|
|
|
zmierzyć się z ... |
|
|
Jak wiele pada słów nie potrzebnych, których żałujemy, których nigdy nie odwrócimy. Wciąż nosimy w sobie żale za nieudaną przeszłość, która wciąż nas boli i irytuje. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego jako bardzo w chwili obecnej żyjemy swoją przeszłością lub przyszłością. Nie patrzymy na swoje zachowanie, obiektywnie się oceniając lub trochę nawet z oskarżeniem, obojętniejemy względem naszych potrzeb duchowych, nie wspominając już o równie potrzebnych fizycznych potrzebach. Codzienność jawi się nam, jako przerażająca teraźniejszość przed którą trzeba uciec, schować się nie dźwigając konsekwencji naszych wyborów. Codzienność przemija nam jak woda przecieka przez palce. Dopiero, gdy czegoś nam zabraknie zdajemy sobie sprawę z tego, że gdzieś już to widzieliśmy, mieliśmy już z tym gdzieś do czynienia. Wiele razy jest za późno, aby odpowiednio to wykorzystać. Wracamy do przeszłości, tracąc w tym momencie naszą teraźniejszość. Wciąż zabiegani nie znajdujemy chwili obecnej, stale w przyszłości przeżywamy naszą przeszłość, a teraźniejszość jest nieświadomym gestem naszego ludzkiego niedbalstwa. Za dużo wspominamy… Wiemy dokładnie, kiedy i co nas spotkało radosnego, czy smutnego, wiemy co dla nas było miłe, do czego byśmy chętnie wrócili, bądź też powtórzyli, a jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak żyć dziś – tu i teraz. Dlaczego nasze życie to ciągłe wspomnienia. Wydaje nam się, że to jest najbezpieczniejszy sposób na życie. Tego jesteśmy pewni – naszej przeszłości. Nasza teraźniejszość, bądź też przyszłość wisi w nawiasach nieświadomości, niewiadomej i bojaźni o to, co może nas jeszcze spotkać. Ktoś może powiedzieć, że nie mogę wyprzeć się swojej przeszłość – oczywiście, ale nie możemy stale też nią żyć, i wciąż na nowo swoją przeszłość przeżywać w chwili obecnej. Dlaczego – chociażby dla tego, że doświadczenia, które nas spotkały miały nas czegoś nauczyć, choćby tego, aby iść dalej z tymi doświadczeniami, wykorzystując je w codzienności. Ranimy się kiedy wciąż powracamy do tego, co nas spotkało, czy dobrego, czy też nie – jednak powinniśmy uwolnić się od naszej przeszłości i nie łudzić się, że wciąż będzie dobrze, albo się przerażać, że wciąż będzie źle. Człowiek ma powracać do przeszłości tylko w przypadku, gdy przeszłość może tłumaczyć teraźniejszość, bądź ją też budować – doskonalić. Jednak inne znaczenie przeszłości w zasadzie jest bezowocne, czyli z zasady bezsensowne. Choćby taki mały przykład: jeśli będziemy stale wypominać jakieś błędy naszych najbliższych z przeszłości to nigdy nie stworzymy możliwości, aby ten człowiek w naszych oczach ukazał się jako ktoś naprawdę inny, niż nam się to wtedy wydawało. Nie mamy tak naprawdę odwagi zerwać z przeszłością, aby iść dalej w nowe życie. Staramy się żyć niby bardzo bezpiecznie, ale to co czynimy w naszej codzienności w gruncie rzeczy jest samo zaprzeczeniem tego, czego pragniemy. Urwijmy nić, kotwicę, którą rzuciliśmy w naszej przeszłości, aby móc dopłynąć do drugiego brzegu naszego życia. Przeszłość wiele razy jest swoistym zniewoleniem naszej myśli, pragnień itd. Wspomnienia są dobre dla ludzi u „ich schyłku życia”, kiedy dokonują jakby swoistego rozrachunku