|
|
|
coś o przyjaźni... |
|
|
J 3,29-30
Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał. Biblijny komentarz: w.29 Chrystus – Oblubieniec gromadzi wokół siebie chrześcijan, swój lud – Oblubienicę. W tym procesie duchowych zaślubin Jan porównuje swoją rolę do przyjaciela Oblubieńca. Przyjaciel ten na przyjęciach weselnych odgrywa ważną rolę, pomagając we wszystkich etapach uroczystości. Jan Chrzciciel zgodnie z tymi słowami spełnia rolę przyjaciela Oblubieńca – Jezusa. Jego zadaniem jest: przygotować innych na przyjęcie Jezusa i prowadzić wszystkich do Jezusa. w.30 To zdanie ukazuje, że w Jezusie dostrzegł Mesjasza i wie, że musi Mu ustąpić. Jego zapowiedzi spełniły się i te słowa stają się wskazówką dla uczniów, którzy będą teraz kroczyć za Jezusem. Zadaniem każdego człowieka jest wiara w Jezusa, który jest światłem i nie możemy uzurpować sobie władzy do tej misji. „A ja się umniejszał” – przez te słowa człowiek ma podjąć próbę oceniania swojej roli w życiu Kościoła. ……………………………………………………………………………………………… Moje myśli: Widzimy w tych dwóch zdaniach dwie wskazówki, które nauczą nas najpierw szczególnego odniesienia do Boga, a potem rozpoznania swojego miejsca w relacji przyjaźni oblubieńczej. Ogromne znaczenie dla naszej wiary i codzienności ma prawidłowe zrozumienie więzi, które mogą nas łączyć z Bogiem. Najwyższy stopień zaangażowania pomiędzy dwoma osobami, nazywamy miłością, albo przyjaźnią (w zależności kim są dla siebie te dwie osoby, jakie są ich możliwości, które mogą zaistnieć pomiędzy nimi). Szczytem więzi, które mogą zaistnieć pomiędzy człowiekiem, a Bogiem – są zaślubiny z Bogiem. Ta więź jest rzeczywista w życiu duchowym. Wymaga to jednak, bardzo silnego zjednoczenia z Bogiem, wyrzeknięcia się siebie wobec darów, które mogą otrzymać od samego Boga. W życiu duchowym dostrzegamy szczególne zaproszenie Boga, udzielone człowiekowi, który może skorzystać z tej możliwości, dzięki łasce, która zostanie wlana w jego serce. Każdy człowiek podświadomie odnosi swoje ludzkie relacje do tego, co dzieje się pomiędzy nim, a Bogiem. Z jednej strony jest to dobre, bo pozwala nam w jakiejś mierze rozumieć, co łączy mnie z Bogiem i podeprzeć się tym doświadczeniem, ku rozwinięciu więzi łączących mnie z Bogiem. Jednak więzi ludzkie, nie mogą ograniczać tego, do czego może mnie ewentualnie zaprosić sam Bóg. Te doświadczenia są jedynie wskazówką, służącą ulepszeniu więzi, które w jakiejś mierze, są dla moich przeżyć. Bóg stwarzając człowieka wlał w jego serce tęsknotę, pragnienie przebywania blisko Boga. Wraz z rozwojem wiary, człowiek przechodzi, etapami, do coraz głębszej zażyłości z Bogiem. Rozwój wiary jest wyznacznikiem etapów, na których się znajdujemy, w relacji do Boga. Wraz z uświadomieniem sobie możliwości mojego życia, człowiek stara się pozyskać wszelkie możliwe środki, służące rozwojowi naszej wiedzy, ale też i emocjonalności. Widzimy w tym obrazie, duchowych zaślubin – że Jezus – Oblubieniec, potrzebuje Oblubienicy – Kościół – wspólnoty z człowiekiem. Wiara będzie wzrastać, gdy odkryjemy, że Bóg ze swoją miłością, wyczekuje każdego człowieka, gotowego do współpracy z Nim. Miłość panująca pomiędzy człowiekiem, a Bogiem będzie wzrastać wraz z głębszym współdziałaniem z Bogiem. Święci przekonują nas, o tych szczególnych więziach panujących pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Ta niezwykła umiejętność wniknięcia w miłość wobec Boga, przekłada się też na zdolności prowadzenia życia, integralnie połączonego z innymi osobami. Zatem, to nasze początkowe odniesienie, czysto ludzkie, więzi wobec Boga, teraz się odwracają i widzimy, że to co zyskujemy w trakcie doświadczeń z Bogiem, wpływa bezpośrednio na relacje, które tworzymy w odniesieniu do osób będących nam bliskimi. Chrystus zaprasza nas do PRZYJAŹNI ze sobą, a więc