»strona główna

 


Brak czasu...

 

 

Czas kolędy choć jest w fizycznym znaczeniu bardzo trudnym czasem, w życiu księdza, to różnorodność osób, które spotykam, z którymi rozmawiam, wnosi wiele pytań i przemyśleń. Jednym z nich, który chciałbym przeanalizować jest: „Brak czasu... również dla Boga.”

Chcąc zaprosić jakąkolwiek osobę do współpracy w jakichkolwiek sprawach, nie tylko duszpasterskich, napotykam tą właśnie trudność – brak czasu. Problem ten wynika z bardzo różnych spraw: praca, szkoła, rodzina, choroba, niezrozumienie itp. Mając to wszystko na uwadze, bo niektóre sytuacje faktycznie trudne są do rozwiązania. Nie mogę jednak stwierdzić, że mają porzucić te sprawy, bo Bóg jest im potrzebny, że On jest faktyczną wartością ich życia. Nie dotyczy to osób, które z własnej niechęci, czy niedbalstwa nie chcą brać aktywnego udziału w różnych sprawach. Takich ludzi trudno jest do czegokolwiek przekonać! Człowiek naturalnie najwięcej uwagi zwraca na życie codzienne, na swoje zadania, gdyż one stanowią w ogólnym mniemaniu wartość nadrzędną. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu nieumiejętnego gospodarowania czasem, czy nieodpowiednio zbudowanej piramidy priorytetów.

Zacznę od bardzo optymistycznego obrazu, a mianowicie: idąc po kolędzie spotkałem dom, w którym, tuż przed Wigilią jedno z dzieci zostało dotknięte nietypową sytuacją. W jednym momencie dziecko zostało pozbawione władania nogami i rękoma. Całe święta i dalszy czas spędza w szpitalu. Mama wraz z jednym dzieckiem czuwała przy tym dziecku, a ojciec pozostał, by przyjąć do domu księdza, którzy przychodzi z odwiedzinami duszpasterskimi w ramach kolędy. Tak pomyślałem, że gdybym był ojcem i przeżywał taką sytuację, nie miałbym głowy, aby przyjmować księdza, ale sam wraz z żoną pozostałbym przy chorym dziecku. Optymizm płynie z tego, że wśród różnych wydarzeń ten człowiek, znalazł czas na tak prozaiczne wydarzenie jak kolęda. Podejrzewam, że jego motywacje były związane z wiarą i modlitwą do Boga, o szybkie uzdrowienie. Poświęcić czas, siły dla Boga, by przez Niego pomóc swoim najbliższym, gdyż po ludzku, na nic nie miał już ten człowiek wpływu. Szukam w tej sytuacji właśnie argumentu, że ofiarowując Bogu swój czas, skądinąd ważny, niczego nie tracę, a wręcz przeciwnie mogę zyskać, coś, co będzie najistotniejsze.

Chciałbym was przekonać do tego, że z Bogiem człowiek może więcej... Problemem nie jest czas, tylko irytująca postawa, która ukazuje, że każda sytuacja np. spotkanie grupy duszpasterskiej, czy niedzielna Msza św. – to konieczność wygospodarowania czasu, który można by było spędzić inaczej, „bardziej konstruktywnie”, dbając bardziej o swój dom, rodzinę, czy pracę. Ponadto, gdyż człowiek, który w niedzielę nie pójdzie na Msze św., wcale nie spędzi więcej czasu z rodziną, ani nie odrobi lepiej czy więcej zadań domowych. Często się zdarza tak, że ten czas, który moglibyśmy poświęcić Bogu, tak naprawdę często marnujemy. Nie umiemy organizować swojego czasu, pracy, zadań.

Organizowanie czasu, zajęć nie jest zadaniem trudnym, jedynie dla tej osoby, która świadoma jest wartości każdej chwili, spotkania, pracy, wiary... Zatem to przede wszystkim piramida priorytetów jest narzędziem przydatnym do organizowania całego dnia.

