Człowiek...

 

 

 

 

Ez 34,16 – „Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.

                Człowiek w swej naturze jest bardzo kruchy. Niestety wiele zewnętrznych czynników ma na nas ogromny wpływ. Człowiek się im poddaję, gdyż albo są silniejsze od niego, albo są na tyle kuszą, że człowiek nie może pokonać swoich negatywnych pragnień i zapanować nad nimi do tego stopnia, aby nie czyniły nam krzywdy.

                Propagujemy myśl: „Świat jest zbyt trudny, aby móc być zawsze dobrym.” Jednak jeśli obiektywnie spojrzymy na świat i na siebie, dostrzeżemy, że to nie świat jest zły, ale człowiek w nim czyni spustoszenie i źle go wykorzystuje. Tor życia, każdego z nas jest zróżnicowany i zasadniczo w dużej mierze zależy od tego, kim i jaki jestem. Nasze życie i świat niekiedy tworzy wybuchową mieszankę, która niszczy zarówno piękno świata jak i ludzkiej duszy. Opanowanie w jakiejś części sztuki życia pomaga nam w sposób odpowiedni korzystać z doba które również zawarte jest w świecie.

                „Jezus nie pogardza światem, nie pogardza niczym tym, co sprzyja rozwojowi życia ludzkiego” (por. Brat Mildad Aissa – Głos pustyni). Odpowiednie wykorzystywanie świata i swoich możliwości stanie się możliwe jedynie wtedy, gdy człowiek wniknie w zamysł woli Bożej, która „zapisana jest w człowieku i w świecie”. „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Te dwa stwierdzenia powstałe w jakże w różnym czasie są streszczeniem całej miłości, która Bóg wlał w stworzenie świata. Zarówno w życiu codziennym, jak i dziejach świata – krok po kroku, rok po roku, tysiąclecia po tysiącleciach i za przyczyną pra – rodziców (Adam i Ewa) świat nie tyle zmieniał swój kształt i charakter, a jedynie spowija go coraz mocniejsza chmura niewiedzy, nieświadomości, zła. Dlatego świat, który został stworzony dla „użytku człowieka” (por. Rdz 1,28)  stawał się dla niego coraz mniej zrozumiały i dobry. Dlatego często człowiekowi tak trudno wokół siebie dostrzec dobro i je wybrać, najpierw jednak obiektywnie oceniając. Jeśli spojrzymy na siebie i na świat musimy rozeznać, którędy pójść, aby wyjść z obłędu i będąc wolnym odpowiednio wykorzystywać to, co dobre, a co może również zaproponować mi świat.

                Powróćmy jednak do rozważania o człowieku, którego obraz mamy zawarty w fragmencie Ezechiela.

                Dla mnie rzeczą niezwykłą jest fakt, że Ezechiel ujmuje te sytuacje, które są dość trudne i bolesne dla człowieka, ale nadzieją jest stale obecny Bóg. Gdziekolwiek człowiek się znajdzie i w jakiejkolwiek będzie on sytuacji, Bóg jest gotów mu zawsze pomóc.

                Czy te określenia – „„Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie” odnoszą się również do jakiegoś momentu w  twoim życiu. Wiem, że być może wstydzisz się przyznać do tego, albo jest to w jakiejś mierze bolesne dla ciebie. Jednak w tym stanie na pewno odczuwałeś pomocną dłoń, niewidzialnego Boga, albo jakiegoś „anioła”, którego Bóg ci podesłał, aby ci pomóc. Jeśli tak to warto, abyś w chwili milczenia podziękował/podziękowała za otrzymaną od Boga pomoc.

                Przypomina mi się książka pt. „Zraniony Pasterz” – polecałbym ją, jako dokładniejsze rozważenie krótkiej myśli, którą przedstawiłem.

kiom

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)