|
|
|
przewodnik... |
|
|
„Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam swą drogę…” Temat przewodnika brzmi już we mnie od dawna, w zasadzie od czasów studiów. Jako ludzie zdajemy sobie sprawę, że łatwiej jest iść przez życie po przetartych szlakach. A jednak nie zawsze możemy skorzystać z „gotowca”. Musimy często samemu stawiać czoła wydarzeniom w życiu, które, wydaje nam się na pierwszy rzut oka, nie możliwe do przejścia. Zdaje sobie sprawę, że każdy z nas kieruje się czymś w życiu: w wydarzeniach, spotkaniach, rozmowach, w działaniu. Konfigurujemy swoje życie względem zasad, czy wartości dla nas ważnych i oczywistych. Stan naszego życia w dużym stopniu zależy od kontekstu motywacji, którymi się kierujemy. Nasze życie podporządkowujemy wręcz tym wartościom i zasadom, które często stają się wyraźne, a czasami mniej, w rzeczywistości naszej osoby i związanymi z nami sposobem bycia. Sugerujemy się często tym co widzimy, co słyszymy, a najczęściej tym czego pragniemy. Dość częstym myśleniem jest – że życie kieruje naszym funkcjonowaniem, musimy dostosować się do czasów, do myśli, które krążą w świecie. Wręcz przejawem zacofania jest nie iść z duchem postępu myśli, techniki itp. Okazuje się, że często życie nami steruje, a nie my życiem. Zostaliśmy stworzeni, aby wykorzystywać odpowiednio świat i nie możemy postępować wbrew tej rozsądnej logice. Stając wobec tej myśli czujemy się zagubieni, pędzimy z nurtem świata, poddając się aktualnym modom, co w cale nie jest przejawem naszej inteligencji i nowoczesności. Bóg stwarzając człowieka dał mu władzę tworzenia w tym świecie oraz świadomość (inteligencję). Od wieków spotykamy ludzi zwanych mistrzami – którzy zajmowali się prowadzeniem innych, kształtowanie osobowości, ducha. Mieli oni ogromny wpływ na poszczególne jednostki, a niekiedy pociągali za sobą rzesze ludzi dla których byli autorytetami. Współczesny przewodnik to człowiek, z którego zdaniem bardzo się liczymy. Zdajemy sobie sprawę, że dziś jest mało ludzi, których możemy o cokolwiek zapytać, poradzić się, zdać się na nich. Jako ludzie, borykamy się z dwoma sprawami: nieumiejętność tak głębokiego zaufania jakiejkolwiek osobie, trudno znaleźć nam taką osobę. Chciałbym we wstępie rozwinąć te dwa problemy, a później poszukiwać głębszego znaczenia dzisiejszego przewodnika jako argumenty, które być może pozwolą nam przełamać nasze osobiste bolączki. Brak zaufania wobec osób Wszelkie formy zdawania się na kogoś, zaufanie w życiu, w wyborach itd. sprawiają, że człowiek musi (w sposób naturalny) otworzyć się przed inną osobą. Otworzyć się – to znaczy pozwolić się poznać drugiej osobie. Często skrywamy coś głęboko w sobie, coś, co sprawia blokady zamykające w nas jakieś rzeczywistości, do których albo nie chcemy wracać (złe wspomnienia, sytuacje) albo wręcz się ich wstydzimy (nasze potyczki, błędy, tajemnice, wykrzywienia). Wiele razy brak zaufania, opory przed otwarciem się na innych są związane z jakimiś nieprzyjaznymi wspomnieniami, przeżyciami. Nasze historie życiowe mają ogromny wpływ na obecną sytuację życia, ale sami zdamy sobie sprawę z tego, że musimy pokonywać niepotrzebnie zbudowane bariery. Oczywiście nie twierdzę, że każdy człowiek powinien poznać skrupulatnie całe nasze życie. Poszukujmy odpowiednich osób, rozsądźmy „poszczególne kandydatury”, zwróćmy uwagę na naszego przyszłego przewodnika, na jego życie. Trudność w odszukaniu przewodnika Jeśli już pokonamy trudności wewnętrzne, opory przed otwarciem się na jakąkolwiek osobę, pojawia się bardzo często problem – kto ma być tym przewodnikiem? Poszukujemy raczej osoby, która by nas poprowadziła w jakimś (najlepszym) kierunku. Szukamy osoby, która w jakiejś mierze