Wielki Piątek...

 

 

Hbr 4,16

Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.

            Chrystus jest Pośrednikiem między człowiekiem, a Bogiem. Stale przez owoce naszej wiary mamy zbliżyć się z pełnią ufności do Boga, który pragnie nas zbawić. Zbliżenie się do Boga – do tronu łaski , albo jak inaczej jeszcze określa się Boga (tron Majestatu 8,1; tron Boga 12,2) w ST było przywilejem kapłanów. Jednak przez Chrystusa ten przywilej został rozszerzony na wszystkich ludzi. Bóg dzięki Chrystusowi staje się nam bliski (por. Rz 5,2; Ef 2,18;3,12), gotów do niesienia nieustannej pomocy we wszystkich potrzebach.

            Staje coraz bardziej świadomie przed Krzyżem, przyjmując go, jako zadanie i powołanie. Wyruszam jak św. Franciszek na Alwernię, by tam w samotności doświadczyć pięknego spotkania z Chrystusem. W samotności, ciszy doświadczył dotyku Miłości – Jezusa. Każdy z nas chciałby doświadczyć tak niezwykłego spotkania z Chrystusem, ale nie każdy z nas potrafi unieść dar, który otrzymał wtedy św. Franciszek, a mianowicie stygmaty. Każdy z nas doświadcza w czasie Eucharystii swojej własnej Alwerni. Wejdźmy na tę górę i w ciszy i pokorze przyjmijmy ten niezwykły dar jakim jest Krzyż.

            Przybliżyć się z ufnością do tronu łaski.

            Wspinamy się na szczyt różnych spraw i ogarnia nas niepohamowana radość. Choć trudne jest dla nas przeżycie Eucharystii, ale to szczyt na który możemy się wspinać każdego dnia. Zbliżanie się do tego szczytu, to najdoskonalsze spotkanie z Chrystusem. Droga do tego spotkania wiedzie przez trud, ale „kto we łzach sieje żąć będzie w radości” (Ps 126,5). Przez trud do piękna i radości. Zbliżamy się do Chrystusa, gdyż już nic nie stanowi przeszkody, aby w pełni odczuć Jego bliskość. To spotkanie przekonuje nas o Jego ogromnej miłości do nas i Jego gotowości do niesienia nieustannie pomocy człowiekowi, który sam z siebie niczego nie jest wstanie osiągnąć. Zbliżyć się do Chrystusa to podjąć się szczególnej przyjaźni, współpracy, która zaowocuje głębszą wiarą i bardziej żywą postawą, pełną miłości. Wszelkie nasze duchowe, czy codzienne czynności muszą właśnie w tym miejscu być zakorzenione. Miejsce spotkania z Chrystusem jest miejscem rozpoczęcia naszego życia i jego zwieńczeniem. To miejsce decyduje o wartości całego naszego życia. W nim otrzymujemy pokrzepienie i inspirację, dzięki którym podejmujemy się kolejnych kroków wzrostu.

            Zbliżanie się do Chrystusa wiążę się z poznaniem Jego życia, Jego śmierci i Zmartwychwstania. Poznanie zamiaru tych tajemnic jest konstytutywne dla naszej wiary. Przychodząc do Chrystusa nie możemy odrzucić Jego zaproszenia: „jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia dźwiga swój krzyż i niech mnie naśladuje” (por. Mt 16,24). Krzyż jest nieodłącznym elementem Jego życia, a także mojego. Przez całe życie mamy niezliczoną ilość okazji, do tego, aby zarówno w sensie duchowym jak i fizycznym zbliżyć się i poznać znaczenie Krzyża.

            Krzyż staje się ostatnim przystankiem naszego wielkopostnego przygotowania. Docieramy na Golgotę, by razem z Chrystusem doświadczać miłości Boga. Krzyż jest spełnieniem całego życia Jezusa. W zwieńczeniu dwóch belek ukazuje się plan Boga. Krzyż wynosi się ponad naszą codzienność, stając się punktem odniesienia. Spoglądając na niego odzyskujemy pewność naszej drogi, tworzymy w życiu nowe kierunki, ucząc się dźwigać Miłość.

            Dla każdego, kto boi się zbliżyć do Krzyża, będzie on niezrozumiały. Musimy zbliżyć się do krzyża na taką odległość, by Jezus na nim stał się tak wyraźny, aż będziemy mogli zachwycić się Nim i w Jego opuszczeniu stać się Jego sługą.

            Miłość jest wystarczającą odległością, w której możemy stanąć od krzyża. Wtedy ten przedmiot ludzkiej nienawiści nabierze innego znaczenia. To, co w dystansie wydawało nam się ciemnością, teraz stanie się przenikającym światłem; brak miłości, stanie się zaproszeniem do zanurzenia w Jego sercu; a grzech, stanie się przemienioną nadzieją na lepsze życie. Zbliżając się do Krzyża – tronu łaski, każdy będzie mógł zrozumieć dlaczego on staje się źródłem chrześcijańskiej nadziei i znakiem Bożej miłości.

            Z perspektywy krzyża wszystko jest inne.

