tęcza...

 

 

 

   

Znalazłem w pewnym miejscu taką notkę… i chciałbym ją rozwinąć.

            Straszna ulewa... jadę samochodem i dostrzegłem coś zwyczajnego, a jednak myśl, która mi towarzyszyła uczyniła, że zwykła tęcza stała się czymś niezwykłym. Rzadko widzimy tęczę, która rozpościera się całym łukiem na horyzoncie... Dziś było podobnie, nie pełny łuk tęczy zajaśniał na horyzoncie mojej drogi... i moja myśl - gdzie jest jej początek, w jakim miejscu i dlaczego akurat tam...

            Nie zdajemy sobie sprawy jak wiele spraw w naszym życiu podobnie jak tęcza pojawia się i ma swój początek... Zastanówmy się nad początkiem naszych pięknych wspomnień o miłości, przyjaźni, życiu, codziennych niezwykłości... Wiesz kiedy i gdzie się to zaczęło i dokąd zmierza... JA NIE WIEM...

            Podróż przez życie bez początków…

            Ostatnio jakoś wzięło mnie na wspomnienia. Okazuje się, że cokolwiek chce sobie przypomnieć, to nie pamiętam kiedy coś się zaczęło. Wspominam różne chwile, ale kiedy mam sobie dokładnie przypomnieć kiedy to się zaczęło to nie umiem odpowiedzieć. Podróż przez życie bez początków. Żyjemy, prostujemy swoje życiowe ścieżyny, odkrywamy piękno sytuacji i osób, z którymi żyjemy i nagle okazuje się, że pomimo ważnych dla nas momentów nie możemy sobie przypomnieć kiedy i jak się coś zaczęło. Nie chodzi i dokładne daty, ale przynajmniej o okoliczności tych sytuacji. Kiedy przez autora notki spoglądam na to, co dzieje się w moim osobistym życiu zauważam podobieństwo życia do owej tęczy, którą ktoś opisał. Zastanawiam się również gdzie jest początek, w jakim miejscu i dlaczego akurat tam…

            Zapytajmy się dlaczego nie pamiętamy wielu początków, różnych sytuacji w naszym życiu? Kiedy spoglądam na swoje życie, dostrzegam jeden w zasadzie powód – staram się wykorzystać sytuację, żyć nią i w pełni ją realizować. Kiedy całkowicie się zaangażuje nie zdaje sobie sprawy z tego, kiedy miał początek taki rozwój zdarzeń. Staram się nie tylko swoimi siłami, ale przy pomocy różnych osób powrócić do owego początku i go mocno zabrać. Niekiedy zdarza się tak, że nie potrafimy sobie go przypomnieć Nie oznacza to jednak, że nie jest ten moment dla nas ważny. Pielęgnujemy w swojej głowie (myślach) wiele pięknych chwil, chronimy je, rozwijamy – jednak jest to ciągły rozwój tych sytuacji, którymi wciąż żyjemy. Niekiedy, niektórzy z nas sporządzają sobie notatki z życia i łatwiej jest im powrócić do owych chwil (początków), ale ilu z nas faktycznie to robi… Jednak pewnie teraz sami popatrzycie na swoje sytuacje i zastanowicie się nad tym, kiedy nastąpił początek. Może warto by było, odnotowywać sobie ważniejsze sprawy, wydarzenia w jakimś swoim notatniku i mieć na względzie ich pielęgnowanie. Z czasem sami dostrzeżecie radość z tego, że coś miało swój początek – konkretny, zaplanowany i przygotowany.

            Szczerze, to dziś wiele pięknych momentów wspominam dzięki pamięci innych osób, sam nigdy nie odnotowywałem takich wydarzeń, czego żałuję. Życie bez świadomych początków może stać uciążliwe, gdyż człowiek niczego nie pamiętający to wiele razy człowiek bez uczucia. Możemy uwrażliwić się na to, co dzieje się w naszym życiu właśnie przez tak prostą sprawę, pamiętanie o ważnych sytuacjach.

            Świadomość początków…

            Czytając poprzednią część tego małe przemyślenia pewnie zastanawialiście się po co tak naprawdę mam zapisywać ważne momenty i je wspominać. Otóż pamiętam jedną osobę, która odnotowywała sobie swoje spowiedzi i to co towarzyszyło tej osobie kiedy szła do konfesjonału i to co otrzymała w trakcie spowiedzi. Powracając do tych zapisków całkowicie świadomie mogła zwalczać pewne postawy, grzechy, przyzwyczajenia przez co stała się ta osoba bardziej wrażliwa na sakrament spowiedzi. Powiedzmy sobie szczerze ilu z nas pamięta datę swojego chrztu, komunii św., bierzmowania itd. Wielu z nas ograniczyło się do pamięci o dacie urodzin, imienin rocznicy ślubu, święceń i może jakieś daty z życia najbliższych nam osób. Ale przecież są również ważne momenty, których w ogóle nie pamiętamy i co z nimi, jak je uczcić. Możemy określić te różne daty mianem dość dwuznacznego określenia: mój pierwszy raz…np. pierwsze wspomnienie z dzieciństwa, moja pierwsza samotna wyprawa bez rodziców, moje pierwsze miłości, pocałunek, spotkanie, przyjaźń… Czy nie są to ważne momenty z życia. Pamiętasz kiedy to było?

