|
|
|
głębszy sens... |
|
|
Powracając do poprzedniego mojego rozważania: „Po co”, w którym pragnąłem odnaleźć sens mojego tworzenia strony i tego co w niej jest zawarte. W otaczającym nas zewsząd bezsensie… szukamy jakiejkolwiek sensownej motywacji. Szukamy wciąż jakiegoś celu i sensu, szczególnie w naszym działaniu… Jednak okazuje się, że czasami czynimy coś, nie zdając sobie sprawy z tego, że tak naprawdę nie mamy jakiejkolwiek motywacji. Czy czynienie czegoś dla samego czynienia jest dobre? Pytanie trudne, choćby dlatego, że nie łatwo jest odkryć czym kieruje się człowiek, który czyni coś, bo tak chce. Można odpowiedzieć na poprzednie pytanie, po prostu stawiając kolejne: czy zawsze musimy kierować się jakąś motywacją, aby coś uczynić, a co z działanie o wiele głębszym choćby z miłości do kogoś? Oczywiście jest jakaś motywacja, ale ona nie ma jakby uzależnienia – nie kocham kogoś, bo mnie kocha, tylko kocham, bo takie mam uczucie… Istniejemy i działamy ogólnie rzecz biorą dla wyższych idei niż tylko własny interes… Działanie skierowane właśnie dla tej wyższej idei może przyczynić się, że będziemy coś czynili choć nie będziemy widzieli jakiegokolwiek sensu, czy celu. I taką też motywację odkryłem w stwarzaniu strony… Nie miałem już chęci robić stronkę, ale dzięki pewnej osobie stwierdziłem, że trzeba czasami coś robić, nawet wtedy, gdy nie ma jakiegoś wielkiego zainteresowania i odzewu. Zastanówmy się nad naszym działaniem (znowu hihihih), ale czy działamy czasami z jakiś doskonalszych pobudek niż interesowność, wygoda itd. Zachęcam was do tego, abyśmy wszyscy czytający tą notkę popatrzyli na swoje czyny i pomyśleli czy nie można coś uczynić komuś, bo tak chce, bo taką mam ochotę, bo kocham tą osobę, bo chce jej dobra….
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)