            Pewnego razu młody człowiek sprzątający kościół wspiął się po drabinie na wysokość krzyża, by również oczyścić postać Jezusa Ukrzyżowanego. Kiedy w pewnym momencie obejrzał się na kościół powiedział sobie w myśli: „z tej strony wszystko wydaje się być inne”. Nie patrzmy na krzyż, lecz w miłości do Chrystusa uczmy się patrzeć z krzyża. Spoglądając z krzyża ten młody człowiek inaczej zaczął patrzeć na innych ludzi, których ujrzał jako tych, którzy choć grzeszą, to jednak stale poszukują. Dojrzał stęsknione serca i zapłakane oczy oczekujące z krzyża Miłości. W końcu daleko w duchu dostrzegł siebie przemieniającego się w dość nietypową dla niego drogę. Droga sługi krzyża, świadczącego o tym, co zobaczył i co odczuł.

            Patrząc z krzyża, dopiero wtedy rozumie się czym on jest. Jego konstrukcja nie wydaje się ani niespodzianką, ani żadną tajemnicą. W Jezusie mogę poczuć, że krzyż może stać się moją przyjacielską podporą, dzięki której nie zbłądzę, bo będzie za mną bruzda od ciągniętego krzyża. Miłując Chrystusa mogę dostrzec „działanie krzyża” w moim życiu.

            Dlaczego z krzyża wszystko wydaje się być inne? Człowiek dźwigając krzyż czuje smak prawdziwej miłości. Ta miłość wywiera na człowieku takie piętno, że aż staje się ono darem dla innych ludzi. Człowiek dźwigający krzyż idzie przez życie z miłością. stawiając krzyż, w chwili odpoczynku czyni go latarnią dla innych ludzi, którzy w krzyżu odnajdują kształt, który odpowiada ich życiu. Odpowiada naszemu kształtowi, ponieważ Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, czyli na wzór MIŁOŚCI – a krzyż najdoskonalej ukazuje Miłość – Boga.

            Może nic odkrywczego nie przedstawię, ale każdy człowiek pragnąc miłości innego człowieka szeroko rozwiera swoje ramiona w geście przytulenia. Kochając innych ukazuje im, że swoim życiem pragnę oddawać doskonałą Miłość, a jest ona zawarta w krzyżu. Dwie belki krzyża są dwiema miłościami ofiarowującymi się każdemu z nas, ale zarazem zapraszającymi nas do życia nimi.

            Belka pionowa – ukazuje zawieszonego na niej Jezusa, który poucza nas o miłości do swojego Ojca. Jeśli mocno pień krzyża będzie wyrastał z naszego serca, to dzięki wzrostowi będzie możliwa moja miłość do Ojca. Jezus przeszyty włócznią (krew i woda płynące z boku) jest znakiem miłości, która ma urzeczywistniać się we wspólnocie – Kościele. Sakrament  chrztu i Eucharystii zasadza w nas krzyż, który staje się tym wymowniejszy, im silniejsza jest nasza wzajemna miłość we wspólnocie. Przyjmując krzyż człowiek buduje most, który łączy Niebo z ziemią. Im most ten staje się trwalszy, tym nasza miłość do Boga jest dojrzalsza i doskonała.

            Druga belka – pozioma, na której rozciągnięte zostały ramiona Jezusa jest miłością pomiędzy ludźmi. Rozwarte ramiona Jezusa są gotowe do przyjęcia każdego i w każdym czasie ofiarowując mu nieustanną pomoc w każdej ludzkiej potrzebie.

            Krzyż nie miałby sensu, gdyby nie zawierał tych dwóch miłości. Dzięki tej pełnej miłości konstrukcji krzyż rzeczywiście obejmuje wszystko. Musimy starać się mieć krzyż w środku naszego życia, aby mógł objąć nas całych. Dzięki temu krzyż jest również zaproszeniem, aby w jego zasięgu panowało powszechne porozumienie miłości. Człowiek jest centrum krzyża, splotem łączącym obie belki. W nim i wobec niego krzyż nabiera odpowiedniego znaczenia.

            Krzyż – misterium Trójcy św.

            Każdy dzień, każdą modlitwę, sakrament, rozpoczynamy od znaku Krzyża: w imię Ojca i Syna i Ducha św. Kreślimy na sobie znak krzyża powierzając siebie, swoje życie, myśli… Trójcy św. Kiedy utożsamiamy krzyż z Trójcą św. to łatwiej nam zrozumieć zadanie dla nas, tu i teraz, wypływające z krzyża. Krzyż sam w sobie nic nie znaczy. To Jezus realizujący wolę swego Ojca i Duch, który rodzi wspólnotę – Kościół czyni krzyż narzędziem zbawienia i znakiem zwycięskiej miłości. Dla człowieka to normalne, że łączymy znak krzyża z Trójcą św. Krzyż jest znakiem Miłości, a Trójca św. jest Miłością. dlatego dokonujemy w wierze tego niejako automatycznego połączenia. Pod każdą belką skrywa się tajemnica tak jak pod każdą osobą Trójcy św. Ojciec – który kocha; Syn – który ofiarowuje swoje życie do końca; Duch św. – który wyposaża nas darami. Dlatego krzyż jest miłością, ofiarą i darem Trójcy św. dla człowieka. zatem pójść za Chrystusem to przyjąć Trójcę św., która wnika w nasze życie jako krzyż.

            Trójca św. ofiarowuje się nam jako przebaczenie i łaska, które stają się pomocą dla człowieka w każdej chwili. Dlatego podejmujemy krzyż każdego dnia. Pójdźmy za Nim naśladując Go w miłości do końca, aż po sam krzyż.

 

kiom

 

 

 

 

 

 

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)