|
|
|
dylematy |
|
|
Pewnie wielu z nas boryka się z jakimiś sprawami i nie umie sprostać jakimś sytuacjom. Nie zawsze, ale są takie chwile, kiedy kotłują się nad nami ciemne chmury i nie potrafimy odnaleźć radości, która rozwiałaby je. Czasami wydaje nam się, że życie wymknęło nam się spod kontroli. Żyjemy wieloma sytuacjami, niekiedy zajmujemy się nimi wszystkimi na raz, czując coraz więcej rozterek/ boimy się decyzji, które muszą być wydane od razu, bez głębszego zastanowienia się. Chaos naszych decyzji sprawia, że coraz głębiej „chowamy głowę w piasek” myśląc, że jak się ukryjemy, decyzje same się podejmą, a my wynurzymy głowę, gdy wszystko będzie już gotowe. Życie nie jest takie łatwe i musimy każdego dnia dźwigać, niekiedy trudny i nieprzyjemny, a czasami piękny trud naszego życia. Nie wykreślimy z naszego życia dylematów – one będą się raz słabiej, raz mocniej przewijać przez naszą codzienność. Możemy wpłynąć na swój sposób myślenia i rozumienia wszelkich owoców rodzących się w takich sytuacjach. Jaki masz dylemat? Pytanie, które stawiam w tej części mojego rozważania na pewno będzie uogólnieniem. W zasadzie każdy z nas ma inne dylematy, albo w różnym stopniu natężenia są one obecne w nas. Wiemy, że wiele rzeczywistości ma wpływ na występowanie – „dylematów”, np. takie jak: to kim jestem, czym się zajmuję, w jakim wielu jestem, moje usposobienie – charakter, środowisko, ludzie, harmonia czasowa, sumienie – normy moralne, intelekt, doświadczenia życiowe itd. To wszystko bezpośrednio wpływa na nasze życie i na decyzje, które podejmujemy. Człowiek nie uchroni się przed nimi, lecz może poszukiwać odpowiednich predyspozycji, aby coraz doskonalej pokonywać swoje ograniczenia. Człowiek podejmuje wiele decyzji, jedne mnie znaczące, inne mają wpływ na dalszy charakter naszego życia. Stajemy w „punktach życiowych” – i musimy obrać wśród wieli rozwiązań, to jedno najodpowiedniejsze, które stanie się naszą życiową drogą. Myślę, że pamiętamy owe punkty, albo właśnie przed nimi stoimy. Wciąż mamy dylemat – co dalej, co mam robić, jak kształtować swoją przyszłość, jaki kierunek studiów wybrać, kto mam być moją żoną, mężem, jakiej pracy mam szukać, z kim mam się przyjaźnić, jakie zainteresowania rozwijać? – itd. Możemy zapisać wiele stron z takimi i podobnymi pytaniami. Powstanie wręcz niekończąca się litania pytań – dylematów. Odpowiednio musimy je ocenić, rozważyć i podjąć ostateczną decyzję, niemal w każdym etapie naszego życia. Im więcej możliwości, tym więcej dylematów… Pokonujemy swoje zachcianki racjonalnością i bardziej dojrzałym podejściem do sprawy. Toczymy walkę o życie, z życiem! Choć boimy się tej walki, nie możemy od nie uciec. Chowamy się czasami w próżnym myśleniu – jakoś to będzie. Nie możemy tak banalnie podchodzić do rzeczywistości naszego życia. Nie możemy pójść z prądem wydarzeń, które mogą wyprowadzić nas w daleką pustkę i w bezsens. Poddać się, to utracić wszelkie owoce, które Bóg pragnie ofiarować człowiekowi. Odrobina wysiłku może być już nagrodzona niesamowitymi i niespodziewanymi rezultatami. Dylematy oprócz sytuacji wyborów pojawiają się również wtedy, gdy tracimy pewność tego, czym żyjemy. Wszelkie zachwiania powodują dylematy, które albo pomagają nam rozwikłać jakąś sprawę, albo ją niestety pogłębić. Dylematy odpowiednio wykorzystane i ukierunkowane mogą uwrażliwić nas wobec życia i spraw, które je kreują. Życie jest nieokiełzanym żywiołem, w którym choć coś wydaje nam się oczywiste, to jednak oczekuje nas wiele wrażeń, których nie da się przewidzieć. Odkrywamy wciąż swoje możliwości i warto, abyśmy nie ulegali złudzeniom dylematów, które się w nas rodzą. Jeśli się one pojawią starajmy się odpowiednio wykorzystać, by odkryć na nowo swoje życie i to, co w nim się robi. Przygotowania do przygody – życia. Życie się toczy, czy z nami, czy bez nas. Jeśli odnajdziemy się w naszym życiu możemy o wiele doskonalej przeżyć każdą chwilę naszego życia. Życie, choć jest przygodą, to nie możemy bagatelizować żadnych sytuacji. Każde doświadczenie wnosi coś szczególnego w nasze życie. Możemy czasami mieć wrażenie skrajnych postaw: albo wszystko jest dobre, albo dopada nas przekonanie, że wszystko jest nie tak. Przygoda – życie, to zarówno te piękne chwile, jak i te trudne. Zmierzamy się z nimi, pokonujemy je i dojrzewamy nie tylko w sensie fizycznym, lecz przede wszystkim duchowo. Formacja duchowa w życiu jest konieczna, gdyż właśnie dzięki niej nasze życie, jest faktyczną, piękną przygodą. Przygoda wymaga gruntownego przygotowania! Tak, jak wybierając się gdzieś musimy się wyposażyć w odpowiednie rzeczy, by móc dobrze przeżyć przygodę. Duchowa przygoda staje się o tyle piękna, na ile otworzymy się na Boga, który pragnie przyjść do nas w każdej chwili naszego życia. W tym przygotowaniu człowiek musi stawić czoła dylematom. Za każdym razem poszukując, wobec pytań, odpowiedzi, człowiek wnika coraz bardziej w swoje życie. Pokonanie dylematów, to jakby wspięcie się na wzgórze, z którego widać o wiele więcej i dalej. Pokonanie negatywnych treści naszych osobistych dylematów, pozwoli nam doświadczyć radości i wolności.
