Kielich... drugi

   

 

 

 

 

 

 

 

 
 

 

           Otrzymać Ducha – dar odwagi… „tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” Strach towarzyszy uczniom pomimo tego, że uczniowie spotkali Mistrza – był to strach przed otaczającym ich światem. Chrystus stając pośrodku mówi: Weźmijcie Ducha Świętego… Dopiero Zesłanie Ducha Św. usunie ten lęk i wypełni ich serca odwagą. W oparciu o otrzymaną moc Bożą potrafią zdecydowanie opowiedzieć się po stronie Zmartwychwstałego. Otrzymują Ducha św. otrzymali dar męstwa – dlatego nie łudźmy się życiem, nie gapmy się tylko na życie Dar męstwa pozwoli nam w odsunięciu wszystkiego, co przeszkadza w sięganiu po pełne… szczęście-życie. Ten dar pomaga w przezwyciężaniu trudności (zniechęceniu, zwątpieniu) Dar ten przydaje nam się również w udźwignięciu naszego kielicha życia… 1 Uchwycić kielich w dłonie Uchwycić to znaczy przyjrzeć się krytycznie temu, jak żyjemy. Wymaga to wielkiej odwagi, ponieważ to, co zobaczymy może nas przerazić: - pojawią się pytania - rzeczy, których dotąd byliśmy pewni mogą budzić wątpliwość - w nieoczekiwanych momentach ogarnie nas lęk Intuicyjnie wiemy, że bez krytycznego przyglądania się własnemu życiu tracimy zdolność widzenia i gubimy kierunek – Jeśli napijemy się z kielicha, najpierw nie przytrzymując go na chwilę, możemy się upić i potem włóczyć się bez celu. Tak jak istnieją niezliczone gatunki wina, tak też mamy do czynienia z niezliczonymi rodzajami życia. Nie ma dwóch takich samych. Musimy przeżyć własne życie, a nie czyjeś. Musimy uchwycić własny kielich. Musimy zdobyć się na odwagę, by powiedzieć: „To moje życie. To życie mi dano i właśnie to muszę przeżyć najlepiej, jak potrafię. Moje życie jest niepowtarzalne. Nikt inny go nie przeżyje. Mam swój życiorys, swoją rodzinę, swoje ciało, swój charakter, swoich przyjaciół, swój sposób myślenia, mówienia, działania – tak, mam własne życie do przeżycia. Stoi ono przede mną jako wyzwanie. Jestem sam, ponieważ jestem niepowtarzalny. Kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, ja sam muszę dokonać wyboru, jak żyć”. KIELICH SMUTKU Patrzę na człowieka smutku. Wisi na krzyżu z rozciągniętymi ramionami. To także my, cała ludzkość, ludzie wszystkich czasów i miejsc, dajemy spektakl cierpienia dla całego wszechświata. Jezus, człowiek smutku i my, ludzie smutku, wisimy tam między niebem a ziemią, wołając: Boże nasz, Boże nasz czemuś nas opuścił? Jest to kielich pełen fizycznego, umysłowego i duchowego cierpienia, głodu, tortur, osamotnienia, odrzucenia, porzucenia i straszliwego cierpienia. To kielich pełen goryczy. Izajasz nazywa go „pucharem Bożego gniewu. Kielichem co sprawia zawrót głowy, do dna wychylonym” (Iz 51,17), a drugi anioł w księdze Objawienia – „winem zapalczywości” (Ap 14,8). Jezus w głębokim osamotnieniu upadł na twarz i wołał: „Ojcze mój, jeśli to możliwe niech Mnie ominie ten kielich” (Mt 26,39). Jezus jednak przyjął go ponieważ posiadał wiarę przekraczającą zdradę, oddanie przekraczające rozpacz, miłość przekraczającą lęk. Ta bliskość przekraczająca naszą ludzką zażyłość umożliwiła Jezusowi zmianę prośby, by ominął Go kielich, w modlitwę skierowaną do Tego, który nazwał Go swym „Umiłowanym”. Mimo cierpienia więź miłości nie została zerwana. Kielich smutku, jakkolwiek to zupełnie niepojęte, jest także naczyniem radości. Dopiero, gdy odkryjemy to w naszym życiu, możemy myśleć o jego wypiciu. KIELICH RADOŚCI Kielich życia jest zarówno kielichem radości jak i kielichem smutku. Smutki i radości, żal i zadowolenie, żałoba i taniec nie występują w nim oddzielnie. Jeśli nie byłoby smutku tam, gdzie jest radość, kielich życie nie nadawałby się do picia. Dlatego musimy uchwycić ten kielich w swe dłonie i uważnie przyjrzeć się jego wnętrzu, by pośród smutków dostrzec ukryte radości. „Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? …Możemy… odpowiadają Jakub i Jan – kielich Mój pić będziecie – Kielich Jezusa stanie się ich udziałem. Przeżyją to, co przeżył Jezus. Pan nie chciał, żeby Jego przyjaciele cierpieli. Widział jednak, że dla nich, podobnie jak dla Niego cierpienie było jedyną i konieczną drogą do chwały. Kielicha smutku i kielicha radości nie można oddzielać. Nasz kielich często jest pełen bólu, a radość wydaje się całkowicie nieosiągalna. Kiedy jesteśmy zgniatani niczym winne grona, nie potrafimy myśleć o winie, którym się staniemy. Przytłacza nas smutek, który każe nam rzucać się twarzą na ziemię i pocić się kroplami krwi. Wtedy potrzebujemy przypomnienia, że nasz kielich smutku jest także kielichem radości i że pewnego dnia będziemy mogli smakować tę radość w pełni, tak jak teraz smakujemy smutek. Bezwarunkowa zgoda Jezusa na wolę Ojca dała Mu siłę potrzebną do wypicia kielicha – nie poprzez bierną rezygnację, ale pełną świadomość, że godzina Jego śmierci będzie także godziną chwały. Jego zgoda zmieniła poddanie się w twórczy akt mogący zrodzić owoc. Jego „tak” sprawiło, że Jego misja mogła się wypełnić. Śmierć, zamiast być nieuniknionym, ostatecznym końcem, stała się początkiem nowego życia. W istocie, ta zgoda sprawiła, że mógł w pełni ufać w bogaty plon, który daje obumierające ziarno. Radości są ukryte w smutkach! Ciągle zapominamy o tej prawdzie i pogrążamy się we własnych ciemnościach. Bardzo łatwo tracimy z oczu nasze radości i mówimy o smutkach jak o jedynej istniejącej rzeczywistości. Musimy sobie nawzajem przypominać, że kielich smutku jest także kielichem radości, że to, co wywołuje w nas żal, może stać się żyzną glebą, która zrodzi zadowolenie. Musimy być dla siebie nawzajem aniołami dającymi sobie siłę i pocieszenie, ponieważ dopiero wtedy, gdy w pełni uświadomimy sobie, że kielich życia jest nie tylko kielichem smutku i radości, będziemy mogli go wypić.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)