Droga Maryi w naszym życiu 

 

W Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae, Jan Paweł II proponuje aby recytować różaniec jako drogę Maryi (n. 24). Różne etapy tej duchowej drogi mogą wyznaczać ewangeliczną drogę, do której przebycia jest powołany każdy z nas.

W encyklice Redemptoris Mater, z dnia 25 marca 1987 roku, Papież opisuje doświadczenie życia Maryi w kategorii „pielgrzymki wiary”, którą Ona przebyła jako pierwsza. Ojciec Święty proponuje wszystkim wiernym tę pielgrzymkę, aby stali się naśladowcami, odzwierciedlającymi Jej życie i wiernymi naśladowcami jej Syna. Papież pisze: „Kościół wzmocnione obecnością Chrystusa (por. Mt 28, 20) pielgrzymuje w czasie do końca wieków, idąc na spotkanie Pana, który przychodzi; ale na tej drodze – pragnę to wyraźnie podkreślić – kroczy śladami wędrówki odbytej przez Maryję Dziewicę, która ‘szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do Krzyża’ (Konst. Dogm. O Kościele Lumen gentium, 68)” (n. 2). A trochę dalej czytamy: „Nie tylko chodzi tutaj o dzieje samej Dziewicy-Matki, o Jej szczególną drogę wiary oraz ‘najlepszą cząstkę’ w tajemnicy zbawienia, ale równocześnie o dzieje całego Ludu Bożego, o wszystkich, którzy uczestniczą w tejże samej pielgrzymce wiary” (ibid., n. 5).

Spróbujmy zatem jeszcze raz przebiec etapy tego itinerarium Matki Chrystusa, próbując je skonfrontować z naszym osobistym doświadczeniem życia duchowego: niektóre z tych etapów każdy z nas już z pewnością przeżył, a inne z nich, ufamy, że też staną się naszym udziałem na drodze kroczenia, jak ona, za Chrystusem.

Pierwszy etap: Zwiastowanie

            Anioł Gabriel zwiastuje Maryi plan Boży jaki Bóg ma względem Niej i poprzez odpowiedź,  fiat, nadaje nowy kierunek Jej egzystencji. To niezwykłe spotkanie, to wydarzenie nadaje również sens całej Jej przeszłości i przyszłości (Maryja pragnęła być może zostać Dziewicą konsekrowana Bogu, zgodnie z jedną z interpretacji, którą Ojcowie Kościoła nadają pierwszej odpowiedzi jakiej Maryja dała aniołowi – a nawet gdyby zamierzała wejść w związek małżeński, to na pewno w inny od tego, w jakim związała się później z Józefem). I wtedy również, po Jej przyzwoleniu, „Słowo Ciałem się stało”.

            Również w życiu każdego z nas miało miejsce „zwiastowanie”: spotkanie z jakąś osobą, jakieś szczególnie ważne wydarzenie, lektura książki, która zostawiła w duszy szczególne wrażenie, i światło, a może wysłuchanie jakiegoś przemówienia, otworzyły nam nową drogę, nową duchową przestrzeń, co wpłynęło na odmienny od wcześniejszego sposób realizowania własnego życia; może to nowe odkrycie, zwiastowanie, było bardzo dalekie od tych planów życiowych jakie kreśliliśmy sobie na przyszłość. W tym zwiastowaniu w naszym życiu miało równocześnie miejsce swego rodzaju „Wcielenie”, analogicznie do tego jak w życiu Maryi.

Po tym zwiastowaniu, także my, wzorem Maryi odpowiedzieliśmy nasze „tak”, nasze fiat panu Bogu i rozpoczął się jakby nowy rozdział historii naszego dialogu z Bogiem i z ludźmi. Być może zrozumieliśmy też na nowo, w jakimś innym świetle całą naszą przeszłość: wszystko zaczęło się nam przedstawiać, jako przygotowanie do tego nowego wydarzenia, także nasze błędy, porażki, grzechy, czy inne szczególne wydarzenia... Tak to widzieli na przykład liczni założyciele zakonów i zgromadzeń zakonnych.

