Wąska droga...

 

 

 

(7 rozważanie) 

Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdą

(por. Mt 7,14)

                Życie to płynąca rzeka różnych sytuacji i decyzji. Życia nie moglibyśmy zdefiniować, że są to dwa punkty: początek i koniec, połączone linią prostą. Przyznajmy rację, że nasze życie jest jednak bardziej skomplikowane. Często wiedzie pod górę, czasami opada w dół, raz w lewo, raz w prawo, a niekiedy musimy się nawet cofnąć. Trudno by było taką rzeczywistość przedstawić w przejrzystej formie graficznej. Czas nieubłaganie zmierza w linii prostej i nie czeka na człowieka, gdy ten nie może z czymś zdążyć. Nie jeden raz pewnie chwytaliście się za głowę, mówiliście „jak ten cza szybko biegnie” i tak też często bywa. Niekiedy jednak wydaje się nam, że świat wokół nas się zatrzymał, a my często walczymy wówczas albo z nudą, albo z kłopotliwymi sytuacjami.

                Nasze myśli i serce przesadnie wplątane są w złe doświadczenia i trudno niekiedy o optymizm i nadzieję. Doświadczeń i decyzji jest tak wiele, że nasze życie wydaje się nam zagmatwane. Jeśli jeszcze bardziej wnikniemy w takie przeświadczenie, wówczas tym bardziej trudno nam będzie rozwikłać te różne supły i przejść dalej, konstruując to, co dobre w życiu. Słowo, które dziś rozważam, staje się małym, tlącym się jeszcze płomykiem nowego życia i doświadczenia.

… wąska droga, która prowadzi do życia…

Jest wiele możliwości rozwiązania niektórych sytuacji w naszym życiu. „Wielość” często nas przeraża i zniechęca. Boimy się wielu możliwych dróg rozwiązania, gdyż zdajemy sobie sprawę, że za wieloma z nich czai się zagrożenie pod wieloma różnymi postaciami. Strach wobec własnego życia, codzienności jest niestety częstym zjawiskiem, choć niekiedy nieświadomie przeżywanym.

Budując własną codzienność, kierujemy się tym, co nas otacza, przedłużając też niekiedy tradycję, zwyczaje naszych rodziców, czy rówieśników. Trudno jest odnaleźć się w czyimś życiu, choćby nie wiem jak piękne byłoby życie drugiej osoby, to jednak jeśli do pewnych spraw sami nie dojdziemy, będziemy czuli dyskomfort. Czuję się nieswojo, gdy mam powielać czyjąś postawę. O wiele bardziej owocne jest dla mnie poznawanie zachowań drugiej osoby i jednostkowe zaakceptowanie pewnych zachowań, które są zgodne z moją naturą. Powinniśmy chronić swoją indywidualność, ale umacniać ją też przez to wszystko, co dobre, a co dostrzegamy w najbliższym nam otoczeniu. Choć wydaje nam się, że jesteśmy bardzo podobni do kogoś w sensie zachowania, czy myślenia, czy rozwiązywania pewnych kwestii, to z czasem i tak dostrzegamy jak bardzo indywidualne jest nasze życie, gdyż to, co sprawdza się w przypadku innych osób, nawet gdyby przydarzyło mi się to samo, co innym, nie muszę koniecznie skorzystać z takiego samego rozwiązania. Np. Chrześcijanie – wiara ta sama, ale w przypadku każdego z nas nie koniecznie taka sama. Inną kwestią jest fakt, że bardzo różnimy się od innych, choć zewnętrznie wydaje nam się zupełnie coś innego. Wydaje nam się, że sami podążamy w jakimś kierunku. Nie czujemy wsparcia ze strony najbliższych, nie mamy kogoś, kto by szedł z nami w tym samym kierunku.

Żyjemy w świecie, współtworzymy go z innymi osobami, ale i tak jesteśmy indywidualnymi konstrukcjami.