powołuje nas do szczególnych zadań, które będziemy realizować w naszej wierze w Niego. Nie możemy bagatelizować faktycznej możliwości przyjaźni z Bogiem sprawi, że będziemy poszukiwali form wyrażenia naszej przyjaźni. Przyjaźń w sensie ludzkim i Bożym jest wypracowaniem charakteru naszego działania. Przyjaźń obliguje nas, do świadomego rozwoju siebie i innych (w sensie przyjaźni ludzkiej) oraz głębszego poszukiwania osoby, będącej naszą przyjaciółką/przyjacielem (w każdym znaczeniu). Możemy zauważyć, że przyjaźń jest w swym działaniu dwubiegunowa. Po pierwsze wzmaga w nas odpowiedzialność za „drugą stronę”, ale jednocześnie dzięki przyjaźni zyskujemy wiele, bardzo konkretnych owoców. Zobaczmy, że Bóg nas potrzebuje, aby Przyjaźń mogła istnieć. Jesteśmy zatem ważni dla Boga, dla drugiej osoby, gdyż dzięki tej integracji, co najmniej dwóch osób, może właśnie zaistnieć przyjaźń. Dlatego tak ważne jest, odnalezienie osoby, z którą uda nam się nawiązać więzi, które wspólnie będą nas rozwijały i kształtowały naszą przyszłość. Przyjaźń jest etapem wzrostu więzi, istniejących pomiędzy osobami, ale również formą wyrazu miłości, istniejącej pomiędzy tymi osobami. Zobaczmy, że w rozwoju przyjaźni warto zastanowić się nad tym, jaką funkcję pełni każda osoba – tworząca przyjaźń. Choć przyjaźń przejawia się w różnorodności form, to warto umiejętnie rozdzielić istotne funkcje pomiędzy osobami. Jak w dobrym zespole, każda osoba zna swoją funkcję. To nie ogranicza żadnego człowieka, ale ukierunkowuje każdego człowieka i mobilizuje do samokształcenia, jak i działania na rzecz drugiej osoby. Wyrazem naszej przyjacielskiej miłości będzie współodpowiedzialność. Integrowanie się z przyjacielem/przyjaciółką będzie budować zażyłość, dzięki której w atmosferze stałego wzrostu osoby będą odczuwały stałą motywację rozwoju. Przyjaźń, choć trudna w realizacji, gdyż wiele osób ma trudności odnalezienia takiej atmosfery, osoby, stawia przed każdą osobą zespół funkcji, które naturalnie wypływają z jego umiejętności, albo stanu. Przyjaźń pomiędzy Bogiem, a człowiekiem w sposób naturalny ustawia funkcjonalność osób w tej przyjaźni. „Przyjaciel Oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca…”Widzimy w tym fragmencie jaka jest funkcja tego, który jest lub będzie Przyjacielem Boga. Cóż oznaczają, te akurat funkcje? Niektórym mogłoby się wydawać, że jest to bierna postawa. W odniesieniu do ludzkiej przyjaźni, ciągłość takiej postawy będzie biernością. Przyjaźń z Bogiem jest jednak czymś innym. Otwartość na Boga, głębokie zaufanie jest wyrazem wiary, a zarazem aktywności. „Stoi i słucha go…” – jest to postawa świadcząca o głębokiej więzi z Bogiem, która jest postawą faktycznego przyjęcia Boga i wiary w to, co On planuje względem mnie. Pokora i oddanie się Bogu potwierdza dojrzałość naszej przyjaźni. Drugą rzeczywistością pogłębiającą przyjaźń jest uznanie jej wartości i funkcjonalności. Wartość przyjaźni z Bogiem jest uzależniona od tego, na ile decyduje Bóg, a na ile człowiek. Możemy ten fragment: por. 3,30, tak właśnie rozumieć. Umniejszanie się, nie polega na pogardzaniu sobą, ani na pozornym uniżaniu. Człowiek znający wartość Boga, będzie zabiegał o to, aby On stanowił zasadniczą wartość i budulec jego życia. Musimy rozumieć, że kontakt z jakąkolwiek osobą: przyjaźń, miłość polegać ma na otwartości na wartość, którą jest osoba przed nami. Dzięki Bogu i innym osobom, nasze życie zawiera wartości, gdyż nasze życie, samo w sobie, niczego nie zawiera, oprócz doświadczeń zyskanych przy współpracy z innymi osobami. Zatem ja, jako człowiek gromadzę w sobie doświadczenia innych osób, które spotkałem w swoim życiu. Przyjaźń, to szczególny dar wymieniania się swoimi doświadczeniami i przyjaźnienia się w ten właśnie sposób. Musimy odczuć potrzebę, aby inne osoby miały w naszym