|
|
|
Kielich... piąty |
|
|
|
Unieść kielich dzięki darowi bojaźni Bożej… Bóg nigdy nie pozostawia nas samymi, na pastwę losu… Codziennie w każdej sytuacji życia objawia się nam dzięki Duchowi świętemu, który udziela nam potrzebnych narzędzi do tego, aby życie się w nas wypełniało. Dary Ducha św., który wciąż w nas przebywają potrzebują naszego przyzwolenia do działania w nas. Po raz kolejny pochylamy się nad naszym życiem i rozważamy symbol Kielicha, z którego „pragniemy zaczerpnąć…”. Unieśliśmy ostatnio kielich, a dziś jeszcze konkretniej zastanawiamy się co to dla nas oznacza. Ostatnio doszliśmy do konkluzji, że unieść kielich życia oznacza trzymać pewnie swój kielich, z jego licznymi smutkami i radościami, i uznać go za swoje jedyne i niepowtarzalne życie, inni widząc to, poczują się zachęceni, by w ten sposób unieść własne. Zatem, gdy unosimy kielich w odważnym geście, ogłaszając, że chcemy się wzajemnie wspierać we wspólnej wędrówce, tworzymy wspólnotę. Nasze wznoszenie kielicha miało wyrażać również radość, świętowanie swojego życia. Dziś rozpoznajemy kolejny dar Ducha św. – dar bojaźni Bożej… Jest to dar, który wielokrotnie nie rozumiemy i dlatego nie realizujemy go. Nie jest to dar, który ma uświadamiać nam, że Bóg jest surowym sędzią, że jak tylko się potkniemy to na skaże. Wręcz przeciwnie dar tej mówi o szansy, którą możemy realizować, ale którą również możemy zaprzepaścić. Wyobraźmy sobie dwie osoby, które się wzajemnie kochają, są ze sobą tak mocno związani, że większość życia spędzają ze sobą. Czy ci ludzie boją się siebie… Ten kto kocha, nie boi się nigdy osoby kochanej. Miłość pomiędzy dwojgiem osób to cud, który wyzwala w nich ogromny potencjał. Miłość usuwa lęk. Miłość jest nastawiona na ubogacanie, podnoszenie, uszczęśliwianie osoby kochanej. Tak wiele razy mówimy o miłości, tak wiele razy czynimy ją, jest wszechobecna w naszym życiu. Odkryjmy zatem, że „Bóg jest miłością” (np. 1 J 4,8) i religia, która wyznaje Tego Boga, jest religią miłości. Chrześcijaństwo objawia miłość, podprowadzając człowieka jak najbliżej Boga. Chrześcijaństwo to religia, w której znika dystans między grzesznym człowiekiem a kochającym Bogiem. Nie znajdziemy religii, w której ta odległość jest tak szczególnie zniwelowana. Bóg kochając człowieka stają się jego treścią życia. Jak w krzewie winnym człowiek jest latoroślą, częścią Boga, w którym wzrasta. Bóg pragnie abyśmy objawiali ludziom jak bardzo On ich kocha. W naszym działaniu (funkcjonowaniu) musimy korzystać z daru bojaźni Bożej. Dar ten uczy nas prawdziwej i owocnej bojaźni. Mamy bać się swojego życia, aby nie zawiodło zaufania, którym obdarza nas Bóg. Bojaźń, aby nie zawieść zaufania. Każde sumienie odpowiednio uformowane lęka się, by Boga nie obrazić, by Go nie zranić grzechem. Przekonujemy się o naszej świętości wtedy, gdy odkrywamy co dzieje się wtedy, gdy zgrzeszymy. Bojaźń jest darem, który może pomóc nam wypłynąć na wierzch i naszemu prawdziwemu życiu. Wykorzystać odpowiednio dar Ducha św. – dar bojaźni względem swojego życia będzie oznaczało: nie zawieść się w życiu i życiem; z ufnością wznosić się ponad przeciętność życia. Dar bojaźni pomoże nam wznieść kielich naszego życia w górę a to pozwoli innym cieszyć się wraz ze mną „odgadnięciem” życiowego przesłania dla mnie i innych. Żyć marzeniami, a nie marzyć o życiu. Często przesłanie naszego życia jest nieprzemyślane i dla