stoję z boku i patrzę...

 

 

 

   

  Pamiętając o innych, dbając o ich dobro i ciesząc się radością innych spoglądamy na swoje życie i zastanawiamy się w jaki sposób być odpowiednim darem dla drugiego człowieka. Życie zastanawia i prowokuje do postawienia sobie konkretnych zobowiązań, które będą tworzyły piękne relacje łączące nas z innymi osobami. Chciałbym w tym moim małym artykuliku znowu poruszyć kolejne sytuacje i wydarzenia z życia w obrębie tych dwóch spraw: stoję z boku i patrzę.

            Jeśli wydaje ci się zła taka postawa, to zastanów się, czy ciągłe angażowanie się w wydarzenia, w życie ludzi nie prowadzi do tego, że w końcu nie wiesz co masz im powiedzieć, jak zaradzić ich sytuacjom, z którymi się borykają. Człowiek, aby mógł coś dawać, najpierw sam musi coś posiadać…W życiu duchowym jest ważne, aby każdy znalazł czas na odosobnienie – czas rekolekcji, dni skupienia, wytchnienia duchowego. Ten czas, to przede wszystkim gromadzenie w sobie sił duchowych, które pomogą nam nadal, normalnie funkcjonować. Oczywiście, nie każdy ma chęć pojechać na jakieś rekolekcje, ale każdy z nas chce mieć owe siły, które pozwolą mu działać. Zastanówmy się jak w codzienności wykorzystać to, co mamy, aby stworzyć sobie, takie właśnie jakby rekolekcyjne dni, a jednocześnie zadbać o to, aby nie pozostawić swojej codzienności. Zadbajmy zatem o naszą duchowo-fizyczną kondycję.

            Chciałbym na koniec mojego wstępu przytoczyć fragmenty, które zawierają treść – bycia osobno Jezusa – nie wszystkie, ale te które pogrubiłem (Mk 4,34;6,31;7,33;9,2) one mnie wciąż inspirują i ukazują mi prawdę o „byciu osobno”. Dzięki tym fragmentom odkrywam, że bycie osobno prowadzi do: objaśnienia-poznania; miejsca pustynnego-miejsca odpoczynku; osobności-w której Jezus uzdrawia; osobność-ukazującą prawdziwe oblicze. Wniknijcie w te fragmenty i odkrywajcie szanse, którą rodzi „osobność”.

Mt 14,1 Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo.

Mt 17,1 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno.

Mt 20,17 Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich:

Mk 4,34 A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Mk 6,31 A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Mk 6,32 Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno.

Mk 7,33 On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka;

Mk 9,2 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich.

Łk 9,10 Gdy Apostołowie wrócili, opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali. Wtedy wziął ich z sobą i udał się osobno w okolicę miasta, zwanego Betsaidą.

Gal 2,2 Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia. I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się powagą, /by stwierdzili/, czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno.

Jednodniowe – codzienne rekolekcje.

            Chciałbym, abyśmy w tym rozważaniu powrócili do myśli, które wypłynęły z insynuacji biblijnej, bycie osobno prowadzi do:

- objaśnienia – poznania

- miejsca pustynnego-miejsca odpoczynku

- osobności-w której Jezus uzdrawia

- osobność-ukazującą prawdziwe oblicze.

