Kroki życia na drodze z Bogiem   


„Drogę naszą niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz i Pan nasz Jezus” ( 1 Tes 3,11)

  • Trwać jak dziecko w Jego dłoni
     

  • Być pod czujnym okiem Boga
     

  • Odnaleźć swoje miejsce w sercu Boga
     

  • Nieść wraz z Nim krzyż
     

  • Odkryć nadzieję pustego grobu



  • Trwać jak dziecko w Jego dłoni

    „Niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał” (1 Kor 7,17).

    Bóg ma moje życie w ręku i ja pragnę ciągle Mu o tym przypominać. Chcę tego ! trzymając mnie w dłoni przytula mnie do siebie i szepce do ucha ja „pragnę…” Jakże często Bóg oddaje się w moje ręce, staje się mi poddany, służy mi, a ja Go niszczę, zaprzepaszczam dar, w którym mi się daje w całości. Boże, „pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi…” Oddając się w Twoje ręce nie chcę stawiać pytań, próśb, deklaracji, po prostu chcę abyś mnie zdusił w swojej miłości, abym to nie ja był, lecz abyś Ty wypełniał mnie całego.

    Być pod czujnym okiem Boga

    „…sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa” ( Flp 3, 12b)

    Dopiero, gdy On spogląda na mnie może pojawić się ta chwila indywidualnej bliskości. On wciąż na mnie spogląda, ja chcę Go ADOROWAĆ, być przy Nim, poddać się Jego ocenie miłosierdzia. Stojąc na Golgocie pod krzyżem czuję Jego spojrzenie utkwione na nas wszystkich wtedy słyszę z Jego ust: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” Na górze objawia mi moją nieświadomość, pokazuje mi, że tak w rzeczywistości nad niczym nie panuję, że to, co ma mi służyć staje się mym władcą i ulegam temu. Bóg prze to wezwanie daje mi siły do poznania, do świadomego stanięcia przed Nim tu i teraz i opowiedzenia się za Miłością. Dając mi świadomość zaczynam rozumieć, że muszę uważać na każdą chwilę, która może stać się ponownym skazaniem Go na krzyż…

    „Przebacz im” – To miejsce i te słowa są jak promyk słońca przebijający się przez największą ciemność mojego życia. Być pod czujnym okiem Boga, to nie poddanie się kontroli, ale to stanięcie w prawdzie i nawrócenie, wyjście ze zła, w którym się babram. Jeśli pozwalam Bogu spojrzeć na siebie to oznacza, że przed Nim nie pragnę się chować (jak to było w raju), chcę ukazać Mu swój grzech, aby spoglądając na niego swym miłosierdziem chciał go naprawić, uleczyć, zniszczyć, wyrzucić tylko prze to jedno „przebacz im…” Tego pragnę uczyć się od Chrystusa, tym pragnę wypełniać się i tym żyć. Poddaję się memu zdobywcy, którym jest Chrystus! Ostatnie słowa Jezusa są ciągłym dialogiem Bogiem – Abba. Ciągłe wzrastanie w jedności.

    Odnaleźć swoje miejsce w sercu Boga

    „a z boku Jezusowego wypłynęła krew i woda”

    Odnaleźć swoje miejsce w sercu Boga, to rzeczywistość stawania się uczniem serca Jezusowego. Siłę i zrozumienie mogę czerpać z myśli zapisanych w litanii do Serca Jezusowego. Jednak chcę spoglądać na serce Jezusa szczególnie z dwóch wymiarów:

    Krew – ofiara, która rozpoczyna nowy etap dla człowieka – bezkrwawa pamiątka ukryta w wiecznej pamiątce Eucharystii: cierpienie – Ogród Getsemani, śmierć – Golgota, Zmartwychwstanie – pusty grób. Eucharystia jest rzeczywistością głębi, w którą chcę wejść poprzez serce Jezusa, które promieniuje (Jezu, ufam Tobie) na wszystkich rozlewając na każdego łaskę, która nas wzbogaca w siłę i poznanie.

    woda - początek życia w Jezusie. Chrzest Święty – źródło, które daje mój początek łaski, ale też daje nam nowy nurt życia, który powtarzamy w każdym momencie swojej wiary.