Dla mnie osobiście, choć wydaje się, że ksiądz, związek z Panem Bogiem jest nieodłączny to jednak, również jak nie nawet jeszcze mocniej, muszę tak organizować czas, by nie zagubić Boga! Pomocą w trwaniu razem z Bogiem wciągu dnia jest stawianie sobie pytania: Czego oczekuje ode mnie Bóg?

Odpowiedź na to pytanie, konstruuje każdą chwilę dnia! Zatem wspólnie zastanówmy się nad naszą odpowiedzią na to pytanie. Sami już pewnie dostrzegacie taką prawidłowość, że dzień zorganizowany, wypełniony wieloma sytuacjami, choć jest męczący to jedna czujemy wiele efektów naszej pracy. Dzień bez nawet ogólnie zarysowanego planu, dość, że często jest nudny, to chwile przepływają nam przez palce, tracimy je bezpowrotnie.

Bóg oczekuje od nas, że wytężymy swój wzrok i słuch. Ogólnie ujmując, zmysły, które posiadamy mają nas uwrażliwić na chwilę obecną i na to, co ją otacza! Wciąż na nas czeka dobro, którego nie doświadczyliśmy. Bóg gotów jest stale dawać... a człowiek wytężający swój wzrok i słuch powinien coraz więcej czerpać z tego bogactwa. Czas w tym sensie nie ma zbytnio wpływu, lecz przede wszystkim wrażliwość jest najwłaściwszym narzędziem, które jednocześnie pomoże nam wygospodarować ów czas. Dzięki wrażliwości Bóg pragnie nas przekonać do tego, abyśmy nie zgubili najcenniejszego czasu!

Bóg oczekuje od nas prawdziwej miłości. Człowiek kierujący się Bożymi wartościami, odkrywa, że jego życie jest zbiorem doświadczeń, które choć pojawiają się w jakimś konkretnym czasie, to jednak nie odchodzą, ale pozostają w nas, gdyż dobro jest ponadczasowe. Miłości nie ocenia się w kategoriach czasu, prawdziwa miłość nie ma granic, długości, szerokości, wysokości. Miłość obejmuje wszystko i wszystkich, gdyż kto prawdziwie kocha ten ma czas! Jeżeli jakaś sprawa rzeczywiście jest dla nas ważna, potrafimy zdobyć się na ogromne poświęcenie i determinację. Nie możemy oceniać czasu w kategoriach, czy coś zyskujemy, czy tracimy. Jeśli kochamy żadna chwile nie jest stracona! Jeśli poświęcamy czas dla ukochanej przez nas osoby, nigdy nie pomyślimy, że jest to stracony czas, a wręcz przeciwnie będziemy mieli poczucie, że czas się rozmnaża. Każda chwila zbudowana z miłością, może przynieść nam takie doświadczenia, których sobie może nawet nigdy nie wyobrażaliśmy i których nie oczekiwaliśmy. Świadectwem prawdziwego zaangażowania jest miłość. Znakiem ostrzegającym nas o braku miłości, ale również braku chęci i zrozumienia wartości różnych wydarzeń jest brak czasu. Jeśli nie angażujemy się w ważne dla nas sprawy, jeśli odrzucamy szereg spotkań z różnymi osobami, to nie kwestia braku czasu, lecz braku prawdziwej miłości.

