Żyć sztuką dawania...

 

 

 

 

W Ewangeliach Jezus zachęca nas do dawania. Jego postawa, stała gotowość służenia innym jest wzorem dla naszej codzienności. Niezwykłość Jego życia powinna stać się naszą codziennością. Nie mamy wymagać od siebie nic więcej niż to, co powinniśmy czynić. Musimy odkrywać znaczenie życia jako sztuki dawania… Zwróćmy uwagę, że aby móc dawać cokolwiek człowiekowi, musimy mieć coś w sobie. Nasze życie jest ciągłym zbieraniem odpowiednich doświadczeń, którymi będziemy mogli dzielić się z innymi. W życiu kierujemy się jednak bardziej egoistycznymi pobudkami. O wiele łatwiej jest gromadzić, otrzymując wszystko od innych, nie wysilając się w jakikolwiek sposób. Pielęgnujemy swoją własność, nie zdając sobie sprawy z tego, że im bardziej skupiamy się na sobie, tym bardziej stajemy się ubożsi. Egoizm i monopolistyczne nastawienie w życiu sprawia, że zamiast wykorzystywać dary, które Bóg nam daje, my je odrzucamy. Życie jest sztuką, więc musimy odkrywać wszystko, jako zadanie wobec nas postawione. Bogactwem naszego życia są te doświadczenia, które zyskamy.

Egoizm ogranicza, a otwartość mnoży…

            Aby uczynić swoje życie sztuką dawania, musimy zaobserwować jakimi pobudkami się kierujemy. Jeśli zauważymy, że naszym dążeniem jest pragnienie zaspokojenia siebie, to musimy wiedzieć, że pielęgnujemy w sobie egoizm, który nie pozwoli nam zbyt wiele osiągnąć. Na pewno taki sposób życia nie będzie sztuką. Jeśli zauważymy znacznie piękniejsze pobudki, na przykład otwartość, to kierujemy się odpowiednią stronę. Gdyż otwartość, jest staraniem o dobro dla drugiej osoby, ale korzystanie też z owoców płynących z tego dla siebie.

            Jezus wymaga szczodrości w miejsce egoistycznego instynktu zagarniania dla siebie; poświęcenia uwagi drugiemu zamiast koncentrowania się na własnych potrzebach; kultury dawania w miejsce kultury posiadania. Musimy zauważyć doniosłe znaczenie kultury dawania. Obdarowywania sobą drugiej osoby: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! (Łk 6,31)” Sztuka życia we wzajemności – to odpowiedni program, dla ciągłego czynienia dobra. Jeśli oddzielimy nasze życie od egoizmu i zdołamy się otworzyć na życie, chwile, sytuacje i ludzi odkryjemy jak nie wiele trzeba oprócz tej otwartości czynić. Otwartość jest już w dużej mierze połową sukcesu skuteczności naszego działania. Otwartość pozwala nam bardziej odkryć obecność drugiego człowieka, jakim on jest, czego pragnie i w jaki sposób ja mam względem niego postępować. Okazuje się, że w naszej otwartości bardziej ważne jest to, w jaki sposób dajemy drugiemu człowiekowi niż to co i ile dajemy.

Skuteczność naszego działania leży w sposobie czynienia…

            …dobra, które powinno wypływać z czystego serca. Jeśli gromadzi złe doświadczenia w swoim sercu, niekiedy one górują nad nami i sprawiają, że nasze czyny pomimo szczerych chęci nie są takie, na jakie się decydowaliśmy. Wiele spraw nam nie wychodzi, potykamy się o swoje myśli i ograniczenia. Musimy najpierw oczyścić swoje serce, to znaczy uwolnić je od zasadniczych powodów naszych niepowodzeń. Grzech, zły sposób myślenia, brak nadziei itd. mogą przyczynić się do tego, że mimo starań będziemy rozwijali egoizm zamiast otwartości. Musimy znaleźć odpowiednią wartość w sercu, którą będziemy się kierowali. Myśl o dobru wspólnym powinna wypływać z miłości do drugiego człowieka, z pragnienia zjednoczenia się z nim, i bycia jedno. Zjednoczyć się z drugim, jest to postawa, o której mówi św. Paweł; polega ona na tym, aby podzielać z bliźnim radości, troski, jego upodobania, sposób myślenia: „Dla słabych stałem się jak słaby (…). Stałem się wszystkim dla wszystkich…” (1 Kor 9,22). Musimy ćwiczyć się w „technice jedności” – inaczej sztukę miłowania, którą rozumie się jako postawę zaczerpniętą z Ewangelii i z listów św. Pawła, które niektórzy tłumaczą i ujmują w ten sposób: „kochać wszystkich, kochać jako pierwszy; kochać jak siebie samego; jednoczyć się; kochać Jezusa w bliźnim”. Miłość jest elementem, który jest przybiera formę miłości troskliwej i usłużnej, bo dostrzegając potrzebę drugiego, dwoi się i troi, by jej zaradzić. Miłość wyraża o wiele głębsze i trwalsze działanie na rzecz drugiej osoby. Najważniejsze przecież jest to, by starać się „być” miłością wobec każdego. Postępujmy drogą miłości konkretnej. Niech ona wyraża nasze działanie, które stanie się bardziej owocne i skuteczne.

Zachęcam do uczynienia retrospekcji…

            Odkrywać na nowo wartość każdego naszego działania. Wszystko to może się przekształcić w służbę bardzo staranną i uczynną wobec bliźniego. Jeśli będziemy działali w imię Miłości, to Ona właśnie stanie się w nas twórcza. Przez to, nasze działanie nie będzie banalne, a wręcz przeciwnie stanie się niecodzienne – stanie się sztuką, którą inni będą zachwyceni, ale będą też dzięki niej siebie pobudzać do czynienia swojego życia innym.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)