|
|
|
Kielich... czwarty |
|
|
|
Unieść kielich Unieść kielich to zaprosić do wspólnego akceptowania i świętowania życia. Kiedy podnosimy kielich życia i patrzymy sobie wzajemnie w oczy, mówimy: „niech nie będzie lęku ani strachu. Zbliżmy nasze kielichy, wznosząc toast jedni za drugich. Nie wahajmy się uznać rzeczywistości naszego życia i wzajemnie zachęcajmy się do wdzięczności za dary, które otrzymaliśmy.” Unosimy kielich za życie na znak pochwały wspólnego życia i uczczenia go jako daru od Boga. Jeśli każdy z nas będzie trzymać pewnie swój kielich, z jego licznymi smutkami i radościami, i uzna go za swoje jedyne i niepowtarzalne życie, inni widząc to, poczują się zachęceni, by w ten sposób unieść własne. Zatem, gdy unosimy kielich w odważnym geście, ogłaszając, że chcemy się wzajemnie wspierać we wspólnej wędrówce, tworzymy wspólnotę. Wspólnota to braterstwo ludzi, którzy nie ukrywają swoich smutków i radości, lecz pokazują je wszystkim w geście nadziei: „Życie jest pełne zysków i strat, radości i smutków, wzlotów i upadków – ale nie musimy przeżywać ich w osamotnieniu. Chcemy wypić swój kielich razem i w ten sposób świętować prawdę, że choć rany w życiu każdego z osobna są nie do wytrzymania, gdy przeżywamy je w przyjaźni jako cząstkę naszych wspólnych trosk, stają się źródłem uzdrowienia.” Jeśli ośmielimy się unieść swój kielich i pozwolimy przyjaciołom zobaczyć, co się w nim znajduje, oni odważą się unieść swoje i zdradzą nam własne lękliwie skrywane sekrety. Największe uzdrowienie następuje wtedy, gdy przestajemy odczuwać izolację z powodu poczucia wstydu i winy. Odkrywam wówczas, że inni często czują to samo co my, myślą podobnie jak my i mają takie same jak my lęki, obawy, zahamowania i potrzeby. Unieść kielich to podzielić się swym życiem, aby można je było świętować. Jeśli chcemy wypić swój kielich, i to wypić do dna, potrzebujemy ludzi, którzy chcieliby to z nami zrobić. Potrzeba nam wspólnoty, w której wyznanie grzechów i świętowanie splatają się zawsze z sobą. Musimy pokazać im, że chcemy, by z nami świętowali. KIELICH BŁOGOSŁAWIEŃSTWA Unieść kielich to wypowiedzieć słowa błogosławieństwa. Kielich smutku i radości – wniesiony za życie bliźnich – staje się kielichem błogosławieństwa. Wielu ludzi czuje się przeklętych przez Boga chorobą, stratą, upośledzeniem i nieszczęściem. Uważają, że ich kielich nie niesie żadnego błogosławieństwa. Jezus w wieczór przed swoją męką wziął kielich błogosławieństwa – nowego i wiecznego przymierza – który jednoczy nas z Bogiem i z bliźnim we wspólnocie miłości – św. Paweł (1Kor 10,15-16) Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem w Krwi Chrystusa. Jezus wziął na siebie wszystkie cierpienia i uniósł je na krzyż, nie jako potępienie, lecz błogosławieństwo. Jezus zmienił kubek Bożego gniewu (Jr 25,12-16.27-28) w kielich błogosławieństwa. Na tym polega tajemnica Eucharystii. Jezus umarł za nas, abyśmy mogli żyć. Wylał za nas swoją krew, abyśmy mogli żyć we wspólnocie. <<Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana>> (Łk 22,20). Eucharystia jest świętą tajemnicą, dzięki której to, co dotąd odbieraliśmy jako przekleństwo, teraz przeżywać jako błogosławieństwo. Nasze cierpienie przestaje być karą Bożą. Jezus zmienił je w drogę do nowego życia. Jego krew i nasza także, może stać się teraz krwią męczeńską, która świadczy o nowym przymierzu, nowej wspólnocie, nowej komunii. → często najmniejszy z nas pomaga nam dostrzec iż kielich naszego życie jest kielichem błogosławieństwa. ZA ŻYCIE Wznosimy kielich naszego życia, aby nawzajem się tym życiem cieszyć. Świętowanie jest czymś znacznie więcej niż tylko spotkaniem. Jest ono okazją, by unieść swoje życie – czy to w radosnych, czy smutnych chwilach – i pogłębić wzajemne więzy. Świętowanie życia znaczy wzniesienie życia, sprawienie, by było widoczne dla innych, afirmowanie go w jego konkretach i bycie za nie wdzięcznym. Wywyższyć swoje życie – życie nie jest czymś, czego należy się wstydzić. Przeciwnie, jest ono dla innych darem. Kielich smutku i radości uniesiony tak, by inni mogli go zobaczyć i uczcić, jest wznoszony „za życie”. Wiedziemy niepełne życie z powodu bolesnych spraw z przeszłości, o których wolimy nie pamiętać. Często brzemię przeszłości wydaje się zbyt ciężkie, abyśmy mogli je sami unieść. Poczucie wstydu i winy sprawia, że część siebie ukrywamy i żyjemy okaleczeni. Potrzebujemy siebie nawzajem, aby uznać swoje życie i wieść je w całej pełni. Potrzebujemy siebie nawzajem, by przekroczyć poczucie winy i wstydu oraz czuć wdzięczność nie tylko za sukcesy i dokonania, ale także za porażki i niedostatki. To czym żyjemy staje się urodzajną glebą przyszłości. Wzniesienie kielicha „za życie” to znak, że bierzemy wszystko, co dotąd przeżyliśmy i wznosimy do chwili obecnej jako dar dla innych, dar, którym trzeba się wspólnie cieszyć. Jednak, gdy wznosimy kielich „za życie”, musimy zebrać się na odwagę i powiedzieć: „Jestem wdzięczny za wszystko, co doprowadziło mnie do tej chwili”. Tylko wdzięczność, która obejmuje całą naszą przeszłość, czyni nasze życie prawdziwym darem dla innych, ponieważ wymazuje gorycz, urazę, żal, pragnienie zemsty, zazdrość i rywalizację. Przekształca przeszłość w owocny dar dla przyszłości i czyni całe nasze doświadczenie źródłem życia. Opierając się lękowi, wystawienia na zranienia wznosimy swój kielich, nasze życie i życie innych rozkwita w nieoczekiwany sposób.
|
menu główne
|
|||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)