Bóg oczekuje od nas zrozumienia jak ważna jest każda chwila. Żyjąc bezpośrednio jakąś sytuacją, chwilą, trudno nam rozeznać – stwierdzić jak jest ona ważna, dla kolejnych chwil i sytuacji. Dopiero patrząc w przeszłość, nawet nie daleką, wówczas uświadomimy sobie, co zrobiliśmy, jakie decyzje podjęliśmy i jak to wszystko, pomimo jednej chwili miało ogromny wpływ na naszą przyszłość. Sami zdajemy sobie sprawę, że gdybyśmy wymazali kilka chwil z naszego życia (choćby niektóre nasze decyzje, wybory, szkolę, spotkania, przyjaźń itp.) nasza przyszłość, a obecnie teraźniejszość wyglądałaby znacznie inaczej, być może lepiej, a w większości sytuacji na pewno utracilibyśmy niezgłębioną wartość dzisiejszych wydarzeń, których być może dzisiaj wartości nie rozpoznajemy. Taki stan rzeczy i zaproszenie Jezusa nie ma wprowadzać lęku i przesadnego przewrażliwienia, lecz praktycznie chodzi o zwyczajną staranność wypełniania każdej chwili tak jak należy, czyli zgodnie z wolą Bożą. Każdy z nas pełni bardzo istotną rolę wobec „małego świata”, w którym zostało dane nam żyć. Muszę mieć świadomość i pamiętać, że każda chwila obecna jest ważna i konieczna do odpowiedniego zrealizowania kolejnych chwil. Jeśli zrozumiemy wartość chwili, odczytamy wolę Bożą i będziemy podejmować kolejne chwile z większą starannością i odpowiedzialnością. Jeśli nie znajdę czasu dla najważniejszych spraw dla mojego życia wówczas możemy nawet nieświadomie utracić ważną część swojego życia. Każda chwila, a szczególnie te ważne, potrzebują człowieka, gdyż to dzięki niemu istnieją i realizują się. To nie człowiek został stworzony dla chwili obecnej, lecz to właśnie ona została stworzona dla człowieka.

Bóg oczekuje od nas czasu. Wymaganie wydawałoby się najtrudniejsze, lecz dla ludzi, którzy rozumieją wartość obecności Boga w ich życiu, to oczekiwanie staje się przede wszystkim wezwaniem do systematycznego życia. Owa systematyczność wymaga dwóch spraw: harmonogramu i ukierunkowania duszy i życia ku Bogu.

Najważniejszą sprawą jest nie przeciwstawianie codzienności z Bogiem. W tym „rywalizowaniu” codzienności z Bogiem, zawsze będziemy wpajali sobie myśl, że codzienność to jeden świat, a Bóg to drugi świat. a żaden człowiek nie jest wstanie żyć dwoma „życiami” na raz. Zawsze coś będzie gorzej wykonywane, z czegoś zrezygnujemy, na coś nie starczy nam sił. Właśnie przez taką mentalność, najczęściej zrezygnujemy z Boga, a wybierzemy to, co bardziej po ludzku namacalne i przyjemne, czy ogólnie rzecz biorąc praktyczne.

Jeśli człowiek tylko fizycznie podejdzie do życia, zabraknie w jego życiu wymiaru duchowego, odniesienia do wartości nadprzyrodzonych, wpadnie w pułapkę aktywizmu, skierowanego tylko na zarobek, a jego praca pozbawiona zostanie szlachetności i głębszej wartości. Czas to pojęcie względne. Mówiąc o nim mamy na myśli zdecydowanie szersze pole różnorodnych spraw. Ważne, abyśmy podchodzili do pewnych spraw z czystym kontem – to znaczy, nie przechowywali pewnych myśli, doświadczeń, które negatywnie ustosunkują nas, względem nowych możliwości.

Usystematyzowanie dnia, stworzenie odpowiednio harmonogramu dnia, pomoże nam w wygospodarowaniu czasu w zależności od duchowych potrzeb człowieka, jednak usystematyzowanie dnia i różnych zajęć wniesie w nasze serce pokój, tak konieczny do współpracy z Bogiem. Jak już mówiłem, czas w tym przypadku jest pojęciem szerszym i tu chociażby mamy taki właśnie przykład, gdzie czas dotyka również miejsca i dyspozycyjności człowieka. Ów czas wykorzystywany przez człowieka ma być ukształtowany w całkowitej harmonii z innymi sferami życia. Zamiast tworzyć przeciwległe bieguny, musimy dążyć, aby czas był objawem zespolenia wszystkich spraw w człowieku. Można stwierdzić, że czas w użytku człowieka może stać się odpowiednim podłożem do tworzenia harmonii spraw, którymi się zajmujemy. Harmonogram ma za zadanie przede wszystkim scalić  człowieka, by nie był rozdarty pomiędzy jednymi, a drugimi sprawami. Odpowiednie zagospodarowanie czasu pozbawi nas lęku i skoncentruje na najwłaściwszym spełnieniu każdej chwili i zadań, które mamy wypełnić.

