w drodze do "szafy"...

 

 

 

 

„Weźmijcie Ducha św.! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,23)

            Sakrament spowiedzi największa ludzka obawa, ale też kula u nogi. Człowiek ma dostąpić oczyszczenia przez ten sakrament, ale sposób jego traktowania: przygotowanie, świadomość czym jest, czasami jest jakby poza nami, co sprawia, że nie przeżywamy w sposób odpowiedni tego wydarzenia. Chcę w tym artykule zastanowić się nad rzeczywistością „dojrzałego” człowieka, który co pewien czas (czasami od święta, okazji) podąża do spowiedzi. W wielu książkach, czy w artykułach z internetu możemy znaleźć mnóstwo wskazówek odnośnie tego tematu. Chciałbym ukazać coś innego. Mianowicie co ja widzę, w jaki sposób przeżywam to najpierw jako ksiądz, a potem sam, jako człowiek grzeszny.

            Zdaje sobie jednak sprawę, że ja mam inne pytania, wątpliwości… dlatego wiem, że nie koniecznie ten artykuł będzie wam wszystkim odpowiadał. Nie chce też, aby to co napiszę było jakimkolwiek tłumaczeniem siebie, czy księży. Spójrzmy na ten sakrament, przez pryzmat Bożej miłości, która w nim jest, która działa i owocuje przy współpracy człowieka z Bogiem.

            Sam fragment z Ewangelii Jana (por. J 20,23) jest bardzo ważną wskazówką zarówno dla księży, jak i dla tych, którzy się spowiadają (penitentów). Jezus ofiarowując pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej, jaką jest wspólnota apostołów dar odpuszczania grzechów, obliguje każdego z nas, do bardzo ścisłej współpracy z Bogiem. Każdej ze stron potrzeba odpowiednio darów Ducha św., które uzdolnią z jednej strony do roztropnego ocenienia sytuacji penitenta (spowiadającej się osoby), jak i odpowiedniego uznania swojej grzeszności i przyznania się w akcie skruchy podczas spowiedzi. Tak najogólniej powstają dwa warunki, które muszą być spełnione w sakramencie spowiedzi – odpowiednio przygotowany spowiednik i penitent. Słowa Ewangelii Jana są zachętą do wzajemnej modlitwy o dary Ducha św. zarówno dla spowiednika jak i penitenta.

1. Czym jest sakrament pojednania?

            „Ci, którzy przystępują do sakramentu pokuty, otrzymują od miłosierdzia Bożego przebaczenie zniewagi wyrządzonej Bogu i równocześnie dostępują pojednania z Kościołem, któremu grzesząc, zadali ranę, a który przyczynia się do ich nawrócenia miłością, przykładem i modlitwą” (Lumen Gentium 11)

            - tylko Bóg przebacza grzech

Ponieważ Jezus jest Synem Bożym mówi o sobie: „Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczenia grzechów” (Mt 2,10) i wykonuje tę Boską władzę: „odpuszczone są twoje grzechy” (Mk 2,5;Łk 7,48). Ponadto na mocy swego Boskiego autorytetu, Jezus daje tę władzę ludziom (por. J 20,21-23), by ją wykorzystywali w Jego imieniu. Chrystus chciał, by cały Jego Kościół w modlitwie, życiu i działaniu był znakiem i narzędziem przebaczenia i pojednania, które On nabył dla nas za cenę swojej Krwi. Wykorzystywanie władzy odpuszczania grzechów powierzył jednak Chrystus władzy apostolskiej, której została zlecona „posługa jednania” (2 Kor 5,18). Apostoł jest posłany „w imię Chrystusa”, przez niego sam Bóg wzywa i prosi: „Pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20)

            - pojednanie z Kościołem

W czasie swojego życia publicznego Jezus nie tylko przebaczał grzechy, lecz także ukazywał skutek tego przebaczenia: włączał ponownie grzeszników, którym odpuścił grzechy, do wspólnoty Ludu Bożego, od której oddalili się przez grzech, a nawet zostali z niej wykluczeni. Udzielając Apostołom swojej mocy przebaczenia grzechów, Pan daje im również władzę jednania grzeszników z Kościołem (patrz. Mt 16,19). Słowa związać i rozwiązać oznaczają, że ten, kto zostanie wyłączony z waszej komunii, zostanie także wyłączony z komunii z Bogiem; a ten, kto na nowo zostanie przyjęty do waszej komunii, zostanie również przyjęty przez Boga do komunii z Nim. Pojednanie z Kościołem łączy się nierozerwalnie z pojednaniem z Bogiem.