    Chrzest i Eucharystia to źródła – to serce Jezusa, w którym pragnę stale odnajdywać coraz pełniej swoje miejsce. Chrzest – moje narodziny, to kolejne moje nawrócenie. Eucharystia to pokarm, którym się posilam, by móc wzrastać i żyć. Chrzest i Eucharystia mają być moim umocnieniem, dlatego „wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13). Poprzez ten dar umocnienia Bóg daje również pojednanie, które pozwala „zapuścić w Nim korzenie, by na Nim budować i umacniać wiarę będąc pełnym wdzięczności” (Kol 2,7), bo Bóg bada nasze serca (Jr 11,20)

    J 15,11 – „…aby radość nasza była pełna”

    Radość prawdziwa, to ta, którą odnajduję w swoim wnętrzu – duszy. Dzięki tej radości moje serce staje się podobnie jak cała dusza bardziej przestronne. Tę radość, jeśli odnajdę w swoim życiu nigdy nie będę jej pozbawiony. Nawet wtedy, kiedy zewnętrzne usposobienie mojego życia nie będzie świadczyły o radości, bo np. mam fazę, jest mi trudno, coś mi nie wyszło, to moje wnętrze, jeśli jest wolne, bo zakorzenione w Bogu będzie stanowiło oazę radości mojego życia. Parafrazując słowa Ew. Jana: „aby serce moje w was było i aby serce wasze było pełne”. Można się zapytać, czym pełne? – Odpowiedź jest w litanii do Serca Jezusowego: Słowa Bożego, świętości, ogniska domowego, nieba, sprawiedliwości, miłości, dobroci, cnót, jedności, Boga, pragnienia, cierpliwości, życia, przebłagania-miłosierdzia, uległości, daru z siebie, źródła, Zmartwychwstania, pokoju, zbawienia, nadziei, rozkoszy świętych…

    Nieść wraz z Nim krzyż

    Nauczanie angażujące

    Jest to proste zaproszenie do działa, do konkretnego czynu. Czy ma zaangażować mnie do poznania woli Bożej, zrozumienia jej i jeszcze głębszego wykonywania w codzienności. To nie działanie ma być celem w samym sobie, ale ma mnie to naprowadzić na SŁUŻBĘ, która charakteryzować się będzie przez przymioty: dobroć, miłosierdzie, sprawiedliwość… Czyn nie ma być zwodzeniem się ku mądrości, ale ma być podkreśleniem prawdziwie istotnych kwestii, które pomogą wejść do Królestwa niebieskiego.

    Podążanie za Jezusem

    Ujrzeć Go – inne spojrzenie na Boga, człowieka, samego siebie. Mowa oczu, które wciąż się spotykają (Jezus – Ja) ukazuje jaki jestem ważny dla Jezusa, podkreśla wybraństwo i podąża w pragnieniu do zjednoczenia z Nim we wspólnocie życia.

    Bycie zdobytym przez Jezusa – Bóg mnie wciąż we wszystkim wyprzedza, bo chce zabrać mi z drogi, to, co dla mnie zbyt ciężkie. On mnie wzywa, abym podążał za Nim, bym umiał trafić

    Dać się uświęcić – „natychmiast i w pełni” pójść za Nim. By móc się uświęcić trzeba za Nim podążać, a więc zarzucić dotychczasowy tryb życia. Pozwolić Bogu zburzyć dotychczasowy porządek swojego życia (Flp 3,8)

    Sługa Słowa

    Służyć Słowu to wchodzić w dialog, który ma stać się wzajemnym darem prawdy. Dialog musi być oparty na pragnieniu dochodzenia do jedności – do „my”. Poszukując w rzeczywistości prawdy musimy skupić się na prawdziwym przepowiadaniu – naszym nauczaniu. Służba Słowu to odnajdywanie źródła każdego problemu, by go rozjaśnić, zrozumieć i rozwiązać, ale wszystko musi dokonać się w świetle Słowa. Zasadą służby Słowu ma stać się:

    - poszukiwanie i mobilizowanie innych do dialogu.

    - jedność; dialog – który tworzy wspólnotę, a nie rozłam na ja i ty

    - skupienie się na człowieku, który stoi przede mną

    - wiedzieć (studium), postępować (doskonałość – świętość), wprowadzać w czyn (miłość)… miłość, przyjaźń, wybranie, trwanie

    - rozjaśniać przez Słowo wnętrze duszy

    - wszystko przez Słowo i dla Słowa

    - słuchanie, szacunek, przywiązanie

    - głosić prawdę Słowa (niepokoi, upomina, porusza sumienia, wzywa do zajęcia stanowiska, do dania odpowiedzi, demaskuje kłamstwo, przemienia)

