»strona główna

 

 


Myśl na bieżąco...

 

 

Niedawno, rozmawiając w pewnej sytuacji ze starszym panem, powiedział on coś takiego: „mam wciąż wątpliwości w swojej wierze, czy rzeczywiście Bóg jest?” W jednej chwili zastanowiłem się, dlaczego taki człowiek, ma jeszcze wątpliwości. Zdawało mi się, że w takim wieku wątpliwości raczej odchodzą, człowiek staje się już bardziej ustatkowany i ma już pewne doświadczenia, które pozwalają mu już zrozumieć swoje życie, wiarę...

            Parę dni później pojawia się Słowo – (Rdz 2,7) Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

            Skojarzenia, które pojawiły mi się w głowie, sprawiają, że uświadamiam sobie, że człowiek pomimo tego, że jest obrazem Boga, to jednak ma wolną wolę, która w niektórych sytuacjach go niestety ogranicza. Ograniczenie nie może być pretekstem do tłumaczenia wszystkiego, włącznie z niedoskonałością ludzkich wyborów, niewiedzy, czy nawet nie wiary...

            Każdy z nas prędzej, czy później będzie miał wątpliwości, szczególnie w tych skrajnie trudnych do ocenienia sytuacjach. Jednak podejście pełne rozsądku może sprawić, że jakaś myśl, nie złamie nas i nie pozbawi nas jakiegoś dobra, włącznie z Bogiem. Człowiek, powinien sobie uświadomić, że otaczający nas ludzie, czy wiedza, którą możemy zdobyć, powinna nam posłużyć jako pomoc, w odkrywaniu Prawdy. Co jest pod ręką? Rozpoczęliśmy Wielki Post – czas duchowych ćwiczeń, jak niektórzy zwykli nazywać ten czas. Może warto by było sobie uświadomić, po co nam ten czas zostaje ofiarowany. Ćwiczyć w sobie to, co tego wymaga, mianowicie serce, duszę, myśli itp. Wielki Post, to najogólniej Boży czas, ale przecież Bóg pragnie dla nas dobra, więc może jak najbardziej przenieść duchowe owoce tego czasu, na pożytek naszej codzienności. Wielki Post – dzięki wierze ma nas zjednoczyć z Jezusem, przybliżyć nasze serce, do Jego serca. Odkrywając szczególną bliskość, odkrywamy w Nim, siebie – tą prawdę, która była do tej pory być może przed nami jeszcze ukryta. Zjednoczenie, jako zadanie naszej codzienności, ma nas przybliżyć do Niego, a jednocześnie odczuć to, co On odczuwał w czasie wszelkich prób, które również Jego dotknęły... Jezus utożsamia się z człowiekiem w każdym doświadczeniu, dzielimy z Nim całe nasze życie. On zdaje sobie sprawę z naszych słabości, dlatego wciąż Jest. Jest przy nas, gotów podać nam swą dłoń, wesprzeć nas, jakąś pozytywną myślą itd. Bóg wraz z nami jak „instruktor” towarzyszy w naszych ćwiczeniach, jednak jest szczególnym Przewodnikiem, gdyż odczuwa to, co my odczuwamy: współczując nam, płacząc razem z nami. Jego siła jednak polega na tym, że nie pozwala się pochłonąć temu wszystkiemu, co przeżywamy, dlatego staje się obiektywnym Źródłem oceny.

          Staje przed nami możliwość przeprowadzenia odpowiednich ćwiczeń, które umocnią naszą wiarę i przekonają nas do tego, że o życie warto walczyć! Ci, którzy idą za Nim, potrzebują radykalizmu, a więc całkowitego opowiedzenia się na Jego planem. Sami już z doświadczenia widzimy, że jeśli w pełni nie angażujemy się w „ćwiczenia”, to ich trud pozostaje zmarnowany. Powierzchowność w ćwiczeniu swojego ducha..., sprawia, że wiele pokus pojawiających się w naszym życiu, są silniejsze od naszych pragnień i dobrych pomysłów.

          Co zatem zrobić, by obraz i podobieństwo Boże, wpisane w nas, zostało uwypuklone, a jednocześnie wykorzystane do tego, aby przeciwstawić się wszelkim złym próbom? Najogólniej pozostawiłbym trzy myśli:

- wzbudzić w sobie sumienie!