ze swojego życia. Natomiast dla człowieka, które nie jest świadom swego końca, życie jawi się jako ciągła możliwość uczynienia czegoś jeszcze w swoim życiu. Życie jest jedyną okazją do uczynienia czegoś niezwykłego dla siebie i dla innych. Nasze życie będzie epitafium na naszym nagrobku, które duchowo będą wspominać nasi najbliżsi. Mamy jedyny niepowtarzalny dar życie, nie zmarnujmy go, wspominając swoją przeszłość, tracąc jednocześnie swoją teraźniejszość i przyszłość. Chwila obecna zwrócona ku przyszłości… To logiczne, że chwila w której żyjemy ma ogromny wpływ na to, co dziać się będzie nie, w dalekiej przyszłości, ale za chwilę. Żyjąc chwilą obecną tworzę swoją przyszłość. Niosą w przyszłości konsekwencje swoich „chwil obecnych”. Niektórzy żyją takimi trochę naiwnymi stereotypami: co masz dziś, zrób jutro, a będziesz miał jeden dzień wolny; bądź też bardziej panujące w naszym życiu carpe diem. Ja żyję może też nie za bardzo uzasadnionym mottem, ale wydaje się ono bardziej z jednej strony realnym, a z drugiej stron bardziej owocnym: chwila obecna, jest promocją twojej przyszłości. Nad tym zagadnieniem chciałbym i was zatrzymać, abyśmy się przyjrzeli tak pojętej rzeczywistości naszego życia. Moje życie jest bardzo analityczne, może to stare skłonności do matematycznego ujęcia wszechświata. Analityczność – to umiejętność dobrego wykorzystania chwili obecnej. Może naiwnie to określę przykładem, ale może on bardziej da nam zrozumieć to co pragnie przekazać w swej naturze ta teza: jeśli małe dziecko otrzyma prezent w wielkim worku, w który znajduje się wiele rzeczy, to wyciągając je zachwyci się jakimś przedmiotem, że nie zwróci uwagi, że w worku są jeszcze inne prezenty – dopiero ktoś z dorosłych powie, ale zobacz jeszcze, czy czegoś tam nie ma, dziecko sięga ręką i wyciąga kolejne przedmioty. Nasze życie – chwila obecna – często zachłystujemy się w niej pierwszym wyciągniętym wrażeniem, wydarzeniem – sytuacją, spotkaniem, słowami, czynami – a nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w chwili obecnej (w worku) znajduje się jeszcze wiele innych (przedmiotów) wydarzeń. Zjawisko zachwytu może nas obedrzeć z tego, co naprawdę ważne w chwili obecnej. Każda chwila niesie za sobą jakieś zadania, wnioski, owoce – jeśli świadomie, w skupieniu przeżyjemy jakiś okres czasu zauważymy, że nasze życie jest bardziej treściwe – bogate, dzięki dobrze wykorzystanym chwilom. Przekładanie naszych obowiązków w chwili obecnej na później jest bardzo nieodpowiedzialnym sposobem życia. Przecież to co ma być zrobione wcześniej, czy później musimy to zrobić, po co więc przekładać na później cokolwiek. Dość ma dzień swojej biedy – to znaczy, że to co dzisiejszy dzień przyniósł staraj się w nim właśnie dokonać. Jakże o wiele prostsze byłoby życie, gdybyśmy realizowali swoje życie w ten sposób, niczego nie przekładając na później, lecz starali się do końca wypełnić każdą chwilę obecną. Złudne to jest, że jeśli coś przełożymy na później, to będziemy mieli więcej czasu – życie pokazuje, że wręcz przeciwnie, że albo nie będziemy mieli czasu i coś zrobimy tzw. po łebkach, albo nie zrobimy tego wcale, bo stwierdzimy, że nie ma czasu. Takie życie w końcu zwróci się przeciwko nam i niestety niedbałość