    Sługa Słowa to bycie świadkiem Prawdy i wyraźne wskazywanie hierarchii wartości. Być sługą to być znakiem sprzeciwu wobec tego, co złe, a trwanie w Bogu. Prawdziwym miejscem dla sługi świadka nie jest świat, ale Chrystus. Odczytując świat i znaki czasu najpełniej jak potrafię przyjmować inspirację (pismo Św, Tradycja, Mgr Kościoła), którą jest sam Chrystus. Sługa Słowa to ten, który życiem, jako świadek i myślą, jako mistyk głosi żyjącego Chrystusa wczoraj, dziś i tu i jutro wciąż Ten sam na wieki. Świadectwo ma się sprowadzać do takiego stanu, w którym stanę się żywą monstrancją Ewangelii – do stanu kiedy życie zacznie tworzyć „małe Pismo Św.”

    Odkryć nadzieję pustego grobu…

    „Kiedy płakałam przy grobie ujrzałam mego Pana”

    Odkryć – to droga, w której muszę ujrzeć. Płacz przemywa oczy z tego, co stanowi pył historii. Płacz przynosi nie raz ulgę w cierpieniu, w miłości, w radości. Płacz to jak przemycie przez Jezusa naszych oczu Jego śliną, która wraz z naszą wiarą mnie uzdrawia. Odkryć to podjąć trud poszukiwania, by osiągnąć radość z odnalezienia. Płacz przy grobie to symbol przeszłości, która była tak piękna, ale po ludzku odeszła. Pan – daje nadzieję, że to, co przebyłem wraz z Chrystusem jest tak mocno zakorzenione w moim sercu, że staje się winnym krzewem, z którego wyrastają owoce. Tymi owocami ma być po pierwsze, przede wszystkim osobista świętość, szkoła miłości, wrażliwość i ufność, stanowczość, szkoła pokornego zwycięstwa. Pusty grób może być kolejną lekcją, poziomem klasowym w szkole Chrystusa. Tu uczę się radości, która przychodzi często po długim i uciążliwym szlochu. Jeśli ma być świadkiem choćby radości, to tę radość muszę sam przeżyć i przyjąć. „Rozważajcie Słowa Boga, wierzcie w to, co przeczytacie, nauczajcie tego, w co wierzycie, i pełnijcie to, czego innych będziecie nauczać” (z lit. Święceń kapłańskich). Grób jest oazą z której wychodzę pełen nadziei, że odnajdę Mistrza w życiu, który jest daleki i często niezrozumiały. Moje życie może przybrać formę grobu – tylko, jakiego? Smrodu, stęchlizny, zgnilizny – a więc braku konkretnej relacji do Boga. Grobu – Łazarza – otwartego i napełnionego światłem i życiem, którym jest Chrystus, czy pustym grobem, z którego wychodzę na poszukiwanie Mistrza, którego kocham. Te dwa ostatnie tchną największą nadzieją i miłością, którą musimy pragnąć, by się nią napełnić i przeniknąć. Pozwolić Bogu otworzyć swój grób – pozwolić przemienić go w oazę Bożego światła i mieć odwagę z niego wyjść na spotkanie ze Zmartwychwstałym Mistrzem. Bez tego próżna moja wiara i świętość, którą pragnę realizować na tyle, na ile pozwoli mi łaska Boża.

    Kończąc te pięć etapów drogi ABBY - muszę mieć świadomość, że to nie koniec i że muszę wraz z Bogiem stale tą drogę przemieniać i odnawiać. W tej drodze nie chodzi o zdobywanie wprawy (umiejętności), lecz chodzi o stałe zbliżanie się do Boga i trwanie w Nim w zjednoczeniu. Podstawą tej drogi jest dotarcie na pustynię własnego życia i doświadczenie ciszy, samotności i poznania samego siebie poprzez codzienne medytacje, rachunek sumienia i osobiste umartwienie.

    Droga ta, ma być poszukiwaniem światła w wierze. Mamy źródło – jest Nim Jezus, mamy czas – każda chwila życia, jest szczególnie do tego, aby przyjść na spotkanie z Jezusem, miejsce – w tej duchowości Wspólnoty Krzyża pragnę zaprosić do pięciu obrazów:

    1. Kana Galilejska

    2. Przypowieść siewcy

    3. Modlitwa w Ogrójcu

    4. Golgota i prowadząca na nią droga

    5. Zmartwychwstanie – Pusty Grób

     

     

      menu główne

     

    (c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)