|
|
|
perspektywa nieba... |
|
|
Nasze przeznaczenie w pełni musi stać się jasne… Musimy zrozumieć, że nie ważny jest efekt końcowy naszego wysiłku, ale starania włożone w to, co robimy, czym się zajmujemy… Już kiedyś pisałem taką myśl „cel nie jest celem…”, stale do niej powracam i wciąż stwierdzam, że musimy szukać nowych możliwości i perspektyw naszego życia. Jeśli zmienimy swoje życie w słup rozgoryczenia, żali i niepewności czy cokolwiek nam wyjdzie, to zabijemy swoje wewnętrzne bogactwo. Kiedy zrozumiemy do czego tak naprawdę zostaliśmy stworzeni, obojętne nam będzie to, co dzieje się wokół nas (nie będziemy przejmowali się przeciwnościami, niezrozumieniem, niechęcią kierowaną wobec nas itd.). Musimy spojrzeć na życie, które toczy się nie jak na szansę uczynienia siebie bogiem, ale jak na rzeczywistość spełniania Jego woli. Mamy zmierzać do ostateczności w perspektywie nieba… możemy je osiągnąć, może być ono dla nas dostępne tylko wtedy, gdy w sposób jasny i pełny zrozumiemy, co znaczy żyć tą perspektywą, jak ją realizować… Musimy zadbać, aby nasze przeznaczenie było przez nas faktycznie realizowane. Nie mogę poddać się, nie mogę pozwolić sobie na przegraną. Muszę być zwycięzcą w życiu. Jako ludzie mamy wiele przeznaczeń, ale nie odkrywamy ich w pełni przez to też często nie satysfakcjonuje nas efekt naszego postępowania. Nasze dziedzictwo, nagroda i skarb są właśnie tam, w niebie… Może to dość pesymistycznie zabrzmi: ale, co masz w życiu… ochłapy, przeciętność, namiastki wszystkiego. Spójrz na swoje życie z perspektywy nieba, zdasz sobie sprawę, że tam jest to wszystko, co jest o wiele cenniejsze: stałe doświadczenie dobra, miłości, pokoju, radości… To jest piękno nieba… dlaczego nie mam starać się, w życie wcisnąć kawałek nieba. Muszę, nie poddam się, nie załamię się, nic mi tego pragnienia nie odbierze… W każdej sytuacji tworze wirtualny most łączący mnie z niebem. Dążę do niego myślą, ponieważ wiem, że tam znajduje się mój faktyczny obraz życia, i tego jak ono powinno wybrzmiewać każdego dnia… Kiedy kieruje moje myśli do nieba, sprawdzam na jakim etapie jestem, oczyszczam swoje dążenia, pragnienia, czyny, słowa… Być w stałym kontakcie z niebem, to wciąż podążać za prawdziwym przeznaczeniem, to starać się tamtą atmosferę przenieść na życie doczesne. Niebo na ziemi… jak nie wiele jest takich sytuacji, które byśmy tak określili, ale jak mocno pragniemy tych właśnie sytuacji w naszym życiu. Wszystko byśmy oddali za stałe odczucie tego stanu. Może pytanko małe, a co robisz aby taki stan ci towarzyszył? Powinniśmy starać się każdego dni doświadczać nieba. Dokonuje się to przez wejście w modlitwę, Eucharystię, spowiedź, codzienność… Przełammy stare utarte szlaki naszej nietolerancji życia, a zyskujmy spojrzenie nieba – nadziei. Niebo jest żywą i osobistą więzią z Trójcą Świętą (JPII) Zrozumieć niebo nie jest łatwo, bo utożsamia pewną więź z Trójcą św. Odczytujemy pewne symbole nieba i zdajemy sobie sprawę po części z tego, że nasze wyobrażenie o tym stanie jest nie szczegółowe. Jednak ta drobna świadomość tego, do czego możemy się przemóc w życiu sprawia, że zyskujemy niebywały entuzjazm i siły do czynienia życia. Nasz kontakt z Trójcą św., jest nie lada wyczynem, ale wciąż próbujemy, a kiedyś stanie się tak, że zyskamy pełnię tego stanu. Co to stwierdzenie Jana Pawła II oznacza? Jest to wyobrażenie sobie tego, co panuje pomiędzy Osobami Trójcy św. A żyć niebem to wejście w te relacje. Może przenikniemy wiarą tą tajemnicę i odkryjemy, że musimy wejść w orbitę Miłości, która stworzona jest w Trójcy św. Musimy rozeznać postępowanie budujące Trójcę. Miłość jest budulcem Trójcy i jeśli pragniemy wejść w tą rzeczywistość musimy stawać się urzeczywistnieniem miłości. Kochać – to pryzmat przez który możemy zrozumieć Trójce, ale również dzięki któremu możemy realizować Jej zamysł. Czynić niebo na ziemi… Stan nieba, który towarzyszy nam w myśli jest perspektywą – nagrodą za doczesne życie. Jednak dla wielu z nas pozostaje trochę życia tu na ziemi, więc musimy coś uczynić, aby to niebo było już po części obecne w naszej codzienności. Małe gesty miłości – mogą stwarzać atmosferę nieba na ziemi. Nie możemy oczekiwać od życia wielkich wręcz ostentacyjnych wydarzeń. Szarość codzienności ma również swoje uroki i może nas zainspirować do cudów codzienności, które za naszą przyczyną będą się dokonywać. Małe gesty miłości – może najpierw od tego zacznę, aby dokładnie wyjaśnić o co mi naprawdę chodzi. Naszą codzienność przeszywa wiele razy nieczułość, zgorzkniałość. Musimy pozbyć się tego marazmu i wspiąć się na wyżyny naszych możliwości i rodzić miłością nadzieję w życiu. Małe gesty miłości, to przede wszystkim pragnienie uczynienia czegoś pięknego, dobrego, ale z zamiarem ukazania radości i miłości drugiej osobie. Uśmiech, dobre słowo, współtowarzyszenie komuś, odpowiedzialność, współczucie, konkretna pomoc itd. – to są właśnie te małe gesty miłości, które sprawią, że będziemy na ziemi uczestnikami nieba. Cud codzienności – małe wydarzenia, które sprawiają, że czujemy się „cudownie”, niebywale, czujemy że wykraczamy ponad przeciętność. Kiedy spotyka nas coś wyjątkowego i niespodziewanego doświadczamy jakby stał się cud (czyli coś czego nie przewidywaliśmy, w co w naszym rozumowaniu było niemożliwe). Te sytuacje sprawiają, że przesycamy się duchem ogromnej nadziei, która również przenika nasze życie zmieniając je. Czym jest niebo? Dla mnie osobiście jest cudem, który towarzyszy mi w ciągu moich chwil, kiedy dokonując małych gestów miłości doświadczam niebywałych cudów codzienności. Zapraszam was, abyście spróbowali żyć taką perspektywą. Czyniąc swoje życie Bożym Niebem.
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)