będzie odzwierciedlała nas samych. Często w przewodniku, osobie która nim dla nas się staje szukamy odpowiedzi, konkretnych wskazówek… Przewodnik ma wiele funkcji w naszym życiu: prowadzenie – kształtowanie; towarzyszenie – świadectwo; doprowadzenie – drogowskaz. Ja w przewodniku widzę te trzy funkcje, które wydają mi się ważne i najkonkretniejsze. Wciąż przypominam o lękach, obawach, ale spójrzmy na nas samych, na naszych bliskich, ilu tak naprawdę z nas ma faktycznie przewodnika. Problem jest teoretycznie banalny, a faktycznie jak do tej pory zauważamy dość kłopotliwy. Musi do nas dotrzeć, że sami dla siebie nie wystarczamy. Potrzebujemy tej konkretnej zewnętrznej pomocy – drugiej osoby. Bogactwo doświadczeń, które tkwią w każdej napotkanej osobie jest tak ogromne, że wręcz niedowartościowanie tego skarbu świadczy o naszej banalności. Odkrywajmy innych ludzi jako pewien klucz, który pomoże nam otworzyć drzwi do zrozumienia samego siebie. Zatem zadaniem podstawowym przewodnika jest, jego ubogacanie nas życiową mądrością, przelanie jej na nas, uzupełnienie naszej świadomości. Kolejną trudnością odnalezienia odpowiedniego przewodnika jest fakt zrozumienia roli jaką ma pełnić przewodnik. Zdaje nam się, że przewodnik nas ograniczy, wyssie z nas, naszą wolną wolę, boimy się decyzji, które nam może zasugeruje. Zadaniem przewodnika na pewno nie jest być dyktatorem, a raczej doradcą. Przewodnik ma, z obiektywnego punktu widzenia, oceniać nas i wskazywać poprzez sugestie, najodpowiedniejsze rozwiązania. Boimy się, że możemy się mylić, czy ktoś inny może mieć rację. Wreszcie docieramy do ostatniej trudności. Wybór przewodnika wymaga od nas cierpliwości, systematyczności, determinacji, ofiarności (wyrzeczeń, poświęcenia), konsekwentności. Na samą myśl o tych słowach, niektórym już ciarki przechodzą po plecach. Często mówimy o naszym życiu: „jest dobrze, a przynajmniej nie najgorzej, więc po co to zmieniać…” Ta postawa będzie największą trudności w pokonaniu lęków. Zatem widzimy sami, że wiele czeka nas wysiłku i pracy za nim rozpoczniemy tą szczególną współpracę z przewodnikiem.
W poszukiwaniu przewodnika odkrywamy wiele możliwych horyzontów, które mogą posłużyć nam jako przewodnik: człowiek i idea-myśl. Może to z mojej strony ostre ograniczenie, ale to właśnie na tych dwóch sprawach chciałbym, abyśmy się skupili dalej rozważając ten temat. Człowiek – jako przewodnik Dziś nie kreujemy indywidualizmu, a raczej poddajemy się jakiemuś określonemu sposobowi życia, ukształtowanego przez wspólnotę religijną, grupę społeczną, organizację polityczną. Wnikamy w struktury „ugrupowania”, aby zaczerpnąć z niego inspirację do ukształtowania własnego sposobu na życie. Utożsamiamy się z jakimś charyzmatem, duchem życia i myślenia chcąc przełamać zwyczajność życia, w którym zauważamy nieatrakcyjność, małostkowość, bezduszność i ograniczoność. Zarówno w sensie religijnym i społecznym mamy do czynienia z tak ogromną różnorodnością, że człowiek z jednej strony ma wielki wybór, a z drugiej wiele wątpliwości. Pociągają nas różne osobowości, ludzie, którzy kreują sposób na życie, na codzienność. Człowiek, który promuje nam jakiś styl życia i jednocześnie wpływa na rozwój naszego życia jest najodpowiedniejszym przewodnikiem. Największym skarbem jest dla nas człowiek, który na różne sposoby tworzysz nam w życiu. Człowiek, który wyzwalać w nas będzie siły do życia, ale również będzie nas inspirował do wykorzystania tych sił. Człowiek, który nam w jakiś sposób odpowiada staje się przewodnikiem. Wybór należy do nas. Nikt bez naszej zgody nie stanie się przewodnikiem. Wybór przewodnika jest procesem rozłożonym w czasie – przez doświadczenia, rozmowę, współpracę. Najpierw