Drugi etap: Nawiedzenie u Elżbiety

 Zachęcona tym niezwykłym spotkaniem z Bogiem, Maryja idzie do domu swojej kuzynki Elżbiety, aby jej pomóc w duchu pełnej wolności i miłości. Tam wyśpiewuje radosne Magnificat, inaczej mówiąc opowiada swojej kuzynce swoje nadzwyczajne doświadczenie, dzieli się tym, dlaczego z takim pośpiechem i radością do niej przybyła, będąc świadoma tego, że ona sama oczekuje narodzin Syna, którego zwiastował jej Boży posłaniec. Możemy przypuszczać, pomimo zwięzłego opisu Łukasza, ze opowiedziała Elżbiecie również o swoim nadzwyczajnym spotkaniu z Bogiem, o swoim wyjątkowym, niespotykanym nigdy dotąd w historii powołaniu do zostania matką. Zauważmy też, że Maryja nie idzie nie idzie do Elżbiety aby opowiadać o tym co się wydarzyło, aby śpiewać Magnificat, ale spieszy się poto żeby jej pomóc, aby kochać ja w konkretny sposób. A ponieważ w Ain Karin zastaje osobę o duszy bardzo wrażliwej na Boga i sprawy nadprzyrodzone, może zakomunikować jej o tym skarbie, który nosi w swoim sercu.

Na tym etapie drogi Maryi możemy odszukać różne elementy, które możemy porównać z naszym życiem duchowym. Zazwyczaj spotkanie z Bogiem i odkrycie Jego plany miłości względem nas popycha nas do tego, aby kochać bliźniego w sposób bardzo konkretny. Jest czymś typowym na początku życia duchowego przemienianie swojego „tak” Bogu na uczynki miłości wobec bliźnich. Po uczynku miłości, pojawia się radość, jako owoc charakteryzujący tych, którzy odkryli Boga i dokonali radykalnego wyboru Jego osoby w całym swoim życiu; jest czymś normalnym poczucie wielkiej witalności i entuzjazmu. To jest owoc łaski Bożej, która zaczyna w nas działać, aby zafascynować nas Bogiem i tego wszystkiego co z Nim się łączy. Autorzy duchowości nazywają ten etap zakochaniem się duszy w Bogu, który nas podtrzymuje i daruje radość, pokój, entuzjazm, poczucie wolności dziecka Bożego i pełnię życia abyśmy rozpoczęli te nową drogę z zapałem. Są to owoce obecności Ducha Świętego w nas.

Inna cechą charakterystyczną tego okresu jest pragnienie aby opowiedzieć innym nasze odkrycie nowego ideału. Należało by jednak znaleźć taką osobę, która potrafi wysłuchać i zrozumieć nasze odkrycie. Nie chodzi też o to, aby zaraz biec do naszych bliźnich i opowiadać im o wszystkim (o spotkaniu z Bogiem, doświadczeniu duchowym czy pięknych medytacjach jakie odprawiamy), ale o to aby ich kochać. I to wystarczy. I jeśli brat poczuje się kochany, widząc naszą przemianę czy też poprawę w porównaniu z przeszłością i zapyta nas o przyczynę tej nowej postawy, wtedy możemy podzielić się z nim naszym nowym ideałem, zawsze jednak z roztropnością. Taki dar z naszego doświadczenia Boga może przynieść owoce. Jan Chrzciciel radował się w łonie Elżbiety; podobnie i osoby, które słuchają  naszego doświadczenia mogą się i one także przemienić.

Trzeci etap: Narodziny Jezusa w Betlejem

 Owoc łona Maryi poczęty w chwili zwiastowania z Ducha Świętego jest już dojrzały i Maryja rodzi światu Jezusa.