nas niezrozumiałe, nie wspominając o innych. Marzenia to część naszego życia, które mogą wpłynąć na życie i na ogólny rozwój fizyczny, czy duchowy. Marzenia to nie tylko pragnienie czegoś, co może się nie koniecznie spełni, ale to pewna rzeczywistość do której każdego dnia w swoim życiu dążymy, odkrywając jakby inną stronę swojego życia. Żyjmy według jakiś zasad, marzeniami… Dążmy do wyznaczonych przez siebie celów, aby po zdobyciu ich móc czuć się doskonalszym, pełniejszym… Dar bojaźni bożej w kontekście wznoszenia naszego kielicha życia ukazuje nam dwa horyzonty: nie wahajmy się uznać rzeczywistość naszego życia i unieśmy życie, by ono się przemieniało. nie wahajmy się uznać rzeczywistość naszego życia. Rzeczywistość naszego życia osadzona jest w jakiś realiach. Życie jest takie, w jakich warunkach ono wzrasta. Jeśli popatrzymy na przypowieść o winnej latorośli to z całym przekonaniem możemy stwierdzić, że życie jest zależne od tego, w czym nasze życie jest zakorzenione. Człowiek przynosi takie owoce, w jakim drzewie wzrasta. Zastanów się na tym etapie moich rozważań jakie wartości są dla ciebie zasadnicze i na czym budujesz fundamenty swojego życia. Uznanie rzeczywistości naszego życia to zauważenie, że jest ono jedyne i niepowtarzalne. Unieść kielich swojego życia to przemienić życie w coś cudownego, czym pragnę podzielić się z innymi. Przemień zwyczajność naszego życia, do czegoś niezwykłego – wręcz cudownego. Niezwykłość naszego życia polega na sposobie naszego rozwijania życia. Kiedy życie będziemy traktowali jako przekleństwo nigdy nie wzbijemy się z dołu, w którym się znajdujemy. Zrzuć pod nogi, to co jest twoją bolączką, a popatrzysz na to z góry i uda ci się zauważyć, że życie nie jest aż tak tragiczne, aby je nadal marnować. Potrzeba nam w życiu pewnych zasad, schematów, którymi będziemy się posługiwali do ciągłego wzrastania i „doskonalenia”. Nie poddawaj się, gdy coś ci nie wyjdzie, podłóż to pod nogi, wykorzystaj to doświadczenie i staraj się do tej samej sprawy zabrać inaczej. Nie bój się zasad! unieśmy życie, by ono się przemieniało. Uznanie rzeczywistości naszego życia pozwoli nam otrząsnąć się z letargu beznadziei. Ujrzymy nowe, otwierające się przed nami możliwości, które wzbudzą w nas nadzieję życia przyjaznego, atrakcyjnego w jakiejś mierze i bardziej owocnego. Po co mamy wznosić swoje życie? Może okazać się, że przyzwyczajenia tak przylgnęły do nas, że już pewnych spraw nie zauważamy. Musimy podnieść się, aby mogło z nas „ociekać” to, co jest zbyteczne i co nam przeszkadza. Unosząc swoje życie, zauważymy jaką wartość stanowi i jak wiele sytuacji w naszym życiu było takich, które po prostu nie wykorzystaliśmy. „Ślizgamy się po życiu” – nie zdajemy sobie jak bardzo nasze życie w wielu sytuacjach jest powierzchowne. Zasady życia, pragnienie owocowania w życiu może to zmienić i dodać na sił, aby obecny stan naszego życia nie powtórzył się w najbliższej przyszłości. Powierzchowność życia, zaangażowania fizycznego i duchowego w nasze życie powoduje, że umieramy bezsensownie i nasza codzienność z nami. Jeśli nie dojdziemy do wniosku, że trzeba coś z życiem zrobić umrzemy i nie będziemy wiedzieć nawet kiedy. Nie zadawalajmy się powierzchownością, zaryzykujmy troszkę w życiu, a może tym razem uda nam się unieść kielich i wykrzyczeć: WYGRAŁEM ŻYCIE.
|
menu główne
|
|||
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)