Wraz z budowaniem dnia i rozmieszczaniem różnych zajęć, widzimy, że oprócz harmonii i skupienia potrzebujemy ukierunkowania, by dzień, zajęcia, miały jakiś określony cel.

                Ukierunkowanie duszy i życia ku Bogu zmusza nas do weryfikowania każdorazowo spraw, którymi żyjemy. Każda chwila jest możliwością przekonania się, że pewne sprawy są ważne, a inne pojawiają się jako tymczasowy epizod. Wartość chwili i wydarzeń nie można ustalić z góry, ale służy do tego właśnie czas. Dzięki temu, że wygospodarujemy czas, uwrażliwimy się na każdą chwilę i bez większych trudności, potrafić będziemy ustalić wartość każdej chwili. Jedność w naszej osobie, będzie dążyła do tego samego doświadczenia na zewnątrz człowieka w jego słowach, czynach. W takiej sytuacji, aby wybrać najodpowiedniejsze zadania, by nie utracić tego, co najistotniejsze, zajmując się głupstwami, człowiek musi odpowiednio najpierw ukierunkować siebie, a później swoją codzienność, ku Bogu. Przebieg naszej codzienności w dużym stopniu zależy od tego, ku czemu, lub ku komu ukierunkowane jest nasze działanie. Utracony cel działania grozi fiaskiem, całemu wydarzeniu. Ukierunkowanie duszy i życia ku Bogu pozwala zrozumieć dlaczego Bóg jest taki ważny i dlaczego mam postępować tak, by się Go nigdy nie wyrzec.

                Bóg jest Panem czasu, dlatego jest ponad nim. Czas nie ogranicza Go, nie zniewala, jest tylko rzeczywistością, w której działa i Jest. Człowiek ma wyznaczony swój czas: początek i koniec. W ramach tego czasu powinien urzeczywistnić swój plan. Nie istnieje coś takiego jak bezsensowność życia, wręcz przeciwnie, ukierunkowanie siebie ku Bogu, pozwala nam ukonkretnić i odnieść swój plan do Bożego, odkrywając Prawdę – a więc szerokie pojęcie mojego czasu. Bóg wręczając mi życie, ofiarowuje mi niepowtarzalny czas. On jest mój i ja jestem jedynie tym, który może go odpowiednio wykorzystać. Tylko ten ma czas, kto kocha.

                Ostatnią, bardzo ważną sprawą jest fakt, że Bóg oczekuje ode mnie, że będę kochał swój czas. Jak w każdej dziedzinie, tak również w życiu, konieczny jest profesjonalizm. Odpowiednie przygotowanie do każdej chwili życia, podniesie wartość naszego zaangażowania i naszą skuteczność. Ten kto kocha swoje życie, lepiej wykorzystuje życie, gdyż bardziej poważnie odnosi się do tego, co stanowi poszczególne części jego życia, choć widzę znaczne różnice pomiędzy osobami, to zdaje sobie sprawę, że kochając swoje życie jestem wstanie osiągnąć bardzo wiele. Niepowtarzalność mojego życia zależy od mojego osobistego zaangażowania i wykorzystywania tego, co jest do mojej dyspozycji. Moje życie ofiaruje mi bardzo wiele, ale czy ja to akceptuję, czy raczej mam inne wyobrażenie, przez co „kocham cudze życie, a ze swoim nie mogę się pogodzić”. Jeśli będę kochał swoje życie, odkryje, że jestem wstanie przekroczyć wszelkie granice, a szczególnie te, które są świadectwem ludzkiej ograniczoności.

 kiom

 

 

 

 

 

 

 


(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)