            Wraz z  rozwojem życia duchowego rozpoczętego od spotkania z Bogiem i w miłości do braci Chrystus w nas się rodzi i wzrasta. Jest to tak jakby sam Chrystus także dzisiaj poprzez tę osobę działał i przemawiał. W tej fazie doświadczenia duchowego nabiera wartości wszystko to co nazwalibyśmy „wcieleniem” tzn. nasz wybór Boga przenika wszystkie aspekty naszego życia codziennego: w pracy w spotkaniach z bliźnimi, na modlitwie, z tymi, z którymi dzielimy nasze życie, w nauce itd. Co więcej Chrystus rodzi się nie tylko w każdym z nas ale i pomiędzy nami, jeżeli jesteśmy zjednoczeni w Jego imię. Miłość, która nas łączy we wspólnotę ma moc rodzenia wśród nas Chrystusa, zgodnie z Jego obietnicą /por. Mt 18,20/. Wtedy, każdy kto widzi nas razem, kto wchodzi do naszych wspólnot, może doświadczyć czegoś tej Jego duchowej obecności i poczuć się pociągniętym przez Boga, a nawet zapragnąć żyć tą duchowością wyrażającą się w podarowywaniu się innym. Jest to niesamowicie cenna możliwość podarowania Chrystusa światu, rodząc Go pośród nas, rodząc Go w relacjach miłości wzajemnej.

Czwarty etap: Spotkanie z Symeonem

             Ofiarowując Jezusa w świątyni Maryja spotyka starego Symeona, który zapowiada jej, że swoje macierzyństwo będzie musiała przeżywać w cierpieniu: „twoją duszę miecz przeniknie”.

Zazwyczaj jest tak, że początki drogi życia duchowego charakteryzują się takimi  darami Boga, które wzbudzają w duszy radość ze spotkania z Nim, światło, które pozwala zrozumieć sens naszego życia i entuzjazm, który pomaga nam przylgnąć do Jego woli. W pewnym momencie odkrywamy , że nasze powołanie polega także na obejmowaniu krzyża, że istotą życia chrześcijańskiego jest wzięcie krzyża i naśladowanie Chrystusa, który z miłości podejmuje cierpienie i umiera na krzyżu.

            Koniecznym i nieodzownym jest dla nas takie spotkanie z Symeonem. Świadomość tego pomoże nam przygotować się kiedy rzeczywiście nadejdą próby, krzyże, różnego rodzaju cierpienia itd. tak jak to miało miejsce w życiu Maryi. Dobrze jest to wiedzieć abyśmy w chwili nadejścia tych prób byli na nie przygotowani.

Piąty etap: Ucieczka do Egiptu

 Aby uratować Dzieciątko Jezus Maryja jest zmuszona uciec z Betlejem i szukać schronienia poza granicami kraju, aby uchronić syna przed Herodem.

            To nowe życie, które się w nas narodziło może być w różny sposób zagrożone, bądź poddane różnym niebezpieczeństwom, i to nie tylko na początku drogi duchowej, lecz także na dalszych jej etapach, nawet jeżeli żyjemy w różnych wspólnotach, opartych na życiu braterskim, które ze swej natury jest pomocą. Świat, w którym żyjemy jest ciągłym zagrożeniem dla życia nadprzyrodzonego, które pragniemy w sobie pielęgnować. Musimy sobie szczerze i otwarcie powiedzieć: mentalność świata jest przeciwna mentalności ewangelicznej, i jak mówią mistrzowie życia duchowego – roślinka życia duchowego w nas może zostać zagłuszona przez chwasty. Żyjemy w świecie ale nie możemy być z tego świata. Często będziemy zmuszeni iść pod prąd aby być znakiem sprzeciwu tak w działaniu jak i w słowie wobec sposobu życia i myślenia przeciwnego ewangelii.

            Trzeba chronić Chrystusa poprzez unikanie zagrożeń płynących z różnych sytuacji; powracając do wspólnoty z braćmi, którzy podzielają nasze wartości, szczególnie z tymi, którzy są bardziej od nas doświadczeni w życiu duchowym, aby u nich szukać pomocy i rady. Musimy działać w sposób zdecydowany: ochraniać i ratować zagrożoną obecność Jezusa  poprzez naszą modlitwę, radykalizm w życiu radami ewangelicznymi. Roztropność wskazuje, że korzystanie z sakramentu pokuty jest bardzo ważne w zachowaniu życia Jezusa w nas.