wyjdzie w brakach, które rodzą się w sytuacji, gdy czegoś nie zrobimy. Jest wiele możliwości jak temu zapobiec, choćby systematyczność – organizowanie swojego życia. Zaplanowanie dnia, zorganizowanie czasu swoich prac, usystematyzowanie, co jest ważne, a na co nie ma dziś czasu pozwoli nam bardziej obficie wykorzystać dzień, chwilę, a w końcu życie. Harmonogram zajęć, tak nazwałbym najogólniej systematyczne życie. Kolejnym problem niejako jest życie – carpe diem. Jeśli zależy nam na całym życiu, musimy się niestety nie zgodzić z tak pojętą postawą życia. Carpe diem jest jakby przesłaniem na dzień dzisiejszy, ale zawsze jawi się nam pytanie, a co z przyszłością… Musimy zdecydowanie ze swoją teraźniejszością wybiegać ku przyszłości. Teraźniejszość tworzy przeszłość, ale buduje również przyszłość. Życie spontaniczne, co chwila przyniesie czyni nas obojętnymi wobec zadań długoterminowych. A przecież życie jest zadaniem długoterminowym. Zatem, nie mogę ograniczyć się do przyjemności w chwili obecnej, ale muszę również zauważyć te zadania, które mobilizują mnie do kontynuacji w czasie. I przejdźmy do mojej tezy: chwila obecna, jest promocją twojej przyszłości. Oczywiście niektórzy mogą sobie pomyśleć, że po co mam promować (chwilę, siebie…) – no właśnie nie o to chodzi, aby siebie, albo chwilę promować, lecz przede wszystkim życie. Treścią życia są chwile… Zatem widzimy tu złożoność życia, które jest jak puzzle im więcej części tym trudniej ogarnąć całość i być świadomym tego, co nas spotkało lub nam się wydarzy. Może zacznijmy szczegółowe rozważanie: chwila obecna – czym ona jest dla mnie. Chwila obecna podobnie jak Eucharystia jest dla mnie czasem i przestrzenią – to znaczy chwila nie ogranicza się tylko jakiegoś urywka czasowego, ale jest bardziej złożonym równoważnikiem czasu. Chwila jest raczej określeniem pewnej rzeczywistości dziejącej się tu i teraz. Zatem wnikając głębiej w chwilę obecną dostrzegamy, że to rzeczywistość, która ma swoją ciągłość – stale się aktualizuje. Życie jest chwilą – przechodzeniem z jednej do kolejnej. Tak bardzo angażujące jest nasze życie, gdyż uchwycić chwilę to zmierzyć się z tym, co ukryte w tej przestrzeni. Zatem mówiąc językiem bardzo płytkim – chwila popycha chwilę… zmierzając ku wieczności. W tym widzę promocję – to znaczy, że uchwycona chwila przechodzi do następnej i następnej itd. krocząc ku wieczności, bo chwila obecna – czas i przestrzeń tu i teraz jest już przyszłością kiedy się dokonuje chwila. Zatem widzimy na czym polega owa promocja – na przenikaniu chwili tu i teraz następnej chwili. Zatem od tego, jak wykorzystamy obecną chwilę w taki też sposób możemy wykorzystać kolejną chwilę. Pojawia się obawa, czy jeśli „zmarnowałem” obecną chwilę, to dalsze moje życie-chwile również takie będą. Otóż nie, człowiek może w każdym momencie swojego życia zaczynać od nowa, zatrzymując lawinę życia. Starajmy się odkrywać dar i wypływające zadania z chwili obecnej… Dobrze wykorzystać codzienność… Zróbmy małe doświadczenie w swoim życiu – kiedy będzie sobota lub jakiś szczególnie wolny dzień – nie starajmy się niczego planować – pod koniec dnia okaże się, że dzień był „stracony” ponieważ w gruncie rzeczy mogliśmy wiele zrobić, ale nam się nic nie chciało