Indywidualność nasza, polega na osobistym zaangażowaniu w życie, realizowanie go i osiąganiu osobistych owoców. Nasze życie jest złożone i wymaga odpowiedniego fundamentu religijnego, moralnego, społecznego. W kształtowaniu naszego małego świata, fundamenty mają ogromny wpływ w większej mierze pozytywny, ale niekiedy np. w sensie społecznym, pewne elementy mogą zagrażać niebezpieczeństwem.  Werset z Ewangelii Mateusza, dla mnie osobiście ukazuje pewne wskazówki: „wąska droga” – to symbol naszej indywidualności, ale również określone ramy, w których tworzy się nasze życie. Chrześcijaństwo, często bywa mylnie wyobrażane jako ograniczenie ludzkiej wolności, przynajmniej w niektórych kwestiach, które szczególnie swe odzwierciedlenie znajdą w Dekalogu. Wąska droga określa człowieka, który postępuje zgodnie z jakimiś normami, zasadami, które np. w sensie chrześcijańskim – są odzwierciedleniem woli Boga; ale może to być prawo konkretnego narodu; może zwyczaje i tradycje rodzinne. Jakkolwiek będziemy odnosili to, czy do Boga, czy do innych spraw – zasady zobowiązują do przestrzegania jakiś konkretnych postulatów. Sami z doświadczenia wiemy, że całkowita wierność zasadom bywa często bardzo trudna do spełnienia. Wąska droga – ukazuje grupę ludzi, którym udaje się sprzeciwić ogólnym pokusom świata i wytrwać w tym, co obiektywnie ocenia się jako DOBRO. Chrześcijaństwo normuje nasze życie, precyzując drogę, która zaprowadzi nas do życia. Ów drogą jest wyznanie wiary w Jezusa i przyjęcie Jego woli. To nie oznacza, że osoby, które podążają tą drogą, są tylko święci. Jeśli zrozumiemy czym jest świętość to tak, ale niestety mamy błędne wyobrażenie i rozumienie tego słowa- święty. Droga, którą proponuje Jezus jest wąska z tego względu, że stawia wymagania – choćby stawić czoła wszelkiemu złu i powiedzieć mu „nie”. Odkryć Prawdę, żyć nią, kształtować dzięki niej swoje życie to zadanie nie łatwe, ale wcale nie, nie możliwe. Stawiać sobie konkretne cele i wytrwać w dobru, to będzie „wąska droga” – trudna, ofiarna, niekiedy samotna… Musimy pamiętać, że życie stawia nam często takie sytuacje, z którymi  nie możemy się zgodzić i dlatego niekiedy będziemy podążali pod prąd. „wąska droga, która prowadzi do życia.”. Popaść w skrajność, upaść tak głęboko w błoto grzechu jest sprawą tak naprawdę nie trudną. Niekiedy wystarczy podporządkować się światu, temu co on krzewi, jakie wymagania i cele stawia i jesteśmy już „załatwieni”. Cieszyć się życiem będzie ten, komu rzeczywiście zależeć będzie na dobru własnym i innych ludzi. Dobro, które proponuje nam Chrystus nie jest egoistycznym spełnieniem, zaspokojeniem doczesnego życia, ale wybiega ono znacznie w przyszłość, pozwalając nam osiągnąć pełnię faktycznego życia, a nie pozorów i imitacji, doświadczając go choć po części w teraźniejszości. Ustalenie pewnych zasad, kierowanie się nimi wyzwala w nas niekiedy bunt względem wydawałoby się nam ograniczonej wolności. Ja, w tych warunkach, w których wzrastam, jako chrześcijanin czuję się bardziej wolny. Uzasadniam to tym, że istniejące przykazania i prawo kościelne wychodzi naprzeciw temu, co wciąż się we mnie skrywa, a czego na pewno nie odkryję, jeśli podporządkuję się światu. Dzięki woli Bożej, spełniam rzeczywistą wolność w takim stopniu, w jakim się angażuję w sprawy mnie dotyczące. Chrystus wskazuje mi ściśle określoną ścieżkę, która prowadzi mnie do życia. Ta droga jest „wąska”, gdyż Chrystus wskazuje na to co najdoskonalsze, nie wciskając nam ułudy, sprzecznych informacji, czy jakichkolwiek spekulacji. Wybór dzięki Niemu jest bardzo klarowny i nie musimy bać się, że postępując Jego drogą, napotkają nas jakieś nie miłe sytuacje. Niektórzy twierdzą, że chrześcijaństwo ogranicza człowieka. Spójrzmy jednak na dobroć Boga, czy ona może wyrządzić człowiekowi jakąkolwiek krzywdę? Bóg, który jest Miłością, posyła i nie oszczędza swojego Syna, tylko dlatego, by pokazać człowiekowi ten jedyny właściwy kierunek, względem którego ma postępować.

Każdy człowiek lubi proste sytuacje – takie, które będzie umiał rozwiązać i im sprostać. Chrystus wskazuje na drogę, choć wąską, to jednak pewną. Jest to droga o konkretnym charakterze, lecz zostawia On nam zupełną wolność – „jeśli chcesz mnie naśladować…”. Nie istnieje żaden przymus, któryby zniewolił człowieka w jakimkolwiek względzie. Spójrzmy choćby przez pryzmat miłości – czy jeśli prawdziwie kocham, to czynię komuś krzywdę? A to, że kochając kogoś, nie mogę mu czynić krzywdy, to żadne zniewolenie, lecz zdrowy objaw prawdziwej miłości. Bóg nie chce, by człowiek zbłądził, by sobie, czy innym wyrządzał krzywdę, lecz pragnie „abyśmy się wzajemnie miłowali”

Wąska droga – tak by mogło wydawać się na początku i tylko tej osobie, która nie wierzy. Kochać potrafią jedynie ci, którzy rozumieją czym jest miłość. Bóg nie ogranicza, lecz kochając przestrzega nas przed ewentualnymi zagrożeniami.

Wyobraźmy sobie inny obraz. Co dzieje się, gdy rzeka chce rządzić się swoimi prawami? Opuszcza swoje koryto i zatapia, sąsiadujące z korytem pola, dewastując wszystko i uśmiercając to wszystko, co stanie jej na drodze. Czy koryto rzeki dla niej samej jest ograniczeniem? Tak, jest! Ale czy to ograniczenie nie chroni innych przed tym, co złe? Tak, jest. Chrześcijaństwo jest korytem, które chroni innych i nas samych przed złem i zagrożeniem. Człowiek wierzący to ta osoba, która w Bożym prawie nie widzi tylko: nakazów i zakazów, lecz widzi nade wszystko Miłość.

Wąska droga – to nie skostniałość i tradycjonalizm, lecz dynamicznie rozwijająca się miłość. Nie ulegajmy pozorom, lecz spójrzmy w przyszłość i spróbujmy sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat, moja historia życia, gdyby nie chrześcijaństwo? Wąska droga – to życie, nowe życie, przemieniające wartość każdej chwili i sytuacji, obecnej w moim życiu. Postępować wąską drogą to konkretnie opowiedzieć się za Jezusem, który jest moim Życiem.

 

 

 

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)