            Łacińskie słowo "recollectio" oznacza "pozbieranie siebie". A zatem celem rekolekcji jest głębsze wejście w siebie, zatrzymanie się w biegu codzienności, aby zweryfikować swoje dotychczasowe życie, uczyć się pracy nad sobą, wejść na nowy etap rozwoju duchowego. Tego zatrzymania się potrzebuje każdy z nas. Tę potrzebę należy uświadomić młodym i towarzyszyć im w tym szczególnym czasie, aby owocnie go przeżyli. Niepowtarzalna szansa realizacji tego zadania wychowawczego we wspólnocie musi być przez nas wykorzystana, jeśli nie chcemy obciążyć swego sumienia grzechem poważnego zaniedbania. Oto definicja rekolekcji, która już sama w sobie powinna mocno dotknąć i poruszyć nasze serca. Kiedy uświadomimy sobie powagę tego „pozbierania siebie”, to odkryjemy również potrzebę jak najczęstszego wnikania w ten czas. Chciałbym was przekonać do tego, abyście nie zwlekali w czasie i nie oczekiwali na jakieś rekolekcje (parafialnych, szkolnych, wspólnotowych, czy jeszcze może wakacyjnych). Chodzi o to, aby we własnym zakresie dokonywać tego wniknięcia w siebie, aby odkryć, że najlepszym i najbardziej dostępnym rekolekcjonistą jest Jezus Chrystus. Jest On wstanie w każdym czasie i miejscu wejść na drogę wspólnego z nami poszukiwania i odkrywania. Jednodniowe – codzienne rekolekcje, dość dziwny tytuł, ale ukazuje że każdy dzień, przez całe nasze życie to właśnie szansa na rekolekcje z Jezusem.

            Kochani nie mamy co się zbytnio bać takich dni – rekolekcji, ale musimy odkrywać wciąż niezwykły sens naszego życia. Rekolekcje z jednej strony pomogą nam się pozbierać, ale również ustrzegą nas przede niebezpieczeństwem codzienności, a po drugie wskażą nam odpowiedni kierunek naszym myślom, działaniu, czyli naszemu rozwojowi nadadzą odpowiedni kształt i przeznaczenie.

            Warto walczyć o odpowiednie bycie w tym życiu… To znaczy każdy z nas odkrywa wiele pięknych perspektyw życia, możliwości i szans duchowego i fizycznego rozwoju. Jednak będziemy stali w miejscu, gdy zabraknie nam determinacji do tego, aby cokolwiek uczynić. DUCHA NIE GAŚCIE – może warto pozbyć się lenistwa, zniechęcenia, czy braku odwagi, a zdeklarować się konkretnie co zrobić dla swojego życia religijnego. Dokonywać jak najczęściej rekolekcji dla siebie – odkrywać siebie, dokonywać zmian i wymagać od siebie rozwoju. Mamy mnóstwo materiałów, którymi możemy się posłużyć do tego, aby takie rekolekcje czynić. Jeśli ich nie odkryjesz zawierz Duchowi św. i postaraj się wejść głębiej w jakiś fragment, choćby na początek w te, które podałem wyżej jako motor naszych rozważań o „byciu osobno”.

            Ostatnimi czasy jeszcze usilniej Duch św. dopomina się o mnie i taki właśnie czas dla mnie. Zaangażowanie w pracę, pośpiech, roztargnienie, powierzchowności itd. sprawiają, że słabnie i stygnie nasz duch. Musimy spojrzeć na siebie i mieć odwagę przyznać się, że nie jest z nami najlepiej. Miej odwagę, przez rekolekcje, odkryć prawdziwy sens swojego istnienia i prawdziwy cel swojego życia. W moim życiu jakoś niedawno pojawiła się taka krótka myśl: „stoję z boku i patrzę…” Chciałbym w dalszej części rozważań poświęcić kilka myśli na ten właśnie temat.