i faktycznie nic nie osiągnęliśmy. Natomiast w inny wolny dzień postarajmy się szczegółowo zaplanować większość zadań w ciągu dnia – efekt tego – spróbuj a sam zobaczysz. Po przeprowadzeniu tego zadania sami zobaczycie, jak trudno zmierzyć się z czasem i wykonać wszystkie z góry zaplanowane zdarzenia. Cierpliwość i ocena sytuacji, to konieczne cechy do dobrego wykorzystania codzienności. Wnikając w codzienność potrzebujemy obiektywnej oceny tego co możemy zrobić, i tego co musimy zrobić. Oceniając swoje życie możemy dojść do wniosku, że wiele z tych rzeczy które codziennie wykonujemy, nie potrzebują aż takiego zaangażowania z naszej strony. Umiejętność oceny co jest ważne, a co nie sprawi, że wiele niepotrzebnych spraw po prostu zniknie i nie będziemy do nich niepotrzebnie wracać. Jednak przez takie zachowanie jeszcze bardziej wyczulimy się na te najważniejsze sprawy, których wartość bardziej uwypuklimy przez to jaki stosunek będzie nam względem nich towarzyszył. Powinniśmy zyskiwać siłę zaparcia się i oddania się sprawom rzeczywiście ważnym w naszym życiu. Jeśli skupimy się na ważnych sprawach i poświęcimy im szczególny wysiłek to możemy tylko i wyłącznie zyskać dzięki temu. Każda chwila ma swoją cenę, a my płacimy za nią swoim osobistym wysiłkiem. Jeśli pójdziemy za odpowiednimi wartościami zawartymi w naszych chwilach, to możemy być bardziej pewni tego, że zyskamy, a nie stracimy. Żyjmy w sposób „doskonały” chwilą obecną, a sami zdamy sobie sprawę z tego, że wypełnienie jej jest dla nas bardzo owocnym wydarzeniem. Z czym mam się zmierzyć… Jak popatrzymy na naszą codzienność to zauważymy wiele czynników, z którymi musimy się zmierzyć, aby nasza codzienność mogła nabrać odpowiedniego „kolorytu”. Nasze życie jest jak tęcza, tylko z jednej strony tęcza zbudowana jest z pięknych kolorów – wartości, na których nam zależy, ale nie mamy odwagi nie raz iść za nimi i je wygrać, a z drugiej strony tęcza budowana jest z naszych obaw, lęków, elementów, które wymagają pokonania w naszym życiu. Oba te bieguny tęczy łączą się w jednym punkcie w którym narasta napięcie i sprawia, że albo tęcza zostaje cała zbudowana z kolorów, albo cała przybiera postać lęków. Zatem chciałbym tu przytoczyć te najbardziej wyraźne elementy, z którymi musimy się zmierzyć: powierzchowność, rozgoryczenie, niepowodzenia, egoizm, złudne nadzieje, uzależnienia, zgubne pragnienia, nieodpowiednie doświadczenia i zachowania, itd. Musimy odważnie stawić opór tym elementom, abyśmy mogli cieszyć się faktyczną codziennością – prawdziwą codziennością. Czasami codzienne zmaganie się z tymi elementami przypominam nam walkę, w której wygrana jest bardzo wysoka – życie. Odpowiedz sobie na jedno pytanie: zależy ci na prawdziwym życiu? Musisz znaleźć w sobie odwagę, aby zmierzyć się z życiem, które stawia nam ogromne wymagania. Nie przerażajmy się stawianymi nam warunkami, idźmy wytrwale w kierunku, który obraliśmy sobie w życiu. Nie poddawajmy się sytuacjom, które być może pokażą nam nawet dosadnie, że się nie nadajemy, że nie potrafimy sobie z czymś poradzić – musimy wiedzieć, że jest wiele możliwości osiągnięcia jednego celu. Musimy wytrwale dążyć do celów, ale nie po trupach…
|
menu główne
|
|
(c) ks. Dominik Poczekaj (+DC)