            Kiedy przypomnimy sobie te sprawy, uda nam się rozeznać co moglibyśmy zrobić lepiej, gdzie zbłądziliśmy i postępowaliśmy źle, czego w ogóle nie powinno być w naszym życiu itd. Świadomość początków daje nam obraz rozwoju i uczy nas na przyszłe sytuacje, doświadczeń. Świadomość początków rozjaśnia przed nami horyzonty przyszłości, które zdecydowanie łatwiej i odpowiedniej możemy podjąć.

            Początek biegnie ku końcowi…

            Kształt tęczy jest dla nas przykładem wobec życia – budować pomost łączący dwa bieguny. Nasze życie nieubłaganie łączy dwa punkty: początek i koniec. Budując codzienność zdajemy sobie sprawę, że coś się zaczyna, a coś innego się kończy. Ale zanim początek osiągnie koniec, czego go rozwój – wzrost. Zastanówmy się wspólnie w tym rozważaniu o naszym wzroście. Tęcza ma swój zenit – najwyższy punkt, który jest wstanie osiągnąć. Kiedy spoglądamy na życie, dostrzegamy podobieństwo tego kształtu – widzimy punkt jakby z jednej strony kulminacyjny, ale który przemienia swoją naturę i staje się momentem zwrotnym.

            Kiedy odkryjemy początek jakiejś sytuacji (weźmy jako przykład przyjaźń) możemy przyjrzeć się jej i podkreślić jej znaczenie w naszym życiu, przez odpowiednie podejście do tej sprawy. Kiedy widzimy jakąś osobę, od razu nie rzucamy się jej na szyję i mówimy jesteś moim przyjacielem. Do określenia kogoś przyjacielem zmierza długa droga. Jest to droga, która przypomina nam tęczę wspinającą się nad ziemię, gdzieś wysoko w niebo. Cały wkład naszego wysiłku i umiejętności może sprawić, że dojdziemy do szczytu – owego zenitu i osiągnąć pełnię jakiejś relacji osobowej – np. przyjaźni. Moment, w którym wzajemnie wraz z drugą osobą stwierdzamy, że żyjemy w przyjaźni staje się z jednej strony momentem decydującym, gdyż osiągamy cel naszego działania, ale na tym się nie kończy. Zenit przekształca się, czyli staje momentem zwrotnym – w tym momencie już nie zabiegamy o przyjaźń, ale ją po prostu realizujemy. W sposób naturalny zmierzamy ku „dołowi tęczy”. Sięgamy do kolejnego punktu – tęczy która wytraca swoją wysokość i znowu zmierza ku ziemi. W przyjaźni jest to codzienność, która stale się rozwija, doskonali i przynosi piękne owoce.

            Dokąd zmierza nasza tęcza…

            Każdy z nas zdobywając świadomość tego co się z nim dzieje, albo tego co ma robić czyni do bardziej starannie i postępuję z większą rozwagą i delikatnością. Zdobywamy krok po kroku swoją przyszłość, krocząc dość często jednak w nieznane. Budujemy pieczołowicie swoją twierdzę, ale czujemy, że ma jakieś ono przeznaczenie. Otwieramy się na nowe rzeczywistości ufając, że dojdziemy do jakiegoś celu, który będzie nas satysfakcjonował. Musimy mieć wyobraźnie, którą posłużymy się w budowaniu naszej codzienności w taki sposób, aby móc uzyskać zamierzony cel. Budowana przez nas tęcza może być krótko trwała, jest to czasami dla nas ostrzeżenie przed zbytnim zaangażowaniem się, ale niekiedy jest okazją do tego, aby w krótkiej chwili nacieszyć się jakąś sytuacją. Budując swoją tęczę codzienności najpierw zastanów się ku czemu ma to prowadzić, co chcesz osiągnąć. Jeśli nie masz ściśle określonych celów to obiektywnie oceń siebie, swoje postępowanie i cierpliwie czekaj na odzyskanie jasności względem tego, co masz czynić. Sama tęcza zwiera w sobie nie jeden kolor, a splecione razem tworzą piękną całość. Życie nie jest czarno-białe, możemy doszukać się wielu barw, jednak musimy dążyć do zjednoczenia tych kolorów w jedno, sprecyzowane zadanie – dojrzałe życie. Musimy pamiętać o boskim akcencie w naszym życiu, gdyż to sprawi, że nie będziemy potykać się o własne decyzje, ale przejdziemy po nich stając coraz bardziej wrażliwi, a jednocześnie dojrzalsi.

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)