Stoję z boku

            Nie uciec, nie poddać się, nie krzywdzić siebie i innych, ale stanąć z boku… Kochani potrzeba w naszym życiu stanu, w którym wyciszymy się i zastanowimy się nad swoją codziennością. Niedziela z jednych swoich przesłań ma ukazać człowiekowi, co do tej pory uczynił, jak to czynił i ma w człowieku wyrobić postawę również wielkiej wdzięczności za możliwość takiego tygodnia. Jednak Niedziela ma również charakter twórczy, gdyż człowiek ma zebrać siły, zastanowić się nad tym, co czeka go w najbliższym tygodniu. Bez uszlachetnienia swojej pracy, bez radości ze swojej pracy człowiek nigdy nie będzie odczuwał satysfakcji z tego, co robi. Musimy przekładać w tym wymiarze charakter Niedzieli na każdy dzień i chwilę naszego życia. Stać z boku oznacza, że człowiek bacznie obserwuje to co czyni, zastanawia się nad jakością swojego dzieła, ale czyni też wnioski, które prowokują go do dalszych przedsięwzięć. Stać z boku oznacza, że człowiek musi rozwinąć w sobie umiejętność prawidłowego oceniania, gdyż dzięki temu uda mu się oddzielić te sprawy, które są dla człowieka zagrożeniem, od tego, co może pomóc mu się rozwinąć. Stać z boku oznacza, że człowiek będzie więcej wlewał serca w swoje działanie, gdyż dostrzeże, że przeciętność nie jest możliwością rozwoju, lecz świadomość wybiera to, co daje mu możliwość precyzyjnego funkcjonowania. Stanie z boku ma być twórczą sytuacją, a nie jak podpowiadałem na początku tej części rozważania ucieczką, chowaniem głowy w piasek przed trudnymi zdarzeniami, czy konfrontacjami z ludźmi. Czynnikiem sprawdzającym przydatność naszego „stania z boku” będzie to, że nadal będziemy przebywali z ludźmi, pracowali, ale już w inny sposób, dla dobra wspólnego (dla mnie i innych ludzi). Stanie z boku ma dotknąć całego człowieka (jego duszę – wiarę i jego ciało – fizyczność). Musimy poddawać się takiemu zachowaniu, gdyż dzięki temu możemy przemienić całą swoją doczesność, czyniąc ją o wiele sensowniejszą i mającą głębszy cel.

i patrzę

            Tutaj nie odkryjemy niczego nowego, niż to, co odkryliśmy w „staniu z boku”, gdyż ogólnym sensem stania z boku jest obserwowanie. Nie ma sensu stawać s boku, jeśli nie podejmiemy bacznej obserwacji swojego życia i innych osób. Jedyne co chciałbym tu bardziej uwypuklić – to, że owo „patrzę” ma nas nakierować również na obserwację tego co dzieje się poza nami – czyli życie drugiej osoby. Analiza swoje życia w kontekście życia innych osób, może nas uwrażliwić na obecność innych osób. Moim osobistym zamiarem „stania z boku”, do którego zapraszam również was, jest pełniejsze służenie innym. „Jeśli coś mam – mogę to wręczyć innym, jeśli nie mam niczego, to moja obecność przy innych będzie ciągła kradzieżą”. Nie mogę stale brać czegokolwiek od innych, muszę jednoznacznie być również dla innych, czyli służyć, być darem, ubogacać innych swoją osobą, doświadczeniem, umiejętnościami. Na nic się zda moje działanie, które przybierze formę działania, dla samego działania. Muszę mieć konkretne działanie, funkcjonalne, ale zarazem trafiające w sedno potrzeb innych osób.

            Obserwacja uczy mnie przede wszystkim dostrzeżenia, że nie jestem sam w tym świecie, że inni mają również jakieś pragnienia, oczekiwania, potrzeby. Być przy innych, to podejmowanie tak swojego życia, aby móc się przydać w tych trzech wyżej wymienionych rzeczywistościach.

            Życie może szybko zgasnąć, wystygnąć jeśli nie będzie w nas ciągłego rozwoju i odkrywania szans życia. Możemy być świeczką, która ma ograniczony swój żywot, albo lampą naftową, w której nigdy nie zabraknie nafty, gdyż stale, przez gorliwość swojego życia, przez umiejętne wykorzystywanie mądrości życiowych, przez ciągłe odkrywanie innych ludzi wokół siebie, przez stale rodzące się wyzwania, odkryjemy twórczość swojego życia, w którym Bóg popycha nas w nieznane z ciągle nowymi siłami, które jeśli w Nim będą zakorzenione nigdy nie zgasną

 

 

  menu główne

 

(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)