            Szósty etap: Zagubienie Jezusa w świątyni

            W wydarzeniu spotkania z Symeonem była zapowiedź cierpienia. Teraz nadeszła chwila próby. Pomyślmy jaką trwogę przeżyła Maryja, kiedy nie spostrzegła obok siebie Syna. Te trzy dnie są dla niej bardzo długie, pełne przerażenia iż Synowi, który był wszystkim w jej życiu, mogło się przytrafić coś złego.

            Również w życiu duchowym osoby, która dokonała wyboru Boga i Jego woli, nadchodzi chwila próby. Ma się wrażenie utraty Boga, myśli się, że już Go nie ma obok. Nie doświadcza się Jego obecności, a dialog z Nim na modlitwie jest jałowy. Bóg wydaje się być nieobecny. Znikają także do tej pory doświadczane owoce, dary które Bóg powierzył duszy, która wybrała Go jako swój ideał i odpowiedziała na Jego miłość. Wszystko staje się trudne. Traci się sens poświęcenia się Bogu, niezadowolenie i zniechęcenie spowodowane brakiem wierności w obranej drodze. Kontakt z bliźnimi staje się trudny. Nie ma się zapału w miłowaniu, także kontakt z tymi, z którymi tworzy się wspólnotę staje się ciężarem. Dostrzega się to co negatywne, ich wady, pojawia się narzekanie. Powracają wady i grzechy, które wydawały się już być pokonane, narzeka się nawet na Boga: dlaczego jest nieobecny, pozostawił samego skoro  powołał mnie na tę drogę? Jaki sens ma moje poświęcenie się Jemu i jakie owoce przynosi kochanie bliźniego? Są tacy, którzy w takich chwilach się zniechęcają i mówią: ja nie mam powołania, rozczarowałem się, lepiej by było jak odejdę i to czynią by rozpocząć inne życie.

            Mistrzowie duchowi nazywają te próby „nocą zmysłów”. Jest to faza niezbędnie konieczna w życiu duchowym. Bóg zabiera swoje dary, pokój i łaski, które do tej pory nas podtrzymywały. W tym etapie pragnie On zobaczyć, czy wybraliśmy Jego samego, czy też Jego dary. Pragnie nauczyć nas chodzenia o własnych siłach ze świadomością, że i tak wszystko od Niego zależy; pozwala nam zrozumieć, że perspektywa krzyża, który świadomie przyjęliśmy jest czymś rzeczywistym, realnym co naprawdę przychodzi. To wszystko także służy zrozumieniu , że wszystko jest darem Boga; że owoce Jego obecności należą do Niego a nie są naszą zasługą; że dobro, które czynimy jest bardziej owocem łaski niż naszych zdolności; że sami nie potrafimy nic dobrego uczynić. Zaczynamy rozumieć kim On jest a kim w rzeczywistości my jesteśmy; odkrywamy z większym realizmem nasze braki i ograniczenia, a także bezinteresowność Jego łaski w naszym życiu.

            Zdarza się, że niektórzy święci /np. Katarzyna ze Sieny/ ten etap nazywają powtórnym nawróceniem; nowym wyborem Boga, nowa, bardziej dojrzała decyzja o pójściu za Nim i przyjęciu Jego woli także wtedy gdy wiele nas to kosztuje, oraz przyjęcie cierpienia; jest to jak nowy, radykalny akt miłości względem Niego.

            Siódmy etap: Życie w Nazarecie

            Po odnalezieniu w świątyni, Chrystus wraca do domu razem z Maryją i Józefem i mieszka z nimi w nadzwyczajnej atmosferze domku nazaretańskiego. Wątku tego ewangeliści nie poruszają. Wspólne, bosko-ludzkie życie tych trojga osób poświeconych Bogu jest wzorem współżycia dla wszystkich rodzin i wspólnot na świecie.