- nie prowokować złych sytuacji

- oprzeć swoje życie na Bogu i drugiej osobie...

Te trzy myśli, propozycje ćwiczeń, kształtują pewną perspektywę, a jest nią Boże, pełne miłości, zwycięstwo! Tylko w tej perspektywie odkryjemy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy, jaki jest sens naszego życia.

Jeśli jesteś Synem Bożym... (Mt 4,3.6)

           Starszy pan, o którym wspomniałem na początku... miał wątpliwości, które być może spowodowane były różnymi doświadczeniami – bo to one są szczególnie w tym względzie powodem wątpliwości. Wszelkie wątpliwości budzą się w tym powyższym stwierdzeniu – „jeśli jesteś...” Właśnie w tym leży podtekst naszych piekielnych wątpliwości. Niewiara wypływa często z wątpliwości – „jeśli jesteś”. Bóg odpowiedział Mojżeszowi; powiedz im – że posłał cię ten, którego imię brzmi: Jestem, który Jestem... Bóg jest, dlaczego zatem wzbudzamy w sobie zbyteczne roszczenie do wiedzy, o czymś, co zostanie nam w pełni kiedyś objawione. Dziś, choć moja baza wiedzy, czy doświadczeń jest bardzo mała, ma rodzić przede wszystkim wiarę pełną ufności, a nie gdybania. Masz wątpliwości – to znak, że żyjesz i szukasz, ale nie poddawaj się tym wątpliwościom, gdyż zracjonalizujesz swoją wiarę i popełnisz swój błąd życiowy, który popełniło już niestety wiele osób przed tobą. Przytaj uważnie ten tekst poniżej:

Mesjasz – (hbr. masziach, gr. Messias lub christos) – pomazany, namaszczony, wyrażenie uroczyste, określające osoby obdarzone ważną misją w Izraelu, mianowicie kapłanów, proroków lub królów. W ramach nurtu duchowego i literackiego rozwijała się myśl o idealnym królu przyszłości i związane z nią oczekiwania jakiegoś niezwykłego Pomazańca  (realizującego w sposób doskonały zadania władcy). Będzie on przy tym obdarzony przez Boga niezwykłymi przymiotami i przyniesie błogosławieństwo nie tylko samemu Izraelowi, lecz innym narodom świata. Miał być nie tylko królem i wspaniałym zwycięzcą nad wrogami, ale także cichym i cierpliwym nauczycielem oraz opiekunem uciśnionych i biednych, który sam dozna cierpienia, stanie się ofiarą za drugich jako Mąż Boleści.

Czy mam wątpliwości, że Jezus, w którego wierzę jest Synem Bożym? Ja NIE! A ty jaką masz odpowiedź? Pozostawiam ci dowolność i wolność, kiedy i jak odpowiesz na to pytanie.

Co dalej w tym wielkim poście zatem mam czynić? Uświadom sobie na początku, że Jezus jest przykładem dla ciebie, abyś Go naśladował!  Jezus jest wolny, od tego co ludzkie, ale na niego również „spadają ludzkie dolegliwości”. Szatan, chce Go pozbawić sensu i celu swojego istnienia. Próbując Go, chce udowodnić, że nie jest wolny, że swoje czyny spełnia, ze zwykłej ludzkiej zachcianki – pokazania się, udowodnienia czegoś. Przecież o to nie możemy podejrzewać Jezusa. W to chyba nie wierzysz, że był taki, że wykorzystywał swoje Boskie dary, do osiągnięcia po ludzku sławy, czy władzy. Krzyż – jest znakiem, który pokazuje nam w pełni intencję, z którą Jezus przyszedł na świat. Naśladując Chrystusa, mam zatem przede wszystkim szukać sił wobec zagrożeń. Każde ustępstwo wobec pokusy i grzechu, który idzie w ślad za nim, sprawia, że przestajemy „być sobą” – gubimy „obraz i podobieństwo”. Brak wolności, sprawia, że pozostajemy w cieniu swoich pragnień, oczekiwań, czy nawet źle ukształtowanych celów... Pragnij wolności, a zaczniesz prawdziwie żyć! Chrystus przyszedł po to, by nas zbawić – to już nastąpiło – teraz pozostaje nam, ściśle współpracować z darami, które pragnie nam ofiarować.

 

 

 kiom

 

 

 

 

 

 

 


(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)