życiu znaczenie. Otwartość na innych ludzi integruje nas z nimi i współtworzy wspólnotę – przyjaciół! Naszym szczególnym pragnieniem, musi być zawsze dobro drugiej osoby. O wartości przyjaźni, nie decyduje „ja” ani „ty”, ale przede wszystkim „my”. Przyjaźń pomiędzy osobami, buduję ją, wzajemne ubogaca, otwiera na wzajemność, jednoczy, tworzy współodpowiedzialność. Zauważmy, że te narzędzia, jak i owoce, odnoszą się wciąż do „my”. Słowa: „On wzrastał, a ja się umniejszał” w przyjaźni odnoszą się do obojga osób. W ten sposób, wspólnota ta jest na siebie wzajemnie otwarta. Choć przyjaźń składa się z co najmniej dwóch indywidualności, to właśnie przyjaźń, kreuje integrację pomiędzy tymi osobami, które wzajemnie się uzupełniają. Nie istnieje przyjaźń jednej osoby! Do tego, aby ona zaistniała potrzebna jest przynajmniej jeszcze jedna osoba. Powracam teraz do słów: „przyjaciel… stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca”. Chciałbym je rozważyć w kontekście funkcjonalności przyjaźni. Pamiętajmy, że cokolwiek konstruktywnego pojawia się w przyjaźni, musi objawiać się wzajemnością. Zatem, co dobrego pojawia się w jednej osobie, druga powinna to przejąć i podjąć się realizacji tego. „stoi…” – trzeba mieć niezwykłą odwagę, aby stanąć przed drugą osobą. Stanąć przed inną osobą, to skonfrontować się z nią. W przyjaźni to stanięcie przed sobą będzie zapewnieniem o wierności w przyjaźni. Stanąć przed kimś to pozwolić mu się poznać, ale również chcieć kogoś poznać. Przyjaźń jest ciągłą otwartością na drugą osobę. Pragniemy żyć w ciągle rozwijającej się jedności. Stanąć przed przyjacielem, to pozwolić mu się ocenić, zweryfikować w sobie, to czego sam nie zauważam, a staje się bardziej wyraźne dzięki przyjaźni. Stanąć przed przyjacielem, by kochać i być kochanym. Być z drugą osobą, to pozwolić się prowadzić przez drugą osobę. Przyjaźń to poznawanie własnych celów i wspólne ich realizowanie. „słucha go…” – w przyjaźni potrzebna jest szczera otwartość na słowa, czyny, życie drugiej osoby. Musimy w przyjaźni działać z sercem, które pozwoli nam sięgnąć w głąb duszy drugiej osoby. To wkroczenie w życie drugiej osoby nie będzie piękne, gdy dookoła nas będzie hałas. Naprawdę piękne wydarzenia, aby nam nie umknęły, muszą być poprzedzone wiarą. Aby móc cokolwiek razem czynić, musimy wzajemnie się słuchać. Przyjaźń tak szczególnie się wyraża! Nie potrzeba słów, nawet gestów. Rozumiemy się bez niczego, gdyż wzajemnie wsłuchujemy się w bicie naszych serc, które wszystko, co jest nam potrzebne, nam oznajmiają. W ciszy można słuchać drugiego człowieka. Przyjmować jego życie, często skryte głęboko w myśli, czy duszy. Przyjaźń pozwala nam wzajemnie wejść głęboko w siebie, aż tak bardzo, że „ja” i „ty” stanowimy jedno. Słuchać drugiego człowieka, to przyjąć go takim, jaki jest, z całym jego życiem. Spoglądanie na siebie o wiele więcej nam powie, niż natarczywe pytanie: „co u ciebie słychać?” Przyjaciele nie muszą sobie zadawać takiego pytania, gdyż albo tak dobrze się rozumieją, albo samo spojrzenie na bliską osobę, powie nam wszystko. przyjaźń komunikuje się językiem miłości, który trudny jest do zrozumienia dla osób trzecich. Przyjaciele nie muszą się przynaglać. Miłość sama prowadzi ich do wypowiedzenia przed drugim całego swojego życia. Przyjaźń jest zaproszeniem do tworzenia fizycznej i duchowej komunii. Dar z siebie dla drugiego, bez żadnego ograniczenia, obawy. Chcę być świadom przyjaciela/przyjaciółki i w pełni wolności ofiarować swoje życie tej osobie. W tej komunii we mnie więcej jest z przyjaciółki/przyjaciela niż ze mnie i na odwrót, w tej drugiej osobie jest więcej mnie niż jej. Przyjmując drugą osobę tak naprawdę przyjmuję samego siebie, poznanego i przemienionego przez tą drugą osobę. kiom
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)