Jest to pierwsza wspólnota osób poświeconych Bogu: Maryja konsekrowana w dziewictwie; Józef poświęcił się aktualizacji planu Bożego, w miłości szanującej dziewictwo Maryi, wyrzekając się ojcostwa ludzkiego na rzecz innego ojcostwa, zgodnego z wolą Bożą; wreszcie Jezus poświęcony całkowicie Ojcu i Jego planowi zbawienia świata. Rodzina z Nazaretu jest pierwszą transpozycją modelu życia trynitarnego na ziemię: „jako w niebie tak i na ziemi”. Kto z nas może sobie wyobrazić kontakt pomiędzy Jezusem i Maryją w czasie tych wielu lat, ich bliskość sobie i zażyłość, bosko-ludzką prostotę ich miłości wzajemnej, wzajemne podarowywanie siebie.

            Równocześnie, ich współżycie miało miejsce w codzienności i w ukryciu, o których Jan Paweł II mówi w Redemptori Mater 11. Również ona musiała często odnawiać w sobie wiarę w prawdę o tym, że Jej Syn jest Synem Bożym. Nie była całkiem uwolniona od wątpliwości, od rozterek serca dotyczących np. prawdziwości przesłania anioła w dniu zwiastowania, czy proroctwa Symeona, że to dziecko będzie światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela.

            Podobnie zdarza się w naszym życiu, kiedy jesteśmy wierni w mówieniu naszego „tak” Bogu pomimo wrażenia, że Go zagubiliśmy. Bóg powraca i pozwala w duszy odczuć swą obecność, a kontakt pełnego miłości dialogu z Nim staję się bardziej osobisty i głęboki. Jest to stałe współżycie nas z Jezusem obecnym w naszej duszy i Nim obecnym pomiędzy nami. Spotykamy się z Nim na modlitwie i kiedy kochamy Go w braciach, zwłaszcza w tych, którzy upodobniają się do Niego Ukrzyżowanego. On jednoczy, scala całe nasze życie, nasze uczucia i działanie.

            Oczywiście ten intymny dialog nie wyklucza trudów i różnych wątpliwości, zwłaszcza dlatego, że w odróżnieniu od Maryi jesteśmy ludźmi kruchymi i grzesznikami. Może się zdarzyć, że czasami usuniemy Jezusa z naszego domu np. wtedy gdy zabraknie nam wielkodusznego powiedzenia Mu „tak” w jakimś cierpieniu, albo gdy nie kochamy Go natychmiast w bliźnim, który potrzebuje naszej pomocy albo przebaczenia.

Ósmy etap: Życie publiczne

Maryja dyskretnie towarzyszy Jezusowi podczas trzech lat Jego publicznej działalności, wraz z początkowym triumfem Jego orędzia i we wzrastającej opozycji wobec jego osoby. Tak jak musiała się radować, gdy słyszała o cudownych rzeczach zdziałanych przez Syna: „błogosławione łono, które cię nosiło i piersi, które ssałeś” /Łk 11,27/, tak też z gorzko cierpiała z powodu odrzucenia i przeciwności, z którymi wkrótce się spotkał /nie wyłączając nawet swoich krewnych i mieszkańców Nazaretu, którzy przychodzili mając Go za szalonego /por. Łk 4,28/. Po wystąpieniu w synagodze wyrzucają Go z miasta z zamiarem strącenia Go ze skały.

Także dla nas przychodzi czas wejścia w życie publiczne, kiedy musimy wykonywać różne dzieła w służbie ludzkości. Możemy powiedzieć, że to Jezus działa poprzez nas i  w nas, że to On troszczy się dzisiaj o chorych, głosi ewangelię, przebacza grzechy, przyjmuje dzieci, modli się do Ojca, koi każdy ból ... Osoby, które widzą naszą postawę, mogą zostać pociągnięte dawanym przez nas świadectwem i na skutek tego mogą  rozpocząć chwalenie Boga i zaangażować się w służbie braci. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że przez niektórych ludzi nie będziemy rozumiani, a czasem nawet przez najbliższych; wtedy mogą przyjść prześladowania i odrzucenie, które Jezus przepowiedział swoim naśladowcom. Jednakże poza prześladowaniem i odrzuceniem obiecuje On także ewangeliczną stokroć tym, którzy są Mu wierni.

