Upraszczając swoją myśl – życie to rzeczywistość dwóch stołów: domowy i ołtarz w kościele. Dwa niebywałe przedmioty stanowiące „centrum” każdego z tych dwóch budynków. Choć tak niepozorne, to egzystowanie bez nich jest znacznie utrudnione w obydwu rzeczywistościach. Jeśli ogólnie przyjrzymy się temu przedmiotowi w dwóch miejscach to podobieństwa ich funkcjonalności są ogromne. Stół zarówno w domu jak i w kościele gromadzi wokół siebie ludzi; potem kładziemy na nim pokarm (fizyczny/duchowy); każdy odkrywa przy nim własne miejsce; podejmujemy przy nim ważne decyzje; często się przy nim gromadzimy; spędzamy przy nim większość czas itp. Zatem sam przedmiot ma ogromne znaczenie zarówno fizyczne jak i duchowe. Zarówno ołtarz jak i domowy stół wymaga pewnych zasad, które może ogólnie, ale znacząco zostały określone we fragmencie biblijnym (por. Łk 14,1-14). Zajmowanie miejsca musi być obwarowane pokorą. Każdy w domu jak i w kościele w jakiś niewytłumaczalny sposób zajmuje wciąż to samo miejsce. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do swojego miejsca, że trudno nam niekiedy odejść od schematu i zająć inne miejsce. Pokora, z którą mam postępować również przy stole nie uderza w moją godność , ale uczy ustąpić miejsca człowiekowi, któremu chcemy ukazać, że jest przez nas szczególnie kochamy. To zajmowanie miejsca szczególnie ważne jest w kościele – np. przy okazji chrztu, ślubu lub pogrzebu – osoby będąc w centrum zainteresowania zajmują najbliższe miejsce przy ołtarzu z racji dziejącej się uroczystości. Chrystus powołuje ich, aby zasiedli na najważniejszym miejscu, czyli też przy ołtarzu. Kapłan – jak głowa rodziny zajmuje najważniejsze, wręcz strategiczne miejsce przy stole, by panować nad sytuacją (atmosferą) toczącej się przy „stole”. Rozumiemy w tym kontekście słowa: „ (Łk 14,10) Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.” Zajmując ostatnie miejsce możemy dzięki zaproszeniu gospodarza odkrywać jak wiele znaczymy dla ludzi przebywających w tym miejscu. Powołani do „pierwszego miejsca” przy stole nie są lepsi od pozostałych, Lech pozycja przy stole wyraża zgodę domowników, by to właśnie ta osoba (zaproszona) wpływała na atmosferę panującą przy stole. Kiedy ostatnio rozważałem ten fragment wyobrażałem sobie scenę jak wszyscy zasiadają przy jednym stole i tworzą pomiędzy sobą coś niebywałego. Nie takie od tak z łaski zachowanie, lecz przepełnione miłością służba drugiemu. Atmosfera panująca przy stole zależy przede wszystkim od ludzi. Jeśli pomiędzy nimi nie ma nienawiści, ani niechęci, lecz panuje zgoda to czuć, że stół jest jakby zamkniętym obwodem elektrycznym, przez który przepływa prąd, dając światło. Dopiero panująca jedność pomiędzy ludźmi siedzącymi przy stole jest możliwy pełny przepływ miłości. Panująca niezgoda, czy jakieś złe myśli o drugiej osobie, niechęć towarzyszenia innym, powodują przerwanie tego obwodu, przez co zanika zjednoczenie. Koniecznie musimy ze wszystkich swoich możliwości przyczyniać się do tego, aby zjednoczenie było pragnieniem wszystkich i owocem stołu. Pamiętam swój czarny stolik na wikariacie w Chodzieży – stary, rozlatujący się stolik, który pewnie wiele widział – bałem się przy nim siedzieć i cokolwiek na nim stawiać, trudno też było przy nim gromadzić wszystkich, którzy przychodzili do mnie. Za pierwsze bony które otrzymałem ze szkoły kupiłem nowy stolik. Już nie bałem się, że pod naporem tego, co na nim położę się rozleci. Wspólnota ludzi nadal trwała przy tym stole – już mniejsza, ale podobnie jak ten stolik – pewniejsza! Czasami ten domowy stolik jest za mały, aby mogli zasiąść przy nim wszyscy, albo po prostu fizycznie nie mogę mieć zawsze pewnych osób przy swoim stoliku, w takich sytuacjach duchowo tych samych ludzi stawiam koło siebie, wokół ołtarza, przy którym odprawiam Eucharystię. Ołtarz jeszcze bardziej niż domowy stół powołuje nas do tego, aby obwód miłości uczynić jeszcze większym i jeszcze doskonalej przewodzącym miłość pomiędzy nami. Chrystus zajmując główne miejsce przy ołtarzu zaprasza nas do zjednoczenia pomiędzy sobą, gdyż „gdzie dwaj albo trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich.” (patrz. Mt 18,20). Przystępując do Ołtarza Pańskiego, musimy całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił podpiąć się do obwodu Bożej miłości. Eucharystia – jest cudem „rodzącym się przy stole”. Eucharystia jest Miłością, która ofiarowuje się temu, kto przystępuje do „świętego stołu”. Widzimy jak wiele daj nam stół ten zwykły domowy i ten eucharystyczny. Dołóżmy wszelkich starań, aby panowała wokół nich atmosfera miłości, jedności i pokoju. Stojąc w kościele przy ołtarzu, czy siadając przy stole w domu wiedz, że dzięki tobie ten zwykły przedmiot może przemienić wszystkich, a pomiędzy nami może popłynąć miłość. Starajmy się również przenieść rzeczywistość „z ołtarza” na swój w domu. Pamiętając o ofierze jaka dokonuje się na Eucharystii, spróbuj cały trud swojej pracy i cała twoją osobą uczynić podobnie jak chleb i wino na ołtarzu, darem z siebie dla innych. Sam siedzę przy moim stoliku pisząc te kilka zdań jako mój owoc dla was, by was i mnie przemienił. Po to ma mnie i ciebie przemienić, abyśmy siedząc przy stole potrafili prawdziwie kochać wszystkich. kiom
|
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)