|
|
|
tchnąć wiarę w życie... |
|
|
Od dłuższego czasu, bardzo szczególnie przyglądam się swojej i nie tylko, wierze. Odkrywam jej wartość i znaczenie w moim życiu. Pragnę mocniej wejść w moją codzienność, odczytując możliwości czynienia czegokolwiek dzięki wierze. Moja codzienność, od dłuższego czasu nie należy do prostych (ktoś może powiedzieć – tak jak moja), lecz moje ograniczenie wynika właśnie nie z braku wiary, lecz braku umiejętności wykorzystania wiary w codzienności. Wciąż staram się odczytywać wolę Bożą w chwili obecnej i choć z wiarą umiem to rozeznać, to nie zawsze mam tyle sił i cierpliwości, aby do końca ją wypełnić. Jeśli wszystko układa się, jest w miarę normalne i można porozumieć się z innymi osobami – to realizacja woli Bożej we wzajemności wraz z innymi osobami jest proste i piękne. A gdy życie – codzienność mocno opiera się woli Bożej, nie można odnaleźć sensu chwil, nie można porozumieć się z ludźmi, to całe to piękne odkrycie wiary staje się niczym, bo nie można, albo nie umiem przenieść tego dosadnie na dzień powszedni. Prostym, lecz niezwykłym odkryciem ostatniego czasu – stało się odnalezienie myśli, że nie wszystko musi się układać, ale każda sytuacja jest ważnym doświadczeniem, którego należy strzec i pielęgnować. Zbiór naszych osobistych doświadczeń staje się coraz większy, a w odpowiednim momencie naszego życia dane nam będzie wykorzystać jakąś część tych doświadczeń, do przemienienia naszej codzienności. Chce dziś jednak zastanowić się nad tym, co możemy praktykować każdego dnia i co może zmienić nasz sposób myślenia o trudnej codzienności, w którą tak nie łatwo jest nam przelać wiarę. Próbowałem znaleźć jakieś odpowiednie słowo do mojego rozważania, lecz ono samo się znalazło – jest to fragment Ewangelii z soboty IV tygodnia zwykłego okresu roku C. Staram się w ten sposób odczytywać wolę Bożą, którą przedkłada mi Kościół do codziennego rozważania i w ten sposób pragnę odczytać w tym Boży znak, nie tylko do mojego rozważania, lecz przede wszystkim do dokonania małych przemian w życiu. (Mk 6,30-34) Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. Apostołowie wracają z „rozesłania” i pragną podzielić się z Jezusem swoimi „małymi sukcesami” pracy, do której wezwał ich On sam. Dzielą się wszelkimi doświadczeniami, które ich spotkały tworząc w ten sposób – wspólnotę doświadczeń – w której trwają i się wzajemnie ubogacają. Jezus rozumie ich może obawy i wątpliwości, radości z sukcesów i smutki z powodu błędów. Każe im iść na pustynie, aby powalczyli z samymi sobą, a potem ugruntowali swoje doświadczenia przez wiarę, która zostanie poddana próbie. Chcąc jednak odejść w samotne rekolekcje lud wywiedział się o tym i ubiegli ich. Jezus zlitował się nad tymi, którzy wciąż czegoś pragnęli i poszukiwali i rozpoczął ich nauczać. Jego nauka skupiła się na cudownym rozmnożeniu chleba, co miało być już zachętą do odczytywania Eucharystii jako tego ważnego momentu, w którym mogą odpocząć i zyskać siły do kolejnych życiowych zmagań. Wejdźmy w te trzy momenty tej sceny: wspólnota doświadczeń, samotność, nauczanie. Wspólnota doświadczeń – „Opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali.” Każdy z nas ma ochotę wygadać się, podzielić się swoimi pięknymi doświadczeniami. Każdy z nas pragnie podzielić się z innymi trudami, aby inni mogli nam pomóc, spoglądając na to innymi oczyma. Choć trudno nam się przyznać, pragniemy pomocy innych, chcemy aby pomogli dźwigać nam naszą codzienność. Oprócz trudu są też radości, którymi jeszcze chętniej i łatwiej dzielimy się wzajemnie się ubogacając swoim spostrzeżeniami i uwagami. O wiele piękniejsze jest życie, kiedy dzielimy się z innymi swoim życiem. Wspólnota doświadczeń czyni nas wspólnotą żywą, w której centralnym spoiwem jest doświadczenia żywego słowa. Przez dzielenie się doświadczeniami każda osoba czuje się odpowiedzialna za każda osobę, a przez to czynią się zespolonym zespołem, w którym Bóg staje się motywacją zyskiwani kolejnych doświadczeń. Wspólnota dzieli się pomiędzy sobą doświadczeniami budując się i utrwalając Słowo jako fundament wszelkiego działania w ciągu dnia. Samotność – „Pójdźcie sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.” Doświadczenie wspólnoty jest dojrzałe, gdy każdy z nas przeżywa osobisty kontakt z Bogiem. Powołanie indywidualistyczne, jest krokiem ku dojrzałemu przeżywaniu życia we wspólnocie. Własne uświęcenie przyczynia się do uświęcenia wspólnoty. Każdy z nas powinien mnożyć swoje doświadczenia w stałym i żywym kontakcie z Bogiem. Ubogacając siebie przez wspólnotę, człowiek może ubogacać sobą całą wspólnotę. Samotność potrzebna nam jest do tego, aby utrwalić w sobie przeżyte doświadczenia. Łatwo nam jest utracić bogactwo doświadczeń wiary, przez ciągłe poszukiwanie nowych doświadczeń, możliwości uczynienia czegoś nowego. Rozwaga podpowiada nam, że przesadny aktywizm może zniszczyć to, co Boże. Odpowiednie zorganizowanie czasu, ostrożność, wrażliwość sprawią, że coraz głębiej będziemy przeżywać każdego doświadczenie, pozostawiając je mocno zakorzenionym w sercu. Im bardziej są one trwale w nas, tym owocniejsze dla tych, z którymi będziemy się nimi dzielić. Nauczanie – „Zaczął ich nauczać.” Jezus nie pozostawia doświadczeń, bez żadnego odzewu. Stara się je dotknąć i wytłumaczyć przez nauczanie. Rozumiemy, że wiele sytuacji w naszym życiu, nie są do końca uczynione umyślnie. Wiele spraw, które pojawiają się w naszym życiu nazywamy po fakcie i warto, abyśmy dzięki nauce Jezusa rozpoznali w tym na przyszłość, wolę Bożą, dzięki której częściej i konkretniej będziemy mogli urzeczywistniać ją. Bóg jest światłem dla naszych doświadczeń. Dzięki Niemu odkrywamy jakie to doświadczenie ma dla nas znaczenie. Uzyskać efektywność doświadczeń w naszych sercach, nie możemy się ograniczać tylko do ludzkiego charakteru tych doświadczeń. Musimy dostrzec w tych doświadczeniach Bożą inicjatywę, usłyszeć Boży szept i poczuć Jego dotknięcie. Nauka Jezusa jest środkiem interpretującym wszystkie doświadczenia. Warto wsłuchiwać się w każde słowo Jezusa, gdyż ono może pomóc nam ulepszyć nasze życie, pełne pięknych doświadczeń, które szkoda marnować.
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)