Trzeba jednak być uczciwymi wobec siebie samych i umieć rozróżnić wrogość i przeciwności, które są skutkiem autentyczności naszego świadectwa, albo przeciwnie ponieważ oddaliliśmy się od wierności Chrystusowi i Jego ewangelii.

Dziewiąty etap: Na Golgocie

            Maryja jest obecna w dramacie aresztowania Jezusa, i  Jego męki i agonii na krzyżu. W bezsilności uczestniczy w Jego tragicznej śmierci. Nie pozwala się jednak pokonać niezmiernemu bólowi, który ją przenika. Stojąc pod krzyżem nie tylko widzi umierający w okrutny sposób owoc swojego łona, ukrzyżowana i opuszczona z Nim; ale Syn zdaje się jeszcze odłączyć ją od siebie, prosząc ją o zrzeczenie się boskiego macierzyństwa aby otworzyć się na macierzyństwo uniwersalne, obejmujące całą ludzkość, którą pod krzyżem reprezentuje wierny uczeń Jan. Maryja akceptuje to skrajne odłączenie.

            By zobrazować ten etap życia duchowego musimy odnieść się raczej do życia świętych, którzy osiągnęli szczyty życia duchowego np. kiedy Bóg od niektórych z nich zażądał aby pozostawili dzieła przez siebie zapoczątkowane np. zakon, stowarzyszenie. Chodzi tu również o doświadczenia duchowe, które nazywamy też „nocą ducha”, gdzie poddanymi próbie są wiara, nadzieja i miłość. Może być w nich obecne działanie szatana, który pragnie doprowadzić do rozpaczy.

            Dla każdego z nas Maryja pozostaje niedościgłym wzorem życia każdą z cnót którymi jest przyodziana.

            Dziesiąty etap: Z apostołami w wieczerniku

            Po wydarzeniach paschalnych Maryja w gronie przestraszonych losem Mistrza apostołów w pewien sposób zajmuje miejsce Jezusa. Wszyscy gromadzą się w wieczerniku w Jerozolimie, aby oczekiwać daru Ducha Św. /por. Dz 1,14/. Maryja realizuje macierzyństwo duchowe powierzone jej przez Syna na Golgocie: jest w sercu rodzącego się Kościoła, który oczekuje Ducha Św. mającego zstąpić na jej nowych synów i przemienić ich w mężnych świadków Zmartwychwstałego. Jest Matką Kościoła i Królową Apostołów, chociaż nie otrzymała tak jak oni misji urzędu apostolskiego.

Zaproszenie, płynące z tego wydarzenia zachęca nas abyśmy byli tak jak ona w sercu Kościoła, we wspólnocie z jego pasterzami sługami Królestwa Bożego.

Zakończenie

            Powyższe etapy Drogi Maryi, które dla niej następowały jedna po drugiej w porządku chronologicznym, my możemy przeżywać je na różny sposób i w różnych momentach naszej drogi wiary i naśladowania Chrystusa. Życie duchowe jest dynamiczne i jest bardziej podobne do spirali niż do linii prostej. W naszej drodze duchowej nie zawsze posuwamy się do przodu, lecz czasem zdarza się, że się cofamy, tak więc w takim momencie należy za każdym razem odnowić wybór Boga i Jego woli by na nowo relacja z Nim mogła wzrastać stając się bardziej stałą i przynosić coraz dojrzalsze owoce.

            Maryja w nadzwyczajny sposób  jest nam bliska a równocześnie jest blisko sercu Boga jak żadna inna ludzka osoba, jest jak niebieski pomost, który łączy niebo z ziemią, jest tą osobą, dzięki której Bóg zstąpił na ziemię, w nasze osobiste i wspólnotowe historie życia, przekonuje nas o możliwości osiągnięcia wyżyn zjednoczenia z Bogiem. Pomaga nam ozdabiać nasz wzrost duchowy w mądrości, latach i łasce tak jak towarzyszyła wzrostowi swojego Syna Jezusa. Spoglądamy na nią jako nasz wzór zwłaszcza w dyspozycyjności wypełniania woli Bożej i w służbie Królestwu Bożemu i braciom.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)