Sakrament przebaczenia

            Chrystus ustanowił sakrament pokuty dla wszystkich grzeszników w Kościele, a przede wszystkim dla tych, którzy po chrzcie popełnili grzech ciężki i w ten sposób utracili łaskę chrztu, oraz zadali ranę komunii kościelnej. Sakrament pokuty daje im nową możliwość nawrócenia się i odzyskania łaski usprawiedliwienia.

            W VII w., pod wpływem tradycji monastycznej Wschodu, misjonarze irlandzcy przynieśli do Europy kontynentalnej „prywatną” praktykę pokuty, która nie wymagała publicznego ani długotrwałego pełnienia dzieł pokutnych przed uzyskaniem pojednania z Kościołem. Od tego czasu sakrament urzeczywistnia się w sposób bardziej dyskretny, między penitentem a kapłanem. Nowa praktyka przewidywała możliwość powtarzania sakramentu pokuty i otwierała w ten sposób drogę do regularnego przystępowania do tego sakramentu. Umożliwiała – w tej samej celebracji sakramentalnej otrzymanie przebaczenia grzechów ciężkich i powszednich. Jest to zasadnicza forma pokuty, którą Kościół praktykuje do dziś.

            Sakrament zawiera pewną strukturę. Obejmuje ona dwa istotne elementy: z jednej strony akty człowieka, który nawraca się pod działaniem Ducha Św., a mianowicie żal, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie, a z drugiej strony działanie Boże za pośrednictwem Kościoła. Kościół, który przez biskupa i jego kapłanów (prezbiterów) udziela w imię Jezusa Chrystusa przebaczenia grzechów i ustala sposób zadośćuczynienia, modli się za grzesznika i pokutuje razem z nim. W ten sposób grzesznik jest uzdrowiony i ponownie przyjęty do komunii kościelnej.

Jak nazywa się ten sakrament?

Sakrament nawrócenia – ponieważ urzeczywistnia w sposób sakramentalny wezwanie Jezusa do nawrócenia (Mk 1,15), drogę powrotu do Ojca (Łk 15,18), od którego człowiek oddalił się przez grzech

Sakrament pokuty – ponieważ ukazuje osobistą i eklezjalną drogę nawrócenia, skruchy i zadośćuczynienia ze strony grzesznego chrześcijanina.

Sakrament spowiedzi – ponieważ oskarżenie – spowiedź z grzechów przed kapłanem jest istotnym elementem tego sakramentu. Sakrament ten jest również „wyznaniem”, uznaniem i uwielbieniem świętości Boga oraz Jego miłosierdzia wobec grzesznego człowieka.

Sakrament przebaczenia – ponieważ przez sakramentalne rozgrzeszenie wypowiedziane słowami kapłana Bóg udziela penitentowi „…przebaczenia i pokoju”

Sakrament pojednania – ponieważ udziela grzesznikowi miłości Boga przynoszącej pojednanie ( patrz. 2 Kor 5,20)

2. Zrozumieć szafarza Bożego miłosierdzia.

            Skoro Chrystus powierzył swoim Apostołom posługę jednania (por. J 20,23; 2 Kor 5,18), to biskupi, jak ich następcy, oraz prezbiterzy, współpracownicy biskupów nadal spełniają tę posługę. Bowiem na mocy sakramentu święceń biskupi i prezbiterzy mają władzę odpuszczania wszystkich grzechów „w imię Ojca i Syna, i Ducha św.”

            Widzimy jakże ważna jest do zrozumienia owa ciągłość, istniejąca od Jezusa do kapłana, który pośredniczy pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Dziś każdy z nas przystępując do sakramentu spowiedzi musi koniecznie posiadać tę wiarę, która pozwoli mu dostrzec tą nić łączącą każdego kapłana z Chrystusem.

            Udzielając sakramentu pokuty, kapłan wypełnia posługę Dobrego Pasterza, który szuka zagubionej owcy; posługę Samarytanina, który opatruje rany i Ojca, który czeka na marnotrawnego syna i przyjmuje go, gdy powraca; sprawiedliwego Sędziego, który nie ma względu na osobę i którego są jest sprawiedliwy, a równocześnie miłosierny. Kapłan jest znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Boga względem grzesznika.