Wspinanie się na górę, uczy nas poznawać samych siebie. Zmierzając się z trudem, zmierzamy się ze swoimi ograniczeniami. Stawiając im czoła, stajemy się coraz bardziej wytrwali. Hartowanie ducha w czasie wspinaczki to zmaganie się ze swoją niechęcią. Kiedy znamy swoje ograniczenia i jesteśmy świadomi swoich możliwości stać nas na determinację, góra staje się tylko jakimś etapem w którym ubogacamy się i kształtujemy życie, wiarę…
Kiedy zaczynamy rozumieć swoje dylematy, umiemy z nimi żyć i je wykorzystywać. Możemy cieszyć się z tych doświadczeń, gdyż one pogłębiają naszą świadomość: kim jestem i na co mnie stać. Dylematy ukazują nam, że choć nie jesteśmy perfekcyjni, to jesteśmy wstanie odpowiednio dokonać wyboru, kiedy stajemy przed rozdrożem dróg. Góra jest symbolem – zwieńczeniem naszych różnorodnych sytuacji. Kiedy stawiamy wiele pytań, kiedy możemy dokonywać wyborów, wciąż odczuwamy lęk i zmęczenie. Pytania ograniczają, odpowiedzi uwalniają. Wspiąć się po swoich dylematach na sam szczyt – to droga odkrywania również pozytywnych stron istniejących w nas dylematów
Kiedy uzyskamy odpowiedzi, pozbędziemy się dylematów. Możemy w poczuciu bezpieczeństwa powrócić do codzienności – czyli zejść z góry. Czujemy się bezpieczni tylko wtedy, gdy jesteśmy na szczycie. Odczuwamy narastający lęk, gdy musimy opuścić to wzniesienie bezpieczeństwa. Jednak góra nie jest miejscem przeznaczenia, a jedynie „oazą”, w której na pewien czas możemy się schronić, obserwując wszystko z pewnej perspektywy. To miejsce daje nam siły, które posłużą nam, aby przeciwstawić się złu w codzienności. Odpoczynek, nabranie dystansu wobec różnych spraw, rozeznanie woli Bożej, odwaga, uświadomienie sobie z czym mam walczyć… - to są jedne z wielu owoców tego miejsca i czasu. Nasza przygoda jest skrawkiem jakiegoś czasu w odniesieniu do całej naszej codzienności. Wyjście na górę, na spotkanie z Bogiem jest wejściem w „doświadczenie pustelni”. Dylematy, to sprawy, które rodzą się w nas, wzrastają w nas. Zatem, aby je pokonać często musimy wejść w siebie i uczynić harmonię wewnętrzną. Zrywać owoce codzienności Powracając z różnymi doświadczeniami z naszej „góry – samotni” możemy posiąść umiejętność wykorzystywania naszej codzienności. To, co piękne przyjmujemy nawet z niedbałą radością, to co trudne chcemy jak najszybciej odrzucić. Nie da się stworzyć idealnego świata, w którym nie będzie potyczek. Wyidealizowany świat nie istnieje, ale żyjemy i musimy umiejętnie wykorzystywać wszystko ku naszemu wewnętrznemu pożytkowi. Duchowym owocem naszego przebywanie na górze będzie głębokie zjednoczenie z Bogiem. Poczujemy się kochani, ale również zaproszeni do kochania. Dzięki miłości wyostrzy się w nas pragnienie Boga, którego będziemy zauważać w naszej codzienność w sposób coraz bardziej konkretny i wyraźny. Dzięki świadomości obecności Boga, człowiek odnajdzie rozwiązanie wobec swoich dylematów. Bóg, którego niejako dotkniemy w naszej codzienności pozwoli nam scalić się w jedną harmonijną całość. Nie możemy pozwolić, by nasze własne życie rozłamała nas na pół powodując kolejne, coraz silniejsze dylematy. Jeśli opanujemy sprzeczności w naszych myślach, emocjach, pragnieniach, życie – jakiekolwiek ono będzie – stanie się możliwością dalszego rozwoju. Wnikając w codzienność, swoją wewnętrzną harmonią rozsadzimy tą dyskomfortową sytuację. Nasze zjednoczenie z Bogiem rozpościerać będzie wokół nas strefę, w której nic nie będzie nam zagrażało. Nie możemy bezsensownie walczyć z naszą codziennością, lecz szukać w niej sprzymierzeńca. Walcząc z nią, możemy bardziej znosić i odbierać świat, w którym wzrastamy. Traktując codzienność, jako sprzymierzeńca, możemy w odpowiedni sposób pokonując zło, z każdego doświadczenia wyciągnąć coś owocnego. Nasza codzienność, jeśli odizolujemy z niej zło, staje się skarbnicą. Bóg dał mi ją, jako możliwość mojego uświęcenia. Mam walczyć ze złem, a nie ze swoim życiem. Kiedy będziemy wciąż próbowali coraz doskonalej współpracować z Bogiem, nasza codzienność przyniesie nam radość. kiom
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)