naturalnie rozeznajemy człowieka – poznajemy jego osobę, sposób życia, a dopiero później możemy dokonać obiektywnego wyboru. Idea – myśl – jako przewodnik Inna myślą o przewodniku jest wybór jakiejś myśli-idei – jako przewodnika. Przyglądając się jakiejś wspólnocie, organizacji zauważamy ich sposób działania, który skupiony jest wokół jakiejś ideologii-myśli-przesłania. Życie wspólnoty budowane jest na jakimś przesłaniu. Sposób realizowania wymaga konkretnych zasad, które też bazują na przesłaniu. Zatem idea-myśl-przesłanie tworzy ogólnie pojętą wspólnotę. Charakterystyka wspólnoty, jej działalność, formacja, wiążą się z odkryciem idei. Myśl przewodnia naszego życia jest motorem naszego myślenia i funkcjonowania. Życiowe motto inspiruje nas do nowych wyzwań, które realizujemy zgodnie z naszym życiowym przesłaniem. Możemy jednoznacznie stwierdzić, że nasze życie jeśli zawiera jakąś myśl, to jest realizowaniem życia „ku czemuś”. Odkrywamy dzięki tej myśli głębsze znaczenie naszego powołania i wiemy w jakim kierunku mamy podążać. Konkretna myśl życia klasyfikuje nas do grona ambitnych ludzi, którzy odpowiadają na podstawowe zadanie wyznaczone nam przez Boga – żyć głębią życia. To, co nami przewodzi – człowiek, czy jakaś myśl – wzrasta w nas, powodując zmiany. Od wartości przewodnika zależy wartość naszego życia. Życie dzięki przewodnikowi jest dla na bardziej jasne, konkretne i świadome. Dzięki przewodnikowi możemy rozeznać nasze faktyczne przeznaczenie – sens i cel. Poddając się przewodnictwu jakiegoś człowieka, albo myśli wyposażeni jesteśmy w dodatkowe siły, które stanowią nieodłączną pomoc dla naszego istnienia.
Weźmy konkretnie pod obserwację przewodnika – człowieka. poszukujmy cech ważnych dla takiego człowieka, którego chcielibyśmy mieć przy swoim boku, jako naszego przewodnika. Może będzie to rozważanie dość ogólne, ale sądzę, że to wystarczy, a życie dostarczy nam szczegółów. Warunki zewnętrzne przewodnika - jest świadectwem wartości nadrzędnych - jego styl potwierdza wiarę - jest przyjazny, przez co przyciąga - dyspozycyjny - towarzyszy człowiekowi, a nie tylko stawia wymagania - współpracujący - drogowskaz - umiejętność dzielenia się swoim doświadczeniem - adekwatny - nie angażujący się emocjonalnie - dar przekonywania - predyspozycje przywódcy - motywujący rozsądnymi argumentami - potrafiący wysłuchać - wymagający od siebie i innych Warunki wewnętrzne przewodnika - mądrość potwierdzona doświadczeniem - autentyczny - odpowiedzialny - obiektywny w ocenie - umiejętność rozeznania i oceny sytuacji - konsekwentny - otwarty do dialogu - człowiek faktycznej wiary - rozumiejący człowieka - skupiony Spoglądając na wielu ludzi, którzy jakiś czas towarzyszyli mi w życiu jako przewodnik, właśnie takich cech w nich poszukiwałem, ale też i odnajdywałem. Odkrywam każdego dnia ogromną potrzebę bycia prowadzonym przez konkretnego przewodnika. Szczerze fizycznie go nie posiadam nad czym bardzo ubolewam, ale duchowo mam „ideowego” przewodnika, za którym codziennie zmierzam i wobec którego codziennie konfrontuje swoje życie. Już poruszałem ten kontekst przewodnika w „co nami przewodzi”, gdzie odkrywałem przed wami myśl-ideę – jako przewodnika. Moje życie osobiście skłania się właśnie bardziej w tym kierunku, choć bardzo cenię to, co widzę i słyszę w ludziach mnie otaczających. Dla mnie osobiście przewodnikiem jest wola Boża w chwili obecnej, która zwarta jest także w drugim człowieku, którego w konkretnej chwili utożsamiam z fizycznym człowiekiem-przewodnikiem. Być może spotkaliście się kiedyś ze stwierdzeniem – kierownika duchowego. Nad treścią tego zagadnienia pragnę głębiej zatrzymać się w kolejnym punkcie mego krótkiego rozważania.
Po co człowiekowi przewodnik (człowiek, ideologia, myśl)? Nie jesteśmy, jako ludzie na tyle silni, by samemu odpowiednio podejmować decyzje, obserwować je i rozważać i podejmować się nowych wyzwań. Mając na myśli dobrego przewodnika dobrze by było prześledzić niektóre fragmenty biblijne, aby zrozumieć też na czym polega „sztuka towarzyszenia” przewodnika. Mam tu na myśli takie fragmenty jak: Przypowieść o siewcy (Mt 13, 1-23); Jezus kroczy po jeziorze (Mt 14, 22-33); Miłosierny Samarytanin (Łk 10, 30-37); Uczniowie z Emaus (Łk 24, 13-35). Rozważenie tych czterech fragmentów pod kątem – przewodnika, pozwoli z jednej strony zrozumieć faktyczną jego rolę, a z drugiej zrozumieć wartość jego obecności w życiu. Wnioski tych fragmentów pozostawiam wam samym, abyście je rozważyli i spróbowali odnaleźć wartość przewodnika dla waszego życia. Chciałbym w tej części zainsynuować tylko parę moich osobistych spostrzeżeń na temat konieczności przewodnika w życiu. Kierownictwo duchowe jest ważną pomocą w pokonywaniu trudnych etapów życia wewnętrznego, pozwalającą uniknąć w życiu duchowym wielu błędów. W drodze do świętości kierownik duchowy jest przewodnikiem duszy. Pomaga odkryć w niej znaki działania Ducha Świętego, podtrzymuje i dodaje otuchy w trudnościach, a jednocześnie ułatwia kształtowanie osobistej wolności i samodzielności. Skoro zaproponowałem wam rozważenie fragmentów biblijnych, aby zrozumieć czym jest przewodnictwo, to teraz zajmijmy się treścią – kim nie jest przewodnik duchowy. Przewodnik nie jest terapeutą – nie możemy mylić przewodnika z posługą wewnętrznego uzdrawiania, czy też objęciem kogoś opieką psychologiczną. Jedynym przedmiotem troski przewodnika jest wzrastanie duchowe chrześcijanina, czy nawet jego droga uświęcenia… nie zaś jego uzdrowienia! Przewodnik nie jest „bardziej lub mniej gadatliwym przyjacielem – towarzyszenie nie może być okazją do pogawędki bez większego znaczenia. Ma to być rozmowa dostosowana do głębi prawdziwego dialogu. Przewodnik nie jest również „słuchaczem”, który pozwala drugiemu „wygadać się” na swój temat, czy nawet rozwodzić się nad tzw. problemami bliźnich. Przewodnik w rozmowie ma prowokować do konfrontacji z jakąś prawdą na temat osoby. Przewodnik duchowy nigdy nie narzuca się osobie, która poszukuje towarzyszenia – przewodnik jest wybierany przez osobę, która pragnie wejść w tą relację. Człowiek sam z własnej woli powinien wybrać sobie przewodnika. Przewodnictwo może bowiem istnieć jedynie w klimacie rosnącego zaufania, które towarzyszący może wzbudzić jedynie wówczas, gdy zaproszony jest do nie z woli drugiego. Rozważanie to chciałbym zakończyć myślą św. Jana od Krzyża, który odpowiada na pytanie – dlaczego mam mieć przewodnika? (Droga na Górę Karmel rozdz. 22) Powód pierwszy: Bóg przekazuje duszy wiele rzeczy, których działanie, siłę, światło i pewność potwierdza w niej w pełni jedynie wówczas, gdy powierzy się ona godnemu zaufania towarzyszowi duchowemu. Znaczy to, że wiele udzielonych przez Pana łask nie może wydać owoców w ludzkim życiu z racji niemożności przyjęcia ich w taki sposób, jak Bóg postanawia, czyli poprzez towarzyszenie duchowe. Powód drugi: dusza na ogół potrzebuje pouczenia i rozeznania odnośnie do tego, co przeżywa w ciągu swej duchowej wędrówki. Inaczej mówiąc, religijność czy rozmodlenie nie biorą się z improwizacji; uczymy się ich powoli poprzez częsty kontakt z przewodnikiem duchowym. Powód trzeci: dla tego, kto kroczy drogą duchową — przede wszystkim z wielkim pragnieniem Boga w sercu, ale być może również z niemałą dozą ukrytego zarozumialstwa — dobrze jest stać się w rozsądny sposób zależnym od postępowania drugiego człowieka, który, choć równie grzeszny jak on sam, jest jednak uprawomocniony poprzez Boży mandat (posłanie w Duchu Świętym) do wysłuchania go i służenia mu na drodze jego uświęcenia.
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)