            Spowiednik nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia. Szafarz tego sakramentu powinien łączyć się z intencją i miłością Chrystusa (PO 13). Kapłan powinien mieć głęboką znajomość chrześcijańskiego postępowania, doświadczenie w sprawach ludzkich, szacunek i obiektywność wobec tego, który upadł; powinien kochać prawdę, być wiernym Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła i cierpliwie prowadzić penitenta do uzdrowienia i pełnej dojrzałości. Powinien modlić się za niego i pokutować, powierzając go miłosierdziu Pana.

            Te zobowiązania kapłana (szafarza sakramentu) są naturalnie wszczepione w jego posługiwanie. Musimy zrozumieć jednak, że kapłan to człowiek, który „samego siebie” poświęca Bogu jako narzędzie do Jego dyspozycji. Człowiek jest niedoskonały i również ze strony tych, którzy przystępują do spowiedzi muszą pojawić się cechy takie jak: szczerość, wyrozumiałość, cierpliwość… Kapłan – człowiek, a jednak Boże narzędzie… Musimy odnaleźć „swojego” spowiednika – jednak zawsze musimy pamiętać o tym, że ma być on dla nas pomocą, drogowskazem. Nie możemy unikać tych kapłanów, którzy może są wymagający, nie możemy popaść w letniość (obojętność).

            Nasze podejście do tego sakramentu unaoczni się też w wyborze odpowiedniego spowiednika. Poszukujmy tego faktycznie Bożego narzędzia i postarajmy się go zrozumieć. Spoglądam na siebie – spowiednika przez pryzmat wielu ludzi i czuję jak wielu chce wpłynąć na sposób jak spowiadam (narzekają najczęściej, że za długo itp.) Pytam siebie – dlaczego tak spowiadasz?

            Pierwszym powodem trochę przyziemnym – traktuje innych tak, jakbym chciał, aby mnie traktowano. Nie spłycam spowiedzi przez krótkie odbębnienie, lecz i tu jest drugi powód: - pragnę za każdym razem przelać faktycznie Bożą miłość na tą osobę, którą spowiadam. Kiedyś pewien ksiądz w zwykłej rozmowie powiedział „ja tam krótko spowiadam i tak ich nie nawrócę”. Wewnętrznie mnie to zabolało – przemyślałem – oczywiście nie ja nawrócę, ale trzeba dać możliwość Bogu, aby w momencie spowiedzi „zagnieździł się” w sercu człowieka. jestem tylko narzędziem, ale muszę dać Bogu możliwość zadziałać w sercu tego człowieka. od księdza w dużej mierze zależy jaka panuje „atmosfera” w konfesjonale, podczas sakramentu.

            Pamiętam wiele chwil, kiedy zmęczony już spowiadaniem (z powodu wieli osób) zacząłem mocno prosić Jezusa, aby pomógł mi to miejsce (konfesjonał) uczynić morzem Jego miłości. Zmęczenie mnie opuściło, Duch św. tchnął jak nigdy dotąd i doświadczyłem wiele pięknych spowiedzi.

            Pamiętam też, szczególnie trudną spowiedź, kiedy zdawałem sobie coraz bardziej sprawę z tego, że nie mogę tej osobie odpuścić grzechów, a ta osoba coraz bardziej, wręcz natarczywie pragnęła wymusić na mnie tą postawę. Bałem się i cierpiałem, że w żaden sposób nie mogę pomóc.

            Pamiętam też wiele piękna i trudu, kiedy to ja się spowiadałem. Za każdym razem, czy to było piękniej, czy trudniej coraz mocniej się modliłem za spowiednika. Osobiście mam jeden dzień, kiedy bardzo mocno modlę się za spowiedników, kierowników duchowych i osoby, które korzystają lub uczynią to w najbliższym czasie.

            Starajmy się tuż przed przystąpieniem do sakramentu spowiedzi z całych sił, wiary modlić się za spowiednika o światło Ducha św. dla niego, a dla nas o szczerość i jasność umysłu potrzebną do zrozumienia i wykorzystania tego czasu i miejsca do przemienienia się w życiu wiary i życiu codziennym.

3. Święty czas i miejsce.

            Sakrament spowiedzi jest tak cudownym wydarzeniem, spotkaniem z Ojcem pełnym miłości, że nie możemy żadnej spowiedzi potraktować banalnie, płytko.

            Obrzęd sakramentu rozpoczyna się od znaku Krzyża: „w imię Ojca i Syna i Ducha św.”. Dla mnie znak krzyża w ty momencie ma wiele znaczeń:

            1_ czas spowiedzi to czas modlitwy. Modlitwę rozpoczynamy od uświadomienia sobie przed Kim staję. Znak krzyża ma nam przypomnieć, że staję przed Bogiem

            2_ Mojżesz usłyszał: „zdejmij sandały, gdyż ziemia po której stąpasz jest święta”. Znak krzyża czyniony na naszym ciele zawierza Bogu ten czas, aby był święty.

            3_ „odpuszczone są twoje grzechy w imię Ojca i Syna i Ducha św.”. Przyjmując na siebie ten znak otwieram się wiarą na Tego, który w tym momencie ma dokonać cudu swoją Miłością.

            4_ znak krzyża jest znakiem błogosławieństwa. Błogosławimy to, co ma być dla nas święte. Czynimy ten znak jako wyraz naszej tęsknoty za doskonałością – świętością. Pragniemy powrócić do raju – miejsca całkowitej harmonii.

Sakrament spowiedzi kształtuje się w jakimś określonym czasie. Czas nie jest wymierny (krótko, długo), ale jest raczej przestrzenią – czas spotkania się z Bogiem. Czas – przestrzeń jest z natury przepełniony duchem świętości z racji dokonujących się w nim przemian. człowiek wlewa w tą przestrzeń siebie, czyli swoją cierpliwość, szczerość, dążenie do prawdy, troskę, chęć poprawy, pragnienie miłości, otwartość, zaufanie. Człowiek przystępujący do spowiedzi jest jak sługa nalewający wodę do zbiorników do oczyszczeń (patrz. Kana Galilejska). Napełniamy po brzegi stągwie wodą swego życia oczekując cudownej przemiany, którą dokona sam Jezus. Sakrament spowiedzi jest miejscem uzdrowienia, przemiany, która dokona sam Jezus. Sakrament spowiedzi jest miejscem uzdrowienia, oczyszczenia, napełnienia.

            Musimy zdać sobie sprawę jak bardzo potrzebujemy tego czasu i miejsca w naszym życiu. „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (   ). Słowa, które z całym moim przekonaniem urzeczywistniają się w sakramencie spowiedzi. Pokrzepienie następuję wtedy, gdy człowiek ze szczerością wyzna wszystkie swoje grzechy i uniesie „ciężar odpowiedzialności” owoców wypływających z tego sakramentu.

            Tęsknota za miłością Boga pozwala nam otworzyć furtkę, która umożliwia nam wniknięcie w głąb siebie i wiary i przejście do kolejnych szans życia. Oczyszczenie w sakramencie pojednania pozwala nam na nowo cieszyć się z odzyskanego zjednoczenia z Bogiem.

            Sakrament spowiedzi jest podsumowaniem procesu – tego, co już do tej pory uczynił Bóg; przyjęciem owoców wszechogarniającej miłości Boga.

            Sakrament spowiedzi to czas i miejsce, które realizuje kolejno następujące fazy: poznanie prawdy, oczyszczenie, umocnienie, narodzenie

Poznanie prawdy

            „a Prawda was wyzwoli…” (   ) Poznawanie prawdy o sobie, prawdy o łączących nas więziach z Bogiem prowadzi ku wolności. Odpowiednie ustosunkowanie się wobec życia ma wyzwalać w nas tęsknotę za dobrem, które jest do osiągnięcia na drodze ciągłych przemian. poznanie prawdy wymaga od człowieka stanięcia wobec niej, odniesienia swojego życia do ogólnie przyjętej przez wszystkich prawdy. Poznanie prawdy wynika z obiektywnej oraz sumiennej oceny siebie samego.

            „Ja jestem drogą i prawdą i życiem…” (J 14,6b). Zatem Jezus jest drogą do poznania Prawdy, która stać się ma życiem. Przeznaczeniem życia nie jest ciągłe poszukiwanie prawdy, lecz życiem według prawdy. Przystępując do spowiedzi ta prawda musi być już przez nas poznana, gdyż to dzięki niej możemy współpracować z Bogiem, w których fazach tego czasu i miejsca. Rachunek sumienia ma rację bytu i to mocno uzasadnionej. Różne formy rachunku sumienia prowadzą nas do coraz pełniejszego odkrywania prawdy o nas, a w tym kontekście odkrywania głębiej prawdy o stracie relacji wiążących nas z Bogiem. Prawda musi istnieć, bo odnosząc do niej swoje życie, dokonując retrospekcji możemy powziąć odpowiednie kroki do walki z grzechem w nas. Prawda – Bóg jest punktem odniesienia i możliwością poznania siebie.

Oczyszczenie

            Obiektywizując siebie w świetle Prawdy – odkrywamy faktyczny stan naszego życia. „O gdybyś znała dar Boży i wiedziała kim jest Ten, kto ci mówi DAJ MI SIĘ NAPIĆ, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej” (J 4,10) Fragment biblijny – spotkanie Jezusa z Samarytanką – ukazuje jaśniej kontekst poznania Prawdy i oczyszczenia. Oczyszczenie jest owocem ogromnego głodu – pragnienia Boga. Człowiek bojący się przyznania się do prawdy, ukrywa się, poszukuje dróg z dala od innych, od Boga. Pozostając w samotności nie wykorzystuje szansy odnowy, a raczej jeszcze bardziej grzęźnie w błocie swojego grzechu. Wchodząc w etap oczyszczenia człowiek musi znaleźć wewnętrzne pragnienie zmieniania na lepsze, obecnego stanu życia. Oczyszczenie – musi zmierzyć się z bojaźnią przed trudnymi pytaniami, ocenami, a przede wszystkim zmianami. Oczyszczenie wymaga zaangażowania człowieka, który systematycznie i konsekwentnie będzie współpracował z łaską. Oczyszczenie – to również odnalezienie sposobu na siebie. Jest on procesem, który podejmuje odpowiednie środki pracy nad sobą. Trudno jest człowiekowi cokolwiek zmienić jeśli nie postanowi konsekwentnie: nad czym będzie pracował i w jaki sposób. Rachunek sumienia, który szczegółowo będziemy rozpatrywać do naszej osoby jest sposobem na odnalezienie konkretnych płaszczyzn wymagających od nas zmiany. Warto rozeznać tą formę „sprawdzania siebie”, gdyż obiektywna ocena siebie może uwrażliwić nas na nasze życie. Konkretne postanowienia, praca nad sobą, walka z grzechem, to kolejny fragment oczyszczenia. Potrzebne jest nam ludzkie doświadczenie życia, wiedza, którą możemy posłużyć się do wysnucia metod pracy nad sobą. Warto zawsze poszukiwać wewnętrznych, logicznych argumentów, które zmotywują nas i przekonają, że warto z pewnymi sprawami walczyć.

Umocnienie

            Kiedy docieramy przez poznanie Prawdy do zrozumienia obecnego stanu naszego życia poszukujemy sposobu pracy nad sobą, aby mogły dokonać się zmiany. Poszukujemy umocnienia dzięki któremu łatwiej będzie nam wytrwać w postanowieniach, ale też poszukujemy „zewnętrznej siły”, która pomoże nam te postanowienia realizować. Faza umocnienia ma przede wszystkim wzmocnić nasze relacje z Bogiem i stałe zjednoczenie z Nim. Od relacji łączących nas z Bogiem zależy stopień wytrwałości. Umocnienie – to poszukiwanie sensownych argumentów „za” wiarą i zaufaniem Bogu. Umocnienie, to wytrwałość w realizacji najpierw wiary, później postanowień, a na końcu dopiero swoich pragnień. Człowiek wychodzący z konfesjonału powinien mieć to umocnienie – szczere dążenie do przemienienia obecnego stanu swojego życia. Człowiek powinien być pełen zapału do zmian, aby jakiekolwiek niepowodzenie nie ostudziło chęci poprawy. Sakrament spowiedzi musi być umocniony naszą modlitwą, aby owoce tego czasu i miejsca mogły się w nas zakorzenić i przynosić owoce. Obrazem  umocnienia jest biblijna perykopa o „winnym krzewie i latoroślach”. Trwanie w Bogu jest potrzebne do umocnienia dobra w życiu, wierze, które dzięki zjednoczeniu z Bogiem scalają się i tworzą harmonijną jedność.

Narodzenie

            Po raz kolejny warto przyjrzeć się postawie towarzyszącej nam po spowiedzi. Spowiedź św. jest inicjującym etapem wzrostu duchowego. My ludzie spowiadający się często cały wysiłek skupiamy na samym sakramencie, a nie mamy już sił na faktyczne wypełnienie tego sakramentu w życiu codziennym. Sakrament spowiedzi nie jest celem. Przez niego przechodzimy dalej, głębiej w swoje życie, w którym dzięki łasce sakramentu spowiedzi dokonujemy przemiany – „codzienne małe nawrócenia”. Doświadczenie przebaczenia otrzymanego od Boga prowadzi nas do codzienności, w której trzeba umieć również przebaczać. Sakrament spowiedzi jest umocnieniem dwóch brzegów, które w codzienności należy połączyć mostem. Odzwierciedleniem tej fazy sakramentu spowiedzi – jest sytuacja opisana w scenie biblijnej – Powrót Syna marnotrawnego – (patrz Łk 15,11-32). Doświadczenie nawrócenia dzięki łasce Bożej pozwala powrócić do przemienionej codzienności. Po spowiedzi powinniśmy zmierzyć się z codziennością i próbować nie wracać do tego samego. Sakrament spowiedzi rodzi w nas nową rzeczywistość. W tym ostatnim elemencie musimy dokonać wyboru, co lub kto jest naszą drogą. Konkluzją tych punktów – poznanie prawdy, oczyszczenie, umocnienie, narodzenie jest stale zmieniający się ton naszego życia.

            Musimy pamiętać o stałej współpracy z łaską Bożą. Bóg tęskni za pięknem naszej duszy i spieszy nam wciąż z pomocą. Nie opuszczając nas nigdy daje przeświadczenie, że miłość jest wstanie unieść się ponad grzech. Sakrament spowiedzi kończy się formułą odpuszczenia grzechów – „Bóg Ojciec Miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą (…) niech ci udzieli przebaczenia i pokoju (…) i ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna i Ducha św.”. Boże błogosławieństwo staje się potwierdzeniem obecności Jezusa przy mnie. Odpowiadając Amen, przyjmujemy Boga miłosiernego i postanawiamy ponowić próbę walki z grzechem. Jest to wezwanie: wróć do codzienności i walcz!

4. Zaangażowanie człowieka.

            Po zapoznaniu się z sakramentem pokuty, zrozumieniu szafarza tego szczególnego czasu i miejsca docieramy w naszym rozważaniu do nas samych – ludzi grzesznych, błądzących. Jeśli powrócimy do sceny spotkania Jezusa z Samarytanką, odkryjemy w tym obrazie nas samych. Odkryjemy człowieka złaknionego, poszukującego (J 4,11-15), pełnego pragnień i nie gasnących nadziei.

            Zdajemy sobie sprawę, że jakkolwiek będziemy się starali, jakkolwiek pobożnie będziemy żyli, zawsze będziemy narażeni na zło. Znamy nie jedną ścieżkę naszego życia, widzimy nasze błędy, z jednych się śmiejemy, innych się wstydzimy, a jeszcze innych strasznie się boimy. Z jednej strony musimy pamiętać, że wszystko zależy ode mnie, od mojego nastawienia, od mojej decyzji. Chcę się nawrócić, chcę zmienić swoje życie, chcę pracować nad sobą.

            Starajmy się sami zrobić wszystko, by spowiedź nie była tylko formalnością. Spowiedź winna być dla mnie wydarzeniem szczególnie ważnym, do którego muszę się przygotować, wydarzeniom, które muszę przeżyć i odejść od kratek konfesjonału odmieniony, lżejszy, z nadzieją, że będę starał się być lepszy… to jest moja decyzja, kapłan jest tylko pośrednikiem tej łaski.

            Skupmy się teraz nad aktami penitenta, które muszą towarzyszyć człowiekowi w tym sakramencie: KKK 1450 „Pokuta zobowiązuje grzesznika do dobrowolnego przyjęcia wszystkich jej elementów: żalu w sercu, wyznania ustami, głębokiej pokory, czyli owocnego zadośćuczynienia w postępowaniu

Żal za grzechy…

            KKK 1451i nn - Wśród aktów penitenta żal za grzechy zajmuje pierwsze miejsce. Jest to „ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem 431 niegrzeszenia w przyszłości”

            Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany "żalem doskonałym" lub "żalem z miłości". Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe. Także żal nazywany "niedoskonałym" jest darem Bożym, poruszeniem Ducha Świętego. Rodzi się on z rozważania brzydoty grzechu lub lęku przed wiecznym potępieniem i innymi karami, które grożą grzesznikowi (żal ze strachu). Takie poruszenie sumienia może zapoczątkować wewnętrzną ewolucję, która pod działaniem łaski może zakończyć się rozgrzeszeniem sakramentalnym. Żal niedoskonały nie przynosi jednak przebaczenia grzechów ciężkich, ale przygotowuje do niego w sakramencie pokuty. Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia, przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich.

Wyznanie grzechów…

            Wyznanie grzechów (spowiedź), nawet tylko z ludzkiego punktu widzenia, wyzwala nas i ułatwia nasze pojednanie z innymi. Przez spowiedź człowiek patrzy w prawdzie na popełnione grzechy, bierze za nie odpowiedzialność, a przez to na nowo otwiera się na Boga i na komunię Kościoła, by umożliwić nową przyszłość. Wyznanie grzechów wobec kapłana stanowi istotną część sakramentu pokuty: "Na spowiedzi penitenci powinni wyznać wszystkie grzechy śmiertelne, których są świadomi po dokładnym zbadaniu siebie, chociaż byłyby najbardziej skryte i popełnione tylko przeciw dwu ostatnim przykazaniom Dekalogu, ponieważ niekiedy ciężej ranią one duszę i są bardziej niebezpieczne niż popełnione jawnie". Wyznawanie codziennych win (grzechów powszednich) nie jest ściśle konieczne, niemniej jest przez Kościół gorąco zalecane. Istotnie, regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami, poddawać się leczącej mocy Chrystusa i postępować w życiu Ducha. Częściej otrzymując przez sakrament pokuty dar miłosierdzia Ojca, jesteśmy przynaglani, by być – jak On – miłosierni. Ten, kto wyznaje swoje grzechy, już działa razem z Bogiem. Bóg osądza twoje grzechy; jeśli ty także je osądzasz, jednoczysz się z Bogiem. Człowiek i grzesznik to w pewnym sensie dwie rzeczywistości; gdy jest mowa o człowieku, uczynił go Bóg; gdy mowa jest o grzeszniku, uczynił go człowiek. Zniszcz to, co ty uczyniłeś, aby Bóg zbawił to, co On uczynił... Gdy zaczynasz brzydzić się tym, co uczyniłeś, wówczas zaczynają się twoje dobre czyny, ponieważ osądzasz swoje złe czyny. 2468 Początkiem dobrych czynów jest wyznanie czynów złych. Czynisz prawdę i przychodzisz do Światła.

Zadośćuczynienie…

            Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby ją naprawić (na przykład oddać rzeczy ukradzione, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdy). Wymaga tego zwyczajna sprawiedliwość. Ponadto grzech rani i osłabia samego grzesznika, a także jego relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wszelkiego nieporządku, jaki wprowadził grzech. Grzesznik podźwignięty z grzechu musi jeszcze odzyskać pełne zdrowie duchowe. Powinien zatem zrobić coś więcej, by naprawić swoje winy: powinien "zadośćuczynić" w odpowiedni sposób lub "odpokutować" za swoje grzechy. To zadośćuczynienie jest nazywane także "pokutą".

            Pokuta, którą nakłada spowiednik, powinna uwzględniać sytuację osobistą penitenta i mieć na celu jego duchowe dobro. O ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Może nią być modlitwa, jakaś ofiara, dzieło miłosierdzia, służba bliźniemu, dobrowolne wyrzeczenie, cierpienie, a zwłaszcza cierpliwa akceptacja krzyża, który musimy dźwigać. Tego rodzaju pokuty pomagają nam upodobnić się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy; pozwalają nam stać się współdziedzicami Chrystusa Zmartwychwstałego, "skoro wspólnie z Nim cierpimy" (Rz 8,17)

            Zadośćuczynienie, które spłacamy za nasze grzechy, nie jest do tego stopnia "nasze", by nie było dokonane dzięki Jezusowi Chrystusowi. Sami z siebie nic bowiem nie możemy uczynić, ale "wszystko możemy w Tym, który nas umacnia" (Flp 4, 13). W ten sposób człowiek niczego nie ma, z czego mógłby się chlubić, lecz cała nasza "chluba" jest w Chrystusie... w którym czynimy zadośćuczynienie, "wydając owoce godne nawrócenia" (Łk 3, 8), mające moc z Niego, przez Niego ofiarowane Ojcu i dzięki